PBF - W sieci pająka

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2015, 12:42

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Dwaj kopiący kierowcę Reo motocykliści przerwali na chwilę zabawę, zaczęli spoglądać mało przyjaznym wzrokiem na podstarzałego sędziego. Właściciel zdezelowanej ciężarówki doszedł nieco do siebie, splunął krwią, po czym zaczął się czołgać po betonowym podjeździe. Najbliższy z bikersów, smagłoskóry chłopak w czerwonej chuście na głowie, przycisnął go ciężkim butem do betonu, unieruchomił w miejscu. Inny z motocyklistów minął swego szefa, złapał za tylną klapę Reo i wspiął się na pakę pojazdu znikając pod brezentową plandeką.

- Skurwiel non stop tu kursuje, cały czas coś wozi - oświadczył przywódca gangu gładząc czubkami palców przełożonego przez bak obrzyna - Jeśli chcecie, może wam coś odsprzedam z tego, co ma pod paką. Freak, co on tam ma?

- Kurwa, nie wiem! - padła odpowiedź z spod brezentowej plandeki - Pełno tu skrzyń, jakiś złom...

Posykujący z bólu, ale starający się nie zwracać na siebie uwagi Joe zdążył w międzyczasie odczołgać się za dystrybutory, w pobliże wejścia do sklepu stacji. Cichutki gwizd gdzieś z góry zdradził mu obecność Traya, klęczącego na skraju dachu budynku z karabinem w dłoni.

- Mogę wysłuchać słów tego człowieka? - powtórzył spokojnym głosem Mad Dog.

- Szkoda twojego zachodu, dziadku - odparł lekceważącym tonem bikers w czarnym kombinezonie - Zabić go nie zabijemy, ale wpierdol dostanie, bo zasłużył. I zabieramy jego towar. A wy coście właściwie za jedni, co? Wcześniej was tu nie widziałem. Chcecie pohandlować?
Trudne rozmowy w toku. Dwóch bikersów pilnuje rozciągniętego na betonie kierowcę Reo, trzeci szpera na pace ciężarówki, czterech siedzi na motorach. Jeśli nikt nie zrobi niewłaściwego ruchu, może sprawa rozejdzie się po kościach... pomijając kwestię uszkodzonej cysterny.

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 03 sierpnia 2015, 13:00

Sędzia zamrugał kilkukrotnie - to zawsze oznaczało, że zaczyna się denerwować. O ile gangerzy nie zaatakowali, o tyle nie chcieli wykonywać tego, o co prosił. A to znaczyło, że gra toczy się nadal na zasadach motocyklistów.

- Prosiłem dwukrotnie, synku. I to grzecznie. Skoro na naszej stacji wpuszczacie komuś wpierdol to musimy wiedzieć dlaczego, rozumiesz? Twoją wersję znam, chcę poznać jego - wycedził, przyjmując nieco agresywniejszą postawę. - Idź, i zobacz co tam ma - powiedział do Masona, wskazując głową plandekę Reo. - Swoim pościgiem rozjebaliście nam cysternę, a to kurewsko niefajnie - zwrócił się ponownie do potencjalnego szefa gangersów.

Mad Dog przeczuwał, jak może się to skończyć, jednak żaden brudny i młody pędrak nie będzie mu dyktować, co ma robić. Dodatkowo, jeśli ugnie się przed zasadami bikersa, to na pewno stanie się coś niedobrego - jak Mad Dog traci kontrolę nad sytuacją, zawsze się jebie...

- Gościu, chodź tutaj i powiedz, czy naprawdę rozjebałeś im motor. Wiesz, co grozi, nie licząc obitej mordy, za dewastację na tych ziemiach? Może ktoś go przyprowadzić - rzucił za siebie będąc przekonanym, że któryś z karawany go usłyszy i podejdzie.

Mad Dog musiał grać na czas i musiał usłyszeć wersję kierowcy Reo, po prostu musiał.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2015, 13:42

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Uzbrojony w strzelbę Mason wyślizgnął się zza Mitsubishi ubezpieczany przez Callahana. Przywódca gangu obejrzał się ponad ramieniem w stronę przewodnika, zmarszczył nieładnie twarz. Leżący opodal swej ciężarówki kierowca Reo zaniósł się chrapliwym kaszlem, który przeszedł znienacka w histeryczny śmiech.

