PBF - Sprawa honoru

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 kwietnia 2012, 23:46

8 stycznia 2209, obrzeża systemu Rhise

W lodowatej pustce kosmosu pojawił się znienacka oślepiający rozbłysk światła, zniknął w ułamku sekundy zastąpiony matowym ciemnym kształtem materializującym się w fizycznym wymiarze wszechświata. Lekki frachtowiec o odrapanym kadłubie zastygł na chwilę w pozornym bezruchu, ale dobre półtorej sekundy po wyjściu z nadświetlnej jego masywne dysze napędowe rzygnęły rozpalonymi gazami wprawiając statek w ruch. Na burtach jednostki zapłonęły na chwilę niebieskim blaskiem silniczki korekcyjne, odpalane w sekwencjach obliczonych przez pokładowy komputer nawigacyjny, mających ustawić jednostkę na kursie zbliżeniowym z odległą o dwadzieścia godzin lotu planetą.

Czasza anteny komunikacyjnej umieszczona na wysięgniku na lewej burcie jednostki, tuż pod przeszklonym pancernymi szybami mostkiem Grendela, zaczęła się obracać w kierunku wnętrza systemu, podczas gdy sensory szerokopasmowe sondowały przestrzeń wokół frachtowca. Na burtach jednostki zamigotały, a potem zapaliły się na stałe czerwone i białe lampy sygnalizacyjne, zaś uruchomiony automatycznie transponder zaczął emitować kod wywoławczy statku.

Usatysfakcjonowany wstępnymi odczytami układu diagnostycznego, kapitan obrócił fotel w miejscu i przeniósł wzrok na parę pracujących przy osobnych terminalach członków załogi. Mostek Grendela był niewielki, zatłoczony kanciastymi obudowami stacji roboczych, skąpany w zimnym świetle jarzeniówek.

- Sekcja napędowa? - zapytał kapitan dostrzegając nagle migoczącą w rogu swego ekranu czerwoną ikonkę, która sygnalizowała błąd w procedurze diagnostyki szczegółowej.

- Małe zakłócenia w przepuście płynnego katalizatora - Max Blunt odpowiedział na pytanie dowódcy nie odrywając wzroku ani na sekundę od wyświetlacza własnego komputera, stukając palcami w klawiaturę - Nic poważnego, ale trzeba to będzie sprawdzić przy najbliższym przeglądzie. Wszystkie pozostałe odczyty poprawne.

- John, co z autopilotem?

- Wszystko już ustawione, uaktywniony. Transponder nadaje. Na orbitę parkingową wejdziemy za dziewiętnaście godzin i dwadzieścia siedem minut - zameldował mężczyzna pełniący funkcję tymczasowego nawigatora i oficera komunikacyjnego zarazem - Odbieram sporo szumów radiowych z powierzchni... - John Kovalsky urwał na chwilę, poprawił tkwiące na uszach słuchawki.

Kapitan pokiwał z zadowoleniem głową, wyciągnął z kieszeni kombinezonu paczkę papierosów. Regulamin zabraniał co prawda palenia na mostku, ale kapitan anulował ten zakaz zaraz po wejściu na pokład. Szkieletowa trzyosobowa załoga mogła sobie pozwolić na bardziej kameralne warunki podróży, zwłaszcza że Grendel nie wiózł żadnego ładunku ani pasażerów - wyremontowany w stoczniach Ivendo frachtowiec został oddany pod komendę Thomasa Seagala wraz z poleceniem odstawienia statku na Rhise, gdzie na jego przybycie oczekiwał już nowy armator.

Jeden rejs, prosta robota, godziwa zapłata. Nuda.

- Mam słaby sygnał na częstotliwości alarmowej! - John docisnął słuchawki mocniej do uszu, zaczął ustawiać lewą dłonią pokrętła stacji radiowej - Jakieś dwieście tysięcy kilometrów od nas! Próba identyfikacji...

Kapitan zdjął z pulpitu dopiero co założone na niego buty, spojrzał badawczo w stronę operatora maszynowni. Max wzruszył w odpowiedzi ramionami, przeniósł wzrok na Johna.

- Sygnatura wyłapana na sensorach szerokopasmowych - oznajmił podniesionym głosem radiowiec - Wrzucam na główny ekran.

Tuż nad głową kapitana, doskonale widoczny przez siedzących w tyle mostka innych członków załogi, wisiał pod sufitem wielki ciekłokrystaliczny wyświetlacz służący do prezentowania przekazów wizualnych emitowanych przez wybrane stacje robocze Grendela. Widniejąca na nim dotąd schematyczna projekcja systemu wraz z nałożoną na nią planowaną trajektorią lotu uzupełniona została o niewielki migający punkt, usytuowany na obrzeżach układu. Według informacji wyświetlanych tuż przy sygnaturze frachtowiec dzieliły od źródła sygnału cztery godziny lotu przy standardowej prędkości tranzytowej.

