: 02 października 2013, 22:38
Ptaki z furkotem odleciały z drzew, spłoszone nagłym wyciem rogu.
Róg odezwał się po raz drugi, mrożąc krew w żyłach wszystkim obecnym przy obozowisku. Elfy nie czekały, aż pierwsi przeciwnicy pojawią się na horyzoncie. Każdy z nich znał swoje miejsce i już po paru uderzeniach serca przy ognisku stała tylko drużyna, zbierająca swoje rzeczy.
- Szybko, do tych tuneli - krzyknął głośno Eris - zbyt głośno - w biegu poprawiając plecak.
Kilka przebiegniętych kroków w zupełnej ciszy wydawały się nienaturalne, wręcz groteskowe do całej sytuacji. Gdy wszyscy już biegli, kilka metrów dalej słychać było pierwsze odgłosy walki.
Ujadanie wargów, świst strzał, brzęczenie stali uderzającej o stal. Za wysokimi trawami i drzewami nie było wiele widać. Wrzaski, nawoływania i krzyki odbijały się echem po lesie, zaś wtórowały im jęki i wycie rogów i bębnów.
- To nie może być zwykły patrol! - stwierdził Strażnik.
- Mam nadzieję, że sobie poradzą... - dodał w biegu Ceorl, adiutant Erisa. - Myślę, że po tym wszys...
Niebyło dane dokończyć zdania, gdyż upadł na ziemię, koziołkując jeszcze przez parę metrów. Strzała wystająca z jego szyi nie pozostawiała złudzeń co do jego zdrowia. Był martwy zanim dotknął ziemi. Odgłos pędzącego przez leśną ściółkę warga natychmiast zwrócił uwagę Galdora i Hastamira, którzy ledwo zdążyli się zatrzymać przy zmarłym rohirrimie. Obydwaj równocześnie dostrzegli ruch w pobliskich krzakach. Jeźdźcy wargów pędzili ku nim, a do pierwszych dających schronienie skał zostało niecałe sto metrów. Wyglądało to, jakby niewielki, około ośmioosobowy patrol orków chciał okrążyć elfy, podczas gdy reszta była związana walką od frontu.
Wszystkim wydawało się to dosyć dziwne, gdyż orki zazwyczaj nie używają takiej wyszukanej taktyki...
- Szybko, do tych tuneli - krzyknął głośno Eris - zbyt głośno - w biegu poprawiając plecak.
Kilka przebiegniętych kroków w zupełnej ciszy wydawały się nienaturalne, wręcz groteskowe do całej sytuacji. Gdy wszyscy już biegli, kilka metrów dalej słychać było pierwsze odgłosy walki.
Ujadanie wargów, świst strzał, brzęczenie stali uderzającej o stal. Za wysokimi trawami i drzewami nie było wiele widać. Wrzaski, nawoływania i krzyki odbijały się echem po lesie, zaś wtórowały im jęki i wycie rogów i bębnów.
- To nie może być zwykły patrol! - stwierdził Strażnik.
- Mam nadzieję, że sobie poradzą... - dodał w biegu Ceorl, adiutant Erisa. - Myślę, że po tym wszys...
Niebyło dane dokończyć zdania, gdyż upadł na ziemię, koziołkując jeszcze przez parę metrów. Strzała wystająca z jego szyi nie pozostawiała złudzeń co do jego zdrowia. Był martwy zanim dotknął ziemi. Odgłos pędzącego przez leśną ściółkę warga natychmiast zwrócił uwagę Galdora i Hastamira, którzy ledwo zdążyli się zatrzymać przy zmarłym rohirrimie. Obydwaj równocześnie dostrzegli ruch w pobliskich krzakach. Jeźdźcy wargów pędzili ku nim, a do pierwszych dających schronienie skał zostało niecałe sto metrów. Wyglądało to, jakby niewielki, około ośmioosobowy patrol orków chciał okrążyć elfy, podczas gdy reszta była związana walką od frontu.
Wszystkim wydawało się to dosyć dziwne, gdyż orki zazwyczaj nie używają takiej wyszukanej taktyki...
Pole ewentualnej bitwy: stoicie na leśnej ścieżce o szerokości paru metrów, po obu stronach jest rząd gęstych krzaków i drzew. Jeźdźcy by wpaść na was z szarszą musieliby przebić się przez krzaki albo zajść was od flanki. Obie opcje są równie możliwe, gdyż wcześniej widzieliście, że bestie na których podróżują orki z łatwością przebijają się przez takie zarośla, po prostu je przeskakując.