PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Ash pojdzie zobaczyc Rodney'a. Mam nadzieje, ze operacje mozna odwlec, bez konsekwencji w czasie o dzien. Zaaplikuje mu srodki antyseptyczne. Powinno byc ok. Ale jesli amputacja jest absolutnie niezbedna teraz to nie bedzie wyjscia. Trzeba bedzie operowac i kauteryzowac amputowana konczyne. Dobrze gdybym mial asyste innego medyka.
Potem ide spac (mam nadzieje, ze obedzie sie bez wykonaej na szybko amputacji), a potem trzeba bedzie ruszyc dupsko i znalezc obu Szarych.
Mam dziwne przeczucie, ze Sutherland skonczy jako przekaska na stole Gregorego i nie uratuja go zadni rezuni. Powinien spotkac sie na neutralnym gruncie, albo wyslac jakiegos cwoka zamiast siebie. Ale to tylko opinia nic nie znaczacego paramedyka.
Ash pojdzie zobaczyc Rodney'a. Mam nadzieje, ze operacje mozna odwlec, bez konsekwencji w czasie o dzien. Zaaplikuje mu srodki antyseptyczne. Powinno byc ok. Ale jesli amputacja jest absolutnie niezbedna teraz to nie bedzie wyjscia. Trzeba bedzie operowac i kauteryzowac amputowana konczyne. Dobrze gdybym mial asyste innego medyka.
Potem ide spac (mam nadzieje, ze obedzie sie bez wykonaej na szybko amputacji), a potem trzeba bedzie ruszyc dupsko i znalezc obu Szarych.
Mam dziwne przeczucie, ze Sutherland skonczy jako przekaska na stole Gregorego i nie uratuja go zadni rezuni. Powinien spotkac sie na neutralnym gruncie, albo wyslac jakiegos cwoka zamiast siebie. Ale to tylko opinia nic nie znaczacego paramedyka.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Wszystkie w miarę suche miejsca w magazynach były co prawda zajęte, ale grupa Aniołów w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin zyskała sobie szeptaną pokątnie reputację ulubieńców barona Sutherlanda, zwłaszcza po mianowaniu Radeforda naczelnym kapelanem ekspedycji. Nim jeszcze pojawiła się konieczność rozkładania koców na wilgotnej podłodze, Joshua Stewart przepędził z jednego kąta magazynu grupkę koczujących tam wolnych strzelców, pokrzykując na nich groźnie i wielokrotnie używając nazwiska wielebnego jako formy straszaka, który doskonale wydawał się sprawdzać w praktyce.
- Tam się kimnijcie - oznajmił bardzo z siebie zadowolonym tonem drągal, kiedy już wrócił do Ebenezera i jego towarzyszy - Przypilnuję, żeby nikt się nie pętał w pobliżu i nie budził niepotrzebnie.
Wątek techniczny
Większość czasomierzy członków ekspedycji wskazuje na okolice godziny piątej rano, więc zakładam, że będziecie spali do południa, a potem szybko coś zjecie i ruszycie szukać Szarego (wyjątkiem jest tu Ash, który przed snem zajmie się nogą pacjenta).
Komitet wizytujący Huntington wyjedzie do miasta około dziewiątej rano.
Warty wystawiać nie musicie, magazynowego kompleksu pilnuje cała zgraja strażników.
Wszystkie w miarę suche miejsca w magazynach były co prawda zajęte, ale grupa Aniołów w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin zyskała sobie szeptaną pokątnie reputację ulubieńców barona Sutherlanda, zwłaszcza po mianowaniu Radeforda naczelnym kapelanem ekspedycji. Nim jeszcze pojawiła się konieczność rozkładania koców na wilgotnej podłodze, Joshua Stewart przepędził z jednego kąta magazynu grupkę koczujących tam wolnych strzelców, pokrzykując na nich groźnie i wielokrotnie używając nazwiska wielebnego jako formy straszaka, który doskonale wydawał się sprawdzać w praktyce.
