PBF - Goblińska Brama
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ulfhedin podrapał się po głowie.
- Raczej trafię do wyjścia, ino obawiam się coby na orki się nie natknąć, wszak sporo ich zostawiliśmy po drodze.
- Raczej trafię do wyjścia, ino obawiam się coby na orki się nie natknąć, wszak sporo ich zostawiliśmy po drodze.
Plan Ulhedina jest prosty jak on sam. Chce przelecieć się po mieście i ustalić najszybszą pieszą drogę ucieczki. Postara się ustalić miejsce pobytu Psotnika. Następnie uwolnić Beorninga i w trójkę obezwładnić strażników. Następnie uwolnić Psotnika i zwiać gdzie pieprz rośnie.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Będziemy się przebijać, jak nie da rady inaczej. Jak zdołacie tu sprowadzić Twego krajana i krewnego Beorna to mamy szanse.
Teraz zalegamy, obmyślając plan jak się tu przebić.
Teraz zalegamy, obmyślając plan jak się tu przebić.
Ostatnio zmieniony 19 października 2013, 13:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Ulfhedin skurczył się nagle, zaś jego ubranie i skóra powoli przeistaczały się w czarne, krucze skrzydła. Nos i usta wydłużyły się komicznie na kształt dzioba, po czym scaliły się i zmieniły kolor na czarny. Eris przyglądał się z otwartymi ustami całej przemianie, wyglądając, jak ryba wyciągnięta z wody i pozostawiona na kamieniu.
Czarny kruk uniósł się w powietrze, machając rozprostowanymi skrzydłami. Wzniósł się niemal pod samo sklepienie jaskini i pikował w dół, pomiędzy mostami i występami skalnymi, nie zwracając na siebie większej uwagi. Nagle z przeraźliwym piskiem z jednej ze skalnych pułek runęły na Ulfhedina nietoperze jaskiniowe. Była ich cała chmara. Gobliny zajmujące większą część miasta spojrzały zaciekawione na walkę w przestworzach. Zmiennokształtny był za daleko od swoich towarzyszy, by mógł się do nich przebić. Nagle poczuł nieznośny ból na podbrzuszu. Jedne z nietoperzy zdołał go dogonić i ugryźć. Zaraz jednak pożałował, bo Ulfhedin dziubnął go prosto w oko. Martwy zwierz spadł w dół, niczym pocisk i przywalił w uchwyt z pochodnią. Ta spadła wprost na wysuszone drewno, służące do budowy pomostów. Ognień błyskawicznie rozprzestrzenił się na najbliższą okolicę, wzniecając panikę i całe skupienie uwagi mieszkańców na pożarze.
Dwalin, Eris, Praciaen, Galdor i Hastamir badali drogę na niższe piętro. Korytarz wewnątrz góry postał szybko i bez większej staranności, gdyż był nierówny, ale jednocześnie na tyle wysoki i szeroki, by pomieścić trolla. Poszukiwaczom udało się znaleźć zejście na dolny poziom miasta. Tutaj kręciły się głównie goblińskie podrostki i samice, oraz wszyscy ci, co nienadawali się do walki ale zajmowali się innymi, pożytecznymi rzeczami. Na przeciwko zaś był tunel prowadzący do góry. Według obliczeń Dwalina prowadził on prosto do więzienia.
Coś zwróciło uwagę goblinów i nielicznych orków. Wrzawa na wyższych kondygnacjach podniosła się, zaś część zielonoskórych istot pognała do tuneli, zobaczyć co się dzieje. W oddali zabrzmiał gong, jakby nawołujący.
Czarny kruk uniósł się w powietrze, machając rozprostowanymi skrzydłami. Wzniósł się niemal pod samo sklepienie jaskini i pikował w dół, pomiędzy mostami i występami skalnymi, nie zwracając na siebie większej uwagi. Nagle z przeraźliwym piskiem z jednej ze skalnych pułek runęły na Ulfhedina nietoperze jaskiniowe. Była ich cała chmara. Gobliny zajmujące większą część miasta spojrzały zaciekawione na walkę w przestworzach. Zmiennokształtny był za daleko od swoich towarzyszy, by mógł się do nich przebić. Nagle poczuł nieznośny ból na podbrzuszu. Jedne z nietoperzy zdołał go dogonić i ugryźć. Zaraz jednak pożałował, bo Ulfhedin dziubnął go prosto w oko. Martwy zwierz spadł w dół, niczym pocisk i przywalił w uchwyt z pochodnią. Ta spadła wprost na wysuszone drewno, służące do budowy pomostów. Ognień błyskawicznie rozprzestrzenił się na najbliższą okolicę, wzniecając panikę i całe skupienie uwagi mieszkańców na pożarze.
Dwalin, Eris, Praciaen, Galdor i Hastamir badali drogę na niższe piętro. Korytarz wewnątrz góry postał szybko i bez większej staranności, gdyż był nierówny, ale jednocześnie na tyle wysoki i szeroki, by pomieścić trolla. Poszukiwaczom udało się znaleźć zejście na dolny poziom miasta. Tutaj kręciły się głównie goblińskie podrostki i samice, oraz wszyscy ci, co nienadawali się do walki ale zajmowali się innymi, pożytecznymi rzeczami. Na przeciwko zaś był tunel prowadzący do góry. Według obliczeń Dwalina prowadził on prosto do więzienia.
