PBF - Łuski na oczach

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 08 sierpnia 2011, 00:30

Widząc Aldura, który odjeżdżał na koniu Moriento tylko wzruszył ramionami. - Może to i dobrze. - pomyślał. - Trzeba się szybko wydostać z miasta.

Wydaje mi się, że najdokładniejsze kontrole zaczną się właśnie wśród obcokrajówców i ludzi chcących opuścić wyspę, więc odwrotnie niż elf będę się trzymał z dala od dzielnicy portowej. Najlepiej byłoby się wydostać za miasto - to jest mój cel. Główny pościg na pewno będzie szukał naszych konnych uciekinierów. Jestem dość neutralnie ubrany, strój pasuje i do gorszych i lepszych dzielnic, więc nie powinienem rzucac sie w oczy. Jeśli przy przeszukaniu nie zabrano mi mieszka, to mam pieniądze. Broń też, więc nie ma zmartwień.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 sierpnia 2011, 21:44

Ulice miasta, Tahar-gar

Katański czarodziej odprowadził jeźdźców wzrokiem, dopóki nie zniknęli mu za rogiem jednego z budynków, potem zaś odwrócił się w miejscu i chowając w rękawy odebrane strażnikom noże ruszył w ciemne cuchnące eskrementami uliczki dzielnicy biedoty. Słał baczne spojrzenia na wszystkie strony, gotów wyciągnąć ostrza spod odzienia na najmniejszy ślad zagrożenia, w takich bowiem częściach miasta najłatwiej było paść ofiarą rabusiów i skończyć w ślapym zaułku ze sztyletem wbitym pod łopatkę.

Lecz tej nocy pośród rozsypujących się domków z drewna i lepianek z gliny panował pełen napięcia spokój. Wrzawa i szczęk metalu na pobliskiej ulicy, zaakcentowane na dodatek hałasem poczynionym przez mosiężne dzwonki, skutecznie zniechęciły miejscowych do wystawiania nosów za progi domostw. W taką noc lepiej było pilnować własnych interesów.

Moriento westchnął ciężko wspominając swój skonfiskowany przez miejskich strażników mieszek i utracony w taki sam sposób amulet, po czym ruszył w stronę zachodu, kierując się widzianymi tu i ówdzie między chmurami światłami gwiazd.

Zamierzał dotrzeć do podmiejskich pól i sadów, a potem umknąć w gęste lasy rozciągające się opodal Tahar-garu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 sierpnia 2011, 22:18

Ulice miasta, Tahar-gar

Dwa konie przemknęły ciemnymi uliczkami portowej dzielnicy, odprowadzane ciekawskimi spojrzeniami kręcących się wciąż tu i ówdzie przechodniów. Było już dobrze po północy, ale niedawny pożar pozbawił wielu mieszkańców Tahar-garu ochoty do snu, toteż na każdym bez mała rogu ulic stała jakaś grupka ludzi, orków i mieszańców krwi rozprawiając ze sobą w ożywieniu. Wśród ciasnej zabudowy miasta niosły się nawoływania w talinoi i asserze, a w porcie zapłonęły liczne lampy zapalone na pokładach przycumowanych do nabrzeża statków.

Jeźdźcy dotarli do nabrzeża i zsiedli z koni starając się nie zwracać na siebie uwagi. Półmrok zalegający na ulicach portu zaczął im bardziej sprzyjać, kiedy ruszyli przed siebie pozornie niedbałym krokiem ciągnąc pozbawione siodeł wierzchowce za prowizoryczne uzdy.

- Co tera? - powiedział ściszonym głosem Goldasth - Już żeśmy w porcie, ale jeno patrzać jak się tutaj zaroi od miejskiej straży. Jak zaczną kwartał po kwartale przetrząsać, pewnikiem nas dopadną, bo choć krasnolud się w oczyska nie rzucą, takowy elfi dziwak zara ich uwagę zwróci pospołu z tym psem, co to wcale nie szczeka.

Brodaty rębajło obejrzał się za siebie, taksując znaczącym wzrokiem dreptając daleko w tyle Akkiego, westchnął ciężko wciągając w nozdrza odór ryb i stęchłej wody zdający się przenikać całą okolicę.


Wątek techniczny

I co teraz?

