Strona 67 z 84

: 07 października 2012, 13:36
autor: 8art
Watek techniczny

Jesli zatrzymamy sie na chwile, to Ash zajmie sie czyszczeniem broni. A potem jak sie ogarniemy ostroznie mozna ruszyc w strone pagorkow.

: 07 października 2012, 16:01
autor: Keth
Na północ od Guyandotte, 8 maja 2055

Powietrze było chłodne, toteż przemoczony na wskroś Salt mimo wykręcenia ubrań szybko zaczął dygotać i szczękać zębami. Widząc to Radeford postanowił przyśpieszyć marsz, chociaż wokół wciąż mogło czyhać wiele wszelakich niebezpieczeństw, bynajmniej nie tylko ze strony rozumnych istot - spotkanie z techmorwami było tego doskonałym przykładem.

Twardy grunt pod nogami, głównie beton i asfalt, utrudniał tropienie, ale bystre oczy Wilsona dostrzegały co jakiś czas inne dowody obecności zbiegów: ciemne ślady krwi znaczące niewielkimi plamami podłoże, bezustannie wiodące grupkę Aniołów w kierunku północy.

- Teraz będziemy mieli przesrane - odezwał się w pewnej chwili idący przodem Paul, zatrzymując się nagle u wylotu wysokiego blaszanego ogrodzenia obiegającego jakiś prywatny parking. Przywołani przez gladiatora mężczyźni przysunęli się do niego spoglądając we wskazanym przez Wilsona kierunku.

Kilkaset jardów dalej, w dole łagodnego wzniesienia, toczyła swe ciemne wody rzeka Ohio.


Wątek techniczny

Tak oto dotarliście do nowej przeszkody, rzeki Ohio. Poniżej fotka z przedwojennych czasów, dla zobrazowania przybliżonych rozmiarów rzeki.

Obrazek

: 07 października 2012, 16:33
autor: Araven
Panowie trzeba się rozejrzeć za jakimiś łodziami, tratwą, małym promem albo czymś na czym da się rzekę przepłynąć. Bo wpław to nie zamierzam jej pokonywać.

: 07 października 2012, 19:03
autor: Keth
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Wilson zaczął krążyć wzdłuż brzegi rozległej, płynącej leniwie rzeki, bacznym spojrzeniem poszukując jakiegokolwiek środka transportu mogącego umożliwić przeprawę na przeciwny brzeg. Już pokonanie Guyandotte okazało się nie lada wyzwaniem, a Ohio wydawało się pod tym względem przeszkodą nie do pokonania.

- Stąd odbiła łódź - oznajmił gladiator wskazując na wyrytą w błocie bruzdę - I widać ślady butów. To chyba Szary i jego kompan. Popłynęli pewnie na drugi brzeg, a to znaczy, że zwinęli go goście, którzy wojują z owieczkami Gregory'ego.

- Patrzcie, statek - mruknął pełnym rozczarowania tonem Radeford, unosząc dłoń w stronę częściowo zatopionego rzecznego stateczku, tkwiącego na mulistej płyciźnie kilkanaście metrów dalej - Szkoda, że raczej się nie nada do podróży.


Obrazek


Wątek techniczny

Poszukiwania środka transportu trwają. W międzyczasie mokry Salty może poszperać w pobliskich budynkach, zawsze jest szansa, że znajdzie jakieś nowe ciuchy.

: 07 października 2012, 20:01
autor: deliad
Wątek techniczny:

Niedaleko ujścia Guyanndote była przystań. Może tam znajdziemy coś pływającego. Ten most przy ujściu jest całkowicie zarwany, czy da się go wykorzystać do przeprawy? Oto jaki wybór łodzi był kiedyś w przystani. W tle wspomniany most.


Obrazek

: 07 października 2012, 23:28
autor: Goldwin
Salt dygotał z lekka na chłodnym powietrzu, zęby od czasu do czasu mimowolnie drgały podzwaniając o siebie. Nie pomagało rozcieranie ani podbieganie w miejscu aby wzmocnić krążenie krwi, wychłodzenie dało o sobie znać. Klął w duchu na siebie, że nie poupychał zapasowej zmiany odzieży w nieprzemakalnym worku starym traperskim zwyczajem.
Z nadzieją spoglądał na pobliskie budynki, warto by zajrzeć do któregoś i zobaczyć czy gdzieś nie została szafa, nawet wytwornej damy, w nienaruszonym stanie.

- Może trzeba poszukać na tych podtopionych łodziach jakiejś tratwy ratunkowej. Inaczej pozostanie szukanie jakichś beczek, drzwi na pokład to pewnie znajdziemy... - zasugerował - A ja skoczę poszukać jakiegoś ciucha...

: 08 października 2012, 09:18
autor: Keth
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Czujący coraz silniejsze wychłodzenie Jack Salt cofnął się od promieniującego zimnem nurtu szerokiej rzeki, obejrzał się wkoło szacując wzrokiem najbliższe budynki. Część z nich rozpadła się w gruzy, ale niektóre wciąż sprawiały dobre wrażenie, toteż kurier klepnął w ramię pochylonego nad śladami Wilsona i potruchtał w kierunku jednego z domków.

