PBF - Mrok nad Delamirą

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 07 stycznia 2013, 09:11

Tyle wiem o duchach, co stygijska dziwka o popularności

- żachnął się Vanko wzruszając ramionami, po czym opierając się ramionami o dębowy stół spojrzał kpiącym wzrokiem w oczy Tecumseha i przytakując z lekkim uśmieszkiem rzekł:

Idżmy zatem poskładać do kupy tę kościstą układankę.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 stycznia 2013, 10:02

Jeżeli innych sposobów nie ma... Zgadzam się.
Tranicos nie ma nic przeciwko. Powinniśmy wyruszyć jak najszybciej. Czy mam załatwiony ekwipunek o który prosiłem?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 stycznia 2013, 10:52

- Kości zostały rzucone - mruknął Zorian, pakując swój dobytek do aquilońskiej torby żołnierskiej.

- Wyruszamy już teraz czy za parę chwil? - spytał, patrząc po kolei na każdego z najemników i Cadmona.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 stycznia 2013, 14:47

Ja i czterej wojownicy jacy ze mną rusza, jesteśmy gotowi dzekł druid Cadmon, weźmiemy Daulosa, by wskazał dokładne miejsce znalezienia czaszki. Kiedy wyruszamy, zależy od was, im szybciej tym lepiej. Zoriana gromadzi siły, jak Piktowie uderzą to możemy nie miec okazji by to uczynić, co postanowiliśmy w sprawie owej czaszki. To jak ruszamy?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 stycznia 2013, 14:55

- Jeżeli odniesiemy czaszkę, duch tego potężnego szamana może stać się naszym sojusznikiem... Ruszajmy jak najszybciej, ja mogę wyruszyć już teraz.
Pytałem MG o sprzęt, te wszystkie linki z kotwiczkami i strzały zapalające. Co z tymi rzeczami?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 stycznia 2013, 15:01

Taki sprzęt masz Tranicosie, Tecumseh ci skołował.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 stycznia 2013, 15:41

Wyprawa na bagna, w celu odniesienia czaszki szamana, zabranej nieoptarznie przez myśliwego Daulosa, jakiś czas temu...
Druid Cadmon, jego czterej Liguryjczycy i Daulos, oraz wasza grupa i Tecumseh, ruszyliście na bagna, około 2 w nocy wyszliście by dotrzeć tam za dnia.
Ledwie 20 km od Delamiry płynęła niewielka rzeka Karihton. W jej dolinie około 20-30 lat temu rozegrały się najkrwawsze walki podczas inwazji Aquilonii na pogranicze. Wiele plemion wyrżnęły tu królewskie legiony, wiele aquilońskiej, bossońskiej i gunderskiej krwi wsiąkło w tę niegościnną ziemię. Dla Piktów była to ziemia święta, ziemia kurhanów. Dla osadników miejsce przeklęte i niebezpieczne. Pobojowiska przyciągały ścierwojady (nie tylko zwierzęta!), kopce i grobowce demony. Z jakiegoś powodu Piktowie ze szczepu Węża, a wcześniej Mangusty przeszukiwali w ciągu ostatnich miesięcy ten obszar, ale wtedy was tu nie było, słyszeliście plotki na ten temat.

Dzielni awanturnicy w towarzystwie Liguryjczyków, opuścili osadę i zanurzyli się w dziki matecznik porastający wzgórza o łagodnych zboczach. Przedzierając się przez zarośla, czujecie, że powietrze robi się coraz wilgotniejsze, ziemia podmokła i czuć woń rozkładających się rośli. Upał był straszliwy, doskwierał nawet zamorańczykowi Vanko przyzwyczajonemu do wyższych temperatur.

Wreszcie cała drużyna dotarła do brzegu Karihton. Rzeka nie była zbyt szeroka, ledwie 7-8 metrów. Ponoć wpływała gdzieś dalej do złowrogiego Jeziora Diabła, jej wody stawały się tam jałowe i martwe. Tu jednak woda była zmętniona, dno muliste, a zwierząt pod dostatkiem, zarówno ryb jak i niezbyt przyjaznych gadów. Usiedliście na zwalonym drzewie i zaczęliście się zastanawiać, co dalej. Przy okazji mogliście nieco odpocząć po ciężkim i długim marszu. Słońce z wolna chyliło się ku zachodowi, toteż temperatura nieco spadła.

Możecie ruszyć na drugą stronę rzeki, gdzie rozpoczynały się karihtońskie mokradła (dało się wyczuć woń rozkładających się ciał, pobojowisko?) Możecie podróżować wzdłuż rzeki. Zastanawiając się nad wyborem dalsze trasy, usłyszeliście krzyk przerażonej kobiety, a potem pochrząkiwanie odyńca.
Co czynicie?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 stycznia 2013, 15:56

Wyciągam łuk i strzałę. Cokolwiek wyskoczy z lasu i nie będzie wyglądało na człowieka, ma ode mnie strzałę. Do ludzi strzelam tylko jeżeli spróbuje nas zaatakować. Podchodzę powoli do miejsca z którego pochodzi dźwięk.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 stycznia 2013, 17:47

Pogrążony w sennych myślach Zorian człapał w środku kolumny, ziewając co chwilę i rozmyślając o niebieskich migdałach. Pilnowanie przed zasadzką pozostawił młodszym, on już wystarczająco długo pilnował innych.

Krzyk jeszcze nie ucichł, odbijany echem od drzew, gdy wystraszony Zorian zrobił przewrót w przód, przykucnął, ładując bełt na kuszę. Następnie szybko spróbował wychwycić kierunek, skąd przybył, rozglądając się bacznie i nasłuchując. Widząc podchodzącego do źródła dźwięku Tranicosa, aquilończyk postanowił go osłaniać, stojąc z tyłu i lekko z prawej strony towarzysza, jednocześnie upewniając się, że reszta ekipy przynajmniej przystanęła, by sprawdzić co się dzieje.

Nie zamierzał mącić powstałej ciszy, jedynie w myślach zmawiał modlitwę do Mitry.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 stycznia 2013, 17:59

Na polanę wypadł poraniony dzik i mało brakowało, a Tranicos zginął by marnie marnie, ale zdołał uskoczyć posłąć strzałę, w odyńca, strzały i bełty awanturników i Liguryjczyków powaliły ogromnego dzika. Awanturnicy obejrzeli ciało odyńca, jego grzbiet był rozcięty, wręcz poszatkowany przez dziwne, długie na ramię szpony o kształcie i ostrości szabli.
Co dalej?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 stycznia 2013, 19:25

Wyciągam strzałę z dzika, nakładam na cięciwę i powoli idę w miejsce z którego wyskoczył dzik, tym razem gotów nie tylko wystrzelić, ale i uskoczyć:)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 stycznia 2013, 20:39

Również powtarzam czynność osłaniania Tranicosa. Set wie, co zatłukło tego odyńca i teraz czai się na nas...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 stycznia 2013, 21:02

W miejscu skąd dzik wybiegł i dalej, są tylko jego ślady. Nie wiadomo kiedy i ka daleko stąd to coś dzika zraniło.
Co robicie?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 stycznia 2013, 21:21

- To kto do jasnej cholery tak krzyczał?! - krzyknął Tranicos i złapał się za usta, gdy zrozumiał że to co krzyczało najprawdopodobniej posiada uszy. Szybko wyciągnął łuk, gotów wystrzelić w każdym momencie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 stycznia 2013, 21:48

Ponownie słychać głos przerażonej niewiasty, ale śladów nie widać, jakby z bagien krzyczała.

ODPOWIEDZ