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 08 sierpnia 2011, 22:55

Dobre pytanie ;)
Noc jakoś trzeba przetrwać, zacznę od rozjuczenia i zdjęcia uzd koniom i puszczenia ich wolno, może one sobie jakiś dobry los znajdą, może pochwycić się nie dadzą. Jako, że patronka nie dała znać w stopniu najmniejszym czy ofiarę i modlitwę przyjęła, czy też nie, pomocy i wskazówek z niebios się nie spodziewam, jeśli przyjdą to jedynie jako miła niespodzianka. Orres raczej na drugi dzień nas będzie szukał, jeśli już, toteż noc samemu trzeba jakoś 'przespacerować' bo zostanie w jednym miejscu zbyt długo, podejrzane może być.
Więc kiedy już uda się jakieś ubranie wtapiające w tłum znaleźć i przywdziać, po kilku godzinach, gdy jakieś rozeznanie w terenie będzie, czy straż przeszukuje, jak często, czy we wzmożonych siłach - można:
1. Hariquiel spróbuje prześliznąć, nie ryzykując, więc nie narażając się na zauważenie przez straż, dotrzeć pod karczmę i jeśli straż w okolicy nie czeka, odebrać swe rzeczy od dziewki.
2. Aldur, jako jedyny człowiek w towarzystwie, może spróbować pogadać z wartownikami, przy statkach .. pod bandera osmundzką (lub katańską), czy aby zaciągu świeżego nie potrzebują, może żółtodzioby, ale z zapałem, a 6 rąk więcej na pokładzie to zawsze i lepiej. Jako że Tabadan wydaje się dobrze zorganizowanym i centralnie zarządzanym królestwem, poszukiwani będziemy zapewne w całym państwie, wypadałoby więc jednak go opuścić (z bólem serca bo ojczyzna, bo podróż w nieznane, bo może nie potrzebna jest taka ostateczność, jednak jeśli udałoby się zmienić okolice, bezpieczniejsi byśmy byli - jak nie za zabicie kupca, to za strażników nam zawisnąć przyjdzie.. a skoro stryczek już dla nas uszykowan, to jak pisałem wcześniej przygód na morzu bać się nie musimy ;) )
Jeśli nie uda się nigdzie 'zakotwiczyć' to trzeba w 4kę pomiędzy wąskimi uliczkami i plażami czy wybrzeżem snuć się niczym imprezowicze wstawieni po wieczornej uczcie, nie mogąc do własnej karczmy trafić.
Nemo Me Impune Lacessit..

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 08 sierpnia 2011, 23:11

Zanim Hariquiel puści konie wolno, łapię go za rękę i pytam:
-Po co żeś nas do portu przyprowadził? Przecie nas statkiem nie puszczom. Tera noc i nic nie wypłynie, a za moment to tu pełno straży będzie. Mówże mości elfie, co za plany masz, bo inaczej to ja w góry pędze. Tam mnie tak łatwo nie znajdą. A tu się z każdym dzwonem grunt pod nogami zaczyna palić.

Organizacyjnie:
Nie widzę sensu uciekać statkiem, za długo musimy czekać do świtu. Co prawda nie wiem ile czasu mineło, tak że prośba Keth żebyś określił która to godzina. Na statkach się mogę nie znać ale chyba wychodzą z portu razem z odpływem, no i ciekawi mnie jakie okręty wojenne w porcie się znajdują.
Jak dla mnie to musimy wyrwać się z miasta, a z każdą minutą pościg staje się coraz bardziej zorganizowany.

Wiele zależy od tłumaczeń elfa. Jak nie usłyszę czegoś sensownego, to wsiadam na konia i spadam stamtąd. Goldasthowi zostawiam wybór co chce zrobić. Jeśli ma chęć udać się ze mną, to droga wolna.
Ostatnio zmieniony 08 sierpnia 2011, 23:18 przez avnar, łącznie zmieniany 1 raz.

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 09 sierpnia 2011, 01:30

- Po co? Bo miejsce to równie dobre jak każde inne, bo jedynie szalenie wracałby w okolice gdzie go złapano, a przecież szaleńców nie szukają, bo mury obstawione są strażą a jej mieliśmy unikać - począł ze spokojem wymieniać elf - chyba widziałeś jak wysokie są mury kiedy do miasta przybywaliśmy, śmiem podejrzewać, że nie kurczą się one na noc - rzucił, wykrzywiając twarz w uśmiech - Poza tym mam nadzieję, iż nie tylko straż nas szuka i w tym szukaniu nie chciałbym przeszkadzać zbytnio - widząc na twarzy Aldura konsternację elf szybko dodał - Chyba nie myślałeś, że to Moriento w tym akrobatycznym skoku tylu strażników unieszkodliwił?
A statki? cóż gdybym się mylił i nikt nas nie szukał, statki są obcym terytorium, gdzie straż bez pozwolenia nie wejdzie, a patrząc na to co się dzieje w mieście.. nie sądze by tacy osmundczycy chcieli jej w czymkolwiek pomagać, nawet jeśli odbijają od brzegu rano, czy za 2 dni..
Nemo Me Impune Lacessit..

