Victoria przyglądała się przesłuchaniu. Nie chciała się mieszać w sprawy Horacego. Zastanawiała się, ile sama w tym wszystkim zamieszała, nie dając być może staremu Nosferatu odpowiedniego wsparcia, którego potrzebował w najgorszych dla niego momentach. Nawet teraz, gdy o tym pomyślała trudno było jej rozsądzić słuszność podejmowanych przez nią decyzji.
Rytuał pomógł, ale wciąż czuła się lekko zdezorientowana nagłym nadmiarem spraw i emocji. Miała nadzieje, że jeśli będzie kontynuowała swoją praktykę, uda jej się skoncentrować i oczyścić umysł wraz z duszą, a nadmiar zalegających od wielu lat przywiązań, przestanie ograniczać jej pole manewru. Victoria - chodź była członkiem klanu, który zawsze dążył do władzy, stojąc przez stulecia w cieniach wielkich tego świata, którzy byli ich marionetkami - czuła wewnętrzną sprzeczność pomiędzy rządzeniem innymi, a usunięciem się ze sceny. Jej wuj, mentor, a później ojciec, dzięki któremu w jej żyłach krążyła klątwa ciemności, zawsze powtarzał jej by nie ingerować w sprawy spokrewnionych. Dlatego też sam wykonał krok w tył i cofnął się do swojej biblioteki, spędzając noce swej egzystencji na gromadzeniu wiedzy. I medytacji... od niego nauczyła się jak wyciszać umysł i koncentrować na świadomości. Kain raczy wiedzieć co pozwalało mu zawsze być tak spokojnym i opanowanym.
Oczywiście, nie podzielał ideologii swoich pobratymców...
Schronili się pod skrzydłami Camarilli by łudzić się kruchą wizją pokoju.
Gdzie doprowadziła cię twoja wiara i ufność, stary głupcze?... pomyślała Lasombra. Jej drobne pięści zacisnęły się pod wpływem gniewu i frustracji, a umysł zalała nagła fala wspomnień. Twarz jej wampirycznego ojca, wykrzywiona w bólu wśród trzaskających płomieni... Jego nieludzki krzyk podobny do wycia dzikiej bestii...
[center]

[/center]
do tej pory ów wspomnienie potrafiło wyrwać ją ze snu i sprawić, że budziła się w krwawych łzach. ..
Mówiłeś, że książę nas ochroni...
[center]Water from a thousand tears floats in streams
The feeling from a thousand years flow over me*[/center]
Słowa zabrzmiały w jej głowie
W tej jednej chwili zrozumiała, że bierność, którą wpajał jej jej ojciec, by nie mieszać się w sprawy polityczne i stać na uboczu, może i ją doprowadzić do takiego samego końca. Teraz była wplątana w porachunki między bytami (kimkolwiek był ich wróg), która przerastały ją i być może wszystkich jej towarzyszy. Strach przed działaniem był tylko zwycięstwem ich wrogów. Adrahasis nie po to ją wybrał... Skoro on wierzył w jej siłę, może i ona sama powinna to uczynić.
Tremerski Ghul wydawał się bardzo przestraszony i rozgoryczony. Krew spływała mu po obijanej twarzy. Victoria poczuła ukłucie litości w jej martwym sercu i pomyślała przelotnie... ile jeszcze krwi będziemy musieli przelać?
- Pomogę mu trafić do wyjścia - zachrypiał Assamita.
Wzdrygnęła się na te słowa, a jej wzrok powędrował za mordercą. Jego zazwyczaj zimny i obdarty z emocji ton głosu, w tym momencie przepełniony były spokojem. Zdziwiło ją to... nie akompaniował Horacemu. Spodziewała się, że Namtar będzie rzucać swoje groźby dookoła i szczerzyć ostre jak brzytwa kły. Zastanawiała się, co też takiego się z nim stało podczas manifestacji mocy Malkava, gdzie poszedł ? co zrobił?
