Ja - KU MEJ ROZPACZY - chwilowo grywam tylko 4 x do roku - na tzw. "łikendowych wyjazdach erpegowych". Z kolesiami jedziemy od piątku do niedzieli w jakieś miejsce, do schroniska lub agroturystyki, i łupiemy. W okolicy bezwzględnie musi być jakiś zamek - łączymy pasję zwiedzaczą z wprowadzeniem, które zawsze odbywa się po drodze na zamek (w mile chlupiącym towarzystwie palikotówki gorzkiej).
A wy gdzie grywacie? Czy nie aby w pokoju obok mamusi lepiącej pierożki?