PBF - Grzechy ojców

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 maja 2011, 10:29

Okolice Duviku, brzask czwartego dnia podróży


[center]Obrazek [/center]

Niska wieża strażnicza o czworokątnej podstawie i wystrzeliwującej ponad nią smukłej iglicy wychynęła zza zakrętu rzecznego koryta znienacka, do tej pory skrywana za grzbietami okolicznych wzgórz. Na widok jej bielejących w porannym blasku murów wzdłuż karawany poniosły się radosne pokrzykiwania i gwizdy, bo prastara budowla będąca schedą po Simeończykach strzegła północnego wejścia do Duviku i wieściła bliski już koniec podróży. Bicze strzeliły ponownie, a wyczuwające ekscytację wozaków zwierzęta przyśpieszyły kroku porykując donośnie.

- Nareszcie! - wyrzuciła z siebie Uhra drapiąc się pod pachą - Piasek wszędzie mi powłaził, nawet sobie nie wyobrażacie, gdzie mnie gryzie. Muszę się wykąpać, jak najszybciej.

- Ja się nie lubować kąpciać - rzucił z grzbietu gulmaka goblin - Moj ujc się kąpnął i go zara wejhur podziobał tak straszniście, że ujc kopyta wyciągnął, znaczy się, kąpcianie szkodzi.

- Niczego ci nie nakazuję, łaź brudny, jeno się przy mnie ciągle nie czochraj - odpowiedziała Uhra stając w strzemionami i oglądając się ponad ramieniem za siebie. Ponad krawędzią rzecznego koryta widać już było sporą część pnącej się w niebo słonecznej tarczy i bijący od niej żar wieścił kolejny upiornie gorący dzień.

Jadący w milczeniu od chwili pochówku Skela otarł rękawem podróżnego płaszcza zroszone kroplami potu czoło, czując jak dopięta starannie i przesłonięta wierzchnim odzieniem zbroja zaczyna więzić go w swym wnętrzu na podobieństwo ciasnego kociołka. Pozostali podróżnicy zdążyli już tu i ówdzie poluzować paski swych skórzni, ulegając gęstniejącemu w porannym powietrzu gorącu.

- Przeklęte minotaury - wyrzucił z siebie Trehant - Że też akurat teraz musiało im się zachcieć mintongu. Upiekę się żywcem, zanim dojedziemy do Tureganu.

- Patrzajcie, tutejsza straż! - przerwała drapiącemu się po przepoconej przeszywanicy łowcy Uhra, ponownie stając w strzemionami i pokazując palcem na strażniczą budowlę.

Od strony rosnącej szybko w oczach wieży nadchodzili jacyś ludzie noszący lekkie kolczugi, a zatem należący bez wątpienia do kończącej już służbę nocnej zmiany wartowni. Strażnicy trzymający straż za dnia musieli o tej porze roku nosić lekkie ubrania z przewiewnego materiału i chroniły ich jedynie tarcze, parzące skórę rozgrzanymi metalowymi uchwytami.

Duvikan było czterech, rosłych mężcyzn o kręconych włosach i spalonej słońcem cerze, a chociaż dłonie trzymali z dala od swych mieczy, na twarzach wszystkich można było wyczytać ogromne zatroskanie, którego widok uciszył pokrzykujących dotąd radośnie Esajan. Spoglądający w ich stronę wędrowcy pojęli, iż coś złego musiało się zdarzyć w Duviku, nim jeszcze dowódca straży otworzył usta, aby powitać wędrowców na swych ziemiach.


Wątek techniczny

Już prawie dotarliście na miejsce, czujecie tę ulgę. Od Duviku dzieli Was zaledwie kilkanaście minut drogi, ale Salacha czeka wpierw rozmowa ze strażnikami. Możecie czekać na załatwienie formalności w tyle karawany lub podjechać do przodu, być może nawet włączyć się do rozmowy (starszemu karawany na pewno się to spodoba, hi hi).

