Im bardziej się w to zagłębiam, tym mam mam większe przekonanie, że wszelkie opisy świata i wypowiedzi autora (wkrótce już chyba autorów KC) wyszły spod pióra skrybów zatrudnionych przez Katana, do tego magicznie kontrolowanych. Z pozoru imperium jest wszechwładne, potężne i niepokonane w żaden konwencjonalny sposób:
- każdy Katan jest wcieleniem jednego z największych bogów, stoi na czele swego własnego kultu
- większość znanego świata jest w rękach katanów 8/9 archipelagów to ich dominia
- do dyspozycji mają potężne armie, sprzymierzeńców z innych wymiarów i smoki
- w razie czego potrafią wezwać moce boskie
- orki mnożą się jak króliki, więc kim by nie był wróg tej rasy musi ulec - jak nie w pierwszym roku wojny to w tysięcznym
- przeogromne armie dzięki sieci portali mogą błyskawicznie przemieszczać się po całym imperium
- jak by tego wszystkiego było mało katan stale utrzymuje fermą astrologów przepatrujących wzorce przeznaczenia i porywających z przyszłości wrogów, zanim ci wpadną w ogóle na pomysł zdrady któregoś z jego potomków
W takich warunkach jedyne czego się Katan obawia to migracja kilkunastu tysięcy smoków (nieprzewidziana przez astrologów, bo przewidzianą by lewą dziurką do nosa wciągnął), lub najazd Archonów Ciemnych. Wiadomo jedne Archon jest wart kilku tysięcy orczych wojowników i moc płodności uruków mogłaby nie wystarczyć do bieżącego pokrywania strat. Niestety ta sielankowa wizja nie wytrzymuje w zderzeniu z opisem świata.
- Wszechmocny Katan ma swoją siedzibę na czubku Labiryntu - tajemniczej konstrukcji której żaden z katanów nie był w stanie nigdy spenetrować. Na jego miejscu zamiast nalotu drakoidów w absurdalnych ilościach bardziej bym się bał, że coś w końcu z tej dziury wylezie i mnie w tyłek użre. Np. Bezimienny.
- większa część Orkusa Wielkiego będącego sercem imperium pokrywają dzikie góry, pustkowia i puszcze w których roi się od dzikusów (hordy barbarzyńskich olbrzymów i ogrów koczują wzdłuż szlaków handlowych napady na karawany urozmaicając sobie ustawkami. Ciekawe co by robili gdyby karawan nie było?)
- imperium liczy sobie tysiące lat, tymczasem populacja Orkusa Wielkiego to ze 2-3mln myślących istot. Co więcej ras zamieszkujących Orkus W. jest kilkanaście (orki, ludzie, elfy, krasnoludy, olbrzymy, ogry, gobliny, hobbici, gnomy, półelfy, półorki, półolbrzymy, półogry (chyba są, nie?), półgobliny (a czemu by nie?). Ciekawe swoją drogą jak nazwać krzyżówkę olbrzyma z ogrem). I w tym miejscu zaczynamy dostrzegać, że wielka płodność orczych kobiet nie wystarcza na wygenerowanie dodatniego przyrostu naturalnego. Imperium od tysięcy lat ma zbliżoną liczbę obywateli, a super-płodne orki nie zasiedliły w pełni nawet jego centralnej wyspy (wielkości Wielkiej Brytanii(!) ).
- Na Orkusie W. należące do imperium miasta (Tagary) urządzają sobie lokalne wojny, Katan nawet nie próbuje w to ingerować. Nie dziwię się zresztą - biorąc pod uwagę populację orków z Orkusa (powiedzmy milion) pod bronią może mieć stale na Orkusie max. 30 tys żołnierzy. (to tak jakbyśmy w Polsce utrzymywali ponad milionową armię). Faktycznie przy takich zasobach przypadkowy patrol kilku archonów mrocznych może mu imperium popsuć. Najazd smoków także - tyle że nie migracja kilkunastu tysięcy a rajd łupieżczy kilkunastu sztuk. No i pojawia się przy okazji pytanie - po co archonom świetlistym taki sojusznik. Może odpowiedź znajdziemy w dialogu zasłyszanym w twierdzy archonów mrocznych:
- Wiele o rzeczywistej mocy katanów mówi ustęp z historii świata: "...doskonale zdają sobie sprawę, że ich władza trwa długo tylko dzięki jej pożyteczności i nienadużywaniu jej"- Słyszałeś? Archoni Świetliści założyli miasto na jakieś Orchii!
- Jak to? OBAJ?
- jak opuścić Orkus to zaczyna być jeszcze śmieszniej - imperium z trzech stron otoczone jest przez rejony zamieszkałe przez 'piratów i korsarzy'. Skrybowie katan próbują przekonać ciemny lud, że są to rejony anarchii i bezprawia, tylko w takim wypadku skąd 'miasta czerwonych piratów na Orkusie Czerwonym'? I dlaczego piraci nie złupili jeszcze nie chronionego przez flotę imperium Świętego Orkusa z jego setkami świątyń? Może to wcale nie są wyspy piratów tylko niezależne, normalnie działające państwa, których imperium nie było w stanie podporządkować...
Jak to zebrać do kupy, to zaczyna wyglądać na to, że imperium katanów jest w rzeczywistości papierowym tygrysem, a jego władca figurantem. Aby się utrzymać musi stale balansować między różnymi kultami, gildiami magów, rodami arystokracji, smokami... Armia służy głównie chyba do kierowania ruchem i kasowania mandatów za nieprzepisowe parkowanie antarów. Trzon floty stacjonuje na jednej wyspie (orkus wschodni) co biorąc pod uwagę wielkość wyspy i to że jest to flota galer nie świadczy najlepiej o jej potędze. Byle triera potrzebuje dwóch setek wioślarzy. Ilu wioślarzy może dostarczyć Orkus Wschodni, biorąc pod uwagę, że wyspa musi jeszcze wyżywić ich i garnizony wojska? 40 000? Daje to raptem 200 trier. Większe floty Ateny wystawiały... Aby ukryć przed ludem słabość imperium opowiada się bajeczki o portalach, astrologach i archonach. Ale tak naprawdę coraz trudniej wierzyć w moc boskiego katana, gdy idąc na swoje pole za wsią muszę opłacać myto bandzie ogrów, a jedyny patrol wojskowy który się widzi raz do roku to najemnicy pod wodzą jakiegoś fircyka eskortujący poborcę podatkowego.