- Nie wiecie, z kim zadarliście, kutasy! - wychrypiał w stronę chłopaka w czerwonej chuście - Nic mi już nie zrobicie!

Porażony nagle złym przeczuciem, sędzia zorientował się znienacka, że skopany podkutymi butami gość od dłuższej chwili trzymał rękę pod kurtką, jakby na czymś zaciskał dłoń. Teraz facet wyszarpnął rękę ukazując swym prześladowcom dziwaczny metalowy przedmiot. Mad Dog nie widział go dobrze ze swej pozycji, ale odniósł wrażenie, że to coś w rodzaju pilota do telewizora albo masywny videotelefon.

Kierowca wdusił palcem jakiś guzik na urządzeniu, wciąż śmiejąc się maniakalnie.

- Zapierdolę tego skurwiela! - wrzasnął biker, zawracając w stronę mężczyzny i wyciągając z pochwy przy pasie paskudnie wyglądający nóż.

Reo zakołysało się znienacka niczym targnięte podmuchem silnego wiatru, stare resory zajęczały rozpaczliwie. Mad Dog otworzył szeroko oczy widząc poruszającą się nagle ciężarówkę.

A sekundę potem wszystkich obecnych na stacji ludzi sparaliżował nieludzki wręcz wrzask, dobiegający spod brezentowej plandeki. Plądrujący pakę ganger wydał z siebie skowyt bezgranicznego przerażenia i bólu, wibrujący coraz mocniej, bez końca.

Mad Dog słyszał w swym życiu wiele ludzkich krzyków, ale ten przeszył go na wskroś swym brzmieniem, w ułamku chwili przypominając sędziemu makabryczną scenę sprzed dwóch lat z Atlanty, kiedy na jego oczach kruszarka do skał wciągnęła do środka jednego z robotników. Tamten człowiek krzyczał podobnie, ale jednak nie tak przerażająco jak biker uwięziony na podskakującej pod ruchliwym ciężarem czegoś wielkiego pace Reo.
...
Ostatnio zmieniony 03 sierpnia 2015, 13:47 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 sierpnia 2015, 15:06

Nie było już czego udawać. Wraz z nieludzkim wrzaskiem jednego z bikerów, zaczynała się wojna i Tray wolał być stroną, która będzie dyktować warunki na jakich będzie się toczyć. Opuszek palca wskazującego delikatnie zzsunął się po spuście uwalniając iglice. Ta uderzyła w spłonkę osadzoną w metalowej łusce. Pocisk miał wylecieć przy wtórze piekielnego błysku i huku z lufy wymierzonej w czoło bossa gangerów...
Cokolwiek stało się z tym ziomkiem na ciężarówce, to mamy przesrane. Tray wali w szefa gangerów. Może pozbawieni szefuncia trochę zejdą z tonu albo spieprzą gdzie pieprz rośnie (nie, nie jestem taki naiwny;))

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 03 sierpnia 2015, 21:35

Gdy zaczęła się dyskusja Kaznodzieja postanowił zaryzykować. Ktoś mu właśnie kupił czas.

Niech Najwyższy pobłogosławi tego człowieka z wysokości swoich za jego mądrość. Amen.

Ręka wystrzeliła wbijając się w zakurzoną drogę, wzbiła drobiny kurzu które przylepiały się do spoconej twarzy. W drugiej ściskał magnum. Poczuł spazm bólu kiedy poruszył lewą nogą ale zacisnął zęby
Po trzykroć upadałeś... Synu Człowieczy. Ja nie mam Twej siły lecz proszę daj mi taką, bym chociaż jak jebany robak dobrnął do nory!

Kaznodzieja zakasłał w piach i łapiąc brudne powietrze w płuca i brnął dalej w kierunku stacji. Jak zwykle mógł liczyć tylko na siebie. Ale hej, jest OK, do tego był przyzwyczajony. Nie była to bynajmniej najgorsza sytuacja w jego życiu w której się znalazł. Ale też nie dużo brakowało by się najgorszą za chwilę stała. Modlił się by tylko nie stał się teraz nic głupiego, jeszcze chwila, jeszcze sekunda...