Ponieważ tylko Treant zadeklarował przejęcie dobytku pochowanych wędrowców, wzbogaciłsię tym samym o dwa noże, pięć łuczyw, kościany grzebień, fujarkę, trochę jedzenia (ekwiwalent dwóch racji żywnościowych), trzy gliniane miski i dwie lipowe łyżki.

Jakieś uwagi, komentarze, wnioski?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 07 maja 2011, 10:57

-Ruszam do przodu aby przysłuchać się rozmowie starszego karawany ze strażnikami.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 maja 2011, 11:48

Eithart dostrzegł z daleka dziwne zatroskanie zbliżających się strażników. Wiedzony ciekawością ruszył do przodu karawany. - Coś się tu stało, tylko jeszcze nie wiem co... - mruknął pod nosem.

Także ruszam do przodu wybadać co się dzieje, gotowy włączyć się w ewentualną dyskusję

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 07 maja 2011, 12:42

Ponieważ starszy karawany używa dość trudnego dialektu, Trehant woli osobiście wysłuchać, co straż ma do powiedzenia. Włączy się do rozmowy, gdyby wspomniano w niej o jakichś ofiarach grasujących w okolicy bandytów.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 07 maja 2011, 14:27

Skela podjedzie kontrolnie, żeby sie przysłuchać. Raczej nie będzie uczestniczył w rozmowie.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 maja 2011, 17:47

Okolice Duviku, brzask czwartego dnia podróży

Wyprzedzając stojące rzędem zaprzęgi jeźdźcy zbliżyli się do czoła karawany, odpędzając ciekawskie, a przy tym z natury złośliwe wejhury syknięciami lub nie dość celnymi kopniakami słanymi z wysokości siodeł. Skrzekliwe ptaszydła odskakiwały od końskich pęcin strosząc skrzydła i drażniąc czynionym przez siebie rwetesem tak ludzi jak i ich wierzchowce.

Starszy karawany i kilku jego kompanów stali z duvikańskimi żołnierzami, rozmawiając z ożywieniem na jakiś temat, który Salacha wyraźnie poruszył.

- ...jacha placha? - zapytał podniesionym tonem Esajanin, przekrzywiając głowę i spoglądając na swych towarzyszy - Chrobna umrzytnie?

- Nie - zaprzeczył jeden z żołnierzy, noszący na ręce biały puklerz nabity miedzianymi guzami - Nieumrzytnie, wszela męczycna, a doleglna. Modlacz inachny wszo układni, a wielsze zdraża.

- Ten esajański dialekt doprowadzi mnie do szału - burknął z siodła Trehant, na tyle głośno, by rozmawiający z wozakami żołnierz zdołał dosłyszeć jego słowa. Wojak odwrócił ciemnobrązową od opalenizny twarz w kierunku jeźdźców, zlustrował ich bacznym spojrzeniem bystrych oczu.

- Remzińska mowa styknie? - zapytał podnosząc dłoń w geście pozdrowienia i zatrzymując wzrok na dłuższą chwilę na oszpeconej okrutnie twarzy Uhry.

- Pewnie, że styknie - rozpromienił się Trehant odwzajemniając ruchem ręki pozdrowienie.

- Poczkijte, Salachu - żołnierz odwrócił się ponownie do starszego karawany wracając do przerwanej rozmowy - Mistina otwyrtna, strawka, a pitnik waszoj. Szto udiłatie?

Wyraźnie poruszeni Esajanie zbili się w ciasną grupkę debatując szeptem i wymachując nerwowo rękami. Przywódca strażników zmitygował cichą reprymendą swych wojaków, zapatrzonych w stojącego cierpliwie gulmaka, potem podszedł do wciąż tkwiących w siodłach jeźdźców.

- Jestem Ilef Sharat, kapitan duvikańskiej straży - przedstawił się krótko zerkając ponownie z ukosa na Uhrę - Kim jesteście i co was sprowadza w te strony?

