PBF - Posąg Raggoka
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
T`skrang Dors Sacan.
Szpony Władcy Zwierząt w ciągu minuty rozszrapały trzech nieumarłych, jednego z ciężkim mieczem i 2 włóczników. Walcząc z nimi czułeś wsciekłość, byli wynaturzeniem, nie mieli prawa istniec w naturalnym porządku rzeczy, dlatego ich zniszczyłeś.
Techniczny;
Straciłeś około połowy sił, ale nie masz jeszcze ran lekkich, ale Ci do nich blisko. Nie miałem już siły na pełne opisy.
Szpony Władcy Zwierząt w ciągu minuty rozszrapały trzech nieumarłych, jednego z ciężkim mieczem i 2 włóczników. Walcząc z nimi czułeś wsciekłość, byli wynaturzeniem, nie mieli prawa istniec w naturalnym porządku rzeczy, dlatego ich zniszczyłeś.
Techniczny;
Straciłeś około połowy sił, ale nie masz jeszcze ran lekkich, ale Ci do nich blisko. Nie miałem już siły na pełne opisy.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2012, 22:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
11 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
III-ci dzień wędrówki do kaeru. Puszcza na Pogórzu Gór Skolskich. Wieczór po walce z Nieumarłymi.
Po minucie na ziemi leżało kilkanaście ciał Nieumarłych elfich wojowników jakich przywołała tutaj mroczna Moc Ksenomantki Mel Garis, jesteście kilka kilometrów od płonącego Mallag. Wszyscy jesteście poranieni, Yvianna nawet dość poważnie, straciła 2/3 sił. Wy zaś około połowy.
Techniczny:
Co robicie?
Może wolicie sami opisywać swoje walki w trybie fabularnym? Miło by było.
III-ci dzień wędrówki do kaeru. Puszcza na Pogórzu Gór Skolskich. Wieczór po walce z Nieumarłymi.
Po minucie na ziemi leżało kilkanaście ciał Nieumarłych elfich wojowników jakich przywołała tutaj mroczna Moc Ksenomantki Mel Garis, jesteście kilka kilometrów od płonącego Mallag. Wszyscy jesteście poranieni, Yvianna nawet dość poważnie, straciła 2/3 sił. Wy zaś około połowy.
Techniczny:
Co robicie?
Może wolicie sami opisywać swoje walki w trybie fabularnym? Miło by było.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2012, 22:01 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Czy to znaczy, że wykończyliśmy już wszystkich? Co do opisów fabularnych własnego autorstwa, normalnie bardzo chętnie, ale dzisiaj nie dam rady! Jakoś kiepsko idzie stukanie w klawiaturę, a do tego wcześniej się chcę położyć.
Co robimy teraz? Zasuwamy do wioski sprawdzić czy przypadkiem ktoś nie ocalał czy też cofamy się w stronę bagien tropem tych elfów, których uratowaliśmy przed pierzastymi dziobakami?
Czy to znaczy, że wykończyliśmy już wszystkich? Co do opisów fabularnych własnego autorstwa, normalnie bardzo chętnie, ale dzisiaj nie dam rady! Jakoś kiepsko idzie stukanie w klawiaturę, a do tego wcześniej się chcę położyć.
Co robimy teraz? Zasuwamy do wioski sprawdzić czy przypadkiem ktoś nie ocalał czy też cofamy się w stronę bagien tropem tych elfów, których uratowaliśmy przed pierzastymi dziobakami?
A nie należałoby jakoś tych martwiaków "zutylizować"? Nie wstaną aby przypadkiem i nie będą się pętać?
Optowałbym za zawróceniem i udaniem się za "naszymi" elfami. Kto w wiosce miał się uratować to pewnie dał nogę. Jeszcze znowu będziemy musieli z nimi się borykać bo wezmą nas za grabieżców.
Wypada się podleczyć i ruszać póki widno...

Optowałbym za zawróceniem i udaniem się za "naszymi" elfami. Kto w wiosce miał się uratować to pewnie dał nogę. Jeszcze znowu będziemy musieli z nimi się borykać bo wezmą nas za grabieżców.
Wypada się podleczyć i ruszać póki widno...
