PBF - Dar Skorpiona
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
Niestety i tak mamy nieco wymuszony postój- w osobnej ekipie, która trafiła do wioski nie mam deklaracji (mordimer, maciej nieobecni, vampire dopiero się pojawił), stąd wstrzymałem nieco akcję.
Zanim Naganori i towarzyszacy mu kuroiban dotrą do wioski muszę znać zamierzenia już obecnych tam postaci graczy.
Kuroiban ukłonił się i uprzejmym tonem przystał na propozycję Naganoriego. Dwójka samurajów ruszyła do wioski.Zanim Naganori i towarzyszacy mu kuroiban dotrą do wioski muszę znać zamierzenia już obecnych tam postaci graczy.
[center]***[/center]
Kazuki i Yuzan odwzajemniając skinienia głowy przygotowali się do ataku. Bestia zdawała się nie zauważać ich obecności. Natarli równocześnie z siłą huraganu. Nieposkromiona wola zniszczenia wypełniła umysły wojowników. Ise zumi mógłby przysiąc, że poczuł potężny impuls energii o mrocznym pochodzeniu, która tuż przed atakiem wypełniła jego umysł. Kazuki czuł tę samą moc, której przepływ przyniósł mu niebywałą, kuszącą przyjemność.
Stwór jakby rażony siłą tego uczucia momentalnie odwrócił się ku atakującym samurajom zrywając się do skoku. Sylwetki walczących napotkały się w locie. Trzy istoty splotły się w śmiertelnym zwarciu wymieniając straszliwej potęgi ciosy, po czym runęły w kilkunastometrową przepaść.
Spoiler!
Moi drodzy, cóż za rzuty- najpierw inicjatywka zaskoczonej bestii wychodzi na +38 (!). Potem masakryczne rzuty za obrażenia Kazuki 38, Yuzan 33, demon 35. Demon trafia w Kazukiego i gdyby nie fakt, że już jest martwy to by nie żył, heh.. aczkolwiek cios .. no cóż, dobro sam go opisze.
Jesteście przytomni, na dnie jaskini, gdzie widzieliście nieznanych samurajów. Proszę o fabularki z zaistniałej rzezi.
Stan po walce:
Kazuki- martwy (a jednak na chodzie!), lecz pozbawiony możliwości działań w lewej ręce.
Yuzan- na poziomie ran -1 (czyli -1K10 do rzutów), upiekło mu się (zarówno w walce jak i na skutek upadku z wysokości).
Demon- Zmasakrowany Waszymi ciosami i upadkiem, technicznie -3K10 do rzutów, prawie martwy.
Jesteście przytomni, na dnie jaskini, gdzie widzieliście nieznanych samurajów. Proszę o fabularki z zaistniałej rzezi.
Stan po walce:
Kazuki- martwy (a jednak na chodzie!), lecz pozbawiony możliwości działań w lewej ręce.
Yuzan- na poziomie ran -1 (czyli -1K10 do rzutów), upiekło mu się (zarówno w walce jak i na skutek upadku z wysokości).
Demon- Zmasakrowany Waszymi ciosami i upadkiem, technicznie -3K10 do rzutów, prawie martwy.
Ostatnio zmieniony 25 września 2013, 10:07 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
- Hiiikuuuuuu!!! - krzyknął Kazuki, będący już w locie. Nagle czas wokół niego znacznie zwolnił. Ślepia bestii płonęły żądzą krwi, zaś oczy Kazukiego dalej były... puste.
Długa chwila minęła, zanim ostrze katany przebiło się przez grubą skórę ramienia bestii. Jednocześnie w lewej ręce, a dokładniej w przedramieniu - bushi poczuł najpierw palący ogień, niczym przyłożenie rozgrzanego do białości metalu, a następnie pulsowanie oszałamiającego bólu, pulsującego głęboko w jego czaszce.
Hida Kazuki z przerażeniem dostrzegł, jak w otchłań spada potworna bestia, trzymając w zębach jego rękę - od dłoni aż po łokieć.
Czas momentalnie skoczył do przodu i tylko ruchem wyćwiczonym przez lata ciężkiego treningu, skulił głowę do piersi, nastawiając lewy bark, który ułamek sekundy później uderzył z hukiem w twarde podłożę, wzbudzając kolejną fale przeszywającego bólu.
Kazuki opadł bez sił, turlając się chwilę ciągnięty siłą upadku i tylko kątem oka zobaczył mnicha dobijającego bestię.
- Zwój... wydobądź go... z jego trzewi - wycharczał.
Zaraz jednak ból ustąpił, a w głowie mu się rozjaśniło. Samuraj przysiadł na ziemi i spojrzał bez emocji na odgryzioną rękę. Następnie na wiszący kikut.
Kikut nie krwawił, zaś kość barkowa wydawała się cała.
- Nie jest źle - mruknął do siebie i podpierając się na katanie, wstał.
Długa chwila minęła, zanim ostrze katany przebiło się przez grubą skórę ramienia bestii. Jednocześnie w lewej ręce, a dokładniej w przedramieniu - bushi poczuł najpierw palący ogień, niczym przyłożenie rozgrzanego do białości metalu, a następnie pulsowanie oszałamiającego bólu, pulsującego głęboko w jego czaszce.
