PBF - Droga do... nikąd

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 10 sierpnia 2011, 22:09

Ostrogar - dzielnica handlowa - dzień 1, wczesne popołudnie

Wąska uliczka zastawiona kramami z różnymi dobrami. Gwar rozmów, pokrzykiwania, a nawet wrzaski kramarzy, podniesione głosy targujących się klientów - tłok i ścisk. Dziesiątki, jeśli nie setki orków, ludzi, krasnoludów i wszelkich możliwych mieszańców sprzedających, kupujących albo nawet tylko przechodzących zajętych swoimi sprawami. I oczywiście dzieciarnia kręcąca się zawsze pod nogami. Trzmaj kieskę, żeby nie zmieniła właściciela - dzień powszedni w Ostrogarze. Ciepłe słońce, które cały czas przypomina o odchodzącym już lecie. Jednak w murach miejskich brak jest tej orzeźwiającej jesiennej bryzy - powietrze tu stoi. Wszechobecny smród odchodów, potu i niemytych ciał, wyrzucanych gdzie popadnie odpadów, a nawet napęczniałgo już truchła psa leżącego gdzieś pod ścianą - dzień powszedni w Ostrogarze.

W tym gwarze i ścisku następuje spotkanie znajomych, którzy nie widzieli się od lat. Z jednej strony idą 3 osoby - 2 elfy i półork. Nieco zahukani, ewidentnie nie nawykli do tak dużego miasta. Gdzieś obok mijają oglądającego się właśnie za siebie uruka i stojącego koło niego gnoma. Z naprzeciwka zaś idzie reptilion.

- del...bar...ven...prime - wszyscy zaczęli mówić w jednej chwili, tak że nie szło zrozumieć, co kto powiedział. Chwila konsternacji. Wszyscy spojrzeli po sobie. Dziwne spotkanie. Wszystkie drogi prowadzą do... Ostrogaru?

Jak już pisałem zakładam, że niektórzy z was się znają. Ułatwi mi to trochę życie :) Daję wam teraz czas na swobodną konwersację i dalsze zapoznawanie się. Jutro wieczorem piszę dalej :p
Ostatnio zmieniony 15 sierpnia 2011, 13:47 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 sierpnia 2011, 02:00

-... Wszystkie drogi prowadzą do Ostrogaru - skwitował śmiejąc się przyjaźnie uruk. - Na bogów, co za spotkanie. Ależ się cieszę, że Was wszystkich widzę i choć twarze kilku nieznajome mi są, to... przyjaciele moich przyjaciół mymi przyjaciółmi są! Znam ja tu jedną karczmę, co już od lat wielu podrożników z różnych stron gości, a gdzie będziem mogli o starych czasach pogawędzić nie frasując się tłumami na ulicach, ani nie przymierzając, fetorem bardzo nam miłego ostrogarskiego rynsztoka i tegoż tu kundla rozkładającego się niemal pod naszymi nogami! Jakoż, że nie znam wszystkich pozwolę sobię, gwoli obyczajom, przedstawić mą skromną personę: Tan Barth Vader z Ostrogaru. Mniemam, że profesyję jaką się param Wasze oczy już odgadły - zeskoczył z rycerskiego siodłą osadzonego na potężnym bojowym rumaku i wyciągnął prawice by przywitać się z towarzystwem.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 sierpnia 2011, 08:10

-"Witam jestem Tan Amras Elensar-powiedział elf i lekko ukłonił się w stronę nowo poznanych, elf ubrany był w zbroje łuskową, przy pasie wiszą dwa miecze, a w ręce trzyma łuk. Włosy w odcieniu szarości, lekkie i delikatne rysy twarzy, zdradzające młody wiek elfa, ale jego oczy-zielone i zdradzające ogrom zdarzeń, które widział w swoim życiu. Też wyciągnął rękę na powitanie.
-"Ależ i owszem nie pogardzim, tak zacnym zaproszeniem, ale pierwszą kolejkę ja stawiam, ku nowej przyjaźni a kto wie może i jakowejś przygodzie"-twarz elfa rozpromieniła się w szczerym i przyjaznym uśmiechu.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 11 sierpnia 2011, 08:59

Tłuściutki, krągły gnom z jasną brodą w szpic, uśmiechnął się na widok przyjaciół z przed lat. Odziany był jak zwykle w dziwne ekstrawaganckie ubranie.
Biały kaftan do kola z licznymi kieszeniami nadawał się w sam raz na przechadzki w Ostrogaże. Na szyi wisi mu łańcuszek z dziwnym czarnym kamieniem. Nos zdobiły mu dwa szkła w oprawie - pewnie kolejny prototyp gnomiego wynalazku. Buty skórzane z dużymi żelaznymi klamrami zakończone były w charakterystyczny metalowy szpic. Przypomniało się wam, że opowiadano jak ten osobnik przez pewien okres nawet się z nimi nie rozstawał idąc spać.
Cały strój wyglądał jak zwykle - dziwnie, można by rzec - poza grą - szatański doktor naukowiec! - ale gnom jak zawsze nadrabiał dobra pogaduchą i uśmiechem od ucha do ucha.

