PBF - Grzechy ojców

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 czerwca 2011, 11:13

Główny chodnik kopalni, przedświt

Im bliżej wszyscy znajdowali się wyjścia ze sztolni, tym mniej dokładali starań, by ukryć swą narastającą ulgę. Kilka długich i krwawych godzin spędzonych głęboko pod ziemią nadszarpnęło nerwy śmiałków, a makabryczne odkrycie w trzecim chodniku poraziło wszystkich przygnębieniem. Hakan Harmun wciąż mruczał pod nosem graamickie wersety, reszta milczała krążąc myślami wokół powrotu do Duviku. Nikt nie chciał pozostawać w przesiąkniętej aurą śmierci kopalni dłużej niż to było konieczne.

- Nie rozumiem - odezwała się nagle Uhra, która przez dłuższą chwilę szukała czegoś w świetle lampki na dnie górnego chodnika - Cisnęłam w kogoś nożem, gdzieś tukej, kiedyście na dole arkany rzezali... ale noża nigdzie nie widać.

- Tyżem una zwidował - wtrącił Mordil marszcząc niskie płaskie czoło - Takochny mrówolad maleńkowy...

- Wcalem nie jest pewna, czy to był mrówkolud - odpowiedziała gwardzistka krzywiąc w grymasie niezadowolenia usta - Jeśli zaiste, tedy wielce bojaźliwy, bo czmychnął na mój widok... patrzajcie...

Dziewczyna pochyliła się nisko nad skalistym podłożem chodnika i dotknęła palcem wskazującym kilku niewielkich brunatnych plamek, prawie niewidocznych w ciemnościach.

- Zatem bez szwanku nie uszedł - mruknęła - Jeno ostrze mi podprowadził. A jeśli w tę stronę pomykał...

- ...tedy dał nogę z kopalni - dokończył Hakan Harmun przestając się półgłosem modlić i spoglądając wymownie w kierunku wylotu szybu, rysującego się plamą szarości w bezkresie otaczających ludzi ciemności.

Wszyscy czuli już na twarzach powiew świeżego powietrza.


Wątek techniczny

Opuściliście kopalnię, wszyscy żywi, chociaż niekoniecznie cali. Uhra nie odnalazła swego noża, natrafiła za to na dowód, że ostrze mimo wszystko przysporzyło komuś bólu. Eithart targa jako suwenir ucięty łeb arkana, pewnikiem się ucieszą na ten widok w Duviku, jak nic nada się do ugotowania zupy :)

Praca domowa z kategorii "Odgrywanie bohatera" - co czują Wasi pupile opuszczając sztolnie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 czerwca 2011, 12:44

Wejście do kopalni, przedświt

Gwiazdy ciągle jeszcze skrzyły się w górze swym blaskiem niczym bezlik klejnotów rozsypanych na smoliście czarnej tkaninie, ale obydwa księżyce wisiały już nisko nad widnokręgiem, a daleko na wschodzie krawędź horyzontu barwiła się leciutką poświatą nadchodzącego brzasku. Wędrowcy wysypali się całą grupą z czeluści kopalnianego chodnika, puszczając w niepamięć zachowany dotąd przezornie szyk i wciągając w płuca głębokie hausty świeżego, wciąż jeszcze chłodnego powietrza. Kopalnia miedzi i skrywane w jej otchłani koszmary pozostały daleko w tyle, jedynym po nich wspomnieniem była odcięta naprędce głowa jednego z większych arkanów, taszczona pod pachą przez Eitharta i szczerząca na wszystkich oklapłe żuwaczki.

Odpocząwszy chwilę i napiwszy się do syta wody z bukłaków, ochotnicy pozbierali swą odłożoną na bok broń i plecaki, rozglądając się podejrzliwie wokół siebie i śląc niespokojne spojrzenia w kierunku wschodu. Słońca jeszcze nie było widać, ale miało się pojawić lada chwila, a wszystkich czekała jeszcze półgodzinna droga do Duviku.

- Chodźcie za mną - powiedział Harmun wsuwając oszczep w skórzaną tuleję na plecach - Pierwsze promienie tylko pot z nas wycisną, ale jak się będziemy ociągali, jeszcze kto gotów omdleć od łepetyny pod rozgrzanym hełmem.