- Co to jest? - zapytał kapitan wpatrując się zmrużonymi oczami w wyświetlacz, zapominając zupełnie o trzymanej w dłoni paczce papierosów.

- Wygląda na standardową kapsułę ratunkową - odpowiedział ostrożnie John - Na mój rozum albo Electra 720 albo Dubois 15. Na pewno mały model, na góra cztery osoby. Nadaje zapętlony sygnał naprowadzający, z dokładnymi koordynatami.


Wątek techniczny

Witam zszokowanych tym objawionym znienacka topikiem miłośników PBF! Do wzięcia jeszcze dwie role, kapitana i nawigatora. Zapraszam do zgłoszeń, imiona w prologu zawsze można zmienić.
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 19:45 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 02 kwietnia 2012, 15:53

- Johny, jak masz dokladny namiar na tamtą okolicę, to rozejrzyj się jeszcze czy w pobliżu nie ma jakichś szczątków, asteroidów, albo innego badziewia, za którym ktoś się może chować. Niby piratów tu ostatnio nie widzieli, ale podejście do kapsuły, to jak wystawienie się kaczki na strzał. Pomocy trzeba udzielić - to jasne, ale strzyżonego Pan Bóg strzyże... jak to mówią. I może jeszcze nadać sygnał do portu, że odebraliśmy SOS, że idziemy podebrać kapsuęe i podpytać czy nic o żadnym wypadku w okolicy nie wiedzą? Olivier, co myślisz?
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 17:00 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2012, 16:04

Wątek techniczny

Poniżej wkleiłem Wam wizualizację Grendela, żebyście mieli się z czym identyfikować (obrazek pochodzi z X3: Reuniona). Teraz kilka słów o Waszym zadaniu. Zostaliście wynajęci przez prywatne przedsiębiorstwo stoczniowe, by doprowadzić świeżo wyremontowany frachtowiec klasy FarTrader do orbitalu na Rhise. Jeden lot, jeden skok w nadświetlną.

Obrazek

Statek nie ma frachtu, więc załoga jest szkieletowa: kapitan, oficer radiowy i operator maszynowni oraz pomocnik od wszystkiego. Rhise to planetarne zadupie, można tam dostać się albo od strony Ivendo albo od strony Equus. Nic Wam nie wiadomo o aktywności piratów w okolicy, ale nie można wykluczyć, że się tutaj kręcą. Kapsuła znajduje się na krańcu Waszego radaru, lecąc w jej stronę będziecie mogli sprawdzić, co znajduje się w tyle (radar kontroluje sferę o promieniu czterech i pół godziny lotu). Drogą radiową z planetą na razie się nie skontaktujecie, zbyt daleko (przekaz radiowy będzie biegł przez kilka godzin tam i z powrotem). Co do uzbrojenia, macie dwie wieżyczki (ze sprzężonymi podwójnie laserami na jednej i wyrzutnią rakiet na drugiej) - możecie prowadzic ogień z mostka lub z konsolet przy wieżyczkach).

Rozbitków można zamknąć w ładowni przeznaczonej do przewozu towarów luksusowych (ma regulowaną temperaturę i wilgotność) albo w którejś z dwudziestu kabin pasażerskich.

Wasz pobyt w systemie Rhise jest całkowicie legalny, podobnie jak cel lotu.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 02 kwietnia 2012, 16:56

Nawet jeśli nie dostaniemy odpowiedzi, to sygnał wyslać warto, żeby w razie czego było wiadomo co się z nami stało :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2012, 17:10

8 stycznia 2209, obrzeża systemu Rhise

John oderwał spojrzenie od twarzy inżyniera, jego palce zatańczyły na klawiaturce terminala łączności emitując krótki sygnał radiowy zakodowany w standardowy sposób, zawierający dane jednostki, jej dokładną lokalizację oraz deklarację podjęcia akcji ratunkowej. Według obliczeń komputera sygnał miał dotrzeć do orbitala Rhise za dwie godziny i kilka dni, ale nawigator wcale nie oczekiwał natychmiastowej odpowiedzi.

Znacznie bardziej interesowała go sama kapsuła.