Nagle usłyszał przeszywający wrzask bólu, który wyrwał się z czyjegoś gardła.

Kurwa, wiedziałem...
Człowiek wraca do domu zmęczony a tu strzelanina się szykuje. :o
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2015, 12:38

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Suchy trzask wystrzału targnął upalnym letnim powietrzem, uwalniając znajdujących się przy samochodach mężczyzn z hipnotycznego transu. Głowa siedzącego na motocyklu bikera odskoczyła do tyłu, kiedy pocisk trafił go w prawą skroń.

Pocisk 7.62mm wystrzelony z M1903A4 potrafi na dystansie dwustu jardów wbić się na dwadzieścia siedem cali w dębowe drewno albo na piętnaście cali w worek mokrego piasku. W przypadku ludzkich kości współczynnik penetracji znacząco wzrasta.

Przywódca gangu zwalił się bezwładnie na betonowy podjazd, a jego motor upadł z głuchym hukiem na bok, przygniatając zwłoki mężczyzny.

- O żesz kurwa! - wrzasnął chłopak w czerwonej chuście łapiąc za wsunięty za pas pistolet. Jego kompani sięgnęli po własną broń, zaczynając jednocześnie szukać jakiejkolwiek osłony.

Wrzask mordowanego pod plandeką gangera urwał się w tej samej sekundzie, kiedy łysy gość w czarnym kombinezonie grzmotnął z przestrzeloną czaszką o beton podjazdu. Tray pociągnął za dźwignię karabinu wprowadzając do komory drugi pocisk, ale nie przyłożył Springfielda od razu do ramienia, bo nie potrafił oderwać wzroku od Reo. Stara wojskowa ciężarówka dosłownie przysiadła na tylnej osi jakby coś ciężkiego przemieściło się gwałtownie na tył paki, a wyrzucony ponad tylną klapą Freak spadł na ziemię na podobieństwo worka kartofli.

Czy też raczej oprawionej naprędce świni...

Kurtka i spodnie bikera były przesiąknięte krwią cieknącą z ran tak głębokich, że przezierały spod nich białawe kości. Głowa mężczyzny kończyła się jakiś centymetr nad linią brwi, górna część czaszki nieszczęśnika została idealnie odcięta i Tray nie musiał się specjalnie zastanawiać, czym też mogła być brejowata szara masa wyciekająca na zewnątrz otwartej głowy.
Tray ma Karabiny na poziomie 4, do tego dałem mu premię za długie celowanie - rzuca na trafienie 3k20 (przypominam, wystarczy jeden sukces). Poziom testu Przeciętny, Zręczność Traya 14. Na kostkach wypadło 15, 11, 10. Trzy sukcesy (nawet po uwzględnieniu kary za celowanie w wybraną lokację ciała). Dobra, przywódca bandy wyeliminowany, Freak też. Zostało jeszcze pięciu gości i "zwierzątko" szofera Reo. Co robicie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2015, 13:31

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Wibrujące w powietrzu wrzaski agonii i echo pojedynczego wystrzału tylko dodały kaznodziei wigoru. Stękając, krztusząc się i jęcząc na przemian, Joe dotarł w końcu do progu otwartych szeroko drzwi stacji, złapał rozcapierzonymi palcami za metalową futrynę próbując podciągnąć się z jej pomocą w głąb przejścia.

Otwarte szeroko oczy kaznodziei natrafiły na postać skamieniałego z wrażenia Ivaho. Indianin stał przy parapecie zabitego do połowy deskami okna, niczym jakiś przedwojenny posąg; milczał jak zaklęty ściskając w dłoni colta i nie zwracając na swego poturbowanego kompana najmniejszej uwagi.