- Tam się kimnijcie - oznajmił bardzo z siebie zadowolonym tonem drągal, kiedy już wrócił do Ebenezera i jego towarzyszy - Przypilnuję, żeby nikt się nie pętał w pobliżu i nie budził niepotrzebnie.
Wątek techniczny
Większość czasomierzy członków ekspedycji wskazuje na okolice godziny piątej rano, więc zakładam, że będziecie spali do południa, a potem szybko coś zjecie i ruszycie szukać Szarego (wyjątkiem jest tu Ash, który przed snem zajmie się nogą pacjenta).
Komitet wizytujący Huntington wyjedzie do miasta około dziewiątej rano.
Warty wystawiać nie musicie, magazynowego kompleksu pilnuje cała zgraja strażników.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Po odpoczynku zbieramy się, panowie musimy poszukac Szarego i Szarika, kwestia jak tam dotrzemy i czy poza nami zabierzemy kilku najemników, Joshua by się przydał. trzeba wziąść zapasy na minimum dwa dni i ruszamy, jakaś łaczność też by nam się przydała. Jakieś pomysły?
Techniczny:
Zabieramy żywność, jaką łączność i ruszamy wg mnie. Powiadomimy jakiegoś oficera Żmij o wyruszeniu na akcję.
Techniczny:
Zabieramy żywność, jaką łączność i ruszamy wg mnie. Powiadomimy jakiegoś oficera Żmij o wyruszeniu na akcję.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Radeford ziewnął potężni, aż poczuł ból w stawie żuchwowym. Myślał nad słowami które prosił przekazać Gregorowi. Kazał przekazać, że zatrzymały go jego obowiązki. Słowa te powinny być odpowiedni zrozumiane...
Spojrzeniem przekrwionych od zmęczenia oczu oglądał Anioły Śmierci. Trudy poprzednich dni oraz nocna eskapada spowodował, że padali ze zmęczenia.
- Dobra chłopaki, trzeba iść spać. Wstajemy w południe. Choć chciałbym szukać Szarego już teraz, to jednak bez odpoczynku nie będzie z nas żadnego pożytku. Niech czuwa nad nim opatrzność boska - powiedział Ebenezer.
Skinął w podziękowaniu Stewartowi i ruszył z kocem w kąt magazynu. Klęknął, modlił się przez chwilę po czym poszedł spać.
Wątek techniczny:
Eb dogaduje się z kimś żeby obudzono Anioły w południe. O poranku modły, porcja leków i jedzenia. Przegląd ekwipunku i w drogę. Pozostaje kwestia czy bierzemy auta i motory, czy idziemy pieszo. Osobiście wydaje mi się, że pieszo będzie bezpieczniej. Tylko niech ktoś nas podrzuci ciężarówką do miasta.
Spojrzeniem przekrwionych od zmęczenia oczu oglądał Anioły Śmierci. Trudy poprzednich dni oraz nocna eskapada spowodował, że padali ze zmęczenia.
- Dobra chłopaki, trzeba iść spać. Wstajemy w południe. Choć chciałbym szukać Szarego już teraz, to jednak bez odpoczynku nie będzie z nas żadnego pożytku. Niech czuwa nad nim opatrzność boska - powiedział Ebenezer.
Skinął w podziękowaniu Stewartowi i ruszył z kocem w kąt magazynu. Klęknął, modlił się przez chwilę po czym poszedł spać.
Wątek techniczny:
Eb dogaduje się z kimś żeby obudzono Anioły w południe. O poranku modły, porcja leków i jedzenia. Przegląd ekwipunku i w drogę. Pozostaje kwestia czy bierzemy auta i motory, czy idziemy pieszo. Osobiście wydaje mi się, że pieszo będzie bezpieczniej. Tylko niech ktoś nas podrzuci ciężarówką do miasta.
Salt z ulgą rzucił derkę i plecak na betonową podłogę. Przeciągnął się prostując zmęczone ciało, nie dało się ukryć, ostatnie godziny były dość stresujące. Zwłaszcza pogadanka w towarzystwie barona.