Wątek techniczny

Deliad co prawda się jeszcze nie wypowiedział, ale zakładam, że Max Blunt (Tzeentch) zmotywował go do wysłania komunikatu. Ktoś inny z załogi skomentuje aktualny stan rzeczy?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2012, 17:35

Badam stan staku ponownie, analiza komputerowa. Jeśli w pobliżu kapsuły nie ma nic dziwnego to musimy ją sprawdzić Panowie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2012, 17:42

8 stycznia 2309, obrzeża systemu Rhise, półtorej godziny po wyjściu z nadświetlnej

- To definitywnie Electra 720 - oznajmił John postukując palcem w ekran swojego komputera - Oprogramowanie dokonało identyfikacji na podstawie sygnatury energetycznej. Prawdopodobieństwo błędu rzędu pół procenta... więc identyfikacja jest poprawna.

- Nat, twoja opinia? - zapytał Thomas. Stojący obok nawigatora czwarty członek załogi spojrzał na kapitana badawczo, zastanowił się na chwilę nad odpowiedzią. Podobnie jak John i Max, należał do grona starych znajomych Seagala, dlatego zachowywał się w towarzystwie przełożonego w rozluźniony i aprobowany w tym kameralnym gronie sposób, pozwalając sobie na formę konwersacji, która na pokładzie gildiańskiego przewoźnika oznaczałoby zapewne zwolnienie dyscyplinarne.

- Dwie opcje, Tom - odparł po kilku sekundach, przenosząc wzrok na trójwymiarową projekcję kapsuły wyświetlaczu głównego ekranu - Pochodzi albo z frachtu korporacyjnego z rdzenia sektora albo z lekkiego okrętu marynarki. Flota instalowała Electry 720 przez ostatnich kilka lat, głównie na patrolowcach i jednostkach pomocniczych. Oprócz tego znam co najmniej trzy korporacje montujące te kapsuły na swoich małych frachtowcach i kurierach.

Chuck Horris wiedział, co mówi. Na pokładzie Grendela przypadła mu mało zaszczytna rola kucharza i pomocnika, ale mógł w zasadzie zmienić na stanowisku każdego innego członka załogi, a przy tym dysponował rozległą wiedzą kosmomarynistyczną.

- Skąd wzięła się w tym miejscu? - spytał Thomas postukując palcami w prawy podłokietnik fotela - Jakieś dodatkowe odczyty w pobliżu, John?

- Punkt skokowy w stronę Ivendo jest pusty - odparł nawigator lustrując wzrokiem ekran komputera - Jeśli pochodzi ze zniszczonego okrętu, to albo wrak pozostaje jeszcze poza zasięgiem radaru albo kompletnie go szlag trafił. Nadal brak łączności radiowej z kapsułą.

- Jeżeli jednostkę macierzystą zniszczył wybuch reaktora, mógł wywołać falę elektromagnetyczną, która usmażyła część układów elektronicznych - zasugerował Max - Układ podtrzymywania życia w kapsułach jest zazwyczaj specjalnie izolowany, ale antena komunikacyjna wystaje na zewnątrz.

- Niby tak, ale wtedy nie dostalibyśmy też sygnału naprowadzającego - zauważył trzeźwo Chuck - Jest też inne wytłumaczenie... że na pokładzie nikogo nie ma albo nie ma już nikogo... żywego.

Czwórka mężczyzn obserwowała w rosnącym napięciu ikonę migającą coraz silniej na wyświetlaczu terminala nawigacyjnego. Komputer wyznaczył ETA na dwie i pół godziny, więc załoga Grendela miała przed sobą jeszcze długie i monotonne oczekiwanie, ale w najmniejszym stopniu nie koiło to nerwów marynarzy. Sugestia, że na pokładzie kapsuły mogą znaleźć tylko zwłoki działała na ludzką wyobraźnię w makabryczny sposób, ale faktycznie, takie rzeczy się już zdarzały.


Wątek techniczny

Jak chcecie się przygotować do podjęcia ewentualnych rozbitków? Śluza znajduje się na spodzie frachtowca, kapsułę dociągniecie do niej i zamocujecie specjalnymi wysięgnikami (to prosta zautomatyzowana operacja). Po wtłoczeniu do śluzy powietrza będziecie mogli do niej wejść i otworzyć właz kapsuły. Jakieś specjalne środki ostrożności?