Możemy pisać, nie wiem tylko czy czasowo się nie "pogryzie" z postowaniemAraven napisał(a):
Może wolicie sami opisywać swoje walki w trybie fabularnym? Miło by było.![]()
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Martwiaki można spalić - nie zaszkodzi, zwykle nie wstają ale kto wie. Co do leczenia dobry pomysł, mocno Was pocięli - pierwszy test zdrowienia teraz zrobię dla każdego, drugi zaś rano w grze, uwzględnię umiejętność leczenia. Czyli ku Elfom ruszacie? Obecnie wieczór mamy. Za jakieś dwie godziny będzie już ciemno.
Co do opisywania walk na przyszłość - to ja będę opisywał w trybie technicznym a Wy potem nawet kilka postów dalej w fabularnym.
Martwiaki można spalić - nie zaszkodzi, zwykle nie wstają ale kto wie. Co do leczenia dobry pomysł, mocno Was pocięli - pierwszy test zdrowienia teraz zrobię dla każdego, drugi zaś rano w grze, uwzględnię umiejętność leczenia. Czyli ku Elfom ruszacie? Obecnie wieczór mamy. Za jakieś dwie godziny będzie już ciemno.
Co do opisywania walk na przyszłość - to ja będę opisywał w trybie technicznym a Wy potem nawet kilka postów dalej w fabularnym.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2012, 22:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wietrzniak przysiadł na wysokiej gałęzi, obrośniętymi pnączami drzewa. Ciekawość walczyła w nim z odrazą. Wiele się spodziewał po tej wyprawie, ale wszystko działo się tak szybko. Mieli przyjść i zwiedzić stary kaer oraz wydrzeć z jego czeluści posąg Raggoka. Tymczasem pojawiła się otwarta w ostatnim czasie otwarta cytadela, rajd podniebnych łupieżców, dziwne ślady w dżungli, uratowana elfka, straszna ksenomantka i ataki ożywionych ciał.
Trilio miał problem z przemyśleniem tak wielu informacji na raz. Nie nadążał z analizą, nie mógł przeprowadzić syntezy. Był coraz bardziej zmieszany. Jednocześnie docierało do niego, że to wyprawa jego życia, przygoda na którą czekał od urodzenia.
Na rozważania jeszcze przyjdzie czas, na razie skupił się na sporządzani notatek i rysunków.
Zabrał się za szkic nekromantki i jej tworów.
Trilio miał problem z przemyśleniem tak wielu informacji na raz. Nie nadążał z analizą, nie mógł przeprowadzić syntezy. Był coraz bardziej zmieszany. Jednocześnie docierało do niego, że to wyprawa jego życia, przygoda na którą czekał od urodzenia.
Na rozważania jeszcze przyjdzie czas, na razie skupił się na sporządzani notatek i rysunków.
Zabrał się za szkic nekromantki i jej tworów.
Boshhe, nie nadążam...
Jeśli chodzi o kolację, to tym razem bez polowania. Może się okazać, że nieumarłych lub uciekinierów po lasach kręci się więcej. Co do trupó trupów, to zapewne wiem jak się ich pozbyć na stałe, co niniejszym czynię instruując pozostałych.
Jeśli chodzi o kolację, to tym razem bez polowania. Może się okazać, że nieumarłych lub uciekinierów po lasach kręci się więcej. Co do trupó trupów, to zapewne wiem jak się ich pozbyć na stałe, co niniejszym czynię instruując pozostałych.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny - małe podsumowanie sytuacji:
Wieczorem Adepci 11 dnia miesiąca Mawag maszerowali do zapadnięcia ciemności, wcześniej bandażując swe rany i przeprowadzając testy zdrowienia, co umozliwiło im odzyskanie części sil i zatamowanie krwawienia z odniesionych obrażeń. Maszerowali na miasteczko Elfów by tam szukać odpowiedzi na coraz więcej nurtujacych ich pytań. To miał być prosta wyparwa po skarb w opuszczonym kaerze. A tu wg słów złej Ksenomantki Mel Garis skarb w postaci posągu raggoka został przez nią przekazany wodzowi Trollowych łupieżców w zamian za zniszczenie elfów jakie przybyły do ruin Ater-Latoriion. Być może jedyną osobą jaka wiedziała gdzie ukryto Posąg Raggoka była Mel Garis, ale dziwne jest to dlaczego oddała niezwykle wartościowy orichalkowy posąg - nawet jeśli nie był zbyt duży to mógł byc wart ponad 20.000 sztuk zlota czyli 10 razy tyle srebra a to wielki majątek. Może jej nie zależy na bogactwie a czymś zupełnie Innym?
