PBF - Goblińska Brama
Cholibka! -denerwował się krasnolud intensywnie skrobiąc się po spoconym czole. W pewnym momencie spojrzał na Praciaena, mrużąc lewe oko i nienaturalnie krzywiąc minę.
Ściągaj blużę elfie! -zażądał rozkazującym tonem -Szybciej, nie mamy wiele czasu!.
Gdy zdezorientowany kompan ściągnął z siebie elfi materiał, mocniejszy niż najlepszy ludzki jedwab, brodacz bez ceregieli spuścił portki szczając wprost na odzienie towarzysza.
Co jest do ciężkiej ...?!?
-wrzasnął poirytowany elf. Dwalin obórcił się ku niemu przez ramię tłumacząc coś, czego elf jeszcze nie pojmował.
Mokra elfia koszula nie pęknie. -następnie okręcił koszulę wokół dwóch prętów klatki, po czym przewiązał jej koniec na wyrwanej z rąk leżącego z głupim wyrazem twarzy, martwego orka.
Po chwili sapiąc zaczął powoli obracać skonstruowaną naprędce dźwignią wprawiając w osłupienie zgromadzonych gapiów.
Ściągaj blużę elfie! -zażądał rozkazującym tonem -Szybciej, nie mamy wiele czasu!.
Gdy zdezorientowany kompan ściągnął z siebie elfi materiał, mocniejszy niż najlepszy ludzki jedwab, brodacz bez ceregieli spuścił portki szczając wprost na odzienie towarzysza.
Co jest do ciężkiej ...?!?
-wrzasnął poirytowany elf. Dwalin obórcił się ku niemu przez ramię tłumacząc coś, czego elf jeszcze nie pojmował.
Mokra elfia koszula nie pęknie. -następnie okręcił koszulę wokół dwóch prętów klatki, po czym przewiązał jej koniec na wyrwanej z rąk leżącego z głupim wyrazem twarzy, martwego orka.
Po chwili sapiąc zaczął powoli obracać skonstruowaną naprędce dźwignią wprawiając w osłupienie zgromadzonych gapiów.
Instrukcja zawarta tutaj, to już po tym jak koszula oszczana i przełozona przez kratki+dźwignia- https://www.youtube.com/watch?v=pzt3zDMBnPw C:V
Ostatnio zmieniony 23 października 2013, 12:55 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszyscy kręcili głowami w uznaniu dla pomysłowości Dwalina. Taki pomysł godny był potomka krasnoludzkich inżynierów i górników!
Kraty po dłuższej chwili na tyle się rozchyliły, że beorning uwięziony w środku zdołał się w końcu przecisnąć. Już wszyscy mieli zmierzać do wyjścia, gdy w okolicy zrobiło się cicho. Zbyt cicho.
Uciekinierzy zeszli po schodach na dół. Galdor idący pierwszy wychylił się z korytarza i rozejrzał, po czym szybko schował się, wpadając plecami na jednego z uwolnionych ludzi.
Przeciwny korytarz prowadzący do wyjścia był oddalony o jakieś pięćdziesiąt metrów. Niby nie wiele, ale wciąż za dużo, by swobodnie przebiec przed goblinami, które nadbiegały z korytarzy i po dolnym poziomie wprost do więzienia.
Gdy wydawało się, że zielonoskórzy zaraz dopadną do czekającej w cieniu drużyny, znów zabrzmiały rogi i bębny nawołujące mieszkańców do zgromadzenia się na wyższych poziomach. Chwilę później basowy głos przemówił przez tubę, powodując odbijanie się głosu echem od ścian.
- Khaar'd ukor da reeez! Orok bahh, orok trak!
- Wszyscy do góry! Zabić elfy, zabić najeźdćów! - przetłumaczył Galdor, znający nieco gobliński.
Kroki, ocieranie się pancerzy o siebie i klekotanie ucichło. Strażnik Galdor znów wychylił się, by sprawdzić sytuację.