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 09 sierpnia 2011, 01:36

Splunął na ziemie i popatrzył na towarzyszy.
- Burdel Panowie, burdel i kiła... - zamarudził - Lecimy na dno szybciej niż sraczka...
Potarł zmierzwioną brodę i syknął gdy zaplątały mu się w niej paluchy wywołując bolesne wspomnienie strażników. Popatrzył uważnie w stronę statków stojących na redzie, przeniósł wzrok na Hariquiel'a, następnie na Aldura wsłuchując się uważnie w wymianę zdań.
- Wracanie do karczmy to chyba nieciekawa myśl, pewnie zabrali wsio albo obstawili... - zgrzytnął zębami - Z kolei włóczenie się po nocy w porcie też chyba może być złym pomysłem. Jako Aldur rzecze, pewnikiem o świtaniu cumy rzucają.
Skrzywił się z niesmakiem i zadarł wysoko głowę starając się ocenić ile zostało do zachodu słońca.
- Może by tak kopnąć się w te pędy ku plaży i dać nogę za mury. Tam przeczekać do świtu i dopiero wtedy poleźć ku statkowym wypytać czy nas nie przygarną. Wiać nam trzeba i trzymać się z dala od oczów ludziskowych... Chyba, że pójdziem pieszo w góry albo nabrzeżem...
Popatrzył smutno na elfa sapiąc lekko. Przetarł twarz i otarł krople potu z czoła.
- Wracanie do karczmy chyba nie będzie dobrym pomysłem, co najwyżej możesz próbować i nas dognać...
Zmrużył nagle oczy, widać wpadła mu do głowy jakowaś dziwna myśl.
- Chyba... - zająknął się - Chyba, że dybniem jakiegoś pachoła i wypytamy o Jerruda, może jak nie chciała góra do krasnoluda to krasnolud polezie do góry?
Spojrzał niepewnie po towarzyszach.
- Wiem, wiem, plan szalony i kolejny z serii wina doprawianego ziółkami... - odcharknął i kolejny raz splunął krzywiąc się z niesmakiem - Pierwej jakieś łachy ściągnijmy i z chabet zsiadajmy bo lada moment będziem na nich jak te prosiaki z jabłkiem w pysku na stole...

Wątek techniczny:

Upewnię się, sakiewki i coś z tego co nosiliśmy na sobie (kolczugi, zbroje) poza bronią zostały nam skonfiskowane czy tez mieszki ukryte za pazuchą zostały niezauważone?

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 09 sierpnia 2011, 01:42

Popatrzył dziwnie na elfa i uśmiechnął się szeroko.
- A gdzieś Ty te mury wysokie widział?

"Dla objaśnienia, Tahar-gar nie jest otoczony szczelnymi murami miejskimi, bo to cywilizowany Tabadan, a nie dzicz rodem z Orkusa Wielkiego! "

- Myślisz że na statki włazić nie będą? Pierwej, nie mamy czym płacić coby karki dla nas nadstawiali. Z drugiego, prędzej nas w łapska strażników oddadzą niźli za darmochę podejrzańców na pokład wezmą... Nie sądzisz?


Sorka, dublujemy się ciutkę :)
Ostatnio zmieniony 09 sierpnia 2011, 01:51 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 09 sierpnia 2011, 05:54

-Jak myślisz że Ores nas wspomógł i strażników unieszkodliwił, to mylisz się zacny elfie. Mury też w Tahar-garze nieszczelne i uciec można. A statki, kapitanowie nas sami wydadzą bo kłopotów nie będą chcieli mieć. A co do wchodzenia na nie, to chyba straży odmówić nie będą mogli. Jakoś więc Twoje wyjaśnienie do gustu mi nie przypadło, ja więc w góry uciekam a później się zastanawiał będę co dalej. Mości krasnoludzie, jak chcesz to zapraszam do kompani, a jak nie żegnaj. Decyduj się proszę szybko, bo czas na wagę złota teraz.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 09 sierpnia 2011, 07:32

Wybaczcie, że tak krótko, ale mam mało czasu ostanio.

