Strona 36 z 84
: 01 czerwca 2012, 13:52
autor: Keth
Wątek techniczny
Dzięki poniższej fotce udało mi się uzyskać wizualizację najemników oddanych pod Wasze rozkazy przez Sutherlanda. Gołym okiem widać, że to gromada prawdziwych owieczek Bożych!

: 01 czerwca 2012, 13:54
autor: deliad
Nie zwlekając dłużej Radeford dał znak do dalszej jazdy.
Ruszyli kierując się do miejsca gdzie mieli połączyć się z motocyklistami.
Wątek techniczny:
Jedziem dalej. Jak zacznie padać, harley na pakę i wciskam się do wozu. Dwaj motocykliści podobnie.
: 01 czerwca 2012, 14:26
autor: Keth
Droga nr 64 w Pea Ridge, 7 maja 2055
Jadący przodem w towarzystwie dwóch ścigaczy Radeford pierwszy dostrzegł obozujących na autostradzie ludzi Chudego. Siedmiu gangerów w nabitych metalowymi płytkami skórzanych kurtkach i przerabianych na różne sposoby motocyklowych kaskach podniosło się leniwie z asfaltu, spoglądając wyczekująco w kierunku nadjeżdżającego patrolu. Ich mowa ciała zdradzała pełne odprężenie, a zatem okolica musiała sprawiać wrażenie bezpiecznej, ale Ebenezer i tak rozejrzał się ostrożnie po obu stronach autostrady.
Od strony północy skaliste pobocze autostrady opadało leniwie ku mętnym wodom płynącej leniwie Guyandotte, zakręcającej kilkanaście mil dalej na północ i wpadającej do dużo większej rzeki Ohio. Po przeciwnej stronie rozciągała się przygnębiająca panorama Pea Ridge, niewielkiego miasteczka położonego na przedmieściach Huntington, na pierwszy rzut oka opustoszałego i niemal całkowicie zniszczonego.
- Który z was to Chudy? - zapytał wielebny kończąc lustrację okolicy i przenosząc swą uwagę z powrotem na motocyklistów.
- Ja, bo co? - odezwał się jeden z gangerów, groteskowo otyły mężczyzna w skórzanej kurtce i kasku z rogami jakiegoś nieznanego Ebenezerowi zwierzęcia - Sutherland sporo was posłał przodem. Niepotrzebnie. Pilnujemy porządku na szpicy, konwoju nic nie zaskoczy. Co tam się stało w Hurricane, ktoś wam dopierdolił? Komuś się oberwało?
Wątek techniczny
Autostrada przy Pea Ridge biegnie przez północne obszary miejscowości, więc macie sposobność przyjrzeć się bliżej scenom zniszczenia (stosowna ilustracja wyżej).
Ludzie Chudego nie przejawiają radość z tytułu podporządkowania rozkazom Radeforda, ale otwarcie tego nie okazują.
: 01 czerwca 2012, 20:17
autor: deliad
- Czy niepotrzebnie to się jeszcze okaże. Widać Sutherland, jest trochę zawiedziony, że jego dotychczasowy zwiad przegapił prawie dwumetrowego drona. Plugastwo molocha porażone mocą palca bożego, leży już jako kupka złom, ale woli żeby cała sprawa się nie powtórzyła - odpowiedział twardo Ebenezer.
Kaznodzieja oceniał krytycznym wzrokiem nowych podwładnych. Banda mętów i szumowin apokaliptycznego rynsztoka. Bóg widocznie pokładał w swoim słudze ogromne nadzieje dając mu do wyprostowania węzeł gordyjski, kręgosłupa moralnego tych ludzi.
- Wjeżdżaliście do Pea Ridge? Widzieliście coś podejrzanego?
: 03 czerwca 2012, 20:18
autor: Keth
Droga nr 64 w Pea Ridge, 7 maja 2055
Chudy otaksował Radeforda badawczym spojrzeniem, nie odpowiadając od razu i marszcząc czoło w wyrazie takim, jakby wręcz przeżuwał myśli. Kaznodzieja nie musiał się zbytnio wysilać, by dostrzec w mężczyźnie podobieństwo do Prestona. Otyły motocyklista z przypasaną do boku kaburą i przewieszoną przez plecy wielką maczetą świadom był tego, że pozostali kompani pilnie go obserwują, a każda oznaka słabości mogła wieścić rychłą przegraną w nieustannej rywalizacji o przywództwo w grupie.
Motocyklowe gangi rządziły się prawem pięści i Chudy doskonale musiał o tym wiedzieć sprawę.
- Dron musiał się gdzieś zakopać - odpowiedział w końcu ganger spluwając pod stopy tytoniową papką - Baron nie kazał nam wjeżdżać w każde gówniane podwórko, mieliśmy pilnować autostrady, a autostrada była czysta. Z pretensjami do kogoś innego, nie do nas.
- Sprawdziliście Pea Ridge? - Ebenezer cofnął się o krok od plwociny dając grymasem twarzy do zrozumienia, że z trudem akceptuje równie grubiańskie maniery - Miasteczko jest czyste?
