Midland Trail, 8 maja 2055
Kompleks magazynowy przy Irving Road dzieliła od sklepu motoryzacyjnego mila z okładem, toteż prowadzony przez Batiste Dodge pokonał zniszczoną drogę w przeciągu dziesięciu minut, mogąc przemieszczać się za dnia znacznie szybciej niż zalaną deszczem nocą. Pilnujący wjazdu na autostradę bojówkarze Fullera, oparci o obite grubą blachą burty dwóch zaparkowanych w cieniu wiaduktu pancerek, pożegnali przejeżdżającego pikapa uniesionymi rękami, wymieniając między sobą jakieś uwagi, których żaden z Aniołów nie zdążył dosłyszeć.
Przedmieścia Huntington sprawiały przygnębiające wrażenie, rzędy zrujnowanych opustoszałych domostw ziały pustką i rozkładem, drobiny szkła migotały dotykane słonecznymi promieniami. Płynąca kilkadziesiąt metrów na prawo od drogi Guyanotte zniechęcała do zanurzenia w niej choć czubka palca, bura i mętna, cuchnąca chemicznymi wyziewami. Wilson podejrzewał, że w jej nurcie mogły wciąż egzystować jakieś żywe istoty, ale za nic w świecie nie wziąłby ich do ust.
- Obserwujcie okna i zaułki - rzucił spod szoferki wozu Ash, wystawiając lufę swojego karabinu nad dach kabiny i przyglądając się uważnie otoczeniu drogi. Budynki na przedmieściach były niskie, góra trzypiętrowe, i nie tworzyły zbitej masy, ale nawet w takim miejscu łatwo było urządzić zasadzkę, jeśli tylko napastnicy znali przynajmniej pobieżnie teren.
Dodge zwolnił zjeżdżając na lewe pobocze, podskoczył na wybojach zatrzymując się przed zdewastowanym sklepem z logo Yahamy na ledwie czytelnej tablicy reklamowej.
- Tutaj wasz człowiek wyszedł - oznajmił Pierre przez okienko w tylnej ścianie szoferki - I poszedł z tamtym gościem tam, do tego domu z płaskim dachem.
Wątek techniczny
Batiste dowiózł Was na miejsce, w którym ostatni raz widziano Szarego. To ten sam sklep, przy którym patrol Radeforda napadły techmorwy. Co dalej?
