PBF - Wojna z Cieniem

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 września 2014, 18:59

Szybko leci, podłużna tuba metalowa, Ghelog to tylko widział, wy odlecieliście wcześniej. Ciężko powiedzieć czy to coś obserwowało zamek, czy w nim był ktoś z załogi. Avnar by wiedział może co to było.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2014, 08:48

Cos mi sie zdaje, ze trzeba bedzie najpierw wybadac tego cz rycerza, bo jak mu tam zaczniemy kadzic o koalicji przeciw wladcom, to mozemy wyladowac w cieplutkim loszku, gdzie bedziemy oczekiwac przyjacielskiej wizyty Wladcow.

Przyjedziemy delegacja neutralna. Wybadamy goscia (ja napewno bede caly czas pod wplywem wykrycia klamstwa). Smok moze zamienic sie w czlowieka?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 września 2014, 10:02

Czyli cała drużyna i smok w ludzkiej postaci idzie w odwiedziny?
Czy ktoś nie jedzie w gościnę do Czarnego Rycerza? Zabieracie kogoś poza drużyną?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2014, 10:19

Duze ryzyko z tymi odwoedzinami. Chce miec w odwodzie grupe, wyposazona w niewidzialnosc dla umarlych i telepatycznym kontaktem z nami. Jesli rycerz nas uwiezi itp, to beda mogli nas uwolnic.

Uwazam ze na zamek powinna isc druzyna (smok jako tajna bron) i symboliczny orszak np z kilku templariuszy. Przydalby sie Avnar na wypadek jak bysmy zobaczyli wiecej wynalazkow. Ghelog moglby zostac w odwodzie w razie "W".

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 września 2014, 11:19

Czekam na deklarację innych BG, Czarny Rycerz Aucassin to poważny gracz w walce o władzę tutaj.
Głównie mi chodzi co robią Wasi BG - odnośnie wycieczki do zamku i ew. jakichś indywidualnych akcji.
Ostatnio zmieniony 30 września 2014, 12:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 30 września 2014, 11:24

Nie mieszajmy w to więcej templariuszy, nasza drużyna powinna wystarczyć. Wcześniej można wysłać jednego gońca z wiadomością, że idzie poselstwo i chce rozmawiać. Tą zaszczytną funkcję może przejąć Kyrie Eleison.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2014, 13:21

Ok Kyrie wyruszy nas zaananosowac, ale jakis chociaz maly poczet by sie przydal, zeby nie jak jakis golodupiec samojeden zajechac. Upieram sie chociaz przy kilku templariuszach, zeby to jakos wygladalo.

A co do reszty poselstwa, to tez musimy sie jakos godnie prezentowac. Jakie mamy takie hmmm reprezentatywne jednostki na stanie? Templariuszy, troche goblinow (ale troche siara sie nimi chelpic), trolle, repki, elfy, orki. Moze kilku dhampirow by nam Emhyr uzyczyl, cobysmy sie chociaz prezentowali i nie musieli rozmawiac z pozycji slabszego.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 września 2014, 15:10

10 dhampirów wam da Emhyr jako ochronę. Półelfy Kate i Galion się nieźle prezentują. Dain i 2 pozostali Zabójcy Bestii ew.
Ostatnio zmieniony 30 września 2014, 19:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2014, 15:57

To przydałoby się, żeby i reptilioni mieli swoją reprezentację. Oferuję miejsce dwóm repkom.

Jako, że wizyty nie złożymy od razu, bo musimy tu sciagnac poczet reprezentacyjny, to kontynuujemy zwiad. Wrocimy do bazy i wtedy ruszymy oficjalnie do czarnego rycerza. Wypadaloby puscic kilku szpiegow do tego miasta, zeby troche porozpytywali o handel z mutkami.

Dingo
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 18 września 2014, 12:36

Post autor: Dingo » 30 września 2014, 19:10

Ghelog oczywiście podzieli się wiedzą o latajacym statku z resztą drużyny. A propo odwodu, dobry pomysł. Powiedzmy, że zamelinuję się na jakimś wzgórzu albo wysokim drzewie, gdzieś gdzie dobry widok na zamek CZR. I jakby co ruszę z odsieczą.
Ale póki co zwiad czas zacząć. Zgodnie z rozkazem Vadera staram się dowiedzieć wszystkiego co ważne i pożyteczne.
Czy jestem szlachta? Jestem. Bo ju? zdarzy?o si? kogo? zaszlachtowa?, SZabl?, SZtachet?, SZtyletem i SZyndleria?skim SZlaparkiem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 30 września 2014, 19:51

Radagast prowadzi zwiad w postaci sokoła. Polata to tu to tam, może wypatrzy wieże Władców.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 30 września 2014, 23:00

Ok to idziemy poselstwem do tego czarnego rycerza. Ciekawe, co nam powie fajnego... o ile nas nie wystrzela.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2014, 11:48

Info od MG.