Zastanawiało go napomknięcie o przejeżdżającym w pobliżu pojeździe z dwoma osobami i psem w środku. Czyżby miało to coś wspólnego z Szarikiem i jego martwym towarzyszem odnalezionym w stacji nadawczej mijanego miasta? I gdzie do cholery podział by się ten drugi...
Nic to, być może nadchodzące dni pozwolą rozwikłać zagadkę owego wydarzenia, na tą chwilę ważnym było nabranie sił przed wyruszeniem na poszukiwania Szarego. Skoro nie znaleziono ciała, nie można spisać go na straty a nawet wskazanym wydawało się udać na ratunek.
W chwili obecnej został, gdzieś tam, sam. Bez wsparcia czy też nawet środka transportu.
Domyślał się, iż nie jest to pierwszy lepszy włóczęga a człek obyty z poruszaniem się po opuszczonych ruinach ale... Zawsze pozostawało jakieś ale.
W tej chwili potrzebny był mu odpoczynek, posiłek uzupełniający braki energetyczne organizmu i sen. Spokojny, niczym nie zmącony sen...
Czyli najpierw przegląd broni, potem odsypiamy i zwyczajowo coś na ząbek, tabletunia i w drogę.
Zastanawiało go napomknięcie o przejeżdżającym w pobliżu pojeździe z dwoma osobami i psem w środku. Czyżby miało to coś wspólnego z Szarikiem i jego martwym towarzyszem odnalezionym w stacji nadawczej mijanego miasta? I gdzie do cholery podział by się ten drugi...
Nic to, być może nadchodzące dni pozwolą rozwikłać zagadkę owego wydarzenia, na tą chwilę ważnym było nabranie sił przed wyruszeniem na poszukiwania Szarego. Skoro nie znaleziono ciała, nie można spisać go na straty a nawet wskazanym wydawało się udać na ratunek.
W chwili obecnej został, gdzieś tam, sam. Bez wsparcia czy też nawet środka transportu.
Domyślał się, iż nie jest to pierwszy lepszy włóczęga a człek obyty z poruszaniem się po opuszczonych ruinach ale... Zawsze pozostawało jakieś ale.
W tej chwili potrzebny był mu odpoczynek, posiłek uzupełniający braki energetyczne organizmu i sen. Spokojny, niczym nie zmącony sen...
Czyli najpierw przegląd broni, potem odsypiamy i zwyczajowo coś na ząbek, tabletunia i w drogę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Tisdale pozostawił swoich padających na posłania towarzyszy, podniósł z betonu lekarską torbę torując sobie drogę pomiędzy najemnikami Sutherlanda w drodze do sanitarki. Wyznaczona do roli wozu medycznego ciężarówka zaparkowana była na zewnątrz magazynu, ale jej pakę starannie przesłonięto brezentową plandeką, a temperatura powietrza była dość łagodna, by dwaj pacjenci nie zachorowali od razu na zapalenie płuc.
Ash pozdrowił ruchem ręki opartego o tylną klapę pojazdu sanitariusza w uniformie Czarnych Żmii, popalającego z markotną miną ręcznie skręconego papierosa.
- Ty jesteś ten medyk od kapelana? - upewnił się sanitariusz, obcy Ashowi z widzenia człowiek - Gość ze zgniecioną stopą śpi na pace, dostał dodatkową dawkę morfiny, ale nie miał czym za nią zapłacić, więc zabraliśmy mu spluwę i spodnie. Jak chcesz go operować, chyba będziesz musiał zrobić to za friko, bo frajer nie ma już niczego wartościowego.
- A ten drugi? - zapytał Tisdale starając się nie okazywać swego zirytowania - Ten po ekstrakcji pasożyta?
- Dalej nieprzytomny - odparł sanitariusz nie wyciągając papierosa z kącika ust - W dodatku chyba się zerżnął w gacie, bo paskudnie śmierdzi. Była draka o to, kto powinien mu podetrzeć dupę, ale w końcu padło na tego, co go leczy. Sorki, stary, nic osobistego.