Dolny poziom zdawał się być wyludniony, i cały ruch odbywał się na wyższych kondygnacjach. Zielonoskórzy wspinali się po skałach, linach i schodkach, szybko przemieszczając się do góry.
Kraty po dłuższej chwili na tyle się rozchyliły, że beorning uwięziony w środku zdołał się w końcu przecisnąć. Już wszyscy mieli zmierzać do wyjścia, gdy w okolicy zrobiło się cicho. Zbyt cicho.
Uciekinierzy zeszli po schodach na dół. Galdor idący pierwszy wychylił się z korytarza i rozejrzał, po czym szybko schował się, wpadając plecami na jednego z uwolnionych ludzi.
Przeciwny korytarz prowadzący do wyjścia był oddalony o jakieś pięćdziesiąt metrów. Niby nie wiele, ale wciąż za dużo, by swobodnie przebiec przed goblinami, które nadbiegały z korytarzy i po dolnym poziomie wprost do więzienia.
Gdy wydawało się, że zielonoskórzy zaraz dopadną do czekającej w cieniu drużyny, znów zabrzmiały rogi i bębny nawołujące mieszkańców do zgromadzenia się na wyższych poziomach. Chwilę później basowy głos przemówił przez tubę, powodując odbijanie się głosu echem od ścian.
- Khaar'd ukor da reeez! Orok bahh, orok trak!
- Wszyscy do góry! Zabić elfy, zabić najeźdćów! - przetłumaczył Galdor, znający nieco gobliński.
Kroki, ocieranie się pancerzy o siebie i klekotanie ucichło. Strażnik Galdor znów wychylił się, by sprawdzić sytuację.
Dolny poziom zdawał się być wyludniony, i cały ruch odbywał się na wyższych kondygnacjach. Zielonoskórzy wspinali się po skałach, linach i schodkach, szybko przemieszczając się do góry.
Co tam się dzieje? - dopytywał się zniecierpliwiony Dwalin przepychając się do Galdora. Stojąc przy Praciaenie spojrzał na nieco skonfudowanego towarzysza i pukając się w czoło oznajmił.
Achh prawda! Zapomniałem! - po czym solidnym ruchem strzepnął kilkukrotnie wilgotną jeszcze bluzę elfa i wręczajac mu ją ze słowami podziękowania.
Achh prawda! Zapomniałem! - po czym solidnym ruchem strzepnął kilkukrotnie wilgotną jeszcze bluzę elfa i wręczajac mu ją ze słowami podziękowania.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Spoiler!
Dolny poziom cuchnął odchodami, resztkami jedzenia i walającymi się wszędzie śmieciami. Nawet najmniej czułe nosy przeżywały swój własny, mały koniec świata. Po obu stronach było pusto: wszystkie okoliczne gobliny kotłowały się na górnych kondygnacjach przy akompaniamencie powtarzających się uderzeń dużych bębnów. Gdy Eris, który zamykał pochód uciekinierów, był w połowie drogi, usłyszał ostrzegawczy syk Galdora. Ulfhedin obejrzał się. Z góry, niemal z pionowych ścian schodziło czterech goblinów, dosiadających wielkie pająki. Mgnienie oka później, koło beorninga zafurkotała strzała wystrzelona przez łucznika, siedzącego na pająku, który opuszczał się na pajęczynie w dół.
Nim ktokolwiek zdążył zareagować, goblińscy jeźdźcy ruszyli do ataku, kręcąc młynki szablą i wrzeszcząc dziko. Spraraliżowani strachem byli więźniowie nie ruszyli się ani o krok. O ile mogli zdzierżyć goblina, to problemem były dla nich pająki, wielkości przeciętnego osła, z kłami rozmiarami i wyglądem przypominający sztylety.