Hida Kazuki z przerażeniem dostrzegł, jak w otchłań spada potworna bestia, trzymając w zębach jego rękę - od dłoni aż po łokieć.
Czas momentalnie skoczył do przodu i tylko ruchem wyćwiczonym przez lata ciężkiego treningu, skulił głowę do piersi, nastawiając lewy bark, który ułamek sekundy później uderzył z hukiem w twarde podłożę, wzbudzając kolejną fale przeszywającego bólu.
Kazuki opadł bez sił, turlając się chwilę ciągnięty siłą upadku i tylko kątem oka zobaczył mnicha dobijającego bestię.
- Zwój... wydobądź go... z jego trzewi - wycharczał.
Zaraz jednak ból ustąpił, a w głowie mu się rozjaśniło. Samuraj przysiadł na ziemi i spojrzał bez emocji na odgryzioną rękę. Następnie na wiszący kikut.
Kikut nie krwawił, zaś kość barkowa wydawała się cała.
- Nie jest źle - mruknął do siebie i podpierając się na katanie, wstał.
Spoiler!
Yuzan podniósł się jako pierwszy, tuż obok leżało ciężko okaleczone ciało Kazukiego, który usiłował podnieść się z ziemi. Potwór wlókł swe ohydne cielsko, jakby przyciągany jakąś nieznaną siłą bezmyślnie sunąc wgłąb korytarza. Mnich podniósł swoje bo, by dokończyć dzieła.
Krąg ostrzy otoczył całą trójkę. Błyskawicznie zadane, precyzyjne ciosy yari spadły na demona odsyłając jego plugawą duszę w otchłań.
Ostrza dzierżone w rękach zamaskowanych wojowników skierowały się ku Yuzanowi. Zza pleców posłyszał żądające wołanie:
Zaniechajcie walki! Natychmiast! Udacie się z nami!
Yuzan spojrzał na dymiący jeszcze zewłok potwora, myśląc o zwoju, który wciąż spoczywał w jego trzewiach, po czym..
Krąg ostrzy otoczył całą trójkę. Błyskawicznie zadane, precyzyjne ciosy yari spadły na demona odsyłając jego plugawą duszę w otchłań.
Ostrza dzierżone w rękach zamaskowanych wojowników skierowały się ku Yuzanowi. Zza pleców posłyszał żądające wołanie:
Zaniechajcie walki! Natychmiast! Udacie się z nami!
Yuzan spojrzał na dymiący jeszcze zewłok potwora, myśląc o zwoju, który wciąż spoczywał w jego trzewiach, po czym..
Czekam na dalsze sfabularyzowane deklaracje, jak tylko ktoś z równoległej ekipy (mordimer, Vampire, maciej) się odezwą kontynuujemy. Niestety postać namakemono również jest zawieszona z uwagi na niespodziewaną pauzę trójki pozostałych graczy.
.Spoiler!
Podnieś towarzysza i bezwzględnie poddaj się woli kuroiban.
-oznajmił jeden z zamaskowanych wojowników. Trzonem yari wskazał dwójce samurajów kierunek marszu.
Powiadom Pana Haruto. -polecił innemu.
Kazuki zastanawiał się, w jaki sposób niemalże identycznie wyekwipowani i odziani zamaskowani wojownicy rozpoznają siebie nawzajem. Słowo kuroiban kojarzyło mu się z opowieściami sensei, który świadomie, lub nie wiele lat temu swymi opowieściami o tajemnicach Szmaragdowego Cesarstwa pchnął małoletniego Kazukiego ku marzeniom o wielkiej karierze namiestnika dworu, największego z detektywów, jacy kiedykolwiek przemierzali prowincje Rokuganu.
-oznajmił jeden z zamaskowanych wojowników. Trzonem yari wskazał dwójce samurajów kierunek marszu.
Powiadom Pana Haruto. -polecił innemu.
Kazuki zastanawiał się, w jaki sposób niemalże identycznie wyekwipowani i odziani zamaskowani wojownicy rozpoznają siebie nawzajem. Słowo kuroiban kojarzyło mu się z opowieściami sensei, który świadomie, lub nie wiele lat temu swymi opowieściami o tajemnicach Szmaragdowego Cesarstwa pchnął małoletniego Kazukiego ku marzeniom o wielkiej karierze namiestnika dworu, największego z detektywów, jacy kiedykolwiek przemierzali prowincje Rokuganu.
Spoiler!
Araven- kuroiban poganiają Was do opuszczenia tego miejsca, zewłok potwora roztapia się na ziemi, w jaki sposób chcesz odzyskać zwój?
Obrażenia Yuzana nie są też aż tak poważne, by korzystać teraz z mocy Słowika, chyba, że chcesz wywrzeć efekt na zgromadzonych.
Nadal żadnych deklaracji od macieja, mordimera i vampire, co stwarza nieplanowany zastój w grze i rodzi we mnie potrzebę uśmiercania.
