Strona 40 z 88

: 10 lipca 2015, 23:57
autor: Frater_Terry
O tyle, o ile rozumiał reakcję Horacego, który zaklął na wieść o swoim schronieniu, o tyle słowa Gavina zdziwiły go lekko. Ravnos zakończywszy rozmowę, nie zdradził bowiem zdenerwowania jak reszta. A Terry był pewien, że każde z nich dostało jakieś złe wieści. Wyczuł to na chwilę nim to się stało. Rozmasował swoje prawe przedramię i podniósł lekko brew, spoglądając się na Ravnosa.

- Ależ tak! Zaskakujesz mnie, Gavinie. Pozytywnie, rzecz jasna, bo masz całkowitą rację, nie mniej zaskakujesz. Bowiem zdawało mi się, że to zostało już wielokrotnie powiedziane. W istocie, Darth Namtar jest z zupełnie innego niż my świata. Nie rozumie naszych ścieżek ni zasad. W dodatku jest Mrocznym Jedi, co również podkreślam od początku, jakże więc można by oczekiwać po nim ludzkich reakcji? W istocie, nie można. Jednak odpowiadając na twe pytanie, owszem, widzę metodę w tym szaleństwie. Tyle, że masz zwyczajnie rację, więc nie widzę szaleństwa w tym szaleństwie.

Uśmiechnął się jeszcze do Oszusta, po czym spojrzał na siedzącego obok Horacego. Był mocno wzburzony i zdecydowanie coś go trapiło. Niby nic dziwnego, kiedy ktoś niszczy twój dom. Terry położył dłoń na jego ramieniu i przyjaznym głosem zapytał.

- Wspomniałeś, że czegoś szukali. Myślisz, że to może mieć związek z naszą sprawą? Miałeś u siebie jakieś magiczne artefakty? - widząc jednak zdenerwowanie Nosferatu, postanowił zmienić zestaw pytań - Mogę ci jakoś pomóc? Wiesz, jeśli chcesz, znam jedną modlitwę, która naprawdę świetnie się sprawdza w takich chwilach.

: 11 lipca 2015, 00:37
autor: Sigil
Rozmowę siedzących w samochodzie Kainitów przerwało lekkie puknięcie w szybę. Terry uchylił okno i spojrzał na żółtawe światło ulicznych latarni, odbite w czarnych okularach Mordercy:

- Przeczytałem - powiedział cicho Namtar, podając mu zadrukowane kartki. - Ale niewiele z tego rozumiem. Unia Technokratyczna, shu hadha?* Co to jest?

- Unia technokratyczna to... - Terry zastanowił się chwilę, szukając odpowiednich słów - Magowie - rzekł wreszcie, starając się wyrazić w możliwie przystępny sposób. - Dziwni magowie, którzy wykorzystują technologię, do czarów czynienia. Nie wiem jak i dlaczego, wiem natomiast, że potrafią mieć gadżety wyprzedzające naszą epokę. Wiesz, broń laserowa, deskolotki, takie tam dziwactwa...

- Neik,** broń laserowa - powtórzył w zamyśleniu Assamita. Najwyraźniej ta idea nie podobała mu się zbytnio. Milczał przez chwilę, systematyzując i rozważając nowe informacje. Terry chciał już powrócić do przerwanej rozmowy z Horacym, lecz przeszkodziło mu kolejne pytanie Mordercy:

- To coś, co wyszło przed wasz samochód, to był jeden z tych Ludzi w Czerni, albo Szarych Ludzi, czy nie?

- Myślę że tak - odparł Malkavianin. - na pewno Grace to zasugerowała. Krzyczała, że to MiB i mocno ją przeraził ten mężczyzna. Ja też jestem takiego zdania.

- Jai'yed.*** - Łowca skinął głową, jakby spodziewał się takiej odpowiedzi. Jego ton jak zwykle nie zdradzał żadnych emocji. - W takim razie powinniśmy udać się do tego domu pogrzebowego. Chciałbym się tam rozejrzeć. To może być ważne. Jedziemy?



* arab. Co to jest?
** arab. Kurwa
*** arab. Dobrze

: 11 lipca 2015, 10:09
autor: Rooster
Victoria siedziała na jednym z siedzeń samochodu w kompletnej ciszy. Po telefonie, który otrzymała, świat jakby skurczył się do mikroskopijnych rozmiarów. Wszystko wokół stało się odległe i nieobecne. Dźwięki i strzępy rozmów dochodzące gdzieś z oddali, nie mogły przebić się przez falę bólu i wspomnień, który przelał się przez jej ciało i umysł. Zamknęła oczy, pozostając w bezruchu i pozwalając, by obezwładniająca siła kłębowiska emocji minęła. Trwało to o wiele dłużej, niż by sobie tego życzyła...

Powoli otworzyła oczy. Jej odrętwiałe ciało zdradzało napięcie, a mechaniczny ton głosu jakby gdzieś z oddali, wydawał się obcy nawet jej samej.

- Horacy, zbierz jak najwięcej informacji o tym ataku na twój dom. - Słowa padały spokojnie, rzeczowo. Jak ustalanie jadłospisu na bankiet, lub załatwianie innych formalności. - Jeśli czegoś potrzebujesz, nie wahaj się. Pomożemy ci. Teraz ustal co się stało, byśmy mogli działać efektywnie. - Zwróciła się do pozostałych. Ruchy jej ciała i gesty zdradzały wewnętrzne rozterki i przeżycia.

- Reszta, jedziemy obejrzeć dom pogrzebowy. Namtar i Gavin, proszę byście sprawdzili co się tam stało. Dyskretnie. Ale trzymajcie się blisko, w razie konieczności, zrywamy się stąd. Terry mógłbyś obserwować okolicę? Powinniśmy być przygotowani na towarzystwo, jeśli się pojawi. Ruszajmy, nie ma czasu...

Kiedy wypowiedziała ostatnie zdania, znów pogrążyła się w myślach, nienaturalnie głęboko i spokojnie pozostając w bezruchu.
Victoria po telefonie jest poddenerwowana, chociaż stara się sprawiać wrażenie spokojnej. Chwilami działa mechanicznie, jakby na autopilocie. Jeśli ktoś obserwuje jej aurę, wszystkie barwy wskazują na to, że jest głęboko poruszona wewnętrznie. Kolory oscylują wokół miłości, nienawiści i bólu.

: 11 lipca 2015, 15:30
autor: lightstorm
WV Point Pleasant, Okolice Tu-Endie-Wei Park 10.08.1993, Po północy
Po słowach Victorii, Lucas wraca za kierownicę i ruszacie w stronę domu pogrzebowego. Jeżeli Horacy chce podjąć w tej chwili jakieś działania, to jest jeszcze na to czas. Czekam do wieczora na ewentualne posty lub deklaracje na PW, a potem ruszamy dalej z fabułą.