Żaden statek Władców nie przebywał w okolicy poza tym co widział Ghelog. Avnar na bazie opisu wytłumaczył wam prymitywnym technicznie barbarzyńcom, że to taki sterowiec mówiąc współczenym językiem jak w I wojnie światowej.

Zbierając plotki, więcei, że do gry o władze staje tu książe Malloblaude, Czarny Rycerz, z nim się nie zobaczycie mał kto go widział, Wy ruszycie na zamek Han, władany przez rycerza Aucassina, namiestnika i prawą rękę Malloblauda. Poniżej opowieśc o księciu Malloblaudzie.

Zwiadowcy ruszyli do Mousillon stolicy tego przeklętego miejsca. Ghelog działa w terenie.

Radagast i Ghelog w różnym czasie widzieli ogromnego nietoperza (około 4 metry rozpietości skrzydeł), jaki wlatywał do zamku Han, zawsze w nocy.
Nikt nie zna prawdziwej tożsamości rycerza znanego jako książę Mallobaude. Niektórzy mówią, że jest bękartem samego króla Waluzji (teścia waszego druha księcia Waluzji Amrasa). Inni twierdzą, że Mallobaude urodził się jako chłop, ale podczas jednego z polowań uratował życie miejscowemu księciu, a ten nierozważnie wyniósł go do stanu rycerskiego. Istnieje też opowieść, która mówi, że był on rycerzem Próby, który wraz z towarzyszami wyruszył na wyprawę do Księstw Granicznych i jako jedyny powrócił. Jak na razie Mallobaude utrzymuje w sekrecie swe prawdziwe imię i zapewne nigdy go nie ujawni.

Pozostaje wszak bezsporną prawdą, iż Mallobaude był kiedyś dzielnym i walecznym młodym rycerzem, jednym z najświetniejszych z Moussillon. Był i nadal jest nie tylko wspaniałym wojownikiem, ale też człowiekiem, którego honor i zasady są niczym odlane z żelaza. Zdobył pas i ostrogi rycerza Królestwa, ale jego oddanie rycerskiemu kodeksowi było tak wielkie, że natychmiast odłożył kopię i podjął wyprawę w poszukiwaniu błogosławieństwa Pani Jeziora miejscowej inkarnacji Arianny i objawienia Graala, aby dowiedzieć się, jakiej sprawie powinien służyć swoim życiem i orężem.

Mallobaude przemierzył całą krainę, wiodąc życie pełne wyrzeczeń i znoju, jak przystało na rycerza Próby. Wydaje się zadowolony z krążących obecnie wśród szlachty Mousillon opowieści o jego dokonaniach z tamtych czasów. Ponoć przebył Masyw Orków i oczyścił liczne doliny z dzikich orków i orkonów, walczył z nietoperzoskrzydłymi harpiami w Górach Szarych i rozbił całe plemię goblinów na Przełęczy Uderzającego Topora. Inne opowieści mówią, że trafił na ślad kultu Chaosu wśród zagranicznych kupców w L'Anguille i podobno wytropił, a potem pokonał Błękitną Wiedźmę w Lesie Klęski.

Jedna z najpopularniejszych historii opowiada o tym, jak Mallobaude po wielu latach poszukiwań przybył do jednej z kaplic Graala. Panna Graala (kapłanka Arianny) powitała go, ale Mallobaude
był ponury i zły. Dlaczego Pani go przeklęła? Czyż nie wystarczająco dużo już dla niej dokonał? Czy nie zabijał potworów, nie pomagał niewinnym i nie karał niegodziwców? Dlaczego do tej pory nie widział nawet śladu Graala ani nie otrzymał żadnej wizji od Pani? Był wściekły i pomstował na to, że poświęcił poszukiwaniom całe życie, a nic mu z tego nie przyszło.

Panna Graala udzielała już wcześniej rad wielu rycerzom i odpowiedziała mu tak, jak pozostałym. Poszukiwanie Graala nie jest podróżą, w którą wyrusza się, aby zostać zauważonym przez Panią, nie jest także próbą uzyskania prawa do napicia się ze świętego kielicha. Prawdziwe poszukiwanie prowadzi rycerza do własnego kresu, pokonania rozpaczy, która tam czeka, i kontynuowania drogi.
To jest prawdziwa próba - nie siły miecza, ale mocy duszy. Nie to jest ważne, czy potrafi utorować sobie drogę przez las pełen potworów, ale czy potrafi zrozumieć, że być może nigdy nie napije się z Graala, i mimo to wciąż go szukać.

Mallobaude przemyślał jej słowa. Jeżeli taka jest prawda, to jedyne, co musi zrobić, to wziąć się w garść i ponownie rzucić w wir najstraszliwszych zagrożeń, stawić im czoła z pasją i męstwem, a wtedy Pani w końcu przyjdzie do niego tak, jak obiecała. Z nastaniem świtu wyruszył z kaplicy Graala i nie spoczął, dopóki nie dotarł do miejsca, w którym miał zostać poddany ostatecznej próbie, do prawdziwej Krainy Rozpaczy Mousillon.
Znalazł tam wystarczająco dużo zła, nawet jak na swoje ambicje. Jest prawie pewne, że to właśnie on zmierzył się z przywódcą nieumarłych, którzy osiedlili się w okolicach Sierocych Wzgórz, i to on zagłębił się w jaskinie pod zrujnowanym mostem w Pont'Resolu, żeby pokonać nikczemnych szczuroludzi. Nikt nie wie, jakie jeszcze przygody przeżył w Utraconym Księstwie.

