PBF - Goblińska Brama

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 września 2013, 19:11

Przepraszam, uprzedzałem w innym temacie, że mam pilne sprawy rodzinne. Już sytuacja się unormowała, jedziemy dalej z tym koksem!
- No, Eadness, otwierajżesz szybciej! - powiedział osobnik za drzwiami nieco podniesionym tonem. Zaraz jednak wyraz jego twarzy zmienił się z rozgniewanego na zaskoczony, gdy wielka łapa beorninga wciągnęła rohirrima do środka, rzucając nim na podłogę. Drugi z mężczyzn, który stał nieco dalej, otrząsnął się z zaskoczenia i już wyszarpywał miecz.

- Puszczaj go! Tym lazem nie będzie tak pokojowo! - szczęknął tamten, wyciągając miecz.

W szafie znów ktoś zajęczał z bólu.
Galdor i Hastamir: jesteście w pokoju. Inicjatywę ma Galdor, potem napastnik, na końcu Hastamir. Ulfhedin trzyma unieruchomionego napastnika, zaś ten na zewnątrz jest gotów do walki. Jedyną przeszkodą są w miarę ciasne drzwi...
*

Dwalin i Praciaen usłyszeli szamotaninę piętro wyżej i niewyraźne gadanie. Zdawało się, jakby ktoś jeszcze walnął o drewnianą podłogę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 września 2013, 19:16

Uchylam drzwi i odsuwam się nieco by napastnik wszedł do środka, skupiam na sobie jego uwagę, licząc, że Hastamir zajdzie go od tyłu.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 września 2013, 19:25

Nie wychylam się, czekam na rozwój sytuacji jakby ktoś albo coś miało zakłócić nam miłą rozmowę z tym pojmanym:-)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 września 2013, 19:42

- No, dalej, wychodźcie, co?! - krzyczał podniecony mężczyzna, stojąc w pozycji gotowej do ataku, lecz nie zdecydował się wejść do środka. Uwadze strażnika jak i zwiadowcy nie umknął fakt, że korytarz za mężczyzną nagle pojaśniał, zupełnie jakby ktoś obok przez chwilę rozpalał pochodnię. Po kilku sekundach na korytarzu pojawił się gryzący dym.

- Więc spłońcie w ślodku, potomkowie psów!

Nim agresor skończył mówić, z korytarza wychyliła się na chwilę trzecia osoba, wrzucając do środka odpaloną pochodnię. Ognień nie zaczął jeszcze trawić podłogi, ale lada chwila spaleniu może ulec nie tylko pokój, ale i cała karczma! Jak widać, zdesperowani napastnicy za wszelką cenę chcą coś ukryć... nawet za cenę życia swojego kompana.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 września 2013, 19:45

Podnoszę pochodnię i atakuję mieczem tego co ją wrzucił.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 września 2013, 19:47

Osobnik, który ją wrzucił dawno się schował. To wyglądało tak, że tylko się wychylił, by ją wrzucić i zaraz znikł za ścianą. Musiałbyś wyjść przez drzwi, ale wtedy możesz się narazić na atak z dwóch stron - od tego ukrytego i tego co stoi przed tobą. Ewentualnie Hastamir może zestrzelić z łuku intruza...

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 września 2013, 20:06

Jeśli widzę obcego to od razu strzelam z łuku w jego stronę. A potem wybiegam odrzucając łuk i w ręce biorę dwa miecze.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 września 2013, 20:20

Jak tak, to czekam na strzał Hastamira, skoro mam pochodnię w ręku to pożar nam chwilowo nie grozi.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 września 2013, 21:04

Wściekły Ulhedin dał ponieść się gniewowi, zacisnął łapska na ofierze i zamierzał tak długo walić jego głową o podłogę, aż tamten straci przytomność. Beroning czuł w kościach, że to właśnie oni stoą za jego zatruciem. Jednoczenie wykrzykiwał do drugiego stojącego na korytarzu.

- Choć i ty lalusiu. Jak ci huknę w tą makówkę, to od razu powiesz "Raduję się ranną porcją rabarbaru", albo "Potwierdzam referencje felczera beorninga, raz rąbnął w czerep i wartko ozdrowiałem" - Ulfhedin wpadł w opętańczy śmiech waląc głową ofiary o podłogę przy każdym wypowiadanym r.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 września 2013, 22:09

Oprych wściekł się bardziej na zaczepkę wielkiego Ulfhedina, aniżeli na niepowodzenie podpalenia pokoju. Ostatnie wysepki ognia były szybko gaszone przez ciężki skórzany but Galdora. W tym samym czasie Hastamir kryjąc się za dunedainem napiął krótki łuk i przygotował się do strzału. Zaraz tylko, gdy rozzłoszczony intruz chciał wparować do środka, pokój wypełnił świst strzały.

Lotki niemal musnęły ucho Strażnika. Grot kręcił się w locie i z cichym plaśnięciem utkwił w prawym ramieniu napastnika, który syknął z bólu i opuścił miecz na podłogę. Dźwięczenie rozległo się po korytarzu wespół z pianiem koguta na zewnątrz - nadchodził świt.