: 11 lipca 2015, 16:41
autor: Suriel
Horacy milczał przez chwilę i właściwie nawet się nie ruszał. W przeciwieństwie do jego wnętrza które aż kotłowało się od emocji myśli mknących z prędkością światła. Ktoś właśnie zaatakował jego prywatny świat, który na przekór przewalającym się przez miasto falom Sabatu utrzymywał bezpiecznym przez niemal dwie setki lat. Teraz jego statek unoszący się dotąd bezpiecznie na ocenach czasu, tonął. Uczucia Horacego wibrowały silnymi błyskami aury, szkarłat gniewu mieszał się z żółcią lęku o najważniejsze.
Nosferatu uchyli szyby by słyszeli go wszyscy po czym jakby z głębi siebie wyrzucił. A mówił niezwykle szybko, każda sekunda mogła okazać się bezcenna.

- Pora się pożegnać bo możliwe, że już się nie spotkamy. Zamierzam niezwłocznie ruszyć do mojego domostwa. Jak tylko skończycie w domu pogrzebowym proszę was byście niezwłocznie ruszyli pod mój adres domowy. Będę wdzięczny za każdą pomoc lub pomstę. Był tam prawodopodobnie Kret podkopał się pod dom i wygląda na to, że sprowadził ze sobą sforę Sabatu. To było godzinę temu ale przed chwilą dzwonił Face-Off który był na miejscu i chyba go skasowali więc nadal ktoś z nich tam jest. Moje ciało pozostanie w transie medytacji więc nie będę mógł was osłonić niewidzialnością, przykro mi. Uważajcie na siebie. - po szybkim namyśle dodał - Wybaczcie ale jest jedna rzecz ważna dla mnie tak samo jak zobowiązanie wobec Mędrca, jest nim życie mego syna Ottona. Red Wisdom by zrozumiał, na pewno nie miał by o to żalu do mnie.
Spoiler!
Poproszę o wiadomy test. Co do adresu domeny to nie wpisywałem bo tego z tobą nie uzgodniłem ale należy założyć że go podaję.
Spoiler!
Jęli test będzie udany zobaczysz Horacego jak przez chwilę spogląda na każdego z koterii po czym wasze oczy się na chwilę spotykają. Horacy zdaje sobie sprawę, że go w tej chwili widzisz.

: 11 lipca 2015, 21:15
autor: lightstorm
WV Point Pleasant, Okolice Tu-Endie-Wei Park 10.08.1993, Po północy

Po słowach Horacego, Terry natychmiast odpowiedział:

- Niebezpiecznie jest iść tam samemu, dlatego udam się tam z tobą. Dotrzemy tam w kilka minut, a tutaj i tak będę niepotrzebny. Gavin i Namtar idą sprawdzić dom, poradzą sobie beze mnie - oświadczył składając ręce do modlitwy.

Nosferatu ucieszył się słysząc te słowa i po chwili oboje zamknęli oczy, a ich głowy opadły lekko na zagłówki.
Terry: Test Wyjścia z ciała ST:7 = 4 sukcesy. Możesz w formie astralnej używać wszystkich Dyscyplin. Moc kosztuje 1 punkt SW.
Horacy: Test Wyjścia z ciała ST:7 = 5 sukcesów. Możesz w formie astralnej używać wszystkich Dyscyplin. Moc kosztuje 1 punkt SW.
[center]***[/center]
Samochód koterii wjechał na parking znajdujący się niedaleko celu podróży. Horacy i Terry dalej półleżeli na tylnych siedzeniach. Ich nieruchome sylwetki niepokojąco przypominał ciała w letargu. Lucas zatrzymał pojazd na jednym z wolnych miejsc, podobnie uczynił także Namtar, zatrzymując motor na tym samym parkingu. Było tutaj ciemno, albowiem latarnie uliczne znajdowały się tylko przy głównej drodze. Deszcz pozostawił duże kałuże, które wypełniły nierówną powierzchnię placu.

- Będziemy na was tutaj czekać. Powodzenia - odezwała się Victoria do Ravnosa.

Gavin skinął głową, po czym wysiadł z samochodu i zamknął za sobą drzwi Popatrzył na okolicę szukając wzrokiem jakiegoś człowieka, ale nikogo nie wypatrzył. Ruszył w stronę Assamity, który w tym czasie przykrywał motor czarnym nieprzemakalnym materiałem.

: 12 lipca 2015, 15:25
autor: Sigil
Zastanowił się przelotnie, jak często Szczur stawał oko w oko ze śmiercią, w tym swoim przereklamowanym kilkusetletnim nieżyciu. Trzy, cztery razy? Sądząc po sposobie, w jaki to przeżywał, nie było tego zbyt wiele. I najwyraźniej nie mógł się powstrzymać, aby nieco nie podramatyzować przy tej okazji. Tak jakby jego życie, jego syna lub innego Niewiernego, miało jakiekolwiek znaczenie... Tak jakby nie było jedynie przelotnym lśnieniem umierających gwiazd, przeglądających się w kosmicznym pyle. Iluzją, zrodzoną z wiary w to, że istnieje jakieś ja, jakieś bycie... Morderca uśmiechnął się lekko zsiadając z motoru. Oczywiście, mógł zrozumieć obowiązek. Miło, że Szczur miał jakiekolwiek obowiązki względem kogoś, gdzieś... Nie ważne kogo, nie ważne gdzie. Choć z drugiej strony obowiązek ten mógł wynikać jedynie z rozszerzenia własnego ego na najbliższe otoczenie. Cóż, coos okt al laglesh*. Rozmyślanie o tym, jak widzą świat Kuffrowie naprawdę nie było najzdrowszym sposobem spędzania czasu.

Tak naprawdę nie sądził, by Szczura miała spotkać śmierć. Wcale nie tak łatwo było zginąć w Umbrze. Zresztą Terry też tam będzie... Choć oczywiście bezpieczniej byłoby, gdybym mógł pójść z nimi... Jednak cóż, nie umiał być w dwóch miejscach na raz w tym samym czasie. Poza tym życie rodziny Szczura obchodziło go tyle, co zeszłoroczny deszcz. Miał inne obowiązki. Aczkolwiek uważał, że Nosferatu przyda się trochę doświadczeń w rodzaju rozważania własnej śmiertelności. Waa faqri, może nauczy go to nieco pokory względem losu... pomyślał patrząc, jak Gavin wysiada z samochodu. Poczekał, aż Oszust podejdzie do niego i odezwał się półgłosem:

- Wchodzisz od frontu, ja od tyłu. W ten sposób szybciej przeszukamy ten budynek. Hal taqbalu hadha?** - Ravnos kiwnął głową, choć trudno było powiedzieć, czy zrozumiał pytanie. - Nie zostawiasz śladów, nie robisz hałasu. Jeśli znajdziesz coś ciekawego, bierzesz ze sobą. Unikaj ryzyka. Jeśli będziesz miał pecha i natkniesz się na zagrożenie, cóż... - zęby Mordercy błysnęły w mroku - zagwiżdż chłopcze, a przybędę...***

Sprawdził położenie pistoletu, sztyletu i noża, i wyregulował szelki przytrzymujące kaburę pod kurtką.