- Do budynków nikt nie zaglądał - odparł Chudy - Na ulicach tylko wraki i śmieci.
- I trochę łażącego żarcia - odezwał się inny z motocyklistów, dryblas o owrzodzonym policzku, pokazując lufą przełożonego przez kierownicę karabinku na leżący przy przednim kole maszyny kształt. Radeford zerknął we wskazanym kierunku, obrzucił uważnym spojrzeniem ciemnoszarego szczura wielkości psa przygarniętego niedawno przez Szarego.
- Jest ich tu więcej? - zapytał odwracając głowę w stronę niedalekich budynków straszących wybitymi szybami i zawalonymi fragmentami ścian.
- Odstrzeliliśmy dwa, na kolację - wzruszył ramionami Chudy - Było więcej, ale spierdoliły do piwnic. Jak chcecie, sami za nimi właźcie.
- Jestem Ebenezer Radeford, przyboczny kapelan barona Sutherlanda i opiekun duchowy tej ekspedycji - kaznodzieja wyprostował się mimowolnie kładąc prawą dłoń na przewieszonym przez ramię śrutowym Remingtonie - Z woli zacnego barona to ja decyduję, kto gdzie będzie właził, nie wy. Czy to jasne?
- Pewnie, że pewnie - przyznał niechętnie Chudy, wzruszając ponownie ramionami - Skoro pan baron sobie życzy...
Wątek techniczny
Banda Chudego nie widziała w Pea Ridge niczego prócz gigantycznych szczurów. Chcecie zapuścić się do miasteczka czy jedziecie dalej na zachód? Jakieś dodatkowe deklaracje?
: 03 czerwca 2012, 20:50
autor: 8art
Watek techniczny
Warto moze by bylo chociaz pobieznie spenetrowac miasto, na wypadek gdyby i tutaj czaily sie niespodzianki, chocby nawet w postaci dwutonowego drona. Ale chyba zostawac tu nie ma sensu, nawet nie ma szans na zadne lupy tutaj. No chyba ze burza jednak nie przejdzie bokiem. Wtedy nawet ruiny powinny zapewnic wystarczajaca ochrone przed swinstwem, ktore moze spasc z nieba.
: 03 czerwca 2012, 21:29
autor: deliad
Ebenezer zastanawiał się chwilę. Wyciągnął mapę i przyglądał przez chwilę.
- Pea Ridge to mała mieścina. Nic nie powinno się tu kryć. Jedziemy razem 64, aż do zjazdu. Tam Chudy z ludźmi i ja pojedzie 60 i 101, przepatrzy Beverly Hills i Huntingtone. Wrócimy do was zjazdem 527 - zakomunikował wielebny.
- Wilson pojedziesz z naszymi zgangersami na szpicy, ok? Reszta szyku bez zmian. Łączność co trzy minuty. W Westmorland i Crerado zrobimy podobnie. Później pomyślimy co dalej.
: 03 czerwca 2012, 21:36
autor: Araven
Jasne Wielebny. Ruszamy z gangersami na szpicy.
: 04 czerwca 2012, 09:24
autor: Keth
Droga nr 64 w Pea Ridge, 7 maja 2055
Uruchomione naprędce silniki motocykli zagrały głuchą nutą, z ich rur wydechowych buchnęły kłęby gryzących spalin. Wilson ruszył pikapem z miejsca wysuwając się na przód szyku, flankowany po obu stronach przez motocyklistów Radeforda. Ciemniejące niebo coraz dobitniej wieściło nadchodzącą burzę, ale Ebenezer chciał jak najlepiej wykorzystać pozostały mu czas. Zjeżdżając z obwodnicy na wysokości drogi nr 60 kaznodzieja zamierzał przemknąć na czele motocyklowego patrolu wzdłuż brzegu Guyandotte aż do centrum Huntington, a potem wydostać się z miasta na jego południowozachodnim krańcu.
Gangerzy Chudego łypali na swego nowego przywódcę spod przesłon kasków, nieprzyjaznym złym wzrokiem, który bynajmniej Radeforda nie stropił. Nie z takimi grzesznikami miał sposobność się zmagać i nie takie skażone grzechem dusze sprowadzał z powrotem na prawe ścieżki.
- Pamiętaj, co trzy minuty kontakt radiowy - przypomniał wychylonemu przez boczne okienko pikapa Ashowi - Gdyby coś się działo...
Od strony składaka Leona dobiegł znienacka dźwięk klaksonu. Wszyscy obejrzeli się niemal równocześnie w kierunku źródła hałasu, dostrzegając w jednej chwili powód, dla którego Kennedy zatrąbił.
Od wschodu środkiem sześćdziesiątki czwórki nadjeżdżał z dużą prędkością jakiś samochód, zmierzający w stronę wciąż tkwiącego w miejscu patrolu.
Wątek techniczny
Autostradą nadciąga Waszym śladem jakiś niezapowiedziany gość! Terenowy samochód, chociaż odległość nie pozwala jeszcze dostrzec zbyt wielu detali...
