Tego było już za wiele. Najpierw sprawa z dżinnem, teraz miejscy się do wszystkiego mieszają...
- Nein, nein, nein!!! - wrzasnął rozwścieczony do białości rycerz, robiąc krok w stronę komendanta, który odruchowo cofnął się o krok. - W tym Hillcrest wszystko się wali! Najpierw młody wampir porywa dzieci, a teraz niekromanta za pomocą kapłanki Morglitha porwał Herr burmistrza i robią z niego pożywkę dla truposzy! - to mówić, Ulrich gestykulował mocno, machając ogromnymi rękami niemal przed twarzą komendanta.
- Musimy wejść do środa und ich wszystkich powybijać, bo będzie jeszcze gorzej!
I nie czekając na reakcję, rycerz odwrócił się i ściągając flamberg z pleców, ruszył truchtem w stronę domku.
- Das strażniken to iluzja, nie dajcie się zwieść! - krzyknął jeszcze i - o ile rana na nodze pozwalała - pognał w stronę domu burmistrza.
Wchodzę do środka. Jak chcą mnie zatrzymać, to tylko siłą.