- Musi być straszliwą kobietą. - westchnął Achille. - Wyrachowaną, przebiegłą, śmiertelnie niebezpieczną. Gotową bez krzty żalu uśmiercić własnego potomka. - Moreau wstał i na stoliku, obok numeru Elizy i SIMu Thomasa ułożył swój smartfon, czarnym wyświetlaczem ku górze.
- I ten plan... Aby dosięgnąć tego biednego Tremera w samej jaskini lwa, tam gdzie pan domeny ma w szafie milion litrów krwi w rezerwie a w pokoju obok jest chirurg zdolny sprawnie wyjąć kulę gołymi rękoma. Podła baba. - Moreau oparł ramiona o oparcie fotela na którym siedział Solomon, splótł dłonie i położył na nich podbródek. - Może to okropne ale cieszę się że tego poczciwego, uczynnego Thomasa, którego znaliśmy i kochaliśmy, już nie ma na tym świecie. Pomyślcie co poczułby, kiedy jego matka wyjaśniłaby mu to wszystko, pytając z krwawymi łzami w oczach: czy nie mógł dla niej choć tyle wycierpieć? Trochę bólu? - Achille przekrzywił głowę opierając policzek o rękę. - Pewnie byłby do tego zdolny, prawda? Cóż, z taką kobietą może faktycznie powinien rozmawiać ktoś z twoimi politycznymi talentami Xavierze. Lecz cóż jej powiemy? Może tutaj warto uprzednio się czemuś przyjrzeć...
Moreau odsunął się od Solomona, stanął rozkładając dłonie i przebiegł wzrokiem sklepienie schronienia Ventrue.
- Spearmint Rhino. Sześć miesięcy temu ktoś uważnie przygotował atak aby dostać się do środka. Trudno powiedzieć mi z pewnością czy zrealizował swój cel, raczej nie. Nie mam jednak wątpliwości, że ty Xavierze nie jesteś tu jedyną linią obrony. Wiele wskazuje, że nawet... - Achille stając za fotelem Princea połozył dłonie na oparciu, tak, że jego palce niemal dotknęły ramion i szyi Ventrue. - ... Nie jesteś tu władcą. Kiedy twój ojciec został zniszczony Vallo nadal chciał mieć bezpośrednią kontrolę nad Rhino a ty byłeś naturalnym, znającym miejsce... - Zawahał się chwile szukając odpowiedniego słowa - Opiekunem. Masz wiele talentów Xavierze ale sadzę, ze Vallo był w tej sytuacji jak kot - przywiązał się do miejsca, nie właściciela.
- Czy wiecie, że ten budynek wzniesiono w połowie XIX wieku? Tuż obok krypty Shelley, mniej więcej w tym samym czasie. Oczywiście, przekonaliśmy się z Solomonem, krypty zwykły rozczarowywać i sądzę, że ta w St Peters Church byłaby podobna. Z drugiej jednak strony - Achille stojąc na środku pomieszczenia obrócił się dookoła, wyciągając dłonie ku ścianom. - Gdzie lepiej szukać ciał niż pod ziemią?
[center]

[/center]
Muśnięty przez smukły palec ekran smartfona ożył, ukazując serię XIX wiecznych map Bournemouth. - Węzły kanalizacyjne, sieć gazowa, elektryczna. Bardzo mało informacji o jakichkolwiek pracach, prowadzonych w RH i jego pobliżu. - Torreador jeszcze raz omiótł pomieszczenie wzrokiem, uśmiechając się lekko. - Nawet tego imponującego schronienia nie odnotowują dokumenty. Twój stwórca Xavierze miał czas i środki aby dokładnie zatrzeć ślady. Zanim jednak sięgniemy po młoty i by obrócić ściany w pył, powinniśmy porozmawiać z tymi, którzy byli tu najpierw.
- Nina i Owen, Xavierze. Pracowali w RH dłużej niż ty. Nie powiedzieli Ci nic, oczywiście. Nie mogli. Ale być może to kwestia odnalezienia tej wiedzy tam, gdzie mogła zostać ukryta. - Achille przyłożył wskazujący palec do skroni.
- Bo pozostałych chyba nie mamy co pytać...