Strona 40 z 44

: 08 października 2013, 07:17
autor: deliad
Ulfhedin szedł powoli stawiając stopy. Może i podziemia wykuły krasnoludy, ale od dawna już tu nie mieszkały. Jako najwyższy niósł jedną z pochodni i świecił nią wysoko ponad głowami pozostałych. Widząc nietoperze osłonił oczy.

- Podziemne paskudztwa. Latające szczury. Oby was.. - warknął - co tam naskrobali? Przeklęte? Pewnie zwykła zmyła. Prawda Dwalinie?

: 08 października 2013, 09:51
autor: Araven
Dwalinie, i ja liczę, że nas poprowadzisz korytarzami Morii. Wszak to dzieło Twego ludu.

: 08 października 2013, 11:43
autor: Dobro
Spoiler!
Rozpoznajesz tę część tuneli. To boczna odnoga drogi mającej połączyć Morię z nowymi miastami, które miały powstać. Niestety gobliny i orki zniweczyły plany i korytarze ciągły się jedynie w okolice jaskiń Goblińskiej Bramy. Kierując się drugą drogą w głąb góry, by nei stracić kierunku, musisz poszukiwać fluorestencyjnych grzybów, które zawsze rosną na wschodnich ścianach. Dzięki nim dotrzecie w wybrane miejsce. Pamiętasz jeszcze, że całkiem łatwo się zgubić we względnie - nowych tunelach, bo krasnoludy zamieszkujące Khazad-dum (Morie) nie zdążyły sporządzić dokładnej mapy.

: 08 października 2013, 21:00
autor: koszal
Trzy dzbany dla Królowej, garniec wina dla syna. Nie pieprz przede czosnkiem, bierz babę przed wyrostkiem...

-brodacz kroczył pewnym krokiem i nie zważając na pytania towarzyszy mruczał pod nosem pozornie pozbawione sensu zdania. Dochodząc do do kolejnego rozwidlenia stanął w zamyśleniu na dłuższą chwilę uważnie wpatrując się w mrok.

Odsuńże pochodnię Ulfhedinie, bo nic przez nią nie widzę!

-parsknął niezbyt uprzejmie. A kiedy rosły przyjaciel cofnął się o kilka kroków przesłaniając na chwilę płomień Dwalin:

... a pierwsza siekierka się dorzuca... Tędy! - ponownie ruszył w mrok.
Spoiler!
To póki mogę trzymam się wiedzy nabytej od dziada inżyniera w formie wierszyków- rymowanek.

: 10 października 2013, 12:24
autor: Dobro
Mrok był jakby namacalny, dotykalny. Zaraz jednak ustąpił pod wpływem dziwnych światełek, świecących po prawej stronie korytarza. Podchodząc bliżej niebiesko-mdłe światełka okazały się niewielkimi grzybkami, świecącymi w ciemnościach. Zjawisko było fascynujące i praktycznie nie spotykane w innych jaskiniach i tunelach. Te widocznie krasnoludy zostawiły, gdyż drewniane stemple i wsporniki sprawnie omijały kępy narośli, zaś ściany w tych miejscach nie były idealnie przykute.

Korytarz ciągnął się kolejne sto, może z dwieście metrów. Strażnik Galdor, idący z tyłu dosłyszał daleko za drużyną dziwne dźwięki. Kazał wszystkim się zatrzymać i przygasić pochodnie.

W opuszczonym składziku, w którym jakiś czas temu Dwalin recytował wierszyk, ktoś był. I to tak na ucho - ze dwadzieścia istot.

Sądząc po plugawym języku, były to orki. Po chwili dźwięk umilkł i w korytarzach zapanowała cisza.

Drużyna ostrożnie ruszyła do przodu i po kolejnych kilku minutach dotarła do kolejnej sali. Ogromnej sali przeładunkowej, gdzie dziesiątki zniszczonych wózków z urobkiem było szykowanych do dalszej podróży. Oprócz wózków i hałd urobku, a także wszelakiego, porozrzucanego sprzętu i szczątek krasnoludów i orków, coś dziwnego pokrywało ziemię.

Hastamir sięgnął do ziemi i zbierając trochę matriału powąchał. Cuchnęło jakby starą galaretką i kwasem solnym.

Po dalszej chwili, gdy Dwalin zastanawiał się nad jednym z pięciu kolejnych tuneli, do sali wpadła grupka orków, które musiały się skradać, gdyż nawet wyczulone ucho Galdora nic nie słyszało.

- No chłopaki, świeże mięso! - zawołał uradowany okr, widocznie dowódca bandy, gdyż był najwyższy i najbrzydszy z pozostałych.

