: 11 września 2015, 07:55
"- Rolę wybierz sam..."
Nosferatu wyraźnie się rozluźnił. W zakamarkach umysłu Horacego coś drgnęło, była to rzadko dotykana pożądliwa struna skryta w jego wnętrzu. Właśnie ktoś ją potrącił malowanym tipsem.
- Rolę? Myślałem o takiej wiesz, nastrojowej i klimatycznej sesji w plenerze, w jakiś mrocznym miejscu żebyś czuła się swobodnie ze swoimi cieniami. A tak konkretnie to myślałem o kanałach. Można by cię też było nieco ubrudzić ekskrementami, żeby przydać nieco dychotomicznego wydźwięku przy prostym użyciu dwóch skrajności. Niezwykłego piękna i rynsztoku. Lubię tego typu skrajności... - uciekł gdzieś myślami w odległą pożądliwą część swego umysłu - Może się z raz poświęcisz dla sztuki moja droga?
Szybko jednak jego wzrok nabrał poprzedniej bystrości. Horacy oparł się ręką o sarkofag i westchnął.
- Nie okłamuję was. A poza tym ostatnio po prostu tyle się dzieje w moich sprawach. Nie sposób myśleć do końca logicznie w takiej sytuacji. Lubię to miasto i ten klimat, który roztacza ale ostatnio wydaje mi się, że kanał i moje miasto jakby zamieniły się miejscami. Bo w naturze czystsze przeważnie jest na górze. Trudno też nagle wydobyć z łepetyny informacje zbierane przez te wieki kiedy tu żyłem i rzucić nagle wam na stół niczym asa z rękawa. Jeb, macie tu jest rozwiązanie. Nie, sorry nic z tych rzeczy.
- Przez gros czasu żyłem na marginesie, angażując się jedynie w sprawy rodzinne kiedy sytuacja tego wymagała. Na przykład kiedy z kurtuazyjną wizytą odwiedzali nas kuzyni z Sabatu. Natomiast cała ta polityka i knucie po elizjach, to po prostu mnie nigdy... - pokręcił głową - Nie ja się do takich rzeczy nie nadaję i naprawdę nie wiem czemu mnie wybrał.
- Dlatego na przykład tego czerwonego Chevroleta przypomniałem sobie dopiero w sanktuarium. Bardziej to zasługa duchowego miejsca niż moja. Myślę jednak, że wśród tych czterech Brujahów jeden był Alastorem. Im dłużej nad tym myślę tym bardziej się upewniam co do słuszności. Robyn mówił dużo o Nyctofili. Skoro wywołał temat to powiem wam kilka rzeczy o tym miejscu...
- Bawią się tam różni ludzie, ale lokal trzyma wysoki poziom kultury. Wszystko przez właściciela czyli ten cały napuszony Edgewood Country Club*, który stawia na obywateli z kasą. Wiecie to są tacy co lubią sobie powsadzać w osiemnaście dołków piłkę i pryskają się piżmem z dupy świstaka za 500$ sztuka tycia fioleczka. Prócz śmiertelników przychodzą tam wszyscy obywatele Camarilli, których męczy widok Museum. Teoretycznie każdy tam może wejść a zasady są takie same jak w każdym Elizjum. Cały teren Klubu Edgewood ma status Elizjum. Budynek mieści się na uboczu kompleksu, a jego klienci nie mogą zapuszczać się w głąb. No chyba, że jesteś VIP'em. Nosferatu muszą zadbać o swój zapach i wygląd, pod groźbą Śmierci Ostatecznej. Chamstwo czułych nosków no nie? A ci hipokryci sami pryskają się świstakowym gównem. Tłumaczone jest to utrzymaniem Maskarady i jak ktoś to złamie to śmierć ostateczna. A ja się pytam jak ja mam być ładniejszy jak od dwóch stuleci szukam na to sposobu? No, mniejsza z tym. Opiekunem Elizjum jest Garibald Lshandt bogaty Francuz.
[center]
[/center]
- Nie pytajcie mnie tylko jakiego jest ten Torreador pokolenia. Wiem tylko, że jest w mieście od ponad 70 lat. W środowisku Spokrewnionych znany z ciętego i trafiającego w sedno języka. Jeden z lepszych krytyków sztuki szeroko rozumianej: rzeźba, malarstwo, fotografia, poezja, muzyka, śpiew.. Wiele razy publicznie upokorzył, krytykując to co wystawia się w Muzeum, co uderzyło w innych z jego klanu. Primogen Toreadorów cieszy się z tego, mimo że dzieła Primogena też zostały wiele razy "kreatywnie upokorzone". Kontroluje rodzinę Edgewood'ów i pozwala jej najstarszym członkom żyć wiecznie póki mu wiernie służą jako ghule. Pańskie oko, konia tuczy więc sami rozumiecie, że interes rodziny się rozkręcił po jego przybyciu. Obecnie cały kompleks jest bardzo luksusowy.
- Nie mówiłem wam o tym miejscu bo mamy tam zakaz wjazdu nałożony przez Księcia, ale... - w jego oczach pojawił się błysk przebiegłości - ...ale teraz mamy mistrza Darshana, który póki nie wejdzie w skład koterii póty ma pełne możliwości ruchu, a to daje nam pewne zupełnie nowe pole do działania...