- Klątwa... piekielna na... twą nieczułą... duszę - wychrypiał Joe próbując z uporem desperata wczołgać się do środka budynku. Indianin i tym razem całkowicie go zignorował.
Joe zdołał dostać się w ostatniej chwili do kryjówki, już po oddaniu pierwszego strzału i co więcej, o własnych siłach. Niestety, włożony w czołganie się wysiłek zmusił postać do zaliczenia trudnego testu Budowy (kara -5): konsekwencją będzie chwilowe omdlenie. Budowa Joe'ego wynosi 15, rzucam 3k20 z wynikami 5, 13, 12. Niestety, zemdlał! (dam znać, kiedy się ocknie, to utajniony przedział czasu).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2015, 13:37

Podgląd taktyczny

Tray nadal znajduje się na dachu stacji, ma stamtąd dobre pole widzenia na miejsce akcji. Joe wczołgał się do budynku stacji i na chwilę zemdlał. Ivaho przyczaił się przy parapecie okna, zaczynam się martwić o jego przyszłość, bo Deliad przepadł jak kamień w wodę. Max wciąż uwięziony w szoferce Kenwortha.

Mad Dog znajduje się w najgorszej sytuacji, bo chociaż od obiektu na pace Reo dzielą go oba pojazdy i jeszcze nie wie, co tam jest grane, to w zamian stoi niebezpiecznie blisko bikersów siedzących na motorach. Pierwszy strzał już padł, wojna została wypowiedziana! Rozum podpowiada skok w stronę Mitsubishi albo za róg szoferki Kenwortha!

Co do gangsterów, dwaj są przy powalonym na beton kierowcy Reo, jeden leży martwy za paką ciężarówki, jeden leży z przestrzeloną głową pod swoim motorem, trzej wciąż siedzą na maszynach i lada sekunda zaczną działać!

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 05 sierpnia 2015, 09:15

Początkowo mózg Sędziego nie zarejestrował potężnego wrzasku - potraktował tę kakofonię w zwykły sposób, jakby była elementem otoczenia. Dopiero po chwili, jakby szukała drog niczym dziecko błądzące we mgle, dotarła do świadomości mężczyzny powodując u niego niekontrolowany dreszcz przeszywający jego plecy i ramiona omal nie powodując opuszczenia broni przez nieco zdrętwiałe palce.

Mad Dog otrząsnął się dopiero w momencie, gdy zobaczył upadającego bikersa, z którym przed chwilą rozmawiał. Po chwili dotarło do niego, że chłopaki postanowili działać. Nowojorczyk nie chciał strzelać - był przekonany, że jest w stanie rozwiązać problem pokojowo, ale, kurwa, pieprzona opatrzność miała inne plany.

Błyskawicznie rzucił okiem na otoczenie - miał przesrane, niczym naga dziwka kąpiąca się nago w Missisipi. Mógł otworzyć ogień, i ok, sprzątnąłby jednego, ale co dalej? Na dodatek - nie miał powodu, by do niech strzelać, oni tego nie zrobili, a każdy człowiek, który chociaż w minimalny sposób respektuje prawo nie będzie naparzał w ludzi, którzy nic mu nie zrobili.

'Zachowajmy odrobinę człowieczeństwa w tym zasranym świecie przeżartym najgorszym gównem, o jakim filozofom się nie śniło' - był mawiać Mad Dog.

Sędzia uśmiechnął się, splunął pod siebie i momentalnie przeturlał w bezpieczniejsze miejsce. Za mało zapłacili, by miał nastawiać dupę ot tak. No i zawsze chciał jeszcze zobaczyć w swoim parszywym życiu Wielki Kanion. Jego celem była szoferka - i miał tam osłonę, i miał lepszy pogląd taktyczny na to, co się dzieje wokół. A, i jeszcze pomyślał, że może pomóc, o ile to możliwe, Maxowi, o ile sytuacja na to pozwoli.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2015, 09:53

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Nie szczędząc sił sędzia rzucił się w stronę Kenwortha, wślizgnął się za jego kabinę, zanim którykolwiek z bikersów zdążył do mężczyzny strzelić.

Zawieszenie Reo jęknęło, a potem wóz podskoczył w górę uwolniony od ruchliwego ciężaru. Coś upadło z metalicznym szczękiem na betonowy plac za tylną klapą paki. Wychylający się zza ciężarówki Mad Dog zobaczył czarnoskórego gangera, który upuścił na ziemię nóż i błyskawicznie wyciągnął spod kurtki pistolet. Biker pociągnął kilka razy za spust mierząc w coś, czego sędzia jeszcze nie widział, a co musiało się znajdować tuż za paką ciężarówki. Kule uderzyły w cel z donośnym wizgiem metalu trafiającego w metal.