Wątek techniczny
Problem bieżącej opieki medycznej nadal nie został całkowicie rozwiązany! Kwestię higieny nieprzytomnej ofiary techmorwy zostawiam na potem, skoncentrujmy się wpierw na oględzinach zmiażdżonej stopy Rodney'a. W pierwszej kolejności ocena konieczności amputacji. Poziom testu trudny (założyłem, że Ash pośle dyżurnego medyka spod ciężarówki po swojego znajomka z czasów ekstrakcji pasożyta; jego asysta zapewni bonus +2 do testu). Oczywiście tym razem wynik testu będzie utajniony, inaczej cała zabawa nie miałaby sensu. Turlam 3k20 świadomy tego, że muszę uzyskać przynajmniej dwa sukcesy, by diagnoza była trafna.
A decyzja Asha, będąca rezultatem oględzin poszkodowanej stopy, już niebawem!
Tisdale pozostawił swoich padających na posłania towarzyszy, podniósł z betonu lekarską torbę torując sobie drogę pomiędzy najemnikami Sutherlanda w drodze do sanitarki. Wyznaczona do roli wozu medycznego ciężarówka zaparkowana była na zewnątrz magazynu, ale jej pakę starannie przesłonięto brezentową plandeką, a temperatura powietrza była dość łagodna, by dwaj pacjenci nie zachorowali od razu na zapalenie płuc.
Ash pozdrowił ruchem ręki opartego o tylną klapę pojazdu sanitariusza w uniformie Czarnych Żmii, popalającego z markotną miną ręcznie skręconego papierosa.
- Ty jesteś ten medyk od kapelana? - upewnił się sanitariusz, obcy Ashowi z widzenia człowiek - Gość ze zgniecioną stopą śpi na pace, dostał dodatkową dawkę morfiny, ale nie miał czym za nią zapłacić, więc zabraliśmy mu spluwę i spodnie. Jak chcesz go operować, chyba będziesz musiał zrobić to za friko, bo frajer nie ma już niczego wartościowego.
- A ten drugi? - zapytał Tisdale starając się nie okazywać swego zirytowania - Ten po ekstrakcji pasożyta?
- Dalej nieprzytomny - odparł sanitariusz nie wyciągając papierosa z kącika ust - W dodatku chyba się zerżnął w gacie, bo paskudnie śmierdzi. Była draka o to, kto powinien mu podetrzeć dupę, ale w końcu padło na tego, co go leczy. Sorki, stary, nic osobistego.
Wątek techniczny
Problem bieżącej opieki medycznej nadal nie został całkowicie rozwiązany! Kwestię higieny nieprzytomnej ofiary techmorwy zostawiam na potem, skoncentrujmy się wpierw na oględzinach zmiażdżonej stopy Rodney'a. W pierwszej kolejności ocena konieczności amputacji. Poziom testu trudny (założyłem, że Ash pośle dyżurnego medyka spod ciężarówki po swojego znajomka z czasów ekstrakcji pasożyta; jego asysta zapewni bonus +2 do testu). Oczywiście tym razem wynik testu będzie utajniony, inaczej cała zabawa nie miałaby sensu. Turlam 3k20 świadomy tego, że muszę uzyskać przynajmniej dwa sukcesy, by diagnoza była trafna.
A decyzja Asha, będąca rezultatem oględzin poszkodowanej stopy, już niebawem!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Sprowadzony do sanitarki Mike Ashton najwyraźniej został przez kogoś wyrwany ze snu, bo całą drogę tarł palcami zaczerwienione powieki i mamrotał coś niewyraźnie pod nosem. Na widok czekającego przy pacjencie Tisdale Żmii najwyraźniej poprawił się humor, a złość z tytułu przerwanej drzemki zastąpiona została zawodową ciekawością.
- Będziesz coś kombinował? - zapytał medyk Fuller podciągając się zwinnie na zadaszoną pakę ciężarówki - Znowu jakieś jaja do wyciągnięcia... albo do obcięcia?