Intuicja podpowiadała jej, że prawdopodobnie jest tylko jedna odpowiedź... - zabijał.
Gdy Namtar powrócił, szepcząc coś z Terrym na korytarzu, Lasombra ponownie zadrżała patrząc się w oblicze Assamity, a jej bestia szarpnęła się czując jak ciemność drży w jej żyłach. Viktorii rozszerzyły się oczy, a wewnętrzny atak atawistycznego lęku ścisnął jej gardło. On - ten morderca - był wszystkim tym, przed czym ostrzegał ją ojciec, gdy uczyła się dyscyplin, znanych tylko Klanowi Nocy. On jest Istotą, która poddała się ciemności...
Przypomniała sobie jak Ojciec przestrzegał ją przed Klanem Łowców, że są czystą furią, którą trzyma tylko obroża honoru. -
Mocno trzymaj ową smycz, bo gdy się wyślizną, już będą wisieć u twego gardła - Powiedział.
Victoria zadrżała po raz wtóry... zastanawiała się kiedy nadejdzie ten moment, albowiem Asamita już dawno wyrwał smycz z jej drobnych dłoni... było w nim coś, co nie pozwalało jej czasem powiedzieć "nie". Nie umiała utrzymać nad nim kontroli, nie wiedziała jak zdobyć jego szacunek. Czy był to tylko strach...? Coś na krawędzi umysłu podpowiadało jej... o chorej fascynacji jego dziką ciemnością... Gdy popłynęła za tą myślą, wspomnienie tańczących po pokoju cieni z żywego mroku powróciło do niej z całą mocą...
[center][youtube]
https://www.youtube.com/watch?v=Plo51j0 ... e=youtu.be[/youtube][/center]
Zamknęła oczy, a coś w jej krwi poruszyło się znowu niespokojnie, chcąc się wyrwać. Coś zaczęło z niej drwić. Coś zaczęło chichotać złowieszczo w cieniach poza barierami umysłu. Cieniste kształty ozdobione liniami ostrych jak brzytwy zębów błysnęły przed oczyma jej duszy. Zębów w zapraszającym uśmiechu. Wiedziała, że jeśli pozwoliłaby sobie zatańczyć wraz z tymi cieniami, ich bal nigdy by się już nie skończył, a jej dusza nakarmiła by otchłań rozciągająca się poza gwiazdami. Viktoria szybko obudziła się ze swojej wizji i powtórzyła szybko trzy razy stare zaklęcie:
Bagle papnor i-dlugam lonshi, od umplif ugegi**
Otworzyła oczy i już bez strachu spojrzała na swoich towarzyszy, zauważając, że Terry i Namtar kierują się do kuchni.
- Nie traćmy tu czasu - Powiedziała Lasombra. - Chodźmy do Sanktuarium, gdzie czas ucieka nam wolniej, musimy szybko znaleźć kolejnego kruka. Moi Ghule właśnie załatwiają sprzęt do wyciągnięcia tego wampira z jeziora. Cleo spróbuje wydostać się z miasta do mojej biblioteki w Baltimore, by poszerzyć naszą wiedze książkami. Szczęśliwie ponumerowałam nie dawno wszystkie egzemplarze. Dziewczyna powinna szybko znaleźć to co nas interesuje... jest całkiem sprytna. A Ty Terry, wciąż chciałabym byś wytłumaczył nam w między czasie czym jest to oko. I czy ktoś w końcu widział co się z nim stało? Mam nadzieje także, że Darshan już ma odpowiedzi od swoich małych, zwierzęcych przyjaciół.
Viktoria z werwą ruszyła z kuchni w kierunku Sanktuarium, dając reszcie ruchem ręki znak, by podążali za nią.
-Chodźcie.
*Limbonic Art - Beneath The Burial Surface
**remembrance is given power, and our strength is waxed strong (Enochia, fragment siódmego klucza)