W powietrzu narastał dziwny dźwięk, kojarzący się żołnierzowi z jakimś szybko się poruszającym mechanizmem: piłą tartaczną dla przykładu.

Murzyn przestał strzelać, zaczął się cofać w stronę ogrodzenia autostrady z oklapłymi nagle ramionami i otwartymi pod wpływem szoku ustami, wpadając wprost na próbującego podnieść się z betonu kierowcę Reo. Ściskany przez szofera przedmiot wypadł mu pod wpływem tego zderzenia z ręki, spadł na plac, pękł z suchym trzaskiem rozsypując po betonie jakieś elektroniczne podzespoły.

- Ty durniu! Coś ty... - przerażony kierowca Reo zawył niczym obłąkany, nie zdołał jednak dokończyć swych słów.

Dźwięk obracającego się szybko mechanizmu przeszedł znienacka w ogłuszający ryk. Sędzia mógłby przysiąc, że w powietrzu pojawił się promień ognia i stali, który niczym palec bezlitosnego Boga dotknął obu mężczyzn. Tam, gdzie jeszcze przed chwilą znajdowali się Murzyn i szofer, teraz w powietrzu opadały drobne ludzkie szczątki. Krew oraz strzępy ciał i ubrań pokrywały spory fragment betonu. Promień oślepiającego światła wyrył się na siatkówkach Mad Doga i unieruchomionego w szoferce cysterny Maxa, po czym zgasł równie raptownie jak się pojawił.

Zszokowany sędzia zrobił niepewnie kilka kroków wzdłuż pojazdu, rejestrując słuchem przeraźliwe wrzaski bikersów. I wtedy, wyjrzawszy zza burty Reo, ujrzał napastnika.

Było to niezwykłe monstrum o owadzich kształtach, pokryte matową warstwą metalu. Teleskopowe odnóża o ostrych jak brzytwa krawędziach unosiły kanciasty korpus, pod którym wisiało na wysięgniku działko o sześciu obracających się z ogromną szybkością lufach. Mechaniczny zabójca odwrócony był do Mad Doga tyłem, poświęcając swą uwagę motocyklistom.

Sędzia uświadomił sobie w ułamku chwili, na co patrzy, chociaż nigdy wcześniej nie miał możności zmierzyć się z takim horrorem. To był Łowca: mechaniczny morderca zbudowany przez Molocha, siejący śmierć i zniszczenie na ludzkim terytorium podług instrukcji zakodowanych w jego procesorze, ukrytym bezpiecznie pod warstwą pancerza.

Mad Dog nie miał pojęcia jak ta potworna maszyna trafiła w ręce kierowcy Reo, ale domyślał się, że ktoś gdzieś przeprogramował dla własnych potrzeb uszkodzonego Łowcę... Łowcę, który po zniszczeniu systemu zdalnego sterowania nagle zaczął działać na własną rękę.
Sędzia może teraz otworzyć ogień do Łowcy z pozycji, w której się znajduje; może czym prędzej cofnąć się z powrotem w stronę cysterny, by wyciągnąć z kabiny Maxa; może rzucić się w otwarte drzwi budynku stacji; bądź zaskoczyć mnie innym pomysłem! Yarin, co robi Twoja postać?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 sierpnia 2015, 10:10

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Jakiś piekielny ryk wyrwał kaznodzieję z omdlenia, przywrócił mu świadomość porażając jednocześnie przeświadczeniem, że oto rozwarły się wrota piekieł i pierwszy z demonów właśnie przez nie przelazł rycząc jak opętany.

- Panie, chroń mą nieśmiertelną duszę! - wrzasnął Joe przyciskając do piersi czterdziestkę czwórkę niczym ostatni na Ziemi egzemplarz Biblii - Zawsze byłem twym wiernym sługą, nie opuszczaj mnie w tej ciemnej dolinie!

Cokolwiek działo się na zewnątrz budynku stacji, wywarło paraliżujący wpływ na Ivaho. Wyglądający przez szparę w oknie Indianin dosłownie poszarzał po twarzy, na jego czole zalśniły krople lodowatego potu. Zerkając z rozpaczą w stronę kompana Joe tylko utrwalił się w przekonaniu, że złe moce uderzyły na stację rozpoczynając diaboliczną inwazję na ZSA.