- W czasie akcji nie gadaj do mnie o swoich emocjach a tylko o tym, co istotne, mashy? - kontynuował spokojnie. - Asre'**** i zmieść się z robotą w dwudziestu minutach. Jeśli wszystko pójdzie gładko spotkamy się przy samochodzie.

Podszedł do samochodu i delikatnie zapukał w szybę. Poczekał chwilę, aż Victoria opuści ją:

- Jeśli nie będzie nas za dwadzieścia jeden minut, zniknij stąd - powiedział cicho. Lasombra skinęła głową. Morderca spojrzał jeszcze raz na Ravnosa, po czym jego sylwetka rozmyła się, zmieniając w strzęp ciemności, który opadł na ziemię i pomknął w stronę Domu Pogrzebowego...



* arab. Pieprzyć te bzdury
** arab. Zgadzasz się?
*** czytelna aluzja (przynajmniej dla każdego kto posiada umiejętność Academics) do opowiadania Jamesa pod tym samym tytułem, w którym gwizdaniem wzywało się demona.
**** arab. Pospiesz się

: 13 lipca 2015, 00:53
autor: lightstorm
WV Point Pleasant Dom Pogrzebowy 10.08.1993, Po północy

Ravnos użył mocy Niewidoczności i ruszył za Assamitą w stronę Domu Pogrzebowego. Szedł spokojnym krokiem, a jego podeszwy nie wydawały żadnych dźwięków, mimo iż poruszał się po twardej powierzchni. Minął kilka domków jednorodzinnych, docierając do skrzyżowania, z którego widać było miejsce do którego zmierzali. Przed domem na trawniku znajdował się wóz strażacki, oświetlając okolicę niebieskimi kogutami oraz dwoma halogenami. Po jeepie koterii, oraz szkolnym autobusie pozostały tylko odłamki szkła i karoserii rozrzucone po całym trawniku. Dziura w ścianie budynku, jaką zrobił rozpędzony autobus, była aktualnie zabijana prostymi deskami, przez dwóch strażaków. Ich koledzy siedzieli w samochodzie czekając, aż tamci skończą pracę. Nieumarli podeszli bliżej niepostrzeżenie, obserwując budynek i okolicę. Wszystkie okna i drzwi Domu Pogrzebowego były zamknięte. Okno na pierwszym piętrze zostało zabite jasnymi deskami, chyba z sosny. Główne i tylne wejście oklejone było żółtymi taśmami policyjnymi, ozdobionymi lakonicznym napisem "Crime Scene". Namtar bez problemu dostał się na tyły. Cicho, niczym cień, którym był w istocie wśliznął się pod drzwiami do środka. Gavin podszedł do okna, które znajdowało się z lewej części domu, dbając o to by narożnik budynku osłaniał go przed spojrzeniem strażaków. Z plecaka wyjął sznurek, z którego jednej strony znajdowała się przyssawka, z drugiej zaś diament. Używając tego narzędzia, wyciął idealny okrągły otwór tuż obok klamki znajdującej się po drugiej stronie. Po chwili droga stała otworem, a Ravnos wskoczył bezszelestnie do środka.

Namtar trafił do małego przedsionka w którym składowane były narzędzia oraz ubrania robocze. Assamita sunął dalej konstatując, iż nic nadzwyczajnego tutaj nie ma. Wszedł do garażu, który był przeznaczony do dwóch pojazdów. Nie było ich tutaj w tym momencie. Po lewej stronie, oparte o ścianę, stały w rzędzie świeże trumny. Zapach drewna i kleju stolarskiego mieszał się z wonią benzyny i oleju silnikowego. Kolejne drzwi prowadziły wprost do kostnicy. Po prawej, przy ścianie, tkwiła stalowa chłodna, w formie szafy z wysuwanymi szufladami na ciała. Było ich sześć. Kafelki, niegdyś białe, pokryte były rozbryzgami zaschniętej krwi. Brązowe desenie widoczne były także na suficie i podłodze, tak jakby kostnica stałą się miejscem występów oszalałego malarza-ekspresjonisty, próbującego ozdobić ją zgodnie ze swym zwichrowanym gustem. Sześć szuflad zostało wysuniętych. Na czterech z nich spoczywały czerwono-białe fragmenty ludzkich szkieletów. Kości były obgryzione. Miejscami do czysta. Choć Assamita zauważył kilka strzępów mięsa, trzymających się nadal swych szkieletów z żałosnym uporem. Na pozostałych dwóch szufladach namalowane były zagadkowe symbole. Do ich wykonania także użyto krwi. Zbliżone znaki znajdowały się na ścianach, podłodze i suficie. Morderca dostrzegł tam drobne pismo, które wydawało się wymalowane pędzlem. Przypominało mu długie ornamenty sanskrytu.

[center]Obrazek[/center]
Gavin wszedł do budynku, zapalając niewielką latarkę. Uważał by nie skierować jej na okna, trzymając ją nisko. Zorientował się, że jest w biurze, które urządzone było nad wyraz prosto i praktycznie. Panował w nim niemal idealny porządek, nawet długopisy ułożone były kolorystycznie. Wampir szybko zorientował się, że właściciel kładł raczej nacisk na efektywność, niż wizerunek, co było z pewnością nietypową cechą przedsiębiorcy pogrzebowego. Pobieżnie przeszukał biurko, szafki i szuflady, znajdując wszędzie tą samą schludność i logikę. Obrazy na ścianach przedstawiały sylwetki kwiatów, malowane tuszem na papierze, w nieco orientalnym, minimalistycznym stylu. Upewniwszy się, że za wiszącymi elementami wystroju nie ma sejfu, Ravnos wyszedł na wąski korytarz. Natychmiast poczuł bardzo nieprzyjemny zapach. Wyjął z kieszeni chusteczkę zakrywając nos i skierował się w głąb domu. Po drodze minął prosektorium. Na końcu korytarza dotarł do źródła smrodu. Zepsuta krew - pomyślał patrząc na ciemno czerwone szkielety leżące na wysuniętych ladach.
Spoiler!
Test Medycyny ST:6 = 1 sukces. Krew na ścianach należy do osób żywych, natomiast szkielety był wcześniej trupami leżącymi w chłodni. Ślady zębów na kościach prawdopodobnie należą do człowieka.