Drzwi okazały się zamknięte na klucz, co w połączeniu z całymi oknami pozwalało wierzyć, że do środka nie dostali się żadni szabrownicy. W pierwszych latach po wybuchu Wojny zmarło tak wielu mieszkańców kontynentu, że nieliczni ocaleli nie mieli szans na splądrowanie wszystkiego - w miastach takich jak chociażby Huntington ciągnęły się całe kwartały dzielnic, których nie tknął jeszcze płomień dzikich pożarów, pełnych nienaruszonych sprzętów domowych, szaf ubrań i mnóstwa innych skarbów.

Wciąż szczękając zębami, Salt okrążył ostrożnie domek wchodząc na skrzypiącą pod jego ciężarem werandę i łapiąc za klamkę tylnych drzwi. Otworzyły się z cichym zgrzytem wymagających nasmarowania zawiasów odsłaniając mroczne, ale zaskakująco uporządkowane wnętrze. Bacznie stawiając kroki, Jack pokonał wyłożony pleśniejącym dywanem przedpokój i skierował się do niewielkiej kuchni, zerkając wpierw przez nieco zakurzone okno na zewnątrz.

Trzej Aniołowie wciąż kucali na brzegu rzeki, rozmawiając między sobą z cichym ożywieniem i nie sprawiając wrażenia spłoszonych. Uspokojony tym widokiem Salt powiódł spojrzeniem po wnętrzu kuchni, próbując rozpoznać niektóre obce mu kształty mebli i sprzętów domowych.

- Lodówka, mikrofala, zmywarka... - mruknął pod nosem sięgając ręką do zlewu i odkręcając kran, z którego nie pociekła naturalnie ani jedna kropla wody - Wszystko pewnie na chodzie...

Urządzenia takie jak chociażby lodówki potrafiły osiągać wysokie ceny w posiadających prąd społecznościach, zwłaszcza w okresie letnim i przy ogromnym deficycie fachowców potrafiących usuwać ich usterki, ale rozmiary i ciężar niejednokrotnie bardzo utrudniały handel takimi znaleziskami. Doświadczone pod tym względem spojrzenie Salta oszacowało wyposażenie kuchni na sto kapsli z okładem, a wprawny handlarz zapewne wyciągnąłby z chętnego na kupno dwa razy więcej.

Mężczyzna przeszedł powoli przez przedpokój, do położonego po przeciwnej stronie budynku salonu, ale zatrzymał się wpół kroku zaraz w progu gustownie urządzonego pokoiku.

Nie spodziewał się, że zastanie tam mieszkańców.

Częściowo zmumifikowane, w fotelach tkwiły ciała dwójki dorosłych oraz truchło psa, wpatrując się w Salta pustymi oczodołami i szczerząc przesłonięte paskami wyschniętej skóry żółtawe zęby. Na kolanach jednej z postaci, ubranej w pozostałości męskiego szlafroka, leżał upuszczony tam stary rewolwer, co w połączeniu z otworami wlotowymi na skroniach obu ciał z miejsca wyjaśniało przebieg dramatu, który rozegrał się w tym miejscu kilkadziesiąt lat temu.

Nie wszyscy byli dość silni psychicznie, by przetrwać upadek cywilizacji i przerażające czasy anarchii, które zapanowały krótko po pierwszym uderzeniu Molocha.


Wątek techniczny

W bębenku starego rewolweru są trzy pociski. Oprócz tego w domku można znaleźć wszystko to, co w każdym normalnym domu, również sporo ubrań pasujących od biedy na Salta. Wiele znalezisk jest cennych, ale bardzo niepraktycznych w szabrowaniu - taka lodówka dla przykładu byłaby dużo warta w Anawalt.

: 08 października 2012, 14:17
autor: Goldwin
Jack zamarł w połowie kroku, wstrzymując oddech, wskutek wrażenia jakie wywarł na nim widok poprzednich mieszkańców zastygłych w groteskowych pozach.
Wypuścił powoli powietrze odwzajemniając spojrzenie pustych oczodołów, po sekundzie oderwał wzrok i szybko rozpoczął lustrację pomieszczenia.
Pierwszym co go zainteresowało była szafa i komoda z szufladami, tam na pewno musiało być jakieś ubranie. Sądząc po stanie wnętrz trafił na małe Eldorado...

To szukamy ciuchów, najlepiej komplet, od gaci i skarpetek po czapkę :)
Mam nadzieję, że to nie kurdupel jakiś, z wielkoluda się zetnie, gorzej w drugą stronę. Buty też.
Rewolwer oczywiście zabieram, szukam w pokoju i kuchni dodatkowej amunicji lub broni.
Warto przeszukać szafki, może są jakieś medykamenty, drobne cenne przedmiociki jak zegarki, radio itp. Lodówkę sobie chwilowo odpuszczam :P

: 08 października 2012, 18:50
autor: Keth
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Radeford zmrużył oczy spoglądając raz jeszcze w kierunku częściowo zatopionego białego statku, potem sięgnął szybkim ruchem po swoją lornetkę zerkając na coś, co zwróciło znienacka jego uwagę.