A on, prosty wędrowny kapłan, znalazł się znienacka na pierwszej linii wojny z szatanem!
Surielu, Joe właśnie się ocknął, świadomość przywrócił mu dźwięk pierwszej serii z Gatlinga! Nadal ma kłopoty z poruszaniem, aczkolwiek może spróbować podnieść się na nogi! Wolisz pozostać we frontowym pomieszczeniu stacji czy może spróbować ukryć się na zapleczu? Poszukać tylnego wyjścia? Ostrzelać wszystko, co się rusza przez okno? Udzielić Indianinowi ostatniego namaszczenia? Inne pomysły?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3639
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 53 times

Post autor: deliad » 05 sierpnia 2015, 17:25

Czerwonoskóry rozejrzał się kompletnie zdezorientowanym wzrokiem. Stał w pomieszczeniu, które kiedyś mogło być jakimś sklepem, bo wszędzie walały się poprzewracane regały, a podłoga była usiana drobinami szkła i wyblakłymi okładkami książeczek z obrazkami.

W jego otoczeniu coś się działo, słyszał huk i trzask walącej się metalowej konstrukcji, wrzaski, nawoływania a później wystrzał ognistego kija.

Jednak kim on był i co tu robił? Nie miał pojęcia. Wyjrzał przez okno, a to co zobaczył kazało mu rzucić się na ziemie i ukryć pod oknem.

W umyśle zabłysnęła myśl, jakby należąca do kogoś innego. Sejjekanee - stalowy demon. Niosący śmierć.

Indianin spojrzał na trzymany w rękach rewolwer. Wydał się znajomy. Na przedramieniu miał wytatuowany jakiś napis. "Gdy zapomnisz kim jesteś weź pigułkę" oraz strzałka do bransoletki z zatrzaskami oznaczonymi dniami tygodnia. Zaczął do nich zaglądać. Cztery były puste ale w pozostałych trzech tkwiły zielone tabletki. Połknął jedną i wyjrzał przez okno. Niestety maszyna nie była halucynacją, ale za to zaczynał powoli odzyskiwać pamięć.

Nazywał się Ivaho i chorował na ataki amnezji. Morbus... cośtam.
No nic trzeba by się wziąć do kupy i pomóc kumplom. Jeżeli dobrze pamiętał wszedł tu z Trayem, a później słyszał wystrzał gdzieś u góry. Pewnie Tray wspiął się na dach. Ivaho pomknął w tamtym kierunku.

Sorry za nieobecność. Człowiek znika na kilka dni a wy już zdążyliście zawojować z gangiem motocyklistów i ściągnęliście sobie na kark Łowcę. Aż strach pomyśleć co będzie dalej

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 05 sierpnia 2015, 21:12

Sędzia dwa razy w życiu widział maszyny Molocha. W obu przypadkach, jako jeden z ludzi kapitana Herrlinga z zachodniego NY, którego zadaniem było pilnowanie obrzeży miasta, nie był sam - zawsze towarzyszył mu jeden z byłych posterunkowców, który znał się na tym gównie. W obu przypadkach scenariusz był taki sam: Moloch nie zagrażał konkretnemu obszarowi, spierdalać.

Mad Dog niewiele sugestii innych zapamiętywał, ale ta była jedną z niewielu wyjątków.

Szambo. Tak można nazwać sytuację patrząc przez pryzmat zlecenia, które kilka sekund temu wzięło w łeb. W każdej chwili mogło dojść do wybuchu cysterny - gang, potężna maszyna i ludzie, z którymi przewoził towar. Ile kul, czy innych iskier mogło pójść w ciągu kilku sekund? 10? To o pieprzone 10 za dużo, a cysterna przecież mała nie jest i jeszcze oberwała.

Sędziemu nawet przez myśl nie przeszło, by strzelać do maszyny. Z członkami karawany ni chuja się zżył, połowę gambli z zaliczki miał, no i łeb na karku, który chciał zachować na swoim miejscu jak najdłużej.