Tajemnicza ekspedycja Elfów jak dziala by przywrócić świetność ruinom Ater-Latoriion, o czym wspomniały uratowane przez Was 2 Elfy. Ekspedycji przewodzi Lord Riverind. Elfy owe wyraźnie mają na pieńku z Trollowymi Łupieżcami. Mel Garis pragnie bardzo otrzymać tzw. kulę jasnowidzenia ze świątyni Jaspree w Ater-Latoriion. Tak bardzo tego che, iż zapłaciłaTrollom Posągiem Raggoka by zdobyli ten przedmiot siłą.
Wieczorem Adepci 11 dnia miesiąca Mawag maszerowali do zapadnięcia ciemności, wcześniej bandażując swe rany i przeprowadzając testy zdrowienia, co umozliwiło im odzyskanie części sil i zatamowanie krwawienia z odniesionych obrażeń. Maszerowali na miasteczko Elfów by tam szukać odpowiedzi na coraz więcej nurtujacych ich pytań. To miał być prosta wyparwa po skarb w opuszczonym kaerze. A tu wg słów złej Ksenomantki Mel Garis skarb w postaci posągu raggoka został przez nią przekazany wodzowi Trollowych łupieżców w zamian za zniszczenie elfów jakie przybyły do ruin Ater-Latoriion. Być może jedyną osobą jaka wiedziała gdzie ukryto Posąg Raggoka była Mel Garis, ale dziwne jest to dlaczego oddała niezwykle wartościowy orichalkowy posąg - nawet jeśli nie był zbyt duży to mógł byc wart ponad 20.000 sztuk zlota czyli 10 razy tyle srebra a to wielki majątek. Może jej nie zależy na bogactwie a czymś zupełnie Innym?
Tajemnicza ekspedycja Elfów jak dziala by przywrócić świetność ruinom Ater-Latoriion, o czym wspomniały uratowane przez Was 2 Elfy. Ekspedycji przewodzi Lord Riverind. Elfy owe wyraźnie mają na pieńku z Trollowymi Łupieżcami. Mel Garis pragnie bardzo otrzymać tzw. kulę jasnowidzenia ze świątyni Jaspree w Ater-Latoriion. Tak bardzo tego che, iż zapłaciłaTrollom Posągiem Raggoka by zdobyli ten przedmiot siłą.
Ostatnio zmieniony 16 maja 2012, 13:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
13 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
IV dzień wędrówki. Puszcza na Pogórzu Gór Skolskich. W drodze na Płaczące Bagno. Ranek w obozie.
Płaczące Bagno
Płaczące Bagno to obecna nazwa niegdysiejszego wspaniałego miasta należącego do elfów. Legendy mówią, że miejsce to było prawdziwą kolebką artystów i rzemieślników, a ichnie wyroby znane były w okolicy. Podczas Długiej Nocy, ukryte w gęstej puszczy i zabezpieczone potężnymi zaklęciami, miało przetrwać.
Tragedia mieszkańców zaczęła się pod koniec Pogromu. Nikt naprawdę nie wie, co się stało z miastem, które nosiło niegdyś nazwę Ater-Latoriion. Z dnia na dzień, po wielkim wybuchu energii magicznej, miasto zaczęło zapadać się i grzęznąć w bagnisku, a okolica wokół niego wypełniła się dzikimi i niebezpiecznymi stworzeniami. Do tej pory wielu badaczy wyruszało by odkryć tajemnicę Ater-Latoriion, lecz podobno nikt żywy nie wrócił z wyprawy. Właśnie ku jego ruinom zmierzacie, może Elfy z ekspedycji Lorda Riverrinda rzucą Wam światło na to co tu się tak naprawdę dzieje...
Rano w obozie Adeptów nie było Elfa Elladana - zostawił wiadomość, żeby go nie szukać, gdyż opuszcza ekspedycję, w pożegnalnym piśmie życzy Wam powodzenia.
Techniczny:
Rano odprawiliście rytuały karmiczne, oraz kolejne testy zdrowienia. Jesteście niemalże w pełni sił. Macie jakieś półtora dnia wędrówki do ruin, zważywszy na to, że wczoraj szliście nieco ponad dwie godziny.
IV dzień wędrówki. Puszcza na Pogórzu Gór Skolskich. W drodze na Płaczące Bagno. Ranek w obozie.