Trzymam się mojej deklaracji - staram się wydostać za miasto.

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 09 sierpnia 2011, 09:31

- Nie twierdzę że Orres na pomógł, jednak ktoś to zrobił, prawda? A jeśli pomógł to cel w tym jakiś mieć musiał, więc czemu by nie spróbować go poznać. Co do podróży gór Goldasthcie - pomysł równie szalony jak wszystkie pozostałe, więc i jeśli trwać przy nim zechcesz to można go rozważyć. A ucieczka z mury, być może nie pięły się ku niebu niczym góry, jednak jednym susem przeskoczyć ich nie zdołasz, a tam właśnie będą się nas spodziewać. Nie sposób obstawić całych murów miasto okalających, jednak myślę, iż łatwiej tam na strażnika patrolującego się natknąć niż tutaj.. co prawda przez moment przeszła mi myśl, że i zgliszcza faktorii mogą być najmniej pilnowanym miejscem w mieście, ale póki co myślę, że powstrzymam się ze sprawdzaniem.. - skończył elf.
- Nie będę was przekonywać, że moje rozwiązanie jest najlepsze, sam tego nie wiem, jednak lepszego póki co nie widzę i działam tak, jak mi instynkt podpowiada, który miastowym nie jest, ale innego nie posiadam. Zatrzymywać was nie zamierzam, być może Moriento odnajdziecie, być może nie.. ja póki co wstrzymam się z dawaniem susa przez mur.
Nemo Me Impune Lacessit..

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 09 sierpnia 2011, 14:53

- Sumując... Szukamy Jerruda czy dajemy dyla za mury? Nie uśmiecha mi się powrót do karczmy. Widzi mi się że nam za mury trza wiać, łazić tera po mieście może być ostatnim szalonym pomysłem, niechybnie w dyby i kajdany nas wsadzą jak tylko dopadną. O ile od razu łba nie ciachną. Z kolei "pomocnik" - zaakcentował słowo z sarkazmem - skoro chciał nam pomóc to pewnikiem już mielibyśmy jakiś znak od niego. Przeca gdzieś z daleka nie ciepał w wóz magią...
Rozejrzał się czujnie dookoła wskazując ręką okoliczne budynki, uliczki i z daleka widziane cienie.
- Wiecie... - zadumał się na chwilę wspominając minione godziny - Myśl mi taka kołacze po łepetynie... A co jeśli to nie pomoc być miała jeno zatarcie śladów czarodziejskim sposobem? Jeno fart nam pomógł i to nie my wpadliśmy pod ośki?
Popatrzył na jednego i drugiego uważnie.

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 09 sierpnia 2011, 16:41

- Niebardzo było co zacierać: nam już krawaty nowe szykowali, imię Orresa z naszych ust padło, nikomu zagrozić nie mogliśmy, a zbyt długo dychać też byśmy nie dychali.. jak tylko im torturowanie by się znudziło, to w południe zawiślibyśmy na rynku.. a co do pomyłki.. uwierz mi, takimi czarami się nie pudłuje.. w takie szczęście nie mam podstaw wierzyć.
Nemo Me Impune Lacessit..

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 09 sierpnia 2011, 17:57

Rozłożył ręce w geście bezradności.
- To wiejemy albo szukamy Orresa... Inaczej nie ma co zwlekać i wystawiać się tu na widoku...
Obejrzał się czujnie dokoła i popatrzył na Aldura zadzierając ku niemu wysoko głowę.

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 09 sierpnia 2011, 19:36

- Strażników ja unieszkodliwiłem, a jak mi się to udało to o tym kiedy indziej porozmawiamy. Na Orresa liczyć nie będę, bo uważam że on nam tą rozrywkę zapewnił. Zemsty szukać chcę, ale nie widzę szans się w mieście schować, dlatego za miasto wolę uchodzić, w lasy się zaszyć.

Aldur spojrzał na elfa.
-Tyś jest druid, a w mieście wolisz szukać ratunku? Musimy życie ratować, co najwyżej później jaką łódkę rybacką wynająć i transport sobie na inną wyspę zapewnić. Polowanie na nas pewnie użądzą, ale ja te tereny dobrze znam, mamy szansę. Na koń i w drogę nam trza.

ODPOWIEDZ