Koziołkujący krasnolud śmiesznie podskakiwał na nierówności podłoża. Nim zdołał się podnieść, zaraz koło niego przewrócił się wielki paskudny pająk, na którym Dwalin przed chwilą próbował łapać równowagę. Zielona posoka cuchnęła niemiłosiernie. Zaraz obok bestii wylądował goblin, a raczej jego połowa, ścięta przez Ulfhedina. Dwalin spojrzał w prawo, podnosząc upuszczony przy upadku miecz.
Ogromny, brązowy niedźwiedź wielkimi łapami ze sztyleto-podobnymi pazurami rozszarpywał w w furii kolejnego pająka. Po futrze misia spływała czerwona posoka, niechybnie potomek Beorna musiał być zraniony jeszcze w postaci człowieka. Coś nagle świsnęło przy uchu krasnoluda. Ten obejrzał się i zobaczył padające ciało goblińskiego jeźdźca, zestrzelonego przez Galdora, który już stał w tunelu i popędzał pozostałych przy życiu ludzi.
Z całej draki zginęłi wszyscy zielonoskórzy i ich wierzchowce, jak również dwóch uratowanych. Eris i Freobeort zaś byli ranni i krwawili z licznych, choć płytkich ran.
Starzec, którego drużyna wcześniej spotkała, przejął promień światła, wyczarowany przez Praciaena. Chwycił go w dłoń, niczym jabłko i posłał w stronę formującej się na kształ wiru czarnej chmury.
- Uciekajcie, głupcy! - krzyknął, po czym podwinął swoją długą szatę i sam rzucił się do panicznej ucieczki.
*
Dopiero przy zatłuczonym na górze trollu wszyscy zwolnili i przystanęli. Wstępne opatrzenie ran nie wymagało używania magii. Idealna cisza przerywana tylko szumem przelatującego powietrza i głośnym oddechem zmęczonych uciekinierów tworzyła wspaniałe uczucie w sercach wszystkich dobrych istot. Uczucie życia, które jeszcze zostało im dane.
- No, to to by było na tyle! - uśmiechnął się stary czarodziej, klaszcząc w dłonie i zapalając więcej światła, niż wcześniej udało się Dwalinowi.
- Dziękuję, za ocalenie! - powiedział głośno i radośnie Freobort, każdemu z osobna dziękując mocnym uściskiem dłoni. - Mój wuj już na nas czeka! - dodał, uśmiechając się jeszcze szerzej, zaś wszystkim stanęła przed oczami biesiada, której będą uczestnikami. Jak wyjdą w końcu z tych przeklętych podziemi.
- Niepokoi mnie ta ciemność... - mruknął Psotnik, jakby sam do siebie, patrząc w znikający w oddali tunel, prowadzący do miasta goblinów. - Bardzo mnie niepokoi...
*
Droga przez podziemia upłynęła w spokoju i pośpiechu. W sali, gdzie ostatnio walczył wielki czerw z orkami, była cicha i pusta. Pojawił się nowy szlam, zaś po orkach nie było ani śladu. Drużyna ostrożnie przeszła przez wielką komnatę i po kolejnych minutach bezpiecznie dotarła do powierzchni.
*
Eris wraz z leśnymi ludźmi udali się do gospody "Goblińska Brama". Po długim rozstaniu i zaproszeniach do Rohanu, drużynę czekała jeszcze droga do domu Freobeorta. Psotnik znikł drugiego dnia, nie żegnając się ani nic nikomu nie mówiąc. Słowa Ulfhedina, które miał przekazać, bardzo go uradowały, ale zaraz szybko zasępiał i przybrał zamyślone oblicze.
Czwartego dnia domostwa beorningów wyłoniły się z lasu, zaś dwór Beorna wyróżniał się na tle innych budowli.
Miłe zapachy, głosy radosnych rozmów i wszędobylskie dzieci witające swojego pobratyńca i jego kompanów radośnie wypełniały powietrze pozytywnymi uczuciami.
*
Patrzący w dół ze szczytu Carrok mężczyzna przeniósł w końcu wzrok na wzburzoną rzekę Anduin. W oddali wielki orzeł pikował w dół, polując na samotnego orka, wygnanego z pobliskiego miasta. Mężczyzna ponownie przeniósł wzrok, obserwując stado kruków, zmierzające w stronę południa, do Isengardu. Bardzo go to zaniepokoiło. W końcu, gdy słońce zaszło za horyzont ustępując miejsce księżycowi, zszedł po kamiennych schodkach, wsiadł na karego konia i ruszył w stronę północnego wschodu, gościncem prowadzącym do krainy beorningów.
Tak moi drodzy - to koniec scenariusza i tego PBF. Bardzo wam dziękuję za udział, za odgrywanie postaci i bycie tu do końca. Wiem, że możecie mi mieć za złe czas, bowiem 11 miesięcy gry na tyle stron to całkiem długo. Mam nadzieję, że się nie nudziliście się i jako tako dobrze się bawiliście. Wszelkie pytania, uwagi, krytyczne czy inne - bardzo mile widziane.
Czy będzie kontynuacja? Jak będą gracze, to czemu by nie