Płaczące Bagno
Płaczące Bagno to obecna nazwa niegdysiejszego wspaniałego miasta należącego do elfów. Legendy mówią, że miejsce to było prawdziwą kolebką artystów i rzemieślników, a ichnie wyroby znane były w okolicy. Podczas Długiej Nocy, ukryte w gęstej puszczy i zabezpieczone potężnymi zaklęciami, miało przetrwać.
Tragedia mieszkańców zaczęła się pod koniec Pogromu. Nikt naprawdę nie wie, co się stało z miastem, które nosiło niegdyś nazwę Ater-Latoriion. Z dnia na dzień, po wielkim wybuchu energii magicznej, miasto zaczęło zapadać się i grzęznąć w bagnisku, a okolica wokół niego wypełniła się dzikimi i niebezpiecznymi stworzeniami. Do tej pory wielu badaczy wyruszało by odkryć tajemnicę Ater-Latoriion, lecz podobno nikt żywy nie wrócił z wyprawy. Właśnie ku jego ruinom zmierzacie, może Elfy z ekspedycji Lorda Riverrinda rzucą Wam światło na to co tu się tak naprawdę dzieje...
Rano w obozie Adeptów nie było Elfa Elladana - zostawił wiadomość, żeby go nie szukać, gdyż opuszcza ekspedycję, w pożegnalnym piśmie życzy Wam powodzenia.
Techniczny:
Rano odprawiliście rytuały karmiczne, oraz kolejne testy zdrowienia. Jesteście niemalże w pełni sił. Macie jakieś półtora dnia wędrówki do ruin, zważywszy na to, że wczoraj szliście nieco ponad dwie godziny.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2012, 17:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
13 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
IV dzień wędrówki. Puszcza na Pogórzu Gór Skolskich. W drodze na Płaczące Bagno. Na trzęsawiskach.
Droga na bagna
Balthus idzie na szpicy, Trilio, Krystor i Yvianna w środku, Dors Sakan z tyłu, jako ubezpieczenie.
Po śniadaniu ruszyliście - do południa maszerowaliście przez zwykłą, znaną Wam już puszczę. Po południowym odpoczynku gdy Wasi Adepci kontynuowali swój marsz, przekroczyliście granicę pierwszych drzew odgradzających puszczę od trzęsawisk, powietrze stało się duszne i ciężkie, a małe robactwo zaczyna być bardzo dokuczliwe. Przez gęste listowie prawie wcale nie przebija się światło słońca, a grube pędy i ostre krzaki utrudniają podróż. Jest masa komarów i pijawek, zapadacie się w błocie dość często. Dzielnie jednak znosicie te uciążliwości.
Obszar bagniska jest terenem skażonym w przestrzeni astralnej, co dostrzega i Krystor i Trilio, a to oznacza, że działy się tu dawniej okropne rzeczy i jest większa szansa przyciągnięcia uwagi Horrorów podczas używania magii.
Przedzierając się przez ciężki teren, trafiacie na resztki brukowanej drogi otoczonej po bokach zarośniętymi i zniszczonymi, rozstawionymi co dwadzieścia metrów kolumienkami, sięgającymi do kolan. Po oczyszczeniu z liści i mułu widoczne staną się runy. Wg. wiedzy Trilia - wymówienie runy powinno ją aktywować, powodując do życia światło równe pochodni. Obecnie żadna z run jednak nie działa.
Im dalej Wasi Bohaterowie będą podążać ścieżką, tym bardziej powietrze zacznie być coraz bardziej duszne, a mrok zaczyna nienaturalnie gęstnieć. Gdy stanie się niemal zupełnie ciemno, runy na kolumnach nagle zapłoną.
Nagle dostrzegacie, że bruk pod waszymi nogami jest nowy, a trakt dobrze utrzymany. Gdy spojrzycie przed siebie, zobaczycie Postać całkowicie okrytą długą, czarną peleryną. Za postacią w oddali widać trawiące miasto płomienie. Po chwili w głębi czarnego kaptura zapłoną czerwone oczy Kobiecej Postaci, a jedna jej dłoń uniesie się. Za Waszymi plecami rozległ się się staroelficki okrzyk bojowy, gdy się obracacie, widzicie biegnącego w Waszą stronę elfa. Elf ubrany jest w złotą zbroję splamioną krwią, a w rękach dzierży pięknie wykonany miecz dwuręczny. Z wrzaskiem przeniknie przez ciała bohaterów i skieruje się w stronę mrocznej postaci, lecz w jednej chwili z ziemi wyłoniły się czarne macki, a w nozdrza uderzy przeraźliwy smród zgnilizny. Macki pochwyciły elfa wyrywając mu oręż i odrzucając broń w krzaki, by następnie rozerwać nieszczęśnika.