- Raczej stopa - odpowiedział Ash kiwając znajomkowi na powitanie dłonią i wskazując ramieniem w stronę pogrążonego w narkotycznym śnie Rodney'a, rzuconego bez spodni na stary przetarty koc leżący na pace wozu - Spojrzysz razem ze mną?
- W mojej opinii do obcięcia, zanim dojdzie do zatoru - orzekł niemal bez zastanowienia Ashton, obrzucając wzrokiem niemal czarną od podskórnego krwotoku stopę najemnika - Tromboza jak nic, dostanie zakażenia krwi.
- Bo ja wiem... - wzruszył ramionami Tisdale - Ja tam za szybki do amputacji nie jestem. Obetniesz mu kulasa, to wydasz na faceta wyrok, bo jako kaleka będzie skończony. Sutherland wywali go na zbity pysk.
- Chcesz zaryzykować? - Ashton wyciągnął z kieszonki uniformu coś, co wyglądało jak wielokrotnie degustowana guma do żucia, wsadził ją do ust poruszając rytmicznie szczęką.
- Mam w zapasie kilka dawek ramselu - wyjaśnił paramedyk Aniołów wyciągając ze swej torby strzykawkę i fiolkę mętnego płynu - Może nie będzie za późno, żeby mu uratować nogę. Podam podwójną dawkę i się zobaczy.
- Może być odporny na roztwór kumenu - zaznaczył Mike - Wielu jest odpornych, zwłaszcza ci, którzy długo przebywali na obszarze napromieniowanym. Dostanie martwicy i umrze w ciągu kilkunastu godzin.
- Zaryzykuję - przesądził Tisdale napełniając strzykawkę wyprodukowanym jeszcze przed Wojną farmaceutykiem.
Wątek techniczny
Test trudny oznacza karę -5 do właściwego współczynnika, w tym przypadku Sprytu. Tisdale posiada Spryt 14 oraz Pierwszą Pomoc +3, do tego bonus +2 za wsparcie Ashtona. Próg testu wyniósł zatem 14. Rzuciłem tajemnie 3k20 i postawiłem diagnozę ustami Asha na bazie uzyskanych wyników. Czy była trafna, okaże się najpewniej za kilkanaście godzin!
A na zdjęciu poniżej znajdziecie wizualizację pojazdu, który w ekspedycji służy za sanitarkę.

Sprowadzony do sanitarki Mike Ashton najwyraźniej został przez kogoś wyrwany ze snu, bo całą drogę tarł palcami zaczerwienione powieki i mamrotał coś niewyraźnie pod nosem. Na widok czekającego przy pacjencie Tisdale Żmii najwyraźniej poprawił się humor, a złość z tytułu przerwanej drzemki zastąpiona została zawodową ciekawością.
- Będziesz coś kombinował? - zapytał medyk Fuller podciągając się zwinnie na zadaszoną pakę ciężarówki - Znowu jakieś jaja do wyciągnięcia... albo do obcięcia?
- Raczej stopa - odpowiedział Ash kiwając znajomkowi na powitanie dłonią i wskazując ramieniem w stronę pogrążonego w narkotycznym śnie Rodney'a, rzuconego bez spodni na stary przetarty koc leżący na pace wozu - Spojrzysz razem ze mną?
- W mojej opinii do obcięcia, zanim dojdzie do zatoru - orzekł niemal bez zastanowienia Ashton, obrzucając wzrokiem niemal czarną od podskórnego krwotoku stopę najemnika - Tromboza jak nic, dostanie zakażenia krwi.
- Bo ja wiem... - wzruszył ramionami Tisdale - Ja tam za szybki do amputacji nie jestem. Obetniesz mu kulasa, to wydasz na faceta wyrok, bo jako kaleka będzie skończony. Sutherland wywali go na zbity pysk.