Obrażenia Yuzana nie są też aż tak poważne, by korzystać teraz z mocy Słowika, chyba, że chcesz wywrzeć efekt na zgromadzonych.
Nadal żadnych deklaracji od macieja, mordimera i vampire, co stwarza nieplanowany zastój w grze i rodzi we mnie potrzebę uśmiercania.
Ostatnio zmieniony 01 października 2013, 11:52 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
- Odstąpcie na chwilę, mamy coś do załatwienia i zaraz z wami pójdziemy - wycedził przez zęby Hida Kazuki, wstając powoli, opierając się na katanie. - Natychmiast! Inaczej wasza misja będzie bezcelowa! - zaryczał w nagłym przypływie furii.
Mistrzu, nieco się pogubiłem. Gdzie leży ten zwój? W Trzewiach bestii, która została dobita przez tych trzech samurajów? A ci z kolei próbują nas brać ze sobą?
Dokładnie tak dobro, nie pogubiłeś się 
To nie jest odpowiednie miejsce na teatralne żarty. -spokojnym, pozbawionym emocji głosem odpowiedział inny wojownik potęgując rozkojarzenie Kazukiego. Czarni strażnicy nieznacznie unieśli yari wskazując Yuzanowi i Kazukiemu kierunek marszu.[center]***[/center]
Spomiędzy drzew wychynęły kolejne sylwetki samurajów, którzy otoczyli podchodzący ku wiosce czteroosobowy oddział. Ieyasu, Kai, Eiya i Satoru klnący w duchu na swój brak ostrożności znaleźli się na łasce obcych.
Jednakże nieznajomi nie przystępowali do walki. Ich dowódca postąpił kroku po czym odezwał się głębokim, wręcz nieludzkim głosem:
Jestem Yogo Haruto z Klanu Skorpiona. Kuroiban. Moją powinnością jest strzec sekretów cesarstwa. Wasza haniebna misja jest skazana na klęskę. Poniesiecie śmierć, lecz przedtem wyjawicie mi powody Waszej zdrady i tego, który zlecił Wam kradzież zwoju.
Ton głosu, jak i postawa obcego budziły respekt. Czwórka samurajów wymieniła spojrzenia. Nie mieli szans w walce z tak licznym i świetnie wyszkolonym oddziałem, zarazem słowa Skorpiona obudziły w nich wątpliwości. Nim ktokolwiek zdążył zareagować Lew odkrzyknął ku niemu:
Jak śmiesz zarzucać mi hańbę Skorpionie! Jestem Ikoma Eiya, shireikan* klanu Lwa, prawej ręki samego Cesarza! A ci tutaj są mymi gośćmi. Jeśli Twa nierozważna dłoń podniesie się na któregoś z nas Klan Lwa utopi we krwi tysiące Skorpionów!
Nie składaj próżnych gróźb shireikanie. Jesteśmy na ziemiach Modliszek. Klan Lwa w swym zaślepieniu co najwyżej wytnie kilka z nich. Ponadto, jak z pewnością zauważyłeś obecnie nie ma tu zbyt wielu Lwów. Twoją powinnością jest służyć cesarstwu, moją również. Wiem, że pospołu z tych, których nazwałeś swymi gośćmi przelewałeś dziś krew, lecz obawiam się, iż mimo swego stanowiska nazbyt pochopnie czynisz. Nie znając celu ich misji wstawiając się za ich życiem.
Twarz Lwa nabrała na moment odcieniu purpury, brwi uniosły się, a ręka spoczęła na rękojeści katany. Nie dobył jednak miecza, powoli wypuścił powietrze z ust uspokajając oddech, po czym skierował pytajace spojrzenie ku Satoru:
Wyjaśnij nam cel Waszego pobytu na ziemiach Modliszki Krabie.- rzekł.
shireikan*- pułkownik
[center]***[/center]
Naganori idący pospołu z obcym podchodzili wąską ścieżką ku wiosce. Obcy zatrzymał się na chwilę spoglądając w dół, ku zalesionemu zboczu urywającemu się nad plażą. Choć drzewa przesłaniały widoczność Naganori wyraźnie czuł obecność wielu.. istot żywych. Byli ledwie kilkadziesiąt metrów od nich.
Chodźmy. -rzekł po chwili kuroiban ponownie ruszając ku wiosce.
Spoiler!
- Dosyć!!! - przeraźliwie wrzasnął Kazuki, odtrącając yari kataną. - Mnichu, zdobądź zwój, powstrzymam ich! - krzyknął, nie obracając się do swego towarzysza. Czterech strażników wpatrywało się chłodno w martwe oczy Kazukiego, którego złość, wyczerpanie i utracona nadzieja pobudzały do walki. Teraz nie miał nic do stracenia i nie zawahał się ani chwili.
Skoczył do ataku, obracając się wokół własnej osi niczym świder górniczy wgryzający się poziomo w skałę, rażąc kataną po yari i podłodze.
Skoczył do ataku, obracając się wokół własnej osi niczym świder górniczy wgryzający się poziomo w skałę, rażąc kataną po yari i podłodze.
Spoiler!