Dodam tylko od siebie , że po cichu również liczyłam na jakąkolwiek rozmowę na temat portalu i dalszych prac rozwijających KC. Niestety, może nie tyle nie było okazji co możliwości. Dlatego też zaproponowałam Mrufonowi, by choć o kilka dni wydłużyć kolejne spotkanie .
Dnia pierwszego (11.11.11

piękna data) choć możność zjazdu była od godziny 13.00 to jednak część z nas (która miała dalej) dotarła na miejsce dużo później , przez co straciliśmy kilka ładnych godzin.
Następne godziny upłynęły na takich pierdołach jak posiłek , wypakowanie najpotrzebniejszych rzeczy ( Bombi nie miał z tym większych problemów, bo jak ustalono wziął tylko kilka par majtek na zmianę i całą torbę niezbędnego zaopatrzenia w postaci soli cytrynki i Tequili

) integracja - rzecz najistotniejsza.
Następnie podzieliliśmy się na 3 grupy, które to odizolowały się w osobnych pokojach, by wylosować supermenów i innych x-menów i zaczęliśmy przemierzać świat Orchii.
Tak w miłej i nader wesołej atmosferze zakrapianej odrobiną alkoholu czas upłyną do trzeciej nad ranem , gdzie postanowiliśmy udać się na spoczynek około czterogodzinny. Nie dłuższy ponieważ Bombi postanowił zabawić się w budzik. A to wszystko co działo się podczas sesji ciężko zamknąć w kilku zdaniach, gdyż trzeba by było każdą z drużyn osobno nagrać, i uwiecznić dosłownie wszystko(nastrój, grę, relacje, teksty.)
W sobotę natomiast, nie tracąc czasu przed przyjazdem As-a, wszyscy jak pszczółki w ulu poczynili poranne oblucje i suto się posilili, aby nabrać sił do ponownej gry,która rozpoczęła się około południa , gdyż przez moje wcześniejsze niedopatrzenie wraz z Hansem i Mrufonem(każde z nas grało w innej grupie więc pozostali mieli zastój i w tym czasie robili ??? nie wiem co, bo mnie tam nie było , ale to chyba logiczne :p ) musieliśmy udać się w poszukiwaniu bankomatów i biedronki ( tu stokrotne podziękowania dla okolicznych "tubylców" za informacje , bo mogli byśmy w nieskończoność kręcić się w kółko nie znajdując ani jednego , ani drugiego.
Ciężko opisać nastroje i to co działo się w innych grupach z powodu "odizolowania" mającego na celu nie przeszkadzanie sobie wzajemnie w grze, niemniej jednak moja gorycz nie znała granic, gdy to nasz MG musiał opuścić drużynę około 13.00 (akurat wtedy, gdy zaczynało robić się niezmiernie ciekawie i napięcie sięgało zenitu) , by dowieść do nas As-a. W momencie dotarcia na miejsce było już kilkanaście minut po 15,do tego czasu inne grupy kontynuowały przygody , więc ciężko było poruszać sprawy forumowe we czworo ( w tym jeden nawet nie jest jego użytkownikiem ).
Cała rozmowa z autorem przebiegała w dość zagęszczonej atmosferze, wiele więcej czasu upłynęło na wspominaniu przez As-a lat młodzieńczych , opisywania tego czym za młodu się zajmował ( a trzeba przyznać jedno , miał niebanalną i kolorową młodość ) niżeli na konkretach i samej reaktywacji KC.Opisał nam w jakich okolicznościach powstały KC, dlaczego do tej pory wydano tylko ich skrawek i jakie żywi nadzieje z pojawieniem się na rynku kolejnego dzieła . To wszystko oczywiście jest wielką tajemnicą, której nam nie zdradził , ale część z nas , która tam była ( jak wspominał As ) wie...co osobiście wyprowadzało mnie z równowagi .Jesteśmy ludźmi dorosłymi i jakby nie było przedstawicielami gatunku "myślących" i zapewniam, że żadna informacja , jeżeli autor sobie by tego nie życzył, nie ujrzała, by światła dziennego pozostając w gronie tych nielicznych, a nic mnie tak nie irytuje jak urywanie zdania w połowie , a to właśnie autor robił , zaczynał i przerywał mówiąc Tomek wie....(pozostawię to bez komentarza) .