- Chcesz zaryzykować? - Ashton wyciągnął z kieszonki uniformu coś, co wyglądało jak wielokrotnie degustowana guma do żucia, wsadził ją do ust poruszając rytmicznie szczęką.
- Mam w zapasie kilka dawek ramselu - wyjaśnił paramedyk Aniołów wyciągając ze swej torby strzykawkę i fiolkę mętnego płynu - Może nie będzie za późno, żeby mu uratować nogę. Podam podwójną dawkę i się zobaczy.
- Może być odporny na roztwór kumenu - zaznaczył Mike - Wielu jest odpornych, zwłaszcza ci, którzy długo przebywali na obszarze napromieniowanym. Dostanie martwicy i umrze w ciągu kilkunastu godzin.
- Zaryzykuję - przesądził Tisdale napełniając strzykawkę wyprodukowanym jeszcze przed Wojną farmaceutykiem.
Wątek techniczny
Test trudny oznacza karę -5 do właściwego współczynnika, w tym przypadku Sprytu. Tisdale posiada Spryt 14 oraz Pierwszą Pomoc +3, do tego bonus +2 za wsparcie Ashtona. Próg testu wyniósł zatem 14. Rzuciłem tajemnie 3k20 i postawiłem diagnozę ustami Asha na bazie uzyskanych wyników. Czy była trafna, okaże się najpewniej za kilkanaście godzin!
A na zdjęciu poniżej znajdziecie wizualizację pojazdu, który w ekspedycji służy za sanitarkę.

-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Zbudzony błahą kłótnią kilku spierających się o kanister ropy najemników, Ebenezer Radeford usiadł ociężale na swoim kocu, odrzuciłna bok płaszcz, którym wcześniej ciasno się owinął. Przez dziury po wybitych dawno temu oknach w górnej części ścian magazynu wpadało do środka blade, pozbawione ciepła słoneczne światło, wieszczące popołudniową godzinę. Kaznodzieja potarł palcami powieki, a potem obrzucił zaspanym wzrokiem zastawione samochodami wnętrze rozległej hali, pobrzmiewającej ściszonymi w większości przypadków głosami ludzi. Większość ludzi Sutherlanda wciąż korzystała bezwstydnie z okazji do leniuchowania, wylegując się na posłaniach lub pogrywając w trzy kubki o kilka kapsli lub domowej roboty naboi. W zwykłych okolicznościach wielebny spodziewałby się co najmniej kilku bójek, ale tu i ówdzie dostrzegał krążących z posępnymi minami bojówkarzy Czarnych Żmii, pełniących w ekspedycji rolę paramilitarnej żandarmerii i tylko czekających na okazję, by komuś spuścić porządne lanie.
- Starczy tego leżenia - oznajmił Radeford potrząsając za ramię skulonego w kłębek na sąsiednim kocu Jacka Salta - Pora ruszać w miasto. Wstawajcie! Koniec spania!
Pomrukując coś niezrozumiale i naciągając na głowy koce, Wilson, Tisdale i Kennedy usiłowali ignorować wezwania Ebenezera, ale kaznodzieja nader szybko doszedł do siebie i obudziwszy do końca Salta wziął się ostro za swych kompanów.
Wątek techniczny
Bazując na położeniu słońca dochodzicie do wniosku, że jest krótko po południu. Wciąż czujecie się zmęczeni, ale kilka godzin snu dało Wam dość odpoczynku, by nie cierpieć z powodu karnych modyfikatorów za wyczerpanie.
Pora teraz dokładniej zaplanować wypad do miasta. A nie chcecie przypadkiem zabrać Estebana jako przewodnika?
