Wiatr wzmógł się jeszcze bardziej, liście ze zdwojoną siłą wzbiły się w powietrze tworząc fantazyjne wiry z liści, połamanych gałęzi oraz kurzu.
Osłaniając oczy przed tym kłębowiskiem Balin i Aalmangar przenosili właśnie ostatniego z krasnoludów na drugi wóz gdy nagle Amras krzyknął:
-Nadchodzą z lasu!!!
Wśród kurzu i pyłu z lasu zaczęły wyłaniać się sylwetki. Napastnicy szli wolno, stawiali kroki sztywno i powoli ale parli do przodu w ciszy.
Byli wśród nich ludzie, półorki, jeden z nich powłóczył dziwnie nogą, drugi szedł bez lewej ręki, na kilku zauważyliście szarpane rany i przegryzione gardła, ale napastnicy w milczeniu parli w Waszą stronę.
Z lasu dało się słyszeć:
Niech w nicość wszyscy przepadną!
Niech tych głupców ciemności owładną!
Jest Was 4 Amras, Aalmangar, Balin i Falghar a naprzeciw Wam kilkunastu przeciwników.
Walczycie czy .....Chciałbym konkretne deklaracje.