Test Śledztwa ST: 6 = 2 sukcesy. Policja zrobiła kawał dobrej roboty. Wszystko jest przejrzyście zaznaczone. Ślady krwi na ścianach dowodzą, że tryskała z żywego ciała. Ślady butów na podłodze wskazują na obecność czterech osób. Brak narzędzia zbrodni.

Dyscyplina Dur-An-Ki: Woda Życia 1. Krew na ścianach należy do czterech kobiet w przedziale wiekowym 20-30 lat.

Test Okultyzmu ST:9 = 1 sukces. Nie masz pojęcia, co jest napisane na ścinach, ale sposób w jaki to jest zrobione, przypomina ci odwołania do istot demonicznych lub Baali.
Spoiler!
Test Śledztwa ST: 6 = 1 sukces. Policja zrobiła kawał dobrej roboty. Wszystko jest przejrzyście zaznaczone.

Test Medycyny ST:6 = 2 sukcesy. Krew na ścianach należy do osób żywych, natomiast szkielety były wcześniej trupami leżącymi w chłodni. Ślady zębów na kościach należą do człowieka. Widzisz tak dużo różnych odcisków zębów, że jesteś prawie pewien, iż bardzo dużo osób jadło te trupy, aż zostaną same kości.

: 13 lipca 2015, 20:12
autor: lightstorm
WV Charleston, Bliska Umbra, Dom Horacego 10.08.1993, Po północy

Nosferatu z Malkavianem opuścili martwe ciała, przepływając w swych astralnych formach do królestwa Bliskiej Umbry. Było to trochę podobne do poruszania się jednocześnie w górę i w bok, jakby przemieszczali się pomiędzy nałożonymi na siebie slajdami. Widzieli się nawzajem jako odbicia swoich ciał z świata materialnego. Unosili się w powietrzu pośrodku drogi, która wyglądała jak skora czarnego węża. Przy drodze stały domy, splecione z grubych pasm stalowoszarej pajęczyny. W miejscach okien i drzwi ziały ciemne otwory. Całość robiła niepokojące wrażenie, niczym miasto umarłych: opustoszałe i głodne. Ulica oświetlona była dziwacznymi rozbłyskami światła, przypominającymi wiszące ponad nią wylądowania elektryczne. Obaj Nieumarli wiedzieli, że są one odbiciem ulicznych latarni. Nad ich głowami, w miejscach, gdzie w świecie materialnym biegły kable, poruszały się podobne rozbłyski, a także niewielkie pajączki. Wyglądały jakby płynęły w powietrzu. Księżyc na niebie lśnił zimnym, błękitnym blaskiem zmieniając okolicę w szachownicę srebrnego blasku i plam ciemności. Spokrewnieni niemal jednocześnie pomyśleli o Alicji, odbywającej swą podróż na drugą stronę lustra. Ulice były puste, jedynie gdzieś kątem oka dostrzegali poruszające się cieniste sylwetki. Znikały jednak, gdy kierowali tam swój wzrok. Minęli zarośnięte pajęczyną miasto, kierując się ku jego Charleston. W miejscach odległych od cywilizacji, świat Umbry nabierał barw. Dostrzegli duchy drzew, krzewów, a nawet drobnych kwiatów i ziół poruszających się w takt jakiejś niesłyszalnej muzyki. Szeptały i śpiewały w językach, których nie umieli zrozumieć. Las wydawał się spokojny, niczym wielkie zwierzę odpoczywające pod sklepieniem nocy. Czas wydawał się nie mieć tutaj znaczenia. Skądś z zarośli wyprysnął przed nimi dziwny, niewielki duch, przypominający małego fioletowego kota, o wielkich sowich oczach, które jaśniały w ciemności. Lecz nim zdążyli zareagować zniknął w lesie. Przyśpieszyli, kierując się w stronę domu Horacego, wznosząc się ponad ulicą i lasem. Krajobraz wkoło nich rozmył się nieco, gdy rozwinęli maksymalną prędkość. Jedynie księżyc, bliższy niż zwykle, zdawał się podejrzliwie śledzić ich lot...

W kilka minut byli u celu.

Domena Horacego w Umbrze wyglądała niczym bastion opleciony ciężką, stalową pajęczyną. Gdzieniegdzie w głębi ich splotów przemykały dziwaczne strzępy mroku, których obecność wydawała się nieco nieprzyjemna, niczym bliskość karaluchów. Terry zorientował się, że budynek musi być bardzo stary, bowiem nawet drzwi i okna posiadały swoje odbicie w umbrze. Postanowili najpierw przyjrzeć się budce telefonicznej z której dzwonił Face-Off. Po Ogarze nie było śladu. Kabel telefoniczny musiał być uszkodzony gdzieś dalej, bo nie docierały tutaj żadne mikro impulsy elektryczne. Nie zauważyli także niczego niepokojącego w Umbrze. Zdecydowali się więc wejść do domu.

W przedsionku wszystko było w jak najlepszym porządku. Podobnie z kilkoma innymi pokojami, których Horacy używał dużo rzadziej. Malkavian lepiej rozumiał Nosferatu patrząc na jego dom. Meble stały w tym samym miejscu, obrazy, rzeźby i inne elementy, które dla Horacego miały sentymentalną wartość pojawiły się w Umbrze. W mieszkaniu pajęczyna nabrała na sile i stała się bardziej sztywna i wytrzymała. Brak życia w tym miejscu był przytłaczający, Malkavian widział bardzo dokładnie jak statyczna jest natura Wampirów.

Gdy weszli do salonu ujrzeli, iż w Umbrze nic się nie zmieniło. Natomiast w świecie materialnym pomieszczenie nosiło wyraźne ślady odwiedzin włamywaczy, którzy w pośpiechu przeszukiwali zawartość mebli. Na podłodze leżały wyciągnięte szuflady, a zawartość szaf i półek tworzyła na podłodze barwną i złożoną mozaikę. Wszędzie porozrzucane były książki, papiery, ubrania i inne drobiazgi, stanowiące wcześniej wystrój salonu. Spokrewnienie postanowili lepiej przyjrzeć się kolejnym pomieszczeniom.