Atakujący ruszają na was od boku, tak że stoicie w linii na przeciwko nich. Gobliński łucznik trzyma się z dala i ostrzeliwuje was z bezpiecznej pozycji.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Pierwszy pająk skoczył na Ulfhedina, celując kłami w szyję. Potężny beorning w ostatniej chwili odskoczył w lewo i sieknął toporem, chcąc odrąbać odnóża bestii. Zamiast miękkiej tkanki i charakterystycznego dźwięku tnącego mięso usłyszał tylko stalowe uderzenie po tym, jak szabla jeźdźca zablokowała cios. Pająk skoczył za plecy beorninga i już się odwracał do kolejnej szarży.
Galdor na szczęście miał chwilę wolną, którą wykorzystał na ściagnięcie łucznika. Strzała z cichym furkotem wyleciała z łuku, wbijając się goblinowi w oko.
Praciaen wykrzyknął słowa zaklęcia, ratując głowę Hastamira, który blokując cios goblina prawie został ugryziony przez pająka. Czar zdołał zablokować cios i zwiadowca odskoczył do tyłu, szykując się do kolejnej rundy.
Eris wraz z Psotnikiem byli związani walką z jednym z goblinów.
Dwalin wskoczył na pająka i siedząc za goblinem ściął mu głowę płynnym ciosem. Sekundę później chwycił prowizoryczną uzdę i próbował przejąć kontrolę nad oszalała bestią, która za wszelką cenę chciała go zrzucić.
Coś ciemnego, jakby chmura, zaczynała się kumulować kilka metrów nad walczącymi. Przypominało to zasysane do niewielkiego otworu czarny dym.
Galdor na szczęście miał chwilę wolną, którą wykorzystał na ściagnięcie łucznika. Strzała z cichym furkotem wyleciała z łuku, wbijając się goblinowi w oko.
Praciaen wykrzyknął słowa zaklęcia, ratując głowę Hastamira, który blokując cios goblina prawie został ugryziony przez pająka. Czar zdołał zablokować cios i zwiadowca odskoczył do tyłu, szykując się do kolejnej rundy.
Eris wraz z Psotnikiem byli związani walką z jednym z goblinów.
Dwalin wskoczył na pająka i siedząc za goblinem ściął mu głowę płynnym ciosem. Sekundę później chwycił prowizoryczną uzdę i próbował przejąć kontrolę nad oszalała bestią, która za wszelką cenę chciała go zrzucić.
Coś ciemnego, jakby chmura, zaczynała się kumulować kilka metrów nad walczącymi. Przypominało to zasysane do niewielkiego otworu czarny dym.
Runda pierwsza:
Galdor strzałem z łuku zabił łucznika, obecnie jest nieatakowany.
Praciaen rzucił czar Ochrona i dobył łuku.
Dwalin próbuje okiełznać pająka, siedząc mu na grzbiecie.
Ulfhedin zablokował cios, stoi na przeciwko jeźdźca.
Hastamir w tej samej sytuacji jak Ulfhedin.
Zginął jeden z uwolnionych.
Freobeort zabił jednego pająka (ale to widzi tylko Galdor).
Co teraz? Kontynuujecie walkę czy chodu do tunelu?
Galdor strzałem z łuku zabił łucznika, obecnie jest nieatakowany.
Praciaen rzucił czar Ochrona i dobył łuku.
Dwalin próbuje okiełznać pająka, siedząc mu na grzbiecie.
Ulfhedin zablokował cios, stoi na przeciwko jeźdźca.
Hastamir w tej samej sytuacji jak Ulfhedin.
Zginął jeden z uwolnionych.
Freobeort zabił jednego pająka (ale to widzi tylko Galdor).
Co teraz? Kontynuujecie walkę czy chodu do tunelu?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Krasnolud nie rodzi się w siodle! Przestań się wytrząsać! -wrzeszcał Dwalin usiłując utrzymać równowagę. Bestia jednak nie dawała za wygraną wiercąc się i szamocząc na boki. Brodacz nie tracąc więcej czasu wbił ostrze w kark włochatego paskudztwa po czym skoczył w przód robiąc przy tym kilka niezbyt zgrabnych koziołków.
Dobijam pajęczaka.