Strona 54 z 56
: 19 lutego 2013, 08:02
autor: mordimer00
Barrak-Var. Droga do Twierdzy.
Wiatr wzmógł się jeszcze bardziej, liście ze zdwojoną siłą wzbiły się w powietrze tworząc fantazyjne wiry z liści, połamanych gałęzi oraz kurzu.
Osłaniając oczy przed tym kłębowiskiem Balin i Aalmangar przenosili właśnie ostatniego z krasnoludów na drugi wóz gdy nagle Amras krzyknął:
-Nadchodzą z lasu!!!
Wśród kurzu i pyłu z lasu zaczęły wyłaniać się sylwetki. Napastnicy szli wolno, stawiali kroki sztywno i powoli ale parli do przodu w ciszy.
Byli wśród nich ludzie, półorki, jeden z nich powłóczył dziwnie nogą, drugi szedł bez lewej ręki, na kilku zauważyliście szarpane rany i przegryzione gardła, ale napastnicy w milczeniu parli w Waszą stronę.
Z lasu dało się słyszeć:
Niech żywi staną sie oni dziś piachem!
Niech w nicość wszyscy przepadną!
Niech tych głupców ciemności owładną!
A dookoła Was nagle zaczęły drgać ciała poległych napastników i jakaś mroczna siła wprawiła ich martwe członki w ruch.
Wątek tech:
Jest Was 4 Amras, Aalmangar, Balin i Falghar a naprzeciw Wam kilkunastu przeciwników.
Walczycie czy .....Chciałbym konkretne deklaracje.
Przepraszam za nieobecność ale nie miałem czasu przez weekend.
: 19 lutego 2013, 08:32
autor: Araven
To nieumarli, cofajmy sie we czterech im nie poradzimy.... Raczej wozem ocalałym uciekamy.
Chyba, że inni BG są za kontratakiem to ja podobnie, będę atakował.
: 19 lutego 2013, 09:05
autor: morgliht
Amras zgadza się z kapłanem, łapać lejce i heja do przodu. Zombiaki nas nie dogonią.
: 19 lutego 2013, 10:33
autor: mordimer00
Barrak-Var. Droga do Twierdzy.
Poganiani przez Amrasa i Balina szybko wsiedliście do wozu po czym ruszyliście jak najdalej z tego miejsca.
Nieumarli zostali po chwili w tyle zajmując się tą resztką nieszczęśników, którzy zostali ranni w czasie walki z Wami. Oddalając się słyszeliście wrzask rozdzieranych na strzępy ludzi.
Reszta podróży minęła spokojnie, po jakiś dwóch godzinach natrafiliście na patrol, który poinformowaliście o bandzie nieumarłych kręcących się we wskazanym miejscu.
Szczęśliwie dotarliście do Twierdzy.
Do portu? Czy do świątyni aby leczyć towarzyszy? Czy może gdzie indziej?
Do Amrasa:
: 19 lutego 2013, 10:39
autor: Araven
Do świątyni najpierw ruszajmy, trza uleczyć naszych. Potem zaś ku portowi ruszymy. Na Gotam-Gora mroczne siły się ku nam sprzysięgły.
: 19 lutego 2013, 11:16
autor: morgliht
Amras szeptem i gestem wskazuje na las i mówi do kapłana
Jesteśmy sledzeni, udajmy się najpierw do świątyni.
: 19 lutego 2013, 11:18
autor: mordimer00
Twierdza Barrak-Var.
Po rozmowie z kapłanami Wasi towarzysze zostali podleczeni ale jeszcze przez cały kolejny dzień nie będą w stanie normalnie funkcjonować-muszą odpocząć. Możecie ich zabrać na statek lub póki co zostawić pod opieką kapłanów.
W porcie wśród tłumów kręcących się osób wypatrzyliście wreszcie Was statek. Kapitan powitał Was choć zaniepokoił się brakiem tylu z Was.