W Waszą stronę bucha fontanna krwi, a gdy ponownie spojrzycie na dróżkę wszystko wróciło do poprzedniego stanu - ścieżka wiodąca przez trzęsawisko będzie zapuszczona i zniszczona.
To było jak wizja z przeszłości, tego miejsca.
Techniczny:
Co robicie? Gdzieś tam macki odrzuciły miecz Elfa, ale może to była tylko iluzja. Ruszacie dalej w głąb trzęsawisk?
EDIT: W miarę ogarniacie akcję czy za duże tempo?
RUNY ELFÓW, po tym jak rozbłysły i ukazała wam się powyższa wizja z przeszłości tego miejsca.

IV dzień wędrówki. Puszcza na Pogórzu Gór Skolskich. W drodze na Płaczące Bagno. Na trzęsawiskach.
Droga na bagna
Balthus idzie na szpicy, Trilio, Krystor i Yvianna w środku, Dors Sakan z tyłu, jako ubezpieczenie.
Po śniadaniu ruszyliście - do południa maszerowaliście przez zwykłą, znaną Wam już puszczę. Po południowym odpoczynku gdy Wasi Adepci kontynuowali swój marsz, przekroczyliście granicę pierwszych drzew odgradzających puszczę od trzęsawisk, powietrze stało się duszne i ciężkie, a małe robactwo zaczyna być bardzo dokuczliwe. Przez gęste listowie prawie wcale nie przebija się światło słońca, a grube pędy i ostre krzaki utrudniają podróż. Jest masa komarów i pijawek, zapadacie się w błocie dość często. Dzielnie jednak znosicie te uciążliwości.
Obszar bagniska jest terenem skażonym w przestrzeni astralnej, co dostrzega i Krystor i Trilio, a to oznacza, że działy się tu dawniej okropne rzeczy i jest większa szansa przyciągnięcia uwagi Horrorów podczas używania magii.
Przedzierając się przez ciężki teren, trafiacie na resztki brukowanej drogi otoczonej po bokach zarośniętymi i zniszczonymi, rozstawionymi co dwadzieścia metrów kolumienkami, sięgającymi do kolan. Po oczyszczeniu z liści i mułu widoczne staną się runy. Wg. wiedzy Trilia - wymówienie runy powinno ją aktywować, powodując do życia światło równe pochodni. Obecnie żadna z run jednak nie działa.
Im dalej Wasi Bohaterowie będą podążać ścieżką, tym bardziej powietrze zacznie być coraz bardziej duszne, a mrok zaczyna nienaturalnie gęstnieć. Gdy stanie się niemal zupełnie ciemno, runy na kolumnach nagle zapłoną.
Nagle dostrzegacie, że bruk pod waszymi nogami jest nowy, a trakt dobrze utrzymany. Gdy spojrzycie przed siebie, zobaczycie Postać całkowicie okrytą długą, czarną peleryną. Za postacią w oddali widać trawiące miasto płomienie. Po chwili w głębi czarnego kaptura zapłoną czerwone oczy Kobiecej Postaci, a jedna jej dłoń uniesie się. Za Waszymi plecami rozległ się się staroelficki okrzyk bojowy, gdy się obracacie, widzicie biegnącego w Waszą stronę elfa. Elf ubrany jest w złotą zbroję splamioną krwią, a w rękach dzierży pięknie wykonany miecz dwuręczny. Z wrzaskiem przeniknie przez ciała bohaterów i skieruje się w stronę mrocznej postaci, lecz w jednej chwili z ziemi wyłoniły się czarne macki, a w nozdrza uderzy przeraźliwy smród zgnilizny. Macki pochwyciły elfa wyrywając mu oręż i odrzucając broń w krzaki, by następnie rozerwać nieszczęśnika.
W Waszą stronę bucha fontanna krwi, a gdy ponownie spojrzycie na dróżkę wszystko wróciło do poprzedniego stanu - ścieżka wiodąca przez trzęsawisko będzie zapuszczona i zniszczona.
To było jak wizja z przeszłości, tego miejsca.