W całej tej opowieści pewne jest jedynie to, że Mallobaude wreszcie dotarł na skraj Lasu Arden. Pewnego razu, szukając jak zwykle ożywieńców lub innych bestii, natrafił na zatoczkę pełną brudnej, słonawej wody. Kiedy na nią patrzył, nagle jej szarozielona powierzchnia zafalowała, chmara much uniosła się i oczom rycerza ukazało się piękne, czyste jezioro, spowite niesamowitą mgłą. Z toni wynurzyła się dłoń trzymająca lśniący, złoty kielich i Mallobaude zrozumiał, że wreszcie odnalazł Graala.

Napicie się z niego mogło mieć tylko dwa rezultaty. Jeżeli w jego sercu byłby choć ślad grzechu, magia Graala natychmiast by go zabiła. Jeżeli jednak okazałby się tak czysty, jak powinien być prawdziwy rycerz, uzyskałby błogosławieństwo Pani, nigdy więcej nie zaznałby strachu i powrócił do ludzi jako otoczony czcią rycerz Graala.

Mallobaude wziął Graala, pewny, że lata poszukiwań musiały oczyścić go z jakiejkolwiek skazy. Napił się, a ponieważ nie padł martwy, nabrał przekonania, że pomyślnie przeszedł próbę i spoczywa na nim błogosławieństwo Pani. Niestety, stało się inaczej.

Nie umarł, ale również nie został rycerzem Graala. Zamiast tego spłynęło na niego objawienie dotyczące Pani Jeziora, kodeksu rycerskiego i wszystkiego, co stanowi podstawę waluzjańskiego systemu społecznego. Zamiast stać się rycerzem Graala, Mallobaude w jakiś dziwny, niedostępny zwykłym śmiertelnikom sposób sięgnął spojrzeniem za zasłonę magii Pani i ujrzał ukrytą prawdę. Być może był to jakiś atak szaleństwa lub chorobliwe halucynacje spowodowane długotrwałym przebywaniem w Mousillon, a może w tym momencie uaktywnił się niezwykły dar rycerza? Bez względu na to, jaka była przyczyna, Mallobaude uwierzył, że zobaczył prawdę i była ona zaiste straszliwa.

Tylko jego najbliżsi współspiskowcy wiedzą, co Mallobaude ujrzał po napiciu się z Graala. Była to tak okropna wizja, że za jej sprawą odrzucił wszystko, co rycerskie, i przeklął imię Pani. Pogrążony w beznadziejnym smutku powrócił do Mousillon ze strzaskanymi nadziejami, szukając w Krainie Rozpaczy już tylko śmierci.

Ale to również nie było mu dane. W końcu smutek zamienił się w złość, a złość w nienawiść. Mallobaude zrozumiał, że był okłamywany od dnia narodzin i co gorsza, całe życie poświęcił temu kłamstwu. Teraz jednak, uzbrojony w wiedzę, mógł z nim walczyć. Gdyby obalił bretoński tron i zniósł kult Pani Jeziora, mógłby naprawić zło wyrządzone Bretonii. Musiał jednak zacząć od zebrania armii i wystąpienia z żądaniem tronu księstwa, aby być może później ubiegać się o władzę nad cała Waluzją.
Czekam na ostateczny skład delegacji na zamek Han, tan Kyrie rusza Was zapowiedzieć?
Chcę wiedzieć ilu zbrojnych bierzecie, kto zostaje z drużyny poza zamkiem, jak daleko będą gobliny i orkowie. Większość sił miał odejść w tym ludzie barona Redspara już odjechali, dhampiry poza 10 dla was też odjechały.
Reptilioni także. Zostali druidzi w liczbie 15, 2 półelfy i 3 krasnoludy ze specgrupy.
Ostatnio zmieniony 02 października 2014, 13:38 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2014, 21:58

A jakie efekty zwiadu na smoku? Mamy czas az przybedzie nasz "orszak". Jakoes ruchy wojsk? Zaobserwowalismy jakie sa sily, fortyfikacje, topografia itp?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 października 2014, 10:58

Wyniki zwiadu na smoku:
Zamek Han siedziba Aucassina to forteca, potrzebuje minimum 500 obrońców.
Są ruchy wojsk w stronę krainy popiołów, Władcy gromadzą najemników, oraz grupy łowców niewolników i zwiadowcze ruszają z krainy Popiołów ku Waluzji i Kos.
Dotarło do was, że kowale z pomniejszych są porywani w nieznanym kierunku, często z rodzinami.

Z samego zamku Han wyjechało tylko kilka pojedynczych osób.

ODPOWIEDZ