Coś zwróciło uwagę goblinów i nielicznych orków. Wrzawa na wyższych kondygnacjach podniosła się, zaś część zielonoskórych istot pognała do tuneli, zobaczyć co się dzieje. W oddali zabrzmiał gong, jakby nawołujący.
Znajdujecie się na dnie jaskini, przyczajeni w jednym ze składzików, wokoło same młode gobliny, które powoli zaciekawione idą sprawdzić, co się dzieje na górze. Nie wiecie co się dzieje z Ulfhedinem.
Ulfhedin: uciekasz przed chmarą nietoperzy. Możesz albo próbować je zgubić w locie po mieście albo przyczaić się w którymś z korytarzy. Lub narobić jeszcze większej rozróby.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Czerny jak sama noc, kruk ze świstem powietrza lawirował między przeszkodami miasta. Cały plan przepadł przez latające szczuty.
Jednak powiedzenie beorningów mówiło, że "Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło". Zrobioną awanturę trzeba było wykorzystać i siać jeszcze większy zamęt. Kruk zaczął latać starając się wciągnąć chmarę nietoperzy na rożne przedmioty i na orki.
Jednak powiedzenie beorningów mówiło, że "Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło". Zrobioną awanturę trzeba było wykorzystać i siać jeszcze większy zamęt. Kruk zaczął latać starając się wciągnąć chmarę nietoperzy na rożne przedmioty i na orki.
Mimo iż Dwalin brzydził się całym goblińskim rodem, nie w smak mu było katrupić latające z gołymi tyłkami podrostki. Wstrzymał gestem ręki prowadzoną przez siebie kompanię, odczekując chwilę aż zaciekawione bądź wezwane odgłosem gongu zielonodupce odbiegną.
Jesli jakieś zostaną to Dwalin wyskakuje z jaskini z okrzykiem ŁAAA, IDZIE ZŁY KRASNOLUD! pokazuje język i stara się spłoszyć gobliny, żeby oczyścić trasę.
- ŁAAA, IDZIE ZŁY KRASNOLUD!!! - wrzasnął Dwalin, wyskakując zza rogu i pokazując język młodym goblinom. Te jakby zobaczyły najgorszy koszmar w życiu i z piskiem przerażenia rzuciły się do ucieczki. Niedalej niż parę chwil później na górnych poziomach zadudniły rogi i bębny, wzywające wszystkich mieszkańców do punktu zbornego.
- Teraz! - krzyknął Eris i pobiegł do korytarza prowadzacego w górę, po stromych, kręconych schodkach.
*
Chmara nietoperzy pikowała w dół za wyrośniętym krukiem, który kluczył między ciasnymi przejściami, mostkami i pochodniami. Kilka strzał świsnęło wokół niego, powalając parę nietoperzy. Inne uderzały z głuchym trzaskiem w kamienne kolumny, drewniane konstrukcje tudzież wpadały na siebie.
Ogień powoli był opanowywany przez oddziały zielonoskórych, które w miare sprawnie podawały sobie wiadra i pojemniki z wodą, w rytmie orkowych trubadurów, wygrywających rytm na potężnych bębnach na jednej z kamiennych kolumn prawie przy sklepieniu jaskini.
Ulfhedin dostrzegł w dole przebiegających kompanów, którzy kierowali się prosto do więzienia. Za sobą zaś słyszał furkot nietoperzowych skrzydeł i świst strzał.
*
W wyżłobionych w skałach komorach wsadzono żelazne kraty, które idealnie spełniały rolę więzienia. Pomimo wzywających nawoływań tych ośmiu - jak zauważył Hastamir - strażników ani na chwilę nie opuszczało posterunku. Ich pełne zbroje i uzbrojenie po zęby dawało do myślenia. Musieli być elitą wśród tutejszej kasty wojowników.
- Teraz! - krzyknął Eris i pobiegł do korytarza prowadzacego w górę, po stromych, kręconych schodkach.
*
Chmara nietoperzy pikowała w dół za wyrośniętym krukiem, który kluczył między ciasnymi przejściami, mostkami i pochodniami. Kilka strzał świsnęło wokół niego, powalając parę nietoperzy. Inne uderzały z głuchym trzaskiem w kamienne kolumny, drewniane konstrukcje tudzież wpadały na siebie.
Ogień powoli był opanowywany przez oddziały zielonoskórych, które w miare sprawnie podawały sobie wiadra i pojemniki z wodą, w rytmie orkowych trubadurów, wygrywających rytm na potężnych bębnach na jednej z kamiennych kolumn prawie przy sklepieniu jaskini.
Ulfhedin dostrzegł w dole przebiegających kompanów, którzy kierowali się prosto do więzienia. Za sobą zaś słyszał furkot nietoperzowych skrzydeł i świst strzał.