Naprawa statku zakończona, można w każdej chwili odpływać ale Kapitan chciałby wypłynąć jutro z rana gdyż większość załogi ma wolne a z samego rana mają dowieść zaopatrzenie do dalszej podróży..
Macie zatem jakieś 12 godzin dla siebie.
Co robicie? Jakieś zakupy? Karczma i biba? Czy co tam chcecie....
: 19 lutego 2013, 11:24
autor: morgliht
Amras czeka cierpliwie na wylot na statku, nigdzie nie idzie niczego nie szuka, odpoczywa.
: 19 lutego 2013, 14:13
autor: Araven
Amrasie, czy zauważyłeś kto nas śledzi?
Też odpoczywam, warty wzmocnione na statku wystawiamy. rano zgarniamy naszych i lecimy do Ostrogaru zdaje się jak coś nie poplątałem myślał Balin.
: 20 lutego 2013, 09:49
autor: morgliht
Dwa wielkie wilki nas śledziły, ma to zapewne związek z wyciem wilów w trakcie zasadzki na nas.
: 20 lutego 2013, 09:53
autor: Araven
Cholera, wygląda jakby wilki nam pomogły, ale pewności nie ma. Pytanie czy wilki to zwierzęta, czy zmiennokształtni... Dopóki się nie wyjaśni, czy to wrogowie czy sojusznicy, ostrożność zachowajmy.
: 20 lutego 2013, 14:00
autor: damianxaron
Margolas wykorzystuje wolny czas naprawiając broń i pancerz.
: 20 lutego 2013, 14:07
autor: 8art
A Aalmangar przebierze się za kogoś innego i spróbuje śledzić ewentulanych śledzących. Skoro w lesie sledziły na wilki, to nie wykluczone, że coś może ns sledzić w miescie. Dwa wilki, czy to nie pasuje jakby do obu nieskazitelnie dobrych, rycerskich braciszków? Zakłada dwa komplety ubrań na siebie. Pod spód normalne mieszczańskie szaty, a na wierzch żebracze łachy.
Zgarbiony, starczym krokiem ruszy dyskretnie w miasto, starając się wypatrzeć czy ktoś obseruwje resztę dryużyny. Jeśli tak będzie sam ich śledził, a jesli zoorientuje się, że zaczynają się domyslać ogona, to gdzieś w zaułku zamieni się w młodego mieszczanina będzie nadal kontynuował obserwację pod inną postacią.
: 27 lutego 2013, 07:28
autor: mordimer00
Twierdza Barrak-Var. Port.
Amras, Balin i Margolas pozostali na statku, zajmując się swoim ekwipunkiem a Aalmangar przebrany za żebraka ruszył do portu. Mimo usilnych starań nie udało mu się dostrzec niepokojących oznak aby byli przez kogoś śledzeni. Wracając wieczorem na statek dostrzegł jak transportują na Wasz statek rannych krasnoludów.
Wieczór minął Wam na rozmowach z krasnalami ich szef Gahantor żałuję iż nie zdołaliście rozwiązać tej sprawy kto na Was nasłał tych wszystkich najemników i o co chodziło z tymi nieumarłymi-kto za tym stoi.
Późnym wieczorem do waszej wielkiej kajuty zajrzał kapitan oznajmiając, że właśnie wróciła większość załogi ale czekają jeszcze na dowóz zapasów i z samego rana jeśli reszta wróci to możemy wyruszać, na dodatek chcę się zaokrętować kilku nowych marynarzy, oraz będzie miał na statku 3 pasażerów do Ostrogaru właśnie ich kufry są wnoszone na statek.
Chcecie coś więcej czy przeskakujemy już do podróży?
Jeszcze raz przepraszam za tak długą nieobecność ale zawalili mnie pracą w robocie i ledwo co miałem czas na cokolwiek
: 27 lutego 2013, 09:22
autor: Araven
Jestem za odleceniem stąd jak najszybciej.