Nie było mnie na pierwszym konie i spotkaniu z autorem systemu , ale z późniejszych rozmów z pozostałymi , As nie powiedział nic ponad to co za pierwszym razem, z tą jednak różnicą, że pokusił się o odczytanie fragmentu dotyczącego postaci, na której wzorował się tworząc bohatera swej książki.
Zapisał kilka pomysłów i uwag odnośnie mechaniki jakie zostały mu przedstawione. Sam autor opisał nam co umieści na pozostałych archipelagach (hiperbolizując chyba wszystko co tylko można i zapożyczając od innych autorów , chociażby archipelag, na którym będą toczyć się ciągłe tzw święte wojny -tu odniosę się do powieści Petera U.Bretta Malowany Człowiek oraz jej kontynuacji Pustynna włócznia (zalecam gorąco do przeczytania)jak również Kryształowych miast , które pojawiają się w Panu Lodowego ogrodu pióra Jarosława Grzędowicza , co mnie osobiście zdegustowało. Kilka nie logicznych założeń jak chociażby miasto krasnoludzkie w całości zbudowane z kamienia (naleciałość , bądź odniesienie się do podziemnej twierdzy krasnoludzkiej u Tolkiena , kto czytał to wie ) na dodatek bez ulic , ale za to z 300 metrowej grubości murem , a to wszystko tylko po to, by nie weszły tam giganty.... a gwoździem do trumny była już sama wizja miasta na kurzej łapce i profesji wiedźmy(nie przypuszczałam że i bracia Grimm mogą mieć tu swoje miejsce), więc wolałam przemilczeć całe spotkanie niżeli wdać się w bezowocną dysputę na temat pomysłu Asa) swoją opinię natomiast wyraziłam w pełni pozostałym uczestnikom , gdy Asa odwieziono do domu.
Tak niestety nasz MG raz kolejny musiał zawiesić sesję i utraciliśmy tym sposobem 9 godzin gry jak również rozmowy w całym gronie na temat spraw forumowych ....
Sesję wznowiliśmy około 21 i zakończyliśmy o 3 rano . W niedziele skoro świt , czas wszystkim upłyną na pakowaniu , śniadaniu etc , szybkim wymarszu w stronę ruin zamku książąt mazowieckich powrocie na miejsce , pożegnaniu i rozjechaniu się do swych zacnych domostw . Sam widzisz, że przy tak napiętym harmonogramie nie było możności rozmowy . W gruncie rzeczy można powiedzieć, że mieliśmy tylko jeden dzień na grę. Szczerze powiem, że osobiście nie chciała bym by na kolejnym konwencie czas tracić na czcze rozmowy o niczym , mydleniu oczu , zapewnieniach nie mających pokrycia w rzeczywistości etc. Sądzę, że na kolejny kon nie trzeba zapraszać autora , gdyż i tak wiadomo co nowego wniesie , natomiast poczekajmy do czerwca , do czasu, aż ukaże się Jego dzieło , wówczas będzie można na 4 konwencie w końcu o czymś istotnym porozmawiać .
Moje osobiste uwagi , jak i wrażenia jakie wywarł na mnie autor tu opisywać nie będę , bo chyba nie ma to większego znaczenia .Tym o to sposobem mam nadzieję, że choć trochę przedstawiłam to co miało miejsce (przynajmniej od strony czasowej) na spotkaniu i wyjaśnieniu dlaczego nie poruszono sprawy forum . Bynajmniej nie ma to nic wspólnego z administracją .
Żywię też szczerą nadzieję, że mastug dokończy naszą sesję choćby w formie PBF-u, dawno nie uczestniczyłam w tak ciekawej przygodzie , i nie mogę doczekać się zakończenia , jak i przebiegu kolejnych jej etapów!!! Apeluję więc do mojego MG by wziął to pod uwagę