Techniczny:
Co robicie? Gdzieś tam macki odrzuciły miecz Elfa, ale może to była tylko iluzja. Ruszacie dalej w głąb trzęsawisk?
EDIT: W miarę ogarniacie akcję czy za duże tempo?
RUNY ELFÓW, po tym jak rozbłysły i ukazała wam się powyższa wizja z przeszłości tego miejsca.

Ostatnio zmieniony 20 maja 2012, 18:42 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Niedługo po tej scenie jaką widzieliście Sakan zdecydował się ruszyć na poszukiwanie pięknego elfickiego miecza, nim jednak zdołal to zrobić stał się celem ataku olbrzymiego bagiennego węża, który wychynął z jakiegoś bajora, gekon Władcy Zwierząt zdołał go ostrzec w porę. Tskrang postanowił skłonić węża by poszedł poszukać czegoś innego do zjedzenia, wola i zdolności Władcy zwierząt pzreciwko instynktowi i pustemu żołądkowi ponad 6 metrowego bagiennego węża. Władca Zwierząt wygrał w pojedynku woli z gadem i wąż odpełznął do bajora z którego wyszedł, gdyby zdołał wciągnąc kogoś pod wodę mielibyście poważny problem, ale tym razem obyło się bez walki. Komary tną niemiłosiernie. Jest tutaj parno i duszno, fetor bagien bywa bardzo nieprzyjemny. Mamy już popołudnie.
Krystora jako Zabójcę Horrorów zaniepokoiło splugawienie przestrzeni astralnej na tym obszarze, co to mogło oznaczać myślał - raczej nic dobrego.
Trilio zaczął mieć dość wszędobylskich owadów, przy jego gabarytach niektóre z nich były dla niego wręcz ogromne, jak się zmęczył wylądował na moment na barku Balthusa, który idąc na szpicy całej grupy wypatrywał zagrożeń i badał teren.
Pada pytanie Yvianny, jak myślicie czemu Elladan odszedł? Czy nie jesteście zawiedzeni tym, że Posąg Raggoka wpadł w ręce Trollowych łupieżców?
Techniczny:
W teście przeciwstawnym zwyciężył Sakan o 3 sukcesy, uzyskując Dobry rezultat, to wystarczy by wąż zrezygnował z ataku i odszedł. ew. OPIS FABULARNY tej sceny ze strony DENVERA mile widziany.
Ktoś jeszcze dołącza do Sakana by odnaleźć miecz pradawnego Elfickiego wojownika?, ale ostrzegam to może być niebezpieczne dla tych co nie latają...
Poniżej okładka przygody Mgły Zdrady jesteście na podobnym bagbisku. Na pierwszym planie mamy Tskranga czyli rasę z jakiej pochodzi Sakan, on też jest zielony. W Tle Obsydianin - człowiek zrodzony z żywogłazu.
Kliknijcie na obrazek to się powiększy.

Krystora jako Zabójcę Horrorów zaniepokoiło splugawienie przestrzeni astralnej na tym obszarze, co to mogło oznaczać myślał - raczej nic dobrego.
Trilio zaczął mieć dość wszędobylskich owadów, przy jego gabarytach niektóre z nich były dla niego wręcz ogromne, jak się zmęczył wylądował na moment na barku Balthusa, który idąc na szpicy całej grupy wypatrywał zagrożeń i badał teren.
Pada pytanie Yvianny, jak myślicie czemu Elladan odszedł? Czy nie jesteście zawiedzeni tym, że Posąg Raggoka wpadł w ręce Trollowych łupieżców?
Techniczny:
W teście przeciwstawnym zwyciężył Sakan o 3 sukcesy, uzyskując Dobry rezultat, to wystarczy by wąż zrezygnował z ataku i odszedł. ew. OPIS FABULARNY tej sceny ze strony DENVERA mile widziany.
Ktoś jeszcze dołącza do Sakana by odnaleźć miecz pradawnego Elfickiego wojownika?, ale ostrzegam to może być niebezpieczne dla tych co nie latają...
Poniżej okładka przygody Mgły Zdrady jesteście na podobnym bagbisku. Na pierwszym planie mamy Tskranga czyli rasę z jakiej pochodzi Sakan, on też jest zielony. W Tle Obsydianin - człowiek zrodzony z żywogłazu.
Kliknijcie na obrazek to się powiększy.

Ostatnio zmieniony 16 maja 2012, 19:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.