Zanim weszli do galerii, Wojski zanurkował do śmietnika w śmierdzącym zaułku. Zdeponował w nim na przechowanie zdobyczny automat. Bądź co bądź pamiętał jak z galerii przeganiała go w przeszłości ochrona, a wejście z takich rozmiarów giwerą w dodatku wkrótce po zamachu bombowym na Pradze zostałoby odebrane bardzo podejrzanie i w najlepszym wypadku zrodziłoby tylko niepotrzebne pytania.
Reszta grupy patrzyła z obrzydzeniem na niemal zadowolonego, wychodzącego z zaułka Wojskiego, który burknął tylko:
- No co? Zkitrałem fanty...
Weszli do środka. Chyba po raz pierwszy od wielu lat, nikt nie groził mu pałką, albo nie wyciągał za wszarz z galerii. Zresztą widział już jak ochrona przeganiała jakiegoś bezdomnego, który próbował bezkutecznie schronić się we wnętrzu galerii przed deszczem. Ile to razy Bartkowski był tak traktowany? Nie pamiętał, bo pewnie większość razy próbował przebyć próg podobnych przybytków w stanie totalnego upojenia i nie obywało się potem bez rekonstrukcji zdarzeń z kolegami przy kolejnej flaszce przemycanego spirytusu. Ile można zdziałać wkładając stary sweter i dżinsy?
Krzyś zrobił swoje zakupy, a Wojski rozglądał się ciekawie po wnętrzu. Ceny przyprawiały go zawrót głowy. Toż za jedną kurtkę z kolekcji H&M mógłby pić z kumplami przez dwa dni! Ludzie mieli dobrze nasrane do głów, że wydawali kasę na takie pierdoły, a mogli się zamaist tego porządnie najebać.
Przyrodni brat zarządził zebranie w jadłodajni i Wojski miał szczerą nadzieję, że będą tam serwować sznapsy, bo miał zamiar nieco podregulować rozstrojony brakiem paliwa organizm. Na schodach mijali dwa plastiki. Jedna z nich zaczepiła Ketarskiego:
- Sorry, może byś buy'nął mi bootki?
- Koleżanka też ci może postawić... - dodała szybko druga.
- Ja pierdolę Krzysiu! Masz branie! Ej koleżanko może byś i mnie zmęczyła krasnoluda? - uśmiechnął się markując ruchy frykcyjne. Uwadze plastików nie mógł ujść oderwany od rzeczywistości wygląd solo, ale także obrzygany outfit.
- Spierdalaj stary zboczeńcu! - rzuciły oddalając sie w dół ruchomych schodów, ale uwadze Wojskiego nie umknęło, że jak tylko dotarły na dół, to od razu ruszyły za zewem mamony.
- Patrz Krzysiu, nieźle im dojebałem a i tak ciągną za twoją kielmaną. Weź no kup im smartfona i zrobimy se małą orgietke z gówniarami. Kurwa kiedy ja ruchałem? - zastanowił się chwilę Wojski, uznając że absencja seksulana nie była tak istona jak utrzymująca się już od kilku godzin absencja alkoholowa. I że można z obu faktów stworzyć przyjemne połączenie: - Albo innaczej, spijemy małolaty i je wyruchamy. Wyjdzie taniej. Gdzieś tu była w pobliżu jedna melina, to można je na spokojnie tam wyłoić.