Dobierając krok stosownie do przebierającego nieco wolniej nogami i ciągle wykrzywionego boleśnie Trehanta grupa zbrojnych ruszyła płaskowyżem oddalając się coraz bardziej od podziemnego cmentarzyska. Pustynia wciąż jeszcze rozbrzmiewała dźwiękami nocnego życia, żerujące w mroku zwierzęta korzystały z ostatnich chwil do zdobycia pokarmu. Gdzieś w oddali poniósł się echem krótki zbiorowy wrzask stada wasihanów, odpowiedziało mu posępne wycie szczekuna. Malutkie jaszczurki uwijały się wśród głazów pierzchając na dźwięk kroków wędrowców.

Nad pograniczem Tureganu wstawał kolejny niemiłosiernie skwarny dzień.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 czerwca 2011, 13:30

W drodze do osady, przedświt

Olejne lampki zostały pogaszone i przytroczone do plecaków wędrowców, ponieważ zrobiło się już dość widno, by wszyscy widzieli okolicę bez ich pomocy. Eithart odniósł wrażenie, że rozpoznaje niektóre mijane skały, dzięki swym rzeźbionym wiatrami kształtom zapamiętane w drodze do kopalni. Hakan Harmun szedł z zawziętą miną, dusząc żal i rozpacz w sercu, przyoblekając w zamian swe oblicze w kamienną maskę.

- Rzekłem cosik wcześniej i tera powtórzę - powiedział cicho gorlamicki kapłan zrównując krok z Duvikaninem - Zdawacie się tutaj jakoweś tajemnice skrywać, o których niechętnie gadacie. Nie jeden raz żem już słyszał o waszym pustynnym upiorze, a mimo to wody w gęby nabieracie, kiedy tylko o niego pytamy.

Hakan obejrzał się z ukosa na idącego u jego boku Eitharta, ale kleryk nie ugiął się przed tym wyraźnie niechętnym mu spojrzeniem.

- Rzeknij szczerze, a bez ociągania, o co idzie z tym upiorem i mamrotami onego nieszczęsnego wioskowego szaleńca.

- Jak żem już powiadał, to stara sprawa - odpowiedział po dłuższej chwili milczenia myśliwy - Będzie ze dwadzieścia lat temu jak nie więcej. Rzecz poszła o wodę, a cóż by innego, zatarg to był między nami, a jednym takim klanem Zuagirów, co obozował przy Wężowej Skale. Oni znaleźli jakie źródełko pod skałami, a my mieli własne, w Duviku, wszytcy zaś chcieli oną wodę karawaną przedawać. Wiesz jak to jest: gdzie dwóch sprzedaje, tam jeno jeden zarobi.

- Tedy żeście się za łby wzięli? - zapytał Eithart obrzucając z przyzwyczajenia czujnym wzrokiem szlak.

- Żeby jeno - kiwnął głową Hakan - Sromota się przyznać, świątobliwy mężu, boście człek dobremu bogu służący i pewnikiem zrozumienia dla nas nie znajdziecie... tamci ustąpić nie chcieli, precz pognali naszych starszych, tedy... tedy poszły w ruch miecze, a była to krwawa robota.

- Przepędziliście ich precz? - spytał gormalita powstrzymując się przed pochopnym osądem - A teraz myślicie, że na was po tylu latach pomstę chcą wywrzeć za rozlaną krew?

- Nie popędziliśmy precz - Harmun mówił z wyraźnym trudem, jakby słowa nie chciały mu przejść przez ściśnięte gardło - I pewnikiem nie oni tera się mszczą... myśmy tam pod Wężową Skałą wszytkich wysiekli, co do ostatniej niewiasty... co do ostatniego otroka... nikt nie został oszczędzony...


Wątek techniczny

Drużyna w drodze powrotnej do Duviku. Na szlaku niewiele się dzieje, ostatnie zwierzątka pochowały się przed nadchodzącym skwarem. Najciekawszym elementem tej części wyprawy wydaje się niejako wymuszona opowieść Hakana Harmuna rzucająca nieco światła na wydarzenia sprzed lat powiązane luźno z motywem pustynnego upiora.

8ART będzie nieobecny przez dwa dni, ale uzyskałem kilka jego deklaracji do przodu przez PW, więc będę mógł proksować Eitharta bez spowalniania biegu akcji.