Reszta domu wyglądała bardzo podobnie. Kompletny bałagan, pozbawiony jakiegokolwiek zamysłu. Horacy z rozpaczą obserwował zniszczone antyki i figury woskowe. W piwnicy, gdzie Horacy miał swój warsztat odkryli wielką dziurę wykopaną w podłodze. Była na tyle duża, że mogła pomieścić dwie dorosłe osoby. Jednak nie to wywołało ich głęboki wstrząs. Otóż pozostałe figury woskowe, które najwyraźniej przetrwały zniszczenie swych towarzyszek poruszały się samodzielnie! Większość z nich pełzała leniwie w jednym miejscu. Nieumarli zbliżyli się nie bez obawy, bowiem widok ten miał w sobie coś niesamowicie plugawego i obcego naturze. Horacy zauważył, iż manekiny odkształciły się nieco w miejscach zginania kończyn. Chciał powiedzieć coś na ten temat, gdy wzrok jego padł na podłogę - na rzecz dokoła której skupiał się ożywione rzeźby. Terry ujrzał ją jednocześnie i nieświadomie cofnął się w pół kroku. Tuż przed nimi bowiem sześć figur woskowych obgryzało leżące na ziemi ciało Face-Off'a! Nieszczęsnemu Nosferatu brakowało dwóch nóg i jednej ręki. Z ziejących ran wystawały kości zdające się fosforyzować lekko w mroku piwnicy. Skóra z połowy twarzy została zdarta ukazując mięśnie i kości czaszki. Brakowało także jednego oka. Mimo to Horacy zdołał rozpoznać nieszczęsnego Nosferatu po specyficznej szczęce i wystających zębach. Przez chwilę Spokrewnieni stali niemo, sparaliżowani koszmarnym widokiem. Uszy ich łowiły ohydne trzaski, podczas gdy silne ręce manekinów łamały kolejne żebra ofiary, próbując dostać się do serca. Jednocześnie spojrzeli do Umbry i zorientowali się, iż woskowe figury wypełnione są przez jakieś nieznane im byty, które niechybnie je ożywiały.

[center]Obrazek[/center]
Mała zmiana, co do działania mocy Nadwrażliwości 5. Nie widzicie jednocześnie obu światów (materialnego i Umbralnego), ale możecie wybrać, który w danej chwili chcecie widzieć.
Testy Odwagi ST:7
Horacy opanowuje strach w 2 rundy i może normalnie działać.
Terry opanowuje strach w 3 rundy i może normalnie działać.
Duchy na razie wydają się was nie zauważać.
Dla Wszystkich: Pisząc posty umieszczajcie w nich nagłówki odnośnie czasu i miejsca - bowiem znajdujecie się w dwuch róznych lokacjach i proszę o to z uwagi na większą czytelność PBFa.
Spoiler!
Test Wiedzy Okultyzm ST:8 = 1 sukces. Wiesz, że nigdy nie wiedziałeś czegoś podobnego podczas wszystkich swoich Astralnych wypraw. Duchy są na tyle silne, że ożywiają figury woskowe. Nie wiesz jak to możliwe, ale na pewno ktoś używał magii, aby to spowodować.
Test Spostrzegawczości ST:8 (9-1za znajomość swoich dzieł) = 2 sukcesy. Jesteś pewien, że twoje figury woskowe mają jakieś symbole wyryte na czołach. Ledwo to widzisz, bo w piwnicy jest cholernie ciemno i tylko dzięki Nadwrażliwości 1 coś tam ogarniasz.
Spoiler!
Test Wiedzy Okultyzm ST:8 = 3 sukcesy. Duchy są na tyle silne, że ożywiają figury woskowe. Są bardzo niebezpieczne i posiadają silny entropiczny rezonans. Takie istoty nazywane są Zmorami, ale Terry będzie uznawał je za Piekielne Duchy. Typ ducha: Psychomachia. Są to mroczne duchy żywiące się strachem i siłami życiowymi. Zwykle opętują grzeszników, ale tutaj jakimś sposobem opętały przedmioty. Atakowanie tego typu istot to samobójstwo!
Test Spostrzegawczości ST:9 = 3 sukcesy. Widzisz, że figury woskowe mają jakieś symbole wyryte na czołach. Ledwo to dostrzegłeś, bo w piwnicy jest cholernie ciemno i tylko dzięki Nadwrażliwości 1 coś tam ogarniasz.

: 13 lipca 2015, 20:17
autor: Sigil
WV Point Pleasant Dom Pogrzebowy 10.08.1993, Po północy

To miejsce było przepojone śmiercią. Nie była tu gościem, lecz domownikiem, traktowanym z wyjątkową uwagą i czułością, które musiały zastąpić jej miłość. Lecz przecież, nie zdołały jej oszukać, prawda? Morderca wyczuł to bezbłędnie, już od pierwszej chwili wejścia do tego domu. I gdyby cienie potrafiły się uśmiechać, szczerzyłby zapewne zęby z zachwytu. Kostnica zrobiła na nim także przyjemne wrażenie. Jej sterylna czystość zgwałcona przez przemoc, porządek żywych zwyciężony przez brutalność zmarłych. Krew, zasychającą na ścianach... Przez chwilę wpatrywał się w desenie, które tworzyła, wiedząc, że nie usłyszy jej krzyku. To nie było muzeum, ani obrazy Torreadora. To była rzeczywistość. Martwe kości, martwe mięso, martwa krew... Przyjął formę fizyczną, wyłaniając się z mroku zalegającego pomieszczenie, niczym duch powracający by przyjrzeć się swemu dawnemu ciału. Uśmiechnął się na tą myśl. Cóż, nie zostało wiele do oglądania. Wyjął z kieszeni lateksowe rękawiczki i założył je. Wąski strumień światła z kieszonkowej latarki wpadł przez drzwi, załamując się na upstrzonych rudymi plamami kafelkach.

- Neik.* Trzymaj to z daleka ode mnie - mruknął i przeszedł do oglądania leżących w szufladzie kości.

- Nie myślałem, że uważasz mnie, za tak nieuprzejmego - szepnął w odpowiedzi Gavin i cicho wsunął się do pomieszczenia. Przyciskał do nosa chusteczkę, co wydało się Mordercy dość groteskowe i nieco zabawne. Skupił się jednak na pracy.

- Demonolatria - mruknął, przesuwając ręką ponad dziwacznymi napisami zdobiącymi ściany i szuflady lodówki. - To nie są inkantacje, które znam. Ani demony, które wspomagają mnie. La Ahramani dinna**. Coś innego... Yaani Baali...***

Dotknął ściany palcem i posmakował nieco krwi. Była lekko cierpka. I martwa. Jak wszystko wokół. Powtórzył tą operację w kilku innych miejscach:

- Cztery kobiety śmiertelne - dodał obojętnie. - Powinniśmy sprawdzić inne pomieszczenia. Prosektorium i piętro. Idziesz?