Wasz frachtowiec jest dobrze oświetlony, czysty, chociaż widać już po nim przebieg (to był kolejny z wielu remontów, które Grendel przechodził w swej historii). Mostek znajduje się z przodu (można go zamknąć hermetycznie odcinając pomieszczenie od reszty frachtowca). Za mostkiem mamy trzy poziomy: poziom załogi w górnej części kadłuba (mesa dla wszystkich, z kuchnią, pięć kabin dla załogantów: jedna pojedyncza dla kapitana, cztery podwójne dla marynarzy, dwa składziki, kabina medyczna), poziom pasażerski na środku (dwadzieścia pojedynczych kabin, od biedy można do każdej wcisnąć po dwie, trzy osoby, ale wtedy sporo ludzi musi spać na podłodze, a i system podtrzymywania życia pracuje na maksymalnych obrotach), towarowy na dole (Grendel może przewieźć do stu pięćdziesięciu ton frachtu rozłożonego pomiędzy trzy ładownie. Poziom pasażerski jest na wysokości mostka, na towarowy trzeba zejść schodkami poziom niżej. Maszynownia w sekcji ogonowej (zejście z góry za pasażerskim) lub prosto z poziomu towarowego. Wieżyczka rakietowa jest wysuwana ze spodniej części kadłuba, konsoleta sterująca znajduje się w niewielkiej niszy pomiędzy ładownią drugą i trzecią. Wieżyczka laserowa wysuwana jest z górnej części kadłuba, do konsolety wchodzi się z poziomu załogi. Oprócz tego wieżyczki można obsługiwać zdalnie z poziomu mostka.

Kapitan ma klucz do "czarnej skrzynki" znajdującej się w jednym ze składzików na poziomie załogi. W środku są dwa próżniowe skafandry, sześć komunikatorów dalekiego zasięgu, dwie strzelby śrutowe, cztery lekkie karabinki laserowe, po pięć magazynków do każdej sztuki broni). W normalnych okolicznościach na pokładzie nie wolno nosić żadnej broni, dlatego szafa jest zamknięta kluczem noszonym przez kapitana na łańcuszku na szyi. Z poziomu mostka nie da się monitorować wnętrza statku (śledzenie intruzów), można natomiast zamykać i otwierać śluzy blokujące każdy poziom oraz ładownie z osobna (w razie dekompresji kadłuba).
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 19:49 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2012, 18:05

Otwieram czarną skrzynke i wydaję każdemu lekki karabinek oraz po dwa magazynki. Zachowamy ostrożność - procedura połączenia automatyczna. Proponuje bysmy nie stali w jednej grupie blisko siebie a w pewnym oddaleniu.
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 18:11 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2012, 18:16

8 stycznia 2309, obrzeża systemu Rhise, półtorej godziny po wyjściu z nadświetlnej

- Brak łączności - odpowiedział radiowiec - Albo siadł im system albo wyłączyli wszystko oprócz filtrów powietrza, żeby oszczędzać akumulatory.

- John, przejmujesz kontrolę nad statkiem. Zmień kurs na kapsułę - oznajmił kapitan sięgając ręką do pulpitu kontrolnego w podłokietniku swego fotela i przełączając układ sterujący na konsoletę nawigatora - Idę do czarnej szafki po zabezpieczenie dla każdego. Gdyby coś się działo, natychmiast to zgłoście.

Seagal odpiął uprząż antyurazową i poczuł jak jego ciało zaczyna się powoli unosić w fotelu.

- Max, włącz kompensator grawitacyjny - chrząknął łapiąc palcami za oparcia fotela w oczekiwaniu na nagłe pojawienie się nieobecnej dotąd siły przyciągania. Kompensator grawitacyjny Grendela pozostawał na czas skoków i tranzytu wyłączony, z dwóch powodów: podczas lotów w nadświetlnej zdarzało się, że pracujące urządzenie znienacka wariowało zmieniając chaotycznie swe ustawienia, a to kończyło się bardzo często nagłym zgonem całej załogi; poza tym generatory kompensatora żarły mnóstwo paliwa, a kapitan odpowiadał przed armatorem za poziom jego zużycia.

Lecz stan nieważkości bardzo utrudniał tak prozaiczne czynności jak gotowanie, jedzenie czy branie kąpieli, toteż na ich czas Machado polecał kompensator uruchamiać, machając ręką na sporadyczne skoki w poborze ciekłego paliwa. W końcu marynarze też ludzie, coś im się od życia należało.

Kiedy tylko opadł głęboko na fotelu ściągnięty w dół mocą pola grawitacyjnego, wstał z miejsca i opuścił mostek zamykając za sobą hermetyczny właz. Grendel leciał w trybie energooszczędnym, dlatego na korytarzu paliła się tylko co czwarta żarówka, ale kapitanowi wcale to nie przeszkadzało: znał ten typ frachtowca na pamięć, mógł po nim chodzić z zamkniętymi oczami. Wspiął się po metalowych schodkach na miniaturowy poziom załogi i wszedł do swojej kabiny, analizując w myślach incydent z kapsułą.