: 04 czerwca 2012, 09:32
autor: Araven
Techniczny:
Jak nadjeżdża z dużą prędkością to trzeba zjechać na pobocze i zobaczyć kto to, próbując go zatrzymać do kontroli.
: 04 czerwca 2012, 09:43
autor: Keth
Droga nr 64 w Pea Ridge, 7 maja 2055
Lornetki pozwoliły określić tożsamość przybyszów, nim jeszcze ciężko opancerzony terenowy Range Rover zaczął hamować wytracając swą szybkość w ewidentnym zamiarze zrównania się z pojazdami patrolu.
- Niech mnie szlag! - gwizdnął znacząco Jack Salt kładąc lewą ręką na biodrze - Hegemoniści. Czemu nie dali cynku przez radio?
- Może chcieli nas sprawdzić? - zastanowił się na głos Paul Wilson, nie odrywając wzroku od uzbrojonego w stareńkie M60 samochodu - Albo siadło im radio?
Salt podniósł swój nadajnik, przestawił pokrętło głośności dając wszystkim możliwość posłuchania płynących w eterze, zrozumiałych mimo szumów rozmów radiooperatorów z wozu transmisyjnego Sutherlanda.
- Czy ten gość obok kierowcy to Vasquez? - zapytał gladiator prostując się mimowolnie na widok pozornie znajomej twarzy. Salt ponownie przyłożył lornetkę do oczu i kiwnął głową w geście potwierdzenia.
- Czego ten skurczybyk chce? - widok dowódcy południowców wywołał w Wilsonie lekkie ukłucie niepokoju, bo do tej pory hegemon Vasquez starannie wystrzegał się bezpośrednich kontaktów ze zwykłymi najemnikami.
Wątek techniczny
Dogoniła Was hegemonistyczna terenówka wioząca Vasqueza oraz trzech innych południowców, rzecz jasna uzbrojonych po zęby i solidnie opancerzonych.
: 04 czerwca 2012, 10:17
autor: Goldwin
Salt, z lekkim niepokojem popatrując na nadciągające chmury, przysłuchiwał się wymianie zdań pomiędzy kaznodzieją i gangersami. Od czasu do czasu zerkał po opustoszałych ruinach z przyzwyczajenia wypatrując "niespodzianek".
Niby psy pętały się stadami, oznaczać to mogło, że nie ma tu nic polującego na ich wyliniałe skóry. Ale nigdy nic nie wiadomo.
Westchnął ciężko i drgnął na dźwięk klaksonu. Obejrzał się przez ramię widząc nadjeżdżający pojazd, wyciągnął lornetkę i lustrował pasażerów.
- A niech mnie! Ciekawe co się wydarzyło, że generalicja do nas zwłoki ruszyła... - splunął i roztarł plwocinę stopą.
: 04 czerwca 2012, 10:19
autor: Araven
O co chodzi Panie Vasquez? Czemu zawdzięczamy Pańską wizytę?
Techniczny:
Zadaje to pytanie o ile Vasquez chce gadać i tam jestem
: 04 czerwca 2012, 10:32
autor: Keth
Droga nr 64 w Pea Ridge, 7 maja 2055
Range Rover zatrzymał się z piskiem startych klocków hamulcowych tuż obok pikapa Wilsona, trzasnęły otwierane drzwiczki wozu. Hegemon Vasquez skinął nieznacznie głową członkom patrolu, obchodząc nieśpiesznie swój samochód i wodząc niewiele mówiącym wzrokiem po pojazdach. Siedzący w siodełku harleya Radeford nie omieszkał odnotować w myślach, że spojrzenie Latynosa nawet nie pobiegło w stronę zbitych razem motocyklistów, myszkując po samochodach w poszukiwaniu czegoś, co najwyraźniej bardzo smagłoskórego mężczyznę ciekawiło.
I bardzo szybko okazało się, co było źródłem tej ciekawości. Vasquez zajrzał do szoferki Canyona przyglądając się uważnie siedzącemu tam wciąż Szaremu i jego psowi, a potem odwrócił się w stronę Wilsona i Salta z założonymi za plecy rękami.
- Skąd macie tego psa? - hegemon mówił bardzo dobrze po angielsku, co Salt już wcześniej podejrzewał, ale czego nie miał dotąd naturalnie okazji sprawdzić - Słyszałem, że się do was przyczepił w Hurricane? Był sam?
Wątek techniczny
Uff, jednak rozmowa towarzyska, a nie wizyta służbowa!
: 04 czerwca 2012, 11:12
autor: Araven
To nasz pies i jest jedny z Aniołów Śmierci, jego własciciela zabił DRON, a my załatwiliśmy DRONA, jak Pan pewnie wie Panie Vasquez. obecnie nasz Pastor z nominacji Pana Barona jest kaznodzieją całej wyprawy. A pies pomaga nam w akcjach zwiadowczych i nie jest na sprzedaż.