* arab. Kurwa
** arab. To nie kult Ahrymana
** arab. Coś jakby Baali

: 13 lipca 2015, 21:42
autor: Rellon
WV Point Pleasant Dom Pogrzebowy 10.08.1993, Po północy
Podkład Muzyczny

Pobieżne przeszukanie biura zajęło chwilę. Pedantyczny wręcz porządek mógł oznaczać że albo właściciel był bardzo schludny albo oficerowie policji postanowili zatrzeć w ten sposób ślady. Ravnosa zdziwił brak jakiegokolwiek zdjęcia "bliskich" na biurku kierownika, jeszcze bardziej zdziwił go brak sejfu.

Taki porządek a jednak coś tu jest bardzo nie na miejscu

Tak naprawdę Gavin wierzył ze gdzieś tu jest sejf, po protu nie udało mu się go znaleźć... jeszcze. do sprawdzenia pozostała jeszcze pozostała część domu a czas naglił. Złodziej ruszył przed siebie. Starał się poruszać na tyle cicho na ile pozwalały mu warunki. Dochodzący z prosektorium zapach nieprzyjemnie drażnił zmysły. Ruszył w głąb domostwa by tam wymienić uprzejmości z Assamitą.

(...) - Cztery kobiety śmiertelne - dodał obojętnie. - Powinniśmy sprawdzić inne pomieszczenia. Prosektorium i piętro. Idziesz?

- Neik* nie, prosektorium, piętro i piwnica. Biuro wyczyściły psy Księcia. Sprawdzę prosektorium Ty udaj się na piętro. Potem sprawdzimy piwnice, mam co do niej złe przeczucia. Na tych czterech kobietach żerowało bardzo dużo stworzeń. Za dużo różnorakich śladów zębów. A starym zwyczajem jest zamykanie potworów w piwnicach.

- Nie. Krew na ścianach pochodzi od kobiet, które żyły. Te ciała tutaj, to tylko trupy. Pożywienie, nie ofiary. - rzekł Morderca.

- Przyjąłem - dodał po chwili. - Afham. ** Ja sprawdzę piętro. - wychodząc z kostnicy Assamita zaświstał przez zęby.

Cygan ruszył w stronę prosektorium z zamiarem przeszukania go. W tym momencie naprawdę cieszył się że nie musi oddychać.
Pierwszą rzeczą jaką robię to wymienienie moich skórzanych rękawiczek na jakieś lateksowe, które zapewne znajde w jakiejś szafce medycznej. Potem przeszukuje prosektorium, przywiązując szczególną uwagę do niekonwencjonalnych miejsc: pieca, trumien, zamrażarek. Nastawiam się na myślenie: gdyby włąśnie ktoś pożerał ludzi w korytarzu, gdzie zostawiłbym ostatnią wiadomość? Tak zeby "oni" jej nie zatarli a by ktoś dostatecznie bystry mógł ją odczytać?
*arab. Kurwa
** arab. Rozumiem

: 14 lipca 2015, 18:31
autor: Frater_Terry
WV Charleston, Bliska Umbra, Dom Horacego 10.08.1993, Po północy

Poruszające się woskowe figury sprawiały makabryczne wrażenie. Oglądanie czegoś w tak wielkim stopniu sprzeciwiającego się Boskiemu Porządkowi, wstrząsnął Terrym do głębi. Przez dłuższą chwilę nie był w stanie się poruszyć. Myślał tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć się gdzie indziej, z dala od ów groteskowej sceny. Właściwie podjął już decyzję o ucieczce, jednak w ostatniej chwili przypomniał sobie, że nie jest sam. Wysiłkiem woli zmusił się do pozostania na miejscu. Spojrzał na towarzysza, który był równie przejęty co on. A prawdopodobnie bardziej.

Na ziemi leżało na wpół pożarte ciało, co wedle oceny Malkaviana, musiało być znajomym Horacego, lub co gorsza wspomnianym przez niego parę chwil temu, w aucie, synem. Ta świadomość zmusiła go do zwracania większej uwagi na poczynania Nosferatu. Bowiem Piekielne Duchy, które ożywiały rzeźby, były jednymi z silniejszych Agentów Złego. Wiedział, że jeśli podejmą jakiekolwiek działania, którymi zwrócą na siebie ich uwagę, będzie to oznaczało ich koniec.

Znał ten rodzaj Demonów. Żywiły się strachem swych ofiar. Oraz ich życiową esencją. Zawsze jednak opętywały grzeszników, tych którzy zeszli tak bardzo ze ścieżki Pana, że właściwie na własne życzenie oddawali swe dusze w objęcia Króla Piekieł. Tutaj jednak, z jakiegoś powodu wcieliły się w woskowe postaci, dając im wynaturzoną iluzję życia. I żywiły się. wyżerały życie z leżącego ciała.

Dopiero po chwili Terry dostrzegł wyryte na czołach figur symbole. I wtedy zrozumiał. To nie był przypadek.

Mój Ojciec mógłby maczać w tym palce. To bardzo w jego stylu. Ale nie ma go już. Co jednak, jeśli to jest odpłata, za to co mu się stało? Co jeśli to jego towarzysze chcą wziąć odwet na Koterii Atrahasisa, za jego unicestwienie? Czy to znaczy, że mój koszmar nie kończy się wraz ze śmiercią Spiro? Czy nadal będę musiał uciekać? Ile jeszcze stuleci zmuszony będę oglądać się przez ramię? I co mam powiedzieć Horacemu? Że to Baali zdemolowali jego schronienie? Opętali jego twory sztucznym życiem niesionym przez Moce Nieczyste? Żeby zemścić się za pożarcie ich brata? Co jeśli obwini za to Dartha Namtara? Co mam zrobić?

Nie miał żadnego pomysłu co dalej. Wiedział, że ryzykują życiem. Z każdą kolejną sekundą bardziej. Jedyne co pozostało, to modlitwa. W myślach więc zaczął recytować.

[center]Panie na Wysokościach, Panie, Stworzycielu
nie pozwól nas zepchnąć w piekielną czeluść
bądź dla nas Panie, Światłem w ciemnościach
o Dobry Panie na Wysokościach

A dla tych Sług Piekieł, każdy z nas, Panie
obrzydliwością niechaj się stanie
niech nas nie dojrzą ich ślepia pokrętne
niech nasze serca będą im wstrętne

Odbierz im siły i chęć działania
a twoja Światłość niech nas ochrania
niech żadne zaklęcie, ni wroga wola
twym sługom, krzywdy zrobić nie zdoła

Bądź nam oparciem w tej trudnej chwili
spraw Dobry Panie, byśmy przeżyli
bądź dla nas Panie Światłem w ciemnościach
o Dobry Panie na Wysokościach[/center]


Kiedy w jego głowie rozbrzmiało "Amen", rozejrzał się uważnie. Następnie, pochwyciwszy spojrzenie Horacego, odezwał się do niego szeptem.