Zbudzony błahą kłótnią kilku spierających się o kanister ropy najemników, Ebenezer Radeford usiadł ociężale na swoim kocu, odrzuciłna bok płaszcz, którym wcześniej ciasno się owinął. Przez dziury po wybitych dawno temu oknach w górnej części ścian magazynu wpadało do środka blade, pozbawione ciepła słoneczne światło, wieszczące popołudniową godzinę. Kaznodzieja potarł palcami powieki, a potem obrzucił zaspanym wzrokiem zastawione samochodami wnętrze rozległej hali, pobrzmiewającej ściszonymi w większości przypadków głosami ludzi. Większość ludzi Sutherlanda wciąż korzystała bezwstydnie z okazji do leniuchowania, wylegując się na posłaniach lub pogrywając w trzy kubki o kilka kapsli lub domowej roboty naboi. W zwykłych okolicznościach wielebny spodziewałby się co najmniej kilku bójek, ale tu i ówdzie dostrzegał krążących z posępnymi minami bojówkarzy Czarnych Żmii, pełniących w ekspedycji rolę paramilitarnej żandarmerii i tylko czekających na okazję, by komuś spuścić porządne lanie.
- Starczy tego leżenia - oznajmił Radeford potrząsając za ramię skulonego w kłębek na sąsiednim kocu Jacka Salta - Pora ruszać w miasto. Wstawajcie! Koniec spania!
Pomrukując coś niezrozumiale i naciągając na głowy koce, Wilson, Tisdale i Kennedy usiłowali ignorować wezwania Ebenezera, ale kaznodzieja nader szybko doszedł do siebie i obudziwszy do końca Salta wziął się ostro za swych kompanów.
Wątek techniczny
Bazując na położeniu słońca dochodzicie do wniosku, że jest krótko po południu. Wciąż czujecie się zmęczeni, ale kilka godzin snu dało Wam dość odpoczynku, by nie cierpieć z powodu karnych modyfikatorów za wyczerpanie.
Pora teraz dokładniej zaplanować wypad do miasta. A nie chcecie przypadkiem zabrać Estebana jako przewodnika?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Panowie Estebana jako przewodnika musimy zabrać, trzeba zebrać wszystkie dane jakie mamy, znaczy gdzie dokładnie Szary i szarik zagineli i kiedy. Oznaczyc to miejsce na mapie i ruszyć na poszukiwania dopiero wtedy.
Proponuję zabrać broń, żywność i wodę oraz leki na 2-3 dni na miejsce poszukiwań podrzuci nas ktoś z najemników.
Techniczny:
Chwilowo nie mam pomysłu na nic dokładniejszego odnośnie poszukiwań.
Proponuję zabrać broń, żywność i wodę oraz leki na 2-3 dni na miejsce poszukiwań podrzuci nas ktoś z najemników.
Techniczny:
Chwilowo nie mam pomysłu na nic dokładniejszego odnośnie poszukiwań.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Zadowolony z pomysłu zabrania ze sobą w roli przewodnika Estebana Wilson szybko zaczął przeklinać pod nosem - dość cicho, by nie słyszał tego Radeford - albowiem rychło okazało się, że żylasty południowiec towarzyszący wcześniej Szaremu okazał się jednym z wybrańców włączonych do eskorty barona Sutherlanda. Cała gromadka odjechała do Huntington krótko po tym jak ludzie kapelana położyli się spać, szybko też stracono z nimi łączność radiową, ale to akurat nikogo nie dziwiło, bo też wszyscy już dawno przywykli do koszmarnych zakłóceń w eterze.
Zmuszony do szukania innego przewodnika, Paul natrafił dość szybko na kierowcę ciężarówki, którą podróżował w nocy zbieracz z Mississipi i jego pies. Najemnik ów - zarośnięty i stroniący od dawna od kąpieli mężczyzna z Princeton zwący się Pierre Batiste - bardzo niechętnie podszedł do propozycji ponownego wyjazdu w okolice miejsca zaginięcia Szarego, krzywiąc się paskudnie i potrząsając kudłatą głową.
- Chcecie, to sobie sami jeźdźcie, jak żeście frajery - oznajmił bez ogródek Batiste - Ja wam tylko powiem, gdzie to było. Jak mi baron każe, to pojadę, może być nawet ten pułkownik Fuller. A że ich akurat nie ma? No patrzcie tylko, prawdziwy pech...