- Z Remzinu do Tureganu zmierzamy - powiedział Eithart odsłaniając zawieszony na szyi gorlamicki medalion - Mintong się rozpoczął, minotaury znów migrują w stronę Orum-graz, tedy drogi trza było nadłożyć przez pogranicze, poprzez dzicz.
Ostatnio zmieniony 07 maja 2011, 18:16 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 07 maja 2011, 18:07

-"Siedząc na gulmaku bardzo uważnie przyglądam się strażnikom, i wsłuchuje się w rozmowę, w pewnym momencie zagaduje -"Wy strażnik czy słyszeć ostania czasy o jakiś atakach na pustynia, atakach na samotna wędrowca, czy mieliśta jakieś wieści w tem sprawa? A może kto dziwna ostania przechodzić przez wasza czata?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Ula
Reactions:
Posty: 92
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 18:06

Post autor: Ula » 07 maja 2011, 20:04

Uhra nie włączy się w rozmowę, dość jest tu głow mądrych by to za nią robili, ale będzie się uważnie przysłuchiwać przyglądając się całemu zajściu. Ciekawa jest w jaki sposób należy prowadzić takie rozmowy.

Jeśli starżnik jeszcze raz spojrzy na nią z ukosa, to obdarzy go najpaskudniejszym możliwym uśmiechem, prezentując białe lśniące orcze kły - swoją drogą zaskakująco białe.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 maja 2011, 20:17

Okolice Duviku, brzask czwartego dnia podróży

Ilef Sharat przeniósł spojrzenie na goblina, zmarszczył lekko czoło przywołując na twarz wyraz podejrzliwości. Nikogo z ludzi czy półorków ten grymas nie zdziwił, sami podobnie powitali cztery dnie temu w Esai towarzystwo pustynnego goblina. Esajańscy wozacy wciąż jeszcze obchodzili Mordila na popasach szerokim łukiem i składali za jego plecami palce w sharamickim geście mającym odpędzać złe duchy, toteż chyba nawet on sam nie miał Duvikaninowi za złe tej podejrzliwości.

- Nic mi nie wiadomo o żadnych opryszkach na trakcie - oznajmił kapitan poklepując po pusku obwąchującego go konia Trehanta - Całe tygodnie nie mieliśmy tutaj napadów, w porze suchej nawet koczownicy Zuguanów się tutaj nie zapuszczają, obozują w cieniu gór Kerrikazimu. Insza rzecz to stwory drapieżne, tych się sporo kręci, od makunów po czerwie, a na wyżynie jakiś czas temu były ślady dzikich morhanów.

Trehant pokiwał głową do siebie samego słysząc słowa Duvikanina, uśmiechnął się z jakiegoś sobie tylko znanego powodu pod nosem.

- A czemu o grasantów pytacie? Lękacie się o dalszą podróż?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 07 maja 2011, 21:02

- Skrzekliwe ptaszyska lisy w krzakach na dnie koryta rzecznego wyczuły i podniosły taki rwetes, że zaczęliśmy myśleć, iż to jakiś pustynny drapieżnik zapałał chęcią, by uszczknąć coś lub kogoś z karawany. Okazało się jednak, że rude kity trupy dwójki wędrowców ogryzać zaczęły. Wyraźnie było widać, że od noża zginęli, najpewniej w zasadzce. Pochowaliśmy ich ciała, zaś obecny z nami kapłan zmówił modły za ich dusze. Myśleliśmy zatem, że macie tu w okolicy jakąś bandę, która na życie nieostrożnych dybie. Tymczasem u was jakaś choroba panuje. Na co uważać, aby się nią nie zarazić?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 07 maja 2011, 21:46

-"To nie być banda jakowaś, zabić tych ludzia i nie zabrać nic z ich dobytek, i jeszcze woda wylać w piach, to nie być zbój tak się nie zachować ludź pustyni. Czy wy nie mieć ostatnia czas dziwna pogłoska co się dziać na pustynia?" -Mordil wtrącił się do rozmowy, przerywając od razu tą uroczą sielankę
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 maja 2011, 22:39

Okolice Duviku, brzask czwartego dnia podróży

Jeden ze stojących obok kapitana żołnierzy otworzył usta, jakby coś chciał powiedzieć, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. Pochylony w siodle Trehant nie mógł nie zauważyć porozumiewawczych spojrzeń, jakie wymienili między sobą Duvikanie, nie przeoczył też pogłębionego wyrazu zasępienia na ich twarzach.