- Jeśli któryś z tych Szatańskich Pomiotów nas dostrzeże, będzie to oznaczać nas koniec. Nie mamy żadnych szans w konfrontacji z nimi. Niezwykle ważne więc jest, byśmy nie zwrócili na siebie ich uwagi. Obecnie, opętując te figury, są bardziej w świecie materialnym, niźli duchowym, nie powinny zatem nas słyszeć. Jednak ostrożności nigdy za wiele, dlatego nie podnośmy głosu dopóki tu jesteśmy.

: 14 lipca 2015, 23:21
autor: Suriel
WV Charleston, Bliska Umbra, Dom Horacego 10.08.1993, Po północy

Horacy mknął pełen obaw. To co zobaczył jednak zmroziło go zupełnie. Nagle te same myśli, które miał trzy minuty temu ponownie w postaci serii przemknęły przez jego głowę nie nabierając jednak formy słów. Wiedział, że skoro wykopano te doły pod jego chatą, to nie trwało to mieć minut. To raczej była powolna dłubanina. Mało co uciekało jego uwadze a skoro ich nie usłyszał musieli kopać wtedy kiedy go nie było w domu. Co znaczy, że pewnie długo się do tego przygotowywali. Wszystko było dobrze przygotowane. Jego prześladowcy wiedzieli, że może pojawić się w takiej właśnie formie. Horacy przewidział tą możliwość jeszcze w aucie. Musiał jednak zaryzykować i zapewne na to liczyli budując na niego tę pułapkę.

Kurwa, Face-Off!

Poczuł gniew, który narastał w nim miarowo zastępując lęk. Miał ochotę rozszarpać te cztery istoty za to co zrobiły klanowi Nosferatu. Czuł jednak, że to rozwiązanie może go kosztować wszystko co ma i jeszcze trochę.

"...Niezwykle ważne więc jest, byśmy nie zwrócili na siebie ich uwagi...."

Jeśli w tej chwili była jeszcze wątpliwość w jego wnętrzu to słowa Terrego momentalnie ją rozwiały. Szeptane przez Syna Malkava słowa od razu usadziły starego Nosferatu w miejscu. Nie mógł ryzykować, musiał myśleć o synu.

- Rozumiem, musimy stąd spierdalać. Myślę, że Otta mogli zabrać korytarzami do nory Sabatu. Nie chcę na to dłużej patrzeć, idziemy?

To wszystko fatalnie świadczy zarówno o naszym przeciwniku. O tym że jest skrajnie brutalny i nic nie jest mu święte, wiadomo było od początku. Ale tak chujowy gust i smak? To jest dla mnie zaskoczenie. Jak można ożywić cztery dziewczyny z Old Spice kiedy obok rozbija się w pył takie arcydzieła jak Caryca Katarzyna czy Marilyn Monroe? Jak to nie świadczy, że walczymy z najbardziej bluźnierczym złem, to już nie wiem co innego miałoby świadczyć.
Spoiler!
Jeśli jest taka możliwość nie ryzykując to rzucam okiem czy nie zapierniczyli rewolweru daru od Starca. Upewnię się na wszelki wypadek, Face-off jest definitywnie martwy?
Ile km może być stąd do domu Red Wisdoma?
Rozglądam się uważnie. Zwracam uwagę zwłaszcza na to czy widać gdzieś jakieś ślady Otta lub po jego ciele?

Ps. Czy zauważyłeś że i tutaj walczę o syna? Zastanawiające czyż nie? Przypadek?

: 15 lipca 2015, 00:22
autor: lightstorm
WV Point Pleasant Dom Pogrzebowy 10.08.1993, Po północy

Zgodnie z zapowiedzią Ravnos poszedł sprawdzić prosektorium. Pchnął drzwi i odkrył, że nie były zamknięte. W pomieszczeniu królowały dwa metalowe stoły sekcyjne. W stojącej obok, przeszklonej szafce znajdował się spory arsenał kosmetyków pozwalających na odpowiednie przygotowanie zmarłego. Były tutaj lakiery do paznokci, pudry, tusz do rzęs oraz pilniki, nożyczki, igły, nici chirurgiczne, oraz całą gama narzędzi, których przeznaczenia Oszust mógł się jedynie domyślać. Na stole pod ścianą leżała miara krawiecka oraz kartka papieru z zapiskami pracownika. Gavin przyjrzał się bliżej, ale poza nabazgrolonymi pospiesznie rzędami cyfr nie znalazł niczego istotnego. Podszedł bliżej do stołów sekcyjnych, lecz nie znalazł na nich nic ciekawego. Wszystko zdawało się być w idealnym porządku. Stal lśniła zimno odbijając światło jego latarki ręcznej.

Assamita wszedł na piętro szukając śladów pozostawionych przez MiBa. Głownie chodziło mu o krew. Co w zasadzie nie było niczym zaskakującym dla jego klanu i profesji. Piętro stanowiło właściwie jedno wielkie poddasze, przedzielone na pół drewnianą ścianką działową. Tworzyło to dwa obszerne pomieszczenia. Jedno z nich służyło jako suszarnia, a drugi był prawdopodobnie magazynem na wszelkiego rodzaju klamoty. Stał tam stary stół sekcyjny przykryty niedbale płachtą, dwa kulawe krzesła i trzy trumny, których design najwyraźniej dawno wyszedł z mody. Było tam także mnóstwo pudeł o niezidentyfikowanej zawartości. Namtar zajrzał do jednego z nich i odkrył iż wypchane jest przykurzonymi sztucznymi kwiatami. Nie sprawdzał dalej. W suszarni wisiały białe i czarne zasłony, które zdążyły już dawno wyschnąć. Powietrze było suche i pachniało kurzem. Tylko suszarnia wydawała się być częściej używana.

Z tego co zauważył, MiB wpadł do suszarni. Potłuczone szkło i kawałki drewnianej ramy okiennej leżały na podłodze. Wyostrzając wzrok bez problemu wypatrzył odłamki, na których znajdowały się ciemne plamy krwi. Wziął do ręki kawałek szkła, po czym delikatnie dotknął smugi językiem. Spojrzał w szczelinę, między deskami, którymi zabite było okno i zauważył, że samochód strażacki odjeżdża właśnie. Podszedł bliżej, orientując się, iż deski przybite były wyjątkowo niedbale. Najwyraźniej ktoś nie miał do nich serca. Strażacy odjechali, Assamita miał już iść, poszukać Gavina, gdy nagle zobaczył zbliżającego się policyjnego Vana. Samochód wyłonił się zza domków, skręcając na parking za Domem Pogrzebowym. Namtar postanowił ostrzec Ravnosa. Ruszył cichym krokiem schodami na dół, słysząc jak Van zatrzymuje się na placu za domem. Gdy tylko znalazł się na parterze, spojrzał przez okno na osoby wysiadające z auta. Dwóch dobrze ubranych Nosferatu przeszło na tyły Vana wyjmując wielki czarne torby. Mieli na sobie takie same kurtki skórzane i czarne czapki z daszkiem. Na plecach kurtki widniał napis Brayan & Baxter, a na czapce tylko skrót B&B.