Mad Dog wiedział, że trzeba uciekać, a walka zwyczajnie nie ma sensu-może połączone siły jego ludzi i bikersów rozpieprzyłyby maszynę, ale co dale? Maszyna zajęta była gangerami, toteż Mad Dog rzucił się w stronę drzwi stacji, krzycząc za siebie do uwięzionego Maxa:
- Wybacz, bracie!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 05 sierpnia 2015, 22:58

Skołatane myśli błądziły po głowie Kaznodziei. Przez chwile odchodził do siebie nie mając pojęcia gdzie się znajduje. Nagle ból nogi powrócił wraz z pełną świadomością tego co przed chwilą zaszło. Zgrozy dopełniał widok czerwonoskórego niewiernego. Terkot szybkostrzelnego karabinu.

Gatling?, Skąd do cholery ci bezbożni jeźdźcy wyjęli ta broń? Przecież nie złożyli jej w pięć sekund z części przewożonych w kuferkach przy motocyklach. Ile ja w ogóle byłem nie przytomny? Co tu się kurwa dzieje?!

Kaznodzieja bez słowa zaczął na czworakach cofać się w głąb sklepu. Wyglądało to na typową stację benzynowa i nawet jeśli obitą blachami to stanowiąca nader liche schronieniem przed gatlingiem.


W głębi sklepu powinien być już nieco lepszy ale nadal lipny mur. A najlepszy byłby bunkier albo schron. Ale Pan nie dał mi bunkra bo wie, że i bez niego sobie poradzę. Alleluja!

Dzisiaj tylko deklaracja żeby nie spowalniać akcji bo zjechany po robocie jestem.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 sierpnia 2015, 10:20

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Rzeź bikersów trwała zaledwie moment, przynajmniej w oczach uciekającego na złamanie karku Mad Doga oraz klęczącego na dachu stacji Traya. Cała scena zlała się obu mężczyznom w ciąg przerażających obrazów.

Chłopak w czerwonej chuście strzelił do mknącego wprost na niego pająka kilka razy, ale pociski nie wywarły na Łowcy żadnego zauważalnego wrażenia. Przednia para odnóży śmignęła w powietrzu przebijając klatkę piersiową i brzuch motocyklisty, przechodząc przez jego ciało na wylot. Machina podniosła konającego bikersa w górę niczym monstrualna modliszka, a potem błyskawicznym ruchem trzeciej kończyny ścięła mu głowę.

Trzej pozostali gangerzy przegazowali swoje maszyny, zawrócili nimi w miejscu pozostawiając na betonie czarne smugi gumy, wystrzelili niczym szaleni w stronę zjazdu. Ten, który stracił w Homewood swój własny motor, strzelał na oślep z tylnego siodełka maszyny kumpla, zupełnie nie patrząc, gdzie posyła kule.

Łowca machnął odnóżami zrzucając z nich bezgłowe ciało, a potem uruchomił ponownie Gatlinga. Motory zdążyły w tym czasie odjechać na zaledwie dziesięć, góra piętnaście metrów od stacji. Strumień ognia i stali dotknął po kolei każdej z maszyn, przeistaczając je w konglomerat dymiącego metalu, płonącego paliwa, parującej krwi i strzępów tkanki.

Trzech motocyklistów umarło w czasie potrzebnym Mad Dogowi na wskoczenie do wnętrza sklepu.

Metalowa bestia przemieściła się w stronę Mitsubishi, bez wątpienia rejestrując swymi sensorami obecność Masona i Callahana. Jej obły kształt otarł się o bok Kenwortha, wprawił uszkodzoną cysternę w kołysanie.

Nie potrafiący wykrztusić słowa Tray ujrzał wychylonego w fotelu Maxa, desperacko szukającego czegoś pod siedzeniem.
Bikersi już nie żyją, zaraz pewnie przyjdzie czas na dwóch federalistów. Wszyscy prócz Maxa jesteście w sklepie: Tray na dachu, Ivaho się tam wspina, Mad Dog z Kaznodzieją na parterze. Jeśli Joe zaliczy przeciętny test Budowy, zdąży Was wszystkich rozgrzeszyć w ramach przygotowania do spotkania ze Stwórcą! ;)

ODPOWIEDZ