- Pozwolicie, że zawołam pozostałych towarzyszy? - spytał Galdor.
- Ty chyba żartujesz? - odpowiedział elf, pomagając gasić ognisko pozostałym mężczyznom. - Mój sowi przyjaciel powiedział mi, że dziewięciu jeźdźców właśnie jedzie w naszą stronę. Znam ten typ: polują w ciemnościach, opierając się na węchu. Mogą lada chwila wyskoczyć z krzaków, a ty chcesz krzyczeć?
Zapanowała zupełna ciemność. Nic już nie oświetlało mroków lasu. Powietrze zrobiło się ciepłe i wilgotne, ustały wszelkie podmuchy wiatru.
Cisza zaczęła świdrem przewiercać czułe uszy strażnika.
*
Kruk przechylił głowę na dół, i obracając łebkiem i nasłuchiwał. Rozpoznał głos krasnoluda i elfa, którzy najwyraźniej chcieli skoczyć na samobójczą walkę przeciwko przemykającymi w oddali jeźdźcami. Sfrunął bezszelestnie, siadając na konarze obok Praciaena, który dugnął Dwalina, pokazując mu kto przybył.
Odgłosy łamanych gałęzi i poruszanych krzaków zdradzały obecność orków, które kierowały się ku miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą paliło się ognisko.
*
- Nie znamy się, ale pytam was, czy staniecie z nami do walki z Orkami, bo pewnie niedługo do niej dojdzie.
Stojący z mieczem i tarczą Galdor rozglądał się wokoło, ale na odległość większą niż trzy metry nie widział nic w ciemnościach, które zapadły w lesie po zgaszeniu ogniska.
- Tak. Wspólnymi siłami rozbijemy tą bandę. Wejdźmy w las, i zaczekajmy na waszych przyjaciół. Wiemy, że zmierzają w naszym kie... - tu mężczyzna urwał nagle i poklepując lekko Galdora, wskazał mu kierunek mieczem, dając znać, że nieprzyjaciel się zbliża.
*
Hastamir wdrapał się na drzewo i przysiadł na gałęzi, zaraz koło siwej sowy, która mu się bacznie przyglądała. Po chwili jednak zmieniła swój obiekt zainteresowania i patrzyła w dół. Zwiadowca powodził wzrokiem za nią.
Na dole, w kolumnie, szli za sobą jeźdźcy wargów. Bestie te wciąż próbowały wywąchać przeciwników, ale bezskutecznie. Stojące powietrze nie przenosiło żadnych zapachów.
Na chwilę niebo zajaśniało blaskiem księżyca. Do polany zbliżało się dziewięciu jeźdźców; wszyscy uzbrojeni w miecze i tarcze, lub buławy i tarcze. Wszyscy zakuci w stal.
To nie mogli być zwiadowcy - pomyślał Hastamir, czekając na wsparcie.
*
Praciaen, skradający się zaraz za Dwalinem i Ulfhedinem, dojrzał w krótkiej migawce światła księżycowego skradających się jeźdźców, i siedzącego na drzewie nad nimi elfa. Zaraz potem chmura znów przysłoniła księżyc i ciemność zaległa w lesie.
Zahuczała sowa i pierwsza strzała dosięgła celu - ktoś strzelił w wierzchowca orka na przedzie, gdyż ten zaryczał okrutnie i wrzasnął, a wrzask ten przetoczył się po całym lesie, podrywając do lotu szarą sowę.
Objaśnienia: czerwone kwadraty to orkowie, zielone kwadraty to drzewa, niebieskie kropki to wy (od lewej: Praciaen, Dwalin, Ulfhedin, Hastamir, Galdor), szare kwadraty to ruiny wieży na polanie, a kropki z innym kolorem to npc