*
W wyżłobionych w skałach komorach wsadzono żelazne kraty, które idealnie spełniały rolę więzienia. Pomimo wzywających nawoływań tych ośmiu - jak zauważył Hastamir - strażników ani na chwilę nie opuszczało posterunku. Ich pełne zbroje i uzbrojenie po zęby dawało do myślenia. Musieli być elitą wśród tutejszej kasty wojowników.
Drużyno: jesteście na schodach prowadzących do małego loszku. Po obu stronach korytarza na piętrze są po dwie wnęki więzienne, zaś na samym końcu korytarza jest otwarty skalny balkon, na którym spoczywa żelazna klatka z Freobeortem w środku. Strażników jest ośmiu i z tego co Hastamir wypatrzył, są gotowi do odparcia ataku.
Ulfhedin: jeżeli chcesz zgubić nietoperze, masz niepowtarzalną, acz ryzykowną okazję: jeden z mostów się urwał wskutek pożaru, odcinając wąskie przejście do jednego z licznych korytarzy. Jeżeli tam wylądujesz i zmienisz się w człowieka, ciasnota korytarza uchroni cię od fali nietoperzy. Z tego co się orientujesz, prowadzi on do najniższego piętra miasta, skąd mógłbyś dołączyć do reszty. Ryzykowne, bo mogą tam czaić się zielonoskórzy.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Trzy strzały z furkotem wyleciały z klatki schodowej i trafiły dwóch goblinów w pierś, trzeci zaś zdołał się zasłonić tarczą. Pozostali jego ziomkowie zerwali się na równe nogi i wyszarpnęli szable z pochew, tarcze podnieśli z prymitywnych drewnianych stojaków i ruszyli bez szemrania murem tarcz w stronę atakujących. Z klatek i posypały się przekleństwa i śliny więźniów, mszczących się na swych oprawcach.
*
W ostatniej chwili Ulfhedin wylądował na skalnej półce i przemienił się z powrotem w człowieka, wypełniając niemal całą szerokość i wysokość korytarza. Zaraz za nim nietoperze zrobiły szybki podryw do góry, unikając zderzenia ze ścianą i wielkim beorningiem trzymającym już topór gotowy do rzezi. Jaskiniowe zwierzątka zrezygnowały z dalszego pościgu wracając na swoje terytorium.
*
Ostatni goblin padł przecięty na pół przez Dwalina, wściekłego i przemoczonego. Zarówno z potu, jak i z krwi goblinów i własnej. To rzeczywiście była elita, gdyż tanio skóry nie sprzedali. Nikt niemal nie wyszedł bez szwanku, na szczęście skończyło się na drobnych szramach i rozdartej odzieży.
Ktoś nadchodził po schodach. Trzy napięte na cięciwę strzały zwróciły się w stronę schodów, Eris i Dwalin mocniej ścisnęli miecze. Z ciemności wychyliła się duża uśmiechnięta twarz Ulfhedina.
- A kuku?
*
Pięcioro więźniów, w tym starzec zwany Psotnikiem stało wespół z drużyną przed klatką Freobeorta. Klucza nie było u strażników, zaś próby przebicia kłódki spełzły na niczym.
- Szybciej, bo zaraz się tu zlecą! - szepnął z przerażeniem jeden z ludzi. Na oko wyglądał jak leśny człowiek, żyjący gdzieś na północy.
- Nie kłap dziobem bo wykłapiesz - zganił go starzec, który intensywnie myślał, patrząc się na kłódkę.
*
W ostatniej chwili Ulfhedin wylądował na skalnej półce i przemienił się z powrotem w człowieka, wypełniając niemal całą szerokość i wysokość korytarza. Zaraz za nim nietoperze zrobiły szybki podryw do góry, unikając zderzenia ze ścianą i wielkim beorningiem trzymającym już topór gotowy do rzezi. Jaskiniowe zwierzątka zrezygnowały z dalszego pościgu wracając na swoje terytorium.
*
Ostatni goblin padł przecięty na pół przez Dwalina, wściekłego i przemoczonego. Zarówno z potu, jak i z krwi goblinów i własnej. To rzeczywiście była elita, gdyż tanio skóry nie sprzedali. Nikt niemal nie wyszedł bez szwanku, na szczęście skończyło się na drobnych szramach i rozdartej odzieży.
Ktoś nadchodził po schodach. Trzy napięte na cięciwę strzały zwróciły się w stronę schodów, Eris i Dwalin mocniej ścisnęli miecze. Z ciemności wychyliła się duża uśmiechnięta twarz Ulfhedina.
- A kuku?
*
Pięcioro więźniów, w tym starzec zwany Psotnikiem stało wespół z drużyną przed klatką Freobeorta. Klucza nie było u strażników, zaś próby przebicia kłódki spełzły na niczym.
- Szybciej, bo zaraz się tu zlecą! - szepnął z przerażeniem jeden z ludzi. Na oko wyglądał jak leśny człowiek, żyjący gdzieś na północy.
- Nie kłap dziobem bo wykłapiesz - zganił go starzec, który intensywnie myślał, patrząc się na kłódkę.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times