Nosferatu wyraźnie się rozluźnił. W zakamarkach umysłu Horacego coś drgnęło, była to rzadko dotykana pożądliwa struna skryta w jego wnętrzu. Właśnie ktoś ją potrącił malowanym tipsem.
- Rolę? Myślałem o takiej wiesz, nastrojowej i klimatycznej sesji w plenerze, w jakiś mrocznym miejscu żebyś czuła się swobodnie ze swoimi cieniami. A tak konkretnie to myślałem o kanałach. Można by cię też było nieco ubrudzić ekskrementami, żeby przydać nieco dychotomicznego wydźwięku przy prostym użyciu dwóch skrajności. Niezwykłego piękna i rynsztoku. Lubię tego typu skrajności... - uciekł gdzieś myślami w odległą pożądliwą część swego umysłu - Może się z raz poświęcisz dla sztuki moja droga?
Szybko jednak jego wzrok nabrał poprzedniej bystrości. Horacy oparł się ręką o sarkofag i westchnął.
- Nie okłamuję was. A poza tym ostatnio po prostu tyle się dzieje w moich sprawach. Nie sposób myśleć do końca logicznie w takiej sytuacji. Lubię to miasto i ten klimat, który roztacza ale ostatnio wydaje mi się, że kanał i moje miasto jakby zamieniły się miejscami. Bo w naturze czystsze przeważnie jest na górze. Trudno też nagle wydobyć z łepetyny informacje zbierane przez te wieki kiedy tu żyłem i rzucić nagle wam na stół niczym asa z rękawa. Jeb, macie tu jest rozwiązanie. Nie, sorry nic z tych rzeczy.
- Przez gros czasu żyłem na marginesie, angażując się jedynie w sprawy rodzinne kiedy sytuacja tego wymagała. Na przykład kiedy z kurtuazyjną wizytą odwiedzali nas kuzyni z Sabatu. Natomiast cała ta polityka i knucie po elizjach, to po prostu mnie nigdy... - pokręcił głową - Nie ja się do takich rzeczy nie nadaję i naprawdę nie wiem czemu mnie wybrał.
- Dlatego na przykład tego czerwonego Chevroleta przypomniałem sobie dopiero w sanktuarium. Bardziej to zasługa duchowego miejsca niż moja. Myślę jednak, że wśród tych czterech Brujahów jeden był Alastorem. Im dłużej nad tym myślę tym bardziej się upewniam co do słuszności. Robyn mówił dużo o Nyctofili. Skoro wywołał temat to powiem wam kilka rzeczy o tym miejscu...
- Bawią się tam różni ludzie, ale lokal trzyma wysoki poziom kultury. Wszystko przez właściciela czyli ten cały napuszony Edgewood Country Club*, który stawia na obywateli z kasą. Wiecie to są tacy co lubią sobie powsadzać w osiemnaście dołków piłkę i pryskają się piżmem z dupy świstaka za 500$ sztuka tycia fioleczka. Prócz śmiertelników przychodzą tam wszyscy obywatele Camarilli, których męczy widok Museum. Teoretycznie każdy tam może wejść a zasady są takie same jak w każdym Elizjum. Cały teren Klubu Edgewood ma status Elizjum. Budynek mieści się na uboczu kompleksu, a jego klienci nie mogą zapuszczać się w głąb. No chyba, że jesteś VIP'em. Nosferatu muszą zadbać o swój zapach i wygląd, pod groźbą Śmierci Ostatecznej. Chamstwo czułych nosków no nie? A ci hipokryci sami pryskają się świstakowym gównem. Tłumaczone jest to utrzymaniem Maskarady i jak ktoś to złamie to śmierć ostateczna. A ja się pytam jak ja mam być ładniejszy jak od dwóch stuleci szukam na to sposobu? No, mniejsza z tym. Opiekunem Elizjum jest Garibald Lshandt bogaty Francuz.
[center]
[/center]- Nie pytajcie mnie tylko jakiego jest ten Torreador pokolenia. Wiem tylko, że jest w mieście od ponad 70 lat. W środowisku Spokrewnionych znany z ciętego i trafiającego w sedno języka. Jeden z lepszych krytyków sztuki szeroko rozumianej: rzeźba, malarstwo, fotografia, poezja, muzyka, śpiew.. Wiele razy publicznie upokorzył, krytykując to co wystawia się w Muzeum, co uderzyło w innych z jego klanu. Primogen Toreadorów cieszy się z tego, mimo że dzieła Primogena też zostały wiele razy "kreatywnie upokorzone". Kontroluje rodzinę Edgewood'ów i pozwala jej najstarszym członkom żyć wiecznie póki mu wiernie służą jako ghule. Pańskie oko, konia tuczy więc sami rozumiecie, że interes rodziny się rozkręcił po jego przybyciu. Obecnie cały kompleks jest bardzo luksusowy.
- Nie mówiłem wam o tym miejscu bo mamy tam zakaz wjazdu nałożony przez Księcia, ale... - w jego oczach pojawił się błysk przebiegłości - ...ale teraz mamy mistrza Darshana, który póki nie wejdzie w skład koterii póty ma pełne możliwości ruchu, a to daje nam pewne zupełnie nowe pole do działania...
* więcej info http://www.edgewoodcc.com/
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]