System Rhise należał do mało uczęszczanych punktów na mapie handlowej Federacji, główny strumień dóbr i usług pasażerskich przepływał tłocznym szlakiem opodal, pomiędzy Ivendo i Equusem. Kopalnie głębinowe na Rhise produkowały kilka rodzajów surowców mineralnych, ale poziom tej produkcji był na tyle niski, że handel nimi obsługiwany był przez wolnych strzelców, a nie za pośrednictwem regularnych połączeń Gildii Przewoźniczych. Całości tego mało imponującego obrazu dopełniało kilka orbitalnych stacji przemysłowych, głównie oczyszczalni rud mineralnych i elektrowni solarnych. Machado zakładał, że kapsuła pochodziła z lokalnego statku, być może jakiegoś systemowego holownika albo małego frachtowca kursującego pomiędzy orbitalami - w systemach podobnych do Rhise eksploatowano głównie przestarzałe jednostki, niejednokrotnie oszczędzając na przeglądach i naprawach, co w rezultacie doprowadzało często do katastrof. Z drugiej strony, model Electra 720 był też sporadycznie instalowany na mniejszych okrętach federalnej marynarki, więc nie można było wykluczyć, że należał do floty.


Wątek techniczny

Chcecie zejść wszyscy do śluzy? Pozostawiając mostek pusty? Ja nie twierdzę, że się wszyscy w korytarzyku nie zmieścicie, ale może być ciasno ;)
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 19:48 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2012, 19:13

Panowie na mostku zostaje nawigator, my trzej idziemy do śluzy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2012, 19:22

Wątek techniczny

Teraz mała zagwozdka. Jak już wspomniałem wcześniej, macie też w stanie dwa próżniowe skafandry. Jeśli w kapsule będzie wirus lub inne zagrożenie tego rodzaju, człowiek w skafandrze jest bezpieczny, dokonujecie dehermetyzacji śluzy, wirus ginie w próżni, chemiczny prysznic i powrót skafandrowca na statek. Załatwione. Ekipa ratunkowa bez skafandrów jest całkowicie podatna na działanie takich niespodzianek.

Z drugiej strony, skafandry są niewygodne i ograniczają pole widzenia, więc jeśli w kapsule jest cokolwiek stanowiącego zagrożenie fizyczne (szalony rozbitek, pirat, Alien, małpi król), to skafandowiec będzie zdany przez kilkadziesiąt sekund wyłącznie na siebie (lub ewentualnie jednego kolegę), a potem albo zdehermetyzujecie śluzę w nadziei na wykończenie "wroga" (i miejcie nadzieję, że tamten nie przebije w międzyczasie skafandra kompana) albo będziecie musieli otworzyć śluzę i ruszyć mu z opóźnieniem z odsieczą.

Nie, żebym Wam cokolwiek sugerował albo ostrzegał - to po prostu takie luźne rozważania techniczne.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 kwietnia 2012, 19:25

Chuck Horris zlapal za bron i powolnym krokiem poszedl do sluzy.

- a kombinezony zakladamy?
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 19:48 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2012, 19:28

Ja nie zakładam kombinezonu, a Wy Panowie jak tam chcecie, ryzyko znacie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 kwietnia 2012, 19:39

Wątek techniczny

Z technicznej strony przechwycenie kapsuły wygląda następująco: statek podlatuje do niej na minimalnej prędkości, zatrzymuje się, obraca odpowiednio za pomocą silniczków korekcyjnych.

Uruchomione z poziomu mostka manipulatory o magnetycznych chwytakach łapią kapsułę, obracają ją włazem w stronę otwartej zewnętrznej części śluzy, osadzonej w spodniej części kadłuba Grendela. Kapsuła zostaje dociśnięta do śluzy, a specjalny elastyczny fartuch zabezpiecza jej krawędzie zapewniając pomieszczeniu hermetyczność. Następnie do środka wpompowuje się powietrze.

Po zakończeniu tej operacji i sprawdzeniu szczelności fartucha otwiera się wewnętrzne drzwi śluzy, po czym można wejść do jej środka i przejść kilka metrów stając przed włazem kapsuły.

Możecie podrzucić do śluzy komunikator, ale równie dobrze możecie nie otwierać wewnętrznych drzwi, tylko zaglądać do środka przez pancerne okienko. Zresztą w środku jest wbudowany we wspornik komunikator stacjonarny, z którego może skorzystać każdy chętny, który się w śluzie znajdzie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 kwietnia 2012, 19:44

- Ja zakladam skafander. A jak tam jakies mikroby beda, albo insze dziadostwo? - Chuck wyrazil swoje obawy glosno.

ODPOWIEDZ