- Tak mi się wydawało, łaska Pana wciąż z nami - powiedział spoglądając przez okular na obmywany leniwymi falami wrak - Zza nadbudówki wystaje szalupa ratunkowa, jeszcze wisi na zaczepach. Nie widzę żadnych śladów uszkodzeń. Tylko trzeba będzie przepłynąć te kilkanaście metrów do wraku i spuścić ją na wodę.

- Mam świeżo zszyte rany, jeszcze mi się wda infekcja - wzruszył ramionami Wilson, krzywiąc nos na samą myśl o zanurzeniu się w brudnej wodzie.

- W moim wieku łatwo o zapalenie płuc - dodał natychmiast śmiertelnie poważny Tisdale, oglądając się jednocześnie znacząco w kierunku domku, w którego wnętrzu zniknął chwilę wcześniej Salt - Z taktycznego punktu widzenia bezsensowne jest zwiększanie ryzyka strat własnych. Jack się przemoczył, sam pewnie złapie zapalenie płuc, więc po co narażać dodatkowo kogoś innego? Niech Jack tam płynie.

- Tylko mu najpierw udziel ostatniego namaszczenia, Ebe - dorzucił od siebie Paul, w mig pojmując żart Asha - Tu mogą być silne prądy i wiry, jak go taki wciągnie, po chłopie.


Wątek techniczny

Wyprawa do przystani jachtowej wciąż pozostaje aktualna, z obecnego miejsca pobytu jeszcze jej nie widzicie. Opcjonalnie podrzucam możliwość przepłynięcia wpław kilkunastu metrów do tkwiącego na płyciźnie statku i skorzystania z jego szalupy ratunkowej. Co robicie?

: 08 października 2012, 19:15
autor: Araven
Jakiś ochotnik do podpłynięcia po łódź? A może ją damy radę zahaczyć liną z hakiem, poszukamy na nadbzreżu odpowiedniego sprzętu, znaczy liny i haka albo kotwiczki.

: 08 października 2012, 21:15
autor: 8art
Watek techniczny

Ash choc plywac umie to checi domoczenia sie w takiej toksycznej zupie nie przejawia. Linkami chyba tez bedzie ciezko odpiac taka lodz, bo jest zawieszona. Ma ktos kombinezon OP1? W takim mozna bezpiecznie podplynac. Szary pewno ma ale go nie ma:)

: 09 października 2012, 12:48
autor: deliad
Ebenezer rozważał przez chwilę pomysł z podpłynięciem do statku. Odrzucił go.
- Przejdziemy się do przystani, może tam bardziej nam się poszczęści.

: 10 października 2012, 19:47
autor: Keth
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Otwarte od środka drzwi domku zazgrzytały głośno, toteż wszyscy obejrzeli się czym prędzej w kierunku źródła tego dźwięku, dostrzegając stojącego w progu Salta. Kurier miał na sobie zupełnie inne ubranie, od wypłowiałych dżinsów poprzez rybacki sweter z golfem aż po wełnianą czarną czapkę. Nie skrywając swego zadowolenia wsadził sweter do spodni, odsłaniając niejako przy okazji wepchnięty za pasek bębenkowy rewolwer znaleziony najpewniej w trakcie przetrząsania domku.

- W środku jest kupa ciuchów - oznajmił Jack okręcając się na piętach i demonstrując swój nowy strój - Praktycznie na moją miarę i prawie idealna jakość... jak chcecie, możecie poszukać coś dla siebie.

- Potem - przesądził krótko Radeford - Idziemy wzdłuż rzeki na zachód, szukamy łodzi. Miejcie oczy szeroko otwarte, bo możemy się nadziać na snajperów Gregory'ego, a on wyraźnie zaznaczył, że poza baronem i świtą nie chce widzieć na swoim terytorium żadnych obcych.

Wspomnienie wizyty Sutherlanda w Huntington sprawiło, że wszyscy sposępnieli znienacka, uświadamiając sobie ukryte zagrożenia związane z wyprawą barona i jego zastępców do miasta. Radioodbiornik Aniołów pozostawał wyłączony, by przypadkiem nie zdradził obecności patrolu radiowymi trzaskami w najmniej pożądanym momencie, ale wyłączony, nie zapewniał żadnego przepływu informacji.


Wątek techniczny

Salt przebrał się w kompletne nowe ubranie, w sam raz na chłodny dzień. Mokre zostawił w domu czy targa ze sobą w reklamówce?

: 10 października 2012, 21:11
autor: Araven
Obyśmy znaleźli jakąś łódź na nadbrzeżu, Szary może nas potrzebować. Zagęścić ruchy Panowie szukajmy łodzi.

: 10 października 2012, 21:27
autor: Goldwin
W reklamówę i w plecak. I lecimy dalej jak nic ciekawego nie wpadło w oko :)