Oczywiście opowieść Hakana słyszą wszyscy, więc gdyby ktoś chciał o coś zapytać albo rzucić komentarzem, proszę bardzo.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 23 czerwca 2011, 18:46

- A może ktoś jednak przetrwał tę rzeź i próbuje osłabić Duvik, by potem wywrzeć zemstę? Jaką możecie mieć pewność, że wszyscy Zuagirowie byli akurat wtedy przy Wężowej Skale?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 23 czerwca 2011, 19:05

-"Bo tak powiadać święta Brunta, a nasza mieć wiara w to, że ta człek nika z nasza nie oszukać, bo jeśli ta człeczyna kłamywać moja to...."
-W tym momencie odwracam się do Hakana, wypowiadając te słowa w jego stronę, jednocześnie trzymając swój topór w jednej ręce a tarczę w drugiej.

-"Ty łowiec ty mówić prawda lepiej cosik tutej się dziać, bo ta wasza sprawa to śmierdzieć dla moja jak gulmacze gówno"!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 czerwca 2011, 21:44

W drodze do osady, przedświt

Hakan Harmun spojrzał na goblina pełnym niesmaku wzrokiem, zagryzając wargi i mrużąc oczy. Eithart zwolnił kroku gotów stanąć między rozmówcami w razie dalszej sprzeczki, ale Duvikanin tylko prychnął i odwrócił głowę w stronę oddychającego płytko Trehanta.

- To się stało nocą, dwie klepsydry po zapadnięciu zmierzchu - powiedział myśliwy zaciskając dłonie w pięści - Byłem tam z innymi, tedy wiem, co rzeczę. Rzeźnia, wrzaski, ogień podłożony pod namioty. Konie kwiczały jak szalone. Tamci stawali dzielnie, nie wstyd im honor oddać, wszelako wśród nich i niewiasty bitne niesłychanie, takie już jest to zuagirskie plemię. Jak się dziewki na nas rzuciły z orężem, paru zuchów rezon straciło, a z rezonem i życie, bo tamte białogłowy równie chwacko szablami robiły, co mężowie.

- I poczęliście rzezać wszytkich po kolei? - powiedział cicho gorlamicki kapłan.

- A byłeś kiedy w takiej bitce w mroku, świątobliwy? - odparł pytaniem Harmun - Wtedy umysł milknie, a serce wrze. Cięliśmy ostrzami wszystko, co się ruszało, póki z ciał nie wyciekła cała krew... a że w tej strasznistej ciżbie biegały i dzieci... całe lata zanosiliśmy pokutne modły do Graama, by z nas zdjął brzemię tej winy... myśmy nie są do rzezi skorzy, w Duviku spokojni zamieszkują ludzie, lecz kiedy przyjdzie co do czego...

Duvikanin urwał na chwilę, bo szlak zrobił się bardziej stromy, uważnie postawił stopy pomiędzy wyżłobionymi w gruncie koleinami po górniczych wózkach.

- Pewnym jest tego, że nikt nie ocalał, bo jeśli nawet kto w noc uciekł, bez jadła i wody, musiał szczeznąć na pustyni - podjął po chwili, tym samym głuchym tonem - Wokół Wężowej Skały piaski i kamienie i jeszcze czerwie tam czasami żerują. Kiedy dzień nadszedł, pochowaliśmy ubitych, we wspólnym grobie. Czcigodny Brunta zmówił za nich modlitwę, by ułagodzić bogów. Potem żeśmy do osady wrócili i zapomnieli o wszystkim.

- A dało się o tym wszystkim zapomnieć? - spytał Eithart.

- Nie - odparł Hakan Harmun milknąc i zaciskając kurczowo wargi. Ubity kręty trakt dotarł do grzbietu wzniesienia i przed wędrowcami rozpostarła się rozjaśniana coraz mocniejszą poświatą poranka panorama na koryto wyschniętej rzeki oraz starą simeońską wieżę strażniczą.

- Co jest? - mruknął myśliwy opuszczając dłoń na przytroczony do pasa miecz - Nie widać straży, ani dziennej ani nocnej...

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 23 czerwca 2011, 22:59

- W osadzie coś się wydarzyło i straż była potrzebna gdzie indziej. Przygotujcie na wszelki wypadek broń i rozglądajcie się uważnie, choć sądzę, że to wewnętrzne wrzenie.

