Barrak-Var. Osada. Magazyny.
W odpowiedzi Balin usłyszał:
-A jakich to zbrodni jeśli można wiedzieć? I jak już widzicie to nic nie palimy bo nie ma jak, jeśli nie macie dowodów to...
(reszta zawisła niedopowiedziana) Ale z wyrazu jego twarzy mogliście odczytać, że będzie z Wami krucho w razie jeśli uda mu się wywinąć z tego.
Amras odebrał od krasnala torbę w której zauważył kilka nabitych mieszków, oraz okładki paru książek bogato zdobionych.
Razem z Balinem ruszył Aalmangar oraz Gahantor (szef krasnali), gdy doszliście do bramy wrota ustąpiły pod naporem tłumu. Ujrzeliście kilku strażników miejskich w barwach Barrak-Var oraz kilkudziesięcie mieszczan oraz chyba marynarzy z cumujących w osadzie statków, gdy tylko Was dostrzegli przez tłum przeszedł pomruk niezadowolenia. Pospolite ruszenie było nieźle zaopatrzone w pochodnie i latarnie, sześciu krasnoludzkich strażników było w pełnym ekwipunku a za nimi kłębił się tłum z widłami, mieczami i czym tam kto miał pod ręką, zauważyliście nawet ogromną halabardę którą taszczył jeden z ludzi.
Najstarszy z krasnoludów i sądząc po wisiorze na jego piersi szefem tutejszych stróżów prawa odezwał się jako pierwszy:
-Co tutaj się dzieję! Rzucić broń na ziemię! Jesteście aresztowani w imieniu rady Barrak-Var za napaść na jednego z jej członków.
Gdy odwracał się do swoich podwładnych Balin wystąpił krok do przodu wyciągając zza pazuchy zwój pergaminu i rozwinął go na oczach tłumu mówiąc:
-Jestem Balin kapłan jedynego boga i wysłannik Rady Starszych Barrak-Var, a to moje pełnomocnictwa i z jej rozkazu aresztuje wszystkich zgromadzonych w tym magazynie i wzywam strażników oraz zacnych mieszkańców tej osady do pomocy w ich dostarczeniu do Barrak-Var albo w nie przeszkadzaniu w ich ujęciu.
Dowódca stanął ja wryty na te słowa i odwrócił głowę w stronę Balina:
-Może tak, może i nie kto Was tam wie panie! Mus mi to sprawdzić. Pokażcie no ten pergamin do przeczytania.
Z rozgorączkowanego tłumu dało się słyszeć pierwsze odgłosy niezadowolenia:
-To oni mówię Ci, od kilku dni się tu kręcą, zniknął stary, dwa psy Haldora zdechły a teraz to to ich wina.
-Do lochu i do kata z nimi-rzekł ktoś inny.
Nastroje wśród tłumu są nie najlepsze. Co teraz? Dalej nie wiem co z Margolasem, pisałem mu PW ale nie odpowiada.