Wątek techniczny
Znalazł się kandydat na przewodnika, ale to bynajmniej nie ochotnik. Co dalej? Jakaś opcja zastraszania, brania na litość, przekupstwo? Czy unosicie się honorem i tylko go skopiecie, a potem pojedziecie w wyznaczone miejsce własnym pikapem?
Zadowolony z pomysłu zabrania ze sobą w roli przewodnika Estebana Wilson szybko zaczął przeklinać pod nosem - dość cicho, by nie słyszał tego Radeford - albowiem rychło okazało się, że żylasty południowiec towarzyszący wcześniej Szaremu okazał się jednym z wybrańców włączonych do eskorty barona Sutherlanda. Cała gromadka odjechała do Huntington krótko po tym jak ludzie kapelana położyli się spać, szybko też stracono z nimi łączność radiową, ale to akurat nikogo nie dziwiło, bo też wszyscy już dawno przywykli do koszmarnych zakłóceń w eterze.
Zmuszony do szukania innego przewodnika, Paul natrafił dość szybko na kierowcę ciężarówki, którą podróżował w nocy zbieracz z Mississipi i jego pies. Najemnik ów - zarośnięty i stroniący od dawna od kąpieli mężczyzna z Princeton zwący się Pierre Batiste - bardzo niechętnie podszedł do propozycji ponownego wyjazdu w okolice miejsca zaginięcia Szarego, krzywiąc się paskudnie i potrząsając kudłatą głową.
- Chcecie, to sobie sami jeźdźcie, jak żeście frajery - oznajmił bez ogródek Batiste - Ja wam tylko powiem, gdzie to było. Jak mi baron każe, to pojadę, może być nawet ten pułkownik Fuller. A że ich akurat nie ma? No patrzcie tylko, prawdziwy pech...
Wątek techniczny
Znalazł się kandydat na przewodnika, ale to bynajmniej nie ochotnik. Co dalej? Jakaś opcja zastraszania, brania na litość, przekupstwo? Czy unosicie się honorem i tylko go skopiecie, a potem pojedziecie w wyznaczone miejsce własnym pikapem?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Ciebie chyba powaliło gościu, Wielebny Ebenzer Radeford został mianowany przez barona kapelanem wyprawy, a ty mi tu chrzanisz, że Wielebny i my jego kumple jestesmy frajerami? Jasne, że k....a mać pojedziesz tam z nami i to teraz, czas operacyjny 2 minuty i żebym Cię, k...a nie musiał szukać. Zawieziesz nas dokładnie w miejsce gdzie Szary wszedł do ruin jasne? Jakieś pytania, w razie wątpliwości możemy stoczyć pojedynek na śmierć i życie na białą broń, lubię zabijać maczetomieczem a dawno na arenie nie walczyłem, brakuje mi krwi i widoku ludzkich flaków. I tak chyba powinienem cię zabić za nazwanie nas frajerami, ale odpuszczę ci jak nas szybko zawieziesz gdzie trzeba .
Ostatnio zmieniony 25 września 2012, 21:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Uważam, że identyfikacja ze swoim ekwipunkiem jest w sesjach RPG równie ważna jak poczucie więzi z odgrywaną postacią. Aby zatem wzmocnić rzeczoną więź w przypadku Leona i jego samochodu, pozwalam sobie wrzucić ilustrację tego wychuchanego cacka, tak hołubionego i troskliwie doglądanego przez naszego drużynowego mechanika.
Wierzę, że każdy z Was pragnąłby dla siebie podobnej rakiety!

Uważam, że identyfikacja ze swoim ekwipunkiem jest w sesjach RPG równie ważna jak poczucie więzi z odgrywaną postacią. Aby zatem wzmocnić rzeczoną więź w przypadku Leona i jego samochodu, pozwalam sobie wrzucić ilustrację tego wychuchanego cacka, tak hołubionego i troskliwie doglądanego przez naszego drużynowego mechanika.
Wierzę, że każdy z Was pragnąłby dla siebie podobnej rakiety!