- Uciekaj, panie! - wysapał ranny napastnik, sekundę później uderzony płazem miecza przez Galdora. Straciwszy przytomność, mężczyzna upadł na podłogę. Trzeci zaś osobnik znikł, zbiegając na dół.

*

Przytłumione odgłosy walki dobiegały z góry. Dwalin kończył piwo, którego piana kapała po podłodze. Praciaen równie gotowy czekał tylko na znak, by rzucić zaklęcie i zniknąć z pola widzenia, atakując ewentualnego napastnika z nienacka. Nagle ktoś szybko zbiegał po schodach, hałasując przy tym niemiłosiernie.
Panowie na górze: złapaliście bez strat dwóch oprychów. Śmierdzi od nich alkoholem, są ranni ale wyjdą z tego bez większego szwanku. Zdaję się, że pułapka zadziałała... Pytanie do was: chcecie sami rozwiązać zagadkę, czy możemy przeskoczyć do momentu wyjazdu i ruszeniu ku mieście goblinów?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 września 2013, 22:25

Ścigam uciekającego, krzycząc Dwalin łap tego co ucieka schodami.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 12 września 2013, 07:06

Staramy się rozwiązać tą zagadkę i trzeba złapać tego ostatniego drania.
Biegnę za nim przeskakując nad rannym, jeśli dam radę to wypłacę mu jeszcze kopa pod żebra albo w twarz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 września 2013, 09:08

Opanowawszy się Ulfhedin skrępował liną swoją ofiarę oraz postrzelonego sepleniącego i z zaciekawieniem zajrzał do szafy. Bardzo go ciekawiło któż tam jęczy.
W wolnej chwili beorning zapyta karczmarza czy ma dla niego list, bo chce się upewnić, że nie miał halucynacji.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 12 września 2013, 23:04

- Prrlllfff... mhmmm! - wrzeszczał skrępowany mężczyzna, leżący na ziemi. Prześcieradło okazało się dosyć mocne i niemożliwe do przegryzienia. Na szybko opatrzona rana jest niegroźna - jak to ocenił beorning. Gdy obaj intruzi byli związani i przywiązani do ramy łóżka, a Galdor i Hastamir ruszyli w pogoń, Ulfhedin ostrożnie podszedł do szafy z toporem w ręku.

Uchylił prawe drzwi z lekkim skrzypieniem dawno nie smarowanych zawiasów. Brwi zmiennokształtnego uniosły się na widok zawartości szafy.

Pojękującej zawartości.

*

Drzwi otwarły się i z wnętrza pokoju wypadł Dwalin i niewidzialny Praciaen. Krasnolud krzycząc wpadł wprost na arystokratę z Rohanu, który tej nocy wszczynał bójkę. Oboje przewrócili się i turlali chwilę, aż zatrzymali się na krawędzi schodów. Mężczyzna leżał na dole, duszony przez wściekłego krasnoluda. Sindar stał obok i wyczekiwał ukryty. Dosłownie parę sekund później na I piętro wpadł Galdor, a zaraz za nim Hastamir.

Wchodząca po schodach kobieta zwróciła uwagę wszystkich. Lady Byrde wspinała się zgrabnie do góry, zaś z jej oczu płonął ogień złości i zemsty. Odruchowo wszyscy cofnęli się o krok, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo.

Gdy podeszła bliżej, spojrzała na dół, w twarz powalonego arystokraty.

- Jak mogłeś? Jak mogłeś mi to zrobić? Bawiliśmy się razem w dzieciństwie...

Po schodach i z pokoi zaczęli wychodzić przebudzeni awanturą goście, jak i zbrojna asysta Lady Byrde. Wszyscy czekali na wyjaśnienia...

*

W szafie siedziała skulona, młoda dziewczyna, pochlipując i jęcząc co chwilę. Na ustach miała zawiązaną chustę, zaś ręcę i nogi krępowały mocne liny. Dziewczyna spojrzała błagająco na Ulfhedina.

*

- Nic wam nie powiem. Puszczajcie mnie, to wam puszcze to płazem - charknął mężczyzna, wciąż lekko przyduszany przez Dwalina. - Lepiej, żeby się o tym nie dowiedział król Fengel*, bo naprawdę będziecie mieli kłopoty!

- Zabrać go z mych oczu. A co z jego bandziorami?

- Pani! Pani! - wysapał jeden ze strażników, wbiegający po schodach. - Eadness uciekł!

- Jak to: uciekł? - zapytała wściekła dama.

- Musiał wyślizgnąć się przez okno w dalszej części piwniczki, zaraz za drugimi drzwiami... nie mógł uciec konno, wszystkie wierzchowce są pilnowane!

- Ale dlaczego uciekł? Znajdźcie go! - rozkazała Lady Byrde.
Chcecie pomóc w poszukiwaniach, czy zostajecie w karczmie?
Spoiler!
Król Fengel rządził Rohanem od 2903-2953 roku w Trzeciej erze, czyli kiedy miały miejsce wydarzenia z "Hobbita" i "Władcy Pierścieni". Był on ojcem króla Thengela, który był z kolei ojcem Theodena, znanego z "Dwóch wież".

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 września 2013, 23:33

Galdor przyłącza się do pościgu.

ODPOWIEDZ