Nagle wrzask i krzyki odbiły się echem po całej sali, a zza jednej z hałd wielki czerwiopodobny, ponad pięciometrowy robak rzucił się na stojących na dole orków, które rozpierzchły się po sali.
Co robicie?

: 10 października 2013, 12:32
autor: koszal
Pędem! -wrzasnął krasnolud zbierając się do sprintu.
Robala nie ma sensu załatwiać, wykorzystajmy zamieszaniem, by przebiec koło wcinającego obiadek potworka. O ile walka nie jest nieunikniona.

: 10 października 2013, 12:59
autor: deliad
Ulfhedin ruszył pędem za krasnoludem.

: 10 października 2013, 13:26
autor: Araven
Biegnąc Galador wyciągnął miecz i ruszył za towarzyszami.

: 10 października 2013, 16:21
autor: Procjon
Praciaen w biegu złapał nóż i pobiegł za towarzyszami.
Jeżeli jest to konieczne, rzucam niewidzialność, ale wolałbym tego uniknąć.

: 10 października 2013, 17:38
autor: Dobro
Wszyscy przebiegli koło jednego z gruzowisk, za którym kilku orków stawiało czoła wielkiemu, złoto-pomarańczowemu robalowi z ponad metrową średnicą paszczy.

Krzyki zgniecionych bądź poturbowanych orków milkły w miarę sprintu drużyny przez korytarz. Fosforyzujące grzyby oświetlały ledwo co podłogę, ale nikt nie miał problemu z poruszaniem się bez potykania. Z jednego z bocznych korytarzy wybiegło dwóch orków, ale widząc rozpędzonych i uzbrojonych po zęby przybyszów, pędzących niczym taran przez ciasny tunel, natychmiast odwrócili się na pięcie i z ujadaniem zaczęli uciekać skąd wyszli.

Za kolejnym skrzyżowaniem i nieco dalej było wejście do wielkiej jaskini, częściowo obrobionej. Po prawej stronie stały rzędem domy, po jednym rzędzie na jednym piętrze, w sumie trzy piętra.

Wysokość od wejścia do sufitu Galdor ocenił na trzydzieści, może czterdzieści metrów. Nie było z tym większych problemów, gdyż dziwacznie świecące grzyby porastały całą prawą stronę, na wszelkich wolnych od przeróbki powierzchniach. Po lewej stronie zaś stało kilka innych budynków, częściowo wybitych w skale a częściowo postawionych na cegłach i drewnianych podporach.

- Sypialnie dla górników - mruknął Dwalin, podziwiając małą osadę we wnętrzu góry.

Na pierwszy rzut oka można było ocenić, że w sumie mogło tu zamieszkać stu krasnoludów. O nikim większym niemogło być mowy, gdyż wszelkie wejścia do domów i przejścia nad łukami były przystosowane do osobników niewielkiego wzrostu. Dwalin zadowolony podszedł do jednej z kolumn, stanowiących coś na wzór tablicy ogłoszeń.

- Bądź naszym przyjacielem i wypowiedz "światło" a stanie się jasno - przeczytał na głos.

Cała jaskinia została w jednym momencie oświetlona przez lampy i pochodnie, które posłusznie na rozkaz zapaliły się w tym samym czasie.

Przy tunelu wychodzącym z miasta spał troll, cicho pochrapując. Galdor i Hastamir myśleli, że to odgłosy walki albo bardziej szurania mieczem po posadzce. Z nosa Trolla na przemian pojawiała się i znikała wielka bańka. Ogień z pochodni płonął żywym ogniem pół metra od bestii. Zaraz za nią, na drewnianych palach stała tabliczka, oraz wbite czaszki.

Czaszki krasnoludów.

: 10 października 2013, 18:11
autor: koszal
O żesz... Cichcem go .. -wyszeptał brodacz ostrożnie dobywając mieczy.
Skradajmy sie do trola.

: 10 października 2013, 19:02
autor: Araven
Sięgam po łuk i skradam się na około 5 metrów od trolla, staram się mieć czysty strzał i czekam aż inni uderzą, potem strzelam.

: 10 października 2013, 19:03
autor: Dobro
Czyli tłuczecie go jak śpi czy przechodzicie spokojnie obok?

: 10 października 2013, 19:13
autor: Araven
Znaczy jak jest opcja go ominąć, a on za nami nie pójdzie bo dalej się nie zmieści, to go omińmy, a jak może za nami pójść to jestem za zaatakowaniem go.

: 10 października 2013, 19:31
autor: Dobro
Da radę się przecisnąć, ale trolle z reguły dosyć długo śpią...