- Dwójka wędrowców, powiadasz? - mruknął Sharat - Kobieta i mężczyzna zapewne? W średnim wieku, ubożuchni?

Półork nic w pierwszej chwili nie odrzekł, ale kapitan z miejsca zrozumiał milczenie podróżnika.

- Słońce coraz wyżej, w jego promieniach daleko nie ujedziecie - dodał wciąż posępnym głosem Duvikanin - Wjedźcie do osady, ktoś pewnikiem będzie chciał z wami parę słów zamienić o tym mordzie na szlaku. A o grasantach na trakcie z Esai dawnośmy już nie slyszeli, przyjacielu - Sharat wycedził pod adresem Mordila słowo przyjaciel w sposób jednoznacznie dowodzący tego, że goblin miał się w Duviku dobrze pilnować.

- Jeno, że u was jakaś choroba panuje - zauważył trzeźwo Trehant, dając tym samym do zrozumienia, że mimo niechęci do esajańskiego dialektu całkiem sporo z niego rozumiał - Na co uważać, by się nią nie zarazić?

- Byleście się z dala od chorych trzymali, a uszczerbku na zdrowiu nie zaznacie - odpowiedział wymijająco kapitan - Mamy w osadzie kapłana Graama, ów wszystko czyni, by choroba rychło ustąpiła. Jeśli srebra dość macie, sprzedamy wam strawę i wodę, a miejsca na popas użyczymy z dobrego serca i ku uciesze miłosiernych bogów.


Wątek techniczny

Zgadnijcie, któż to tam niżej podróżuje? :)

Obrazek

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 07 maja 2011, 23:25

-"Moja tak nie wyglądać, ty złe człowieki te obrazki roznosić to nie być ja"


-"Odjeżdżam od tych człeczych pajaców i na odchodne spluwam przez ramię nikogo nie trafiając ale okazuję im swoją pogardę," YOsharachach nechamach elachech smerech welecham!!!" zaklął po goblińsku do ludzkich ścierw!
Ostatnio zmieniony 07 maja 2011, 23:35 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 maja 2011, 01:05

Eitchart spojrzał na stażników, uśmiechnął się przyjaźnie: - Widze, że ta para nieszczęśników jest wam skąd inąd znana. Co o nich wiecie? Bo przez zwykłych zbójów wypatroszenie napewno nie byli. Powiedzcie, śmiało. Nie bójcie się, bogowie zawsze prawdę cenią sobie. Pamiętajcie, że bogom nie miłe takie mordy. Od Gorlama przez Katana Graama wszyscy potępiają przemoc takową... - Rozpoczął krókie kazanie kapłan, by przerwać zmowę milczenia strażników.

- Aha, co to za choróbsko się do was przywlekło? dajcie znać gdzie waszego kapłana znajdę, może coś pomogę. Graam miły Gorlamowi jest.

Wątek techniczny

Używam Postaw religioznawstwa żeby wygłosić krótkie kazanie (czyli zwiększyć moją CH dwukronie) i przekonać straż do powiedzenia wszystkiego co ukrywają na temat zamordowanej pary

Ula
Reactions:
Posty: 92
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 18:06

Post autor: Ula » 08 maja 2011, 07:58

"Jakoś mało wydajecie się mordem zaskoczeni, jak na okolice w której brak grasantów." Uhra jednak skomentowała stoicyzm z jakim strażnicy przyjeli informację o trupach.

ODPOWIEDZ