[center]Obrazek Obrazek[/center]
Spoiler!
Test Śledztwa ST:6 = 0 sukcesów. Niczego nie znajdujesz. Masz wrażenie, że policja zabezpieczyła dowody i zabrała je z tego miejsca.
Test Spostrzegawczości ST:7 = 3 sukcesy. Wóz strażacki odjechał, ale chwilę po nim usłyszałeś jakiś inny pojazd, który zatrzymał się na tyłach domu. Gdy podejdziesz do okna, widzisz dwóch policjantów wyjmujących czarne torby z Vana.
Spoiler!
Dyscyplina Dur-An-Ki: Woda Życia 1. Krew należy do Maga. Pozostałe informacje pasują do faceta do którego strzelałeś.
Test Przebicia Niewidoczności ST:6 = 5 sukcesów dla każdego z nich. Nie zauważasz, by używali Maski Tysiąca Twarzy. Natychmiast przebijasz ich Dyscyplinę.

[center]***[/center]
WV Charleston, Bliska Umbra, Dom Horacego 10.08.1993, Po północy

Poruszeni straszliwym widokiem, który napotkali w piwnicy, Nieumarli wzbili się ponad budynek. W Domenie Horacego nie było bezpiecznie i przedłużanie tam swojego pobytu wydało im się poważnym błędem. W formach astralnych zawiśli ponad dachem, by zdecydować, co dalej zrobić.
Proszę o deklaracje na PW, co dalej robicie.
Spoiler!
Test Śledztwa ST:7(6 + 1 za brak źródeł światła)= 5 sukcesów! Zaczniesz uważniej rozglądać się po swojej domenie i zauważysz:
- Twojego syna nie było tutaj na pewno dłużej niż godzina. Nie używał lodówki, nie robił jedzenia w kuchni. Masz wrażenie, że nie było go tutaj dłużej niż 24h.
- znajdziesz telefon swojego syna. Jest mocno uszkodzony i na pewno nie działa. Wcześniej był przyklejony taśmą izolacyjną do monitora. Ktoś rozpierdolił komputer na którym Otto często spędzał wolny czas. Ważne: Nie masz żadnej kropki w Komputerach, czy Technologii, więc nie wyciągniesz więcej informacji z tego znaleziska.
- odnajdziesz pistolet od Red'a. Leży dokładnie tam, gdzie go zostawiłeś.
- sądząc po śladach odnosisz wrażenie, że Kret nawet nie wszedł do Twojego domu (on zawsze zostawia grudy świeżej ziemi za sobą) Jeśli tutaj był, to czekał na dole w tunelu. Domenę odwiedziły 3-4 osoby sądząc po ilości bałaganu i śladach butów.
- masz wrażenie, że to nie było włamanie, to miało tak wyglądać, gdyż prawdziwym celem byłeś Ty. Face-Off przekraczał Cię bojowo (nie dostał fuchy Ogara za darmo), a jednak poległ. Podejrzewasz, że figury woskowe stały nieruchomo i zaskoczyły go. Ciebie też by zaskoczyły.

Do domu Red'a jest blisko. Niecałe 3 km.
Face-Off jest w letargu. Póki jego serce jest całe, dałoby się go jeszcze uratować.
Spoiler!
Test Śledztwa ST:8(6 + 1 za brak źródeł światła + 1 za brak znajomości domu)= 1 sukces.
Ślady wskazują na 3-6 włamywaczy.

: 15 lipca 2015, 13:09
autor: Sigil
WV Point Pleasant Dom Pogrzebowy 10.08.1993, Po północy

Smak krwi Maga był nieco dziwny. Igrały w nim odcienie i półtony, których nie umiał do końca zrozumieć. Starał się jednak je zapamiętać. Schował do kieszeni jeden z poplamionych rdzawo odłamków szkła i ponownie spojrzał przez szparę w deskach. Przez chwilę patrzył jak obu Nosferatu wyciągają z vana wielkie, czarne torby. O ile mógł się zorientować, nie było z nimi nikogo innego. Rozmawiali o czymś cicho, lecz z tej odległości nie słyszał słów. Żałował, że nie wziął ze sobą lunety snajperskiej. Ułatwiała obserwację. Poza tym widok Niewiernego w jej oku zawsze poprawiał mu nastrój. Kuffrowie ruszyli ku tylnemu wejściu do budynku. Nie czekał dłużej. Zbiegł cicho po schodach i skierował się do prosektorium, gdzie miał nadzieję znaleźć Ravnosa. Nie pomylił się, oszust istotnie był tam oglądając jakiś strzępek papieru.

- Przylazło tu dwóch Nosferatu - odezwał się cicho Morderca w swym lakonicznym stylu porwanego telegramu. - Nie stanowią zagrożenia. Są na tyłach. Pewnie zaraz tu wejdą. Nie wiem o co im chodzi, spróbuję się dowiedzieć. Znikasz, czy zostajesz?

Ravnos spojrzał na niego, po czym na migi zakomunikował, iż zmywa się stąd. I to najszybciej, jak to możliwe.

- Mashy. - kiwnął głową Łowca. - Odjedźcie stąd i zaparkujcie pod motelem. Dajcie mi dodatkowy kwadrans. Postaram się być wcześniej, ale chcę wiedzieć, co oni tu robią.

Gavin pokiwał głową, po czym zgasił latarkę i cicho wycofał się z prosektorium, kierując się ku oknu w biurze. Namtar poczuł pewną ulgę. Mimo wszystko czuł się pewniej nie musząc zastanawiać się gdzie jest Ravnos. Poza tym nie lubił, gdy Niewierni pałętali się pod nogami w czasie akcji. Do jego wyczulonych zmysłów dobiegł zgrzyt klucza w zamku i szelest otwieranych drzwi na tyłach budynku. Uśmiechnął się lekko i przybrał formę cienia.
Palę 2 PK na przemianę w cień (asbu Ilat:3). Chcę podsłuchać rozmowy Nosferatu, bym mógł ustalić co tu robią i kim są (lub kto ich przysłał). Postaram się także sprawdzić przed nimi piwnicę.