Wątek techniczny

Uzbrajam się w łuk.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 czerwca 2011, 00:04

Wejście do wąwozu przed osadą, przedświt

Chociaż wszyscy mieli w rękach oręż i poruszali się żwawym krokiem, truchtali w stronę wąwozu nie wydając żadnych głośnych dźwięków. Oczami przeczesywali strome skały i nadstawiali bacznie uszu, gotowi zareagować na najmniejszą oznakę niebezpieczeństwa.

- Nie krzykać i w kupie się trzymać - syknął Eithart unosząc wyżej lśniącą w pierwszych promieniach słońca klingę miecza - Wejdziemy do osady cichaczem.

Trzymający w rękach naciągnięty do połowy łuk Trehant kiwnął z aprobatą głową, oblizał spierzchnięte wargi.

- Cosik mi się widzi, że to kłopoty pośród miejscowych - szepnął blady jak płótno półork, opuszczając ku ziemi grot nałożonej na cięciwę strzały.

Wślizgnęli się do wąwozu, jeden po drugim, po cichu zagłębiając się w krętą skalną rozpadlinę biegnącą ku ukrytej głęboko poniżej płaskowyżu osady. Przeskakiwali od głazu do głazu, od jednej plamy cienia do drugiej, okazjonalnie pobrzękując metalowymi klamrami odzienia. Kiedy wychynęli zza zakosu jaru, przypadli do ziemi, przykucnęli spoglądając z półmroku przejścia na Duvik.

Esajańscy karawannicy zbici byli w dwie ciasne grupy, najeżone ostrzami długich prostych miecz i bełtami kusz. Uwięzieni pomiędzy udostępnioną im pieczarą oraz osadą i wylotem wąwozu, miotali z desperacją w głosie plugawe klątwy w stronę osaczających ich Duvikan.

Miejscowi zacisnęli wokół Esajan lity kordon żywych ciał, lśniący ostrzami włóczni i mieczy. Eithart dostrzegł pośród ciżby ludzkich ciał kapitanów Detelfa i Sharata, krzyczących coś w stronę karawanników i wymachujących zawzięcie swym orężem. Członkowie starszyzny trzymali się w tyle, wraz z lekko uzbrojonymi, ale równie zawziętymi co duvikańscy żołnierze wieśniakami.

Wrzaski wykrzykiwane z obu stron niosły się echem po osadzie, ale w wylocie wąwozu stawały się zbyt niezrozumiałe, by Eithart pojął od razu, co takiego było źródłem tak groźnej scysji.

Ula
Reactions:
Posty: 92
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 18:06

Post autor: Ula » 24 czerwca 2011, 07:38

"Czyżby osada kolejną klatwę chciała na się zgarnąć? że teraz na karawany się zasadza?"
mruknełam spluwając na piasek
"Podchodzimy rozumiem bliżej by sie cichaczem dowiedzieć, co rwetes spowodowało? "

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 24 czerwca 2011, 08:32

-" He he Esajan chcieć pewnikiem wyjechać a Duvikan nie chcieć ich puścić, więc się do szabel porwali, bo czemu ich nie chcieć puścić co? Tylko siłą zatrzymywać i nie pozwalać opuścić osady? Te Duvikan zrobić se tu więzienie."
Wątek tech.
Czy wśród miejscowych jest Brunta? i czy da się podejść do niego będąc niezauważonym?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 24 czerwca 2011, 12:46

- Ja bym tam krzyknął, że mrówkoludy atakują osadę. Zaraz by się ten spór zakończył.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 24 czerwca 2011, 13:11

-"My się nie tykać ich nie se same sprawa załatwić, a nasza patrzeć co być dalej co wyśta na to?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Ula
Reactions:
Posty: 92
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 18:06

Post autor: Ula » 24 czerwca 2011, 13:20

"Myślałam by krzykać i panikę wzbudzić, ale co jeśli tumult uczynim i jakieś czlowieki stratowe będą? trza to zmyślnie uczynić bez pochopnych wrzasków. podejść posłuchać i zareagować, handlarzom za podróż solidarność winniśmy"

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 24 czerwca 2011, 13:39

-"Moja być za Esajany wszak z ichnimy duża szmat czas spędzona mieć he he he he"

Wątek tech:
Czy da się podejść do tego Brunty bez zauważenia? Póki co czekam na odpowiedź i staram się powstrzymać przed jakąkolwiek reakcją innych
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 24 czerwca 2011, 16:15

- No to się nieźle posrało...
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

ODPOWIEDZ