- Kogoż to moje zacne cztery ślepia widzą!
- Co za spotkanie towarzysze. Po kopie lat, wiedziałem, że już gdzieś widziałem te twarze, a jak a już myślałem ze skończyliście ustatkowani między udami niewiast! - zaśmiał się i znaczą podawać dłoń.
- Widzę też nowe twarze, kiwną głową, uśmiechnął się, pochylił zginając w pas, jakby miał czapkę zamerdał by ją, jednak mógł wykonać jedynie nieokreślony ruch ręka na zewnątrz.
- el Forge Prime, sztukmistrz metalurgi do usług!

- Co do wyjścia znam jedną dobrą karczmarkę ... znaczy karczmę. Poprawił się.
Jeno trzeba uważać bo karczmarz tęgi chłop i nie lubi jak ktoś zaczepia jego żonę, puścił oko - jęzeli wiecie o czym mowa.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 sierpnia 2011, 09:47

Witam, Wacpanów jestem Tan Araven (mierzący nieco ponad 6 stóp, dość silnej budowy jak na elfa ale nadal smukły wg ludzki kryteriów). Odziany w lekką kolczugę, długi miecz i lewak przy pasie, łuk na plecach, na kolczugę ma narzucony elfi podrózny płaszcz by nie błyszczeć stalą w słońcu....). Niebieskie oczy nieco zamyślone, rzadko się usmiecha. Odnośnie karczmy popieram zacnego gnoma. Szczególnie miło witam Ciebie zacny tanie Barthu, jako mieszkaniec stolicy imperium może zgodzisz się zostać naszym przewodnikiem i miłym towarzyszem, mam tu pewne sprawy do załatwienia, ale nigdy nie gardzę dobrą kompanią.
Ostatnio zmieniony 11 sierpnia 2011, 17:18 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 sierpnia 2011, 16:46

-"Co tu tak stać po próżnicy na środku drogi stać będziem chodźmy do tej karczmy przyjaciele, napijem się, podjemy a od razu nasze humory się rozweselą, prowadź drogi Barthcie, bądź nam przyjacielem jakoż i przewodnikiem po tychże śmierdzących ulicach, a idźmy szybko bo suszy strasznie"- wypalił Amras i wyciągnął dłoń na powitanie w stronę gnoma.
-"Bawmy się zatem dzisiaj, bo nie wiadomo co nas jutro czeka, dzisiaj bawimy się na mój koszt zacni przyjaciele, czy to starzy czy nowi, chodźmy i bawmy się"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 sierpnia 2011, 17:34

Lekko zmieszany chaosem dźwięków i zapachów rozglądam się po największym mieście jakie widziały moje oczy. W jaskini smoka cierpiącego na gazy nie może śmierdzieć gorzej. Ze smutkiem spoglądam na zwłoki psa. Biedak, pewnie całe życie wiernie służył swemu panu a teraz gnije w rynsztoku. A to o ludziach z lasu mówią, że dzikusy.
Młody półork z mocno i groteskowo przerośniętymi kłami i przygarbionej sylwetce, odziany w starą poczciwą kórtkowo-metalowaną zbroję okrytą podróżnym płaszczem. U pasa opór obusieczny, na plecach łuk i kołczan.
Z lekkim zakłopotaniem patrzył na resztę towarzystwa. Nigdy nie widział w jednym miejscu tyle tanów a nigdy w życiu Uruk-hai. Wiedział o nich jedynie, że są szlachtą wśród szlachty.
- eee, El Deliad z łaski Sharami druid z upodobania łowca. Miło mi poznać tak zacne grono. Co do trunków z chęciom skorzystam. Udajmy się do karczmy bo tu na ulicy taki tłok i tumult, pewnikiem jakiś święto się szykuje.
Chowam sakiewkę do wewnętrznej kieszeni lekkiego, pamiętającego lepsze czasy i byłych właścicieli, podróżnego płaszcza.

Run Habas Ne
Reactions:
Posty: 401
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 05:53

Post autor: Run Habas Ne » 11 sierpnia 2011, 18:35

Szeroki uśmiech, nieco krzywy, acz jednak szeroki, zagościł na twarzy kolejnego z przybyłych. Dłonią poprawił kaptur co mu nieco za bardzo na oczy naszedł i kiwnął do zaznajomionych wcześniej.
- ahoj! tam za burtą - krzyknął przeciagając - Deliad wyprostuj się! pamiętasz jak ci mówiłem? masz stać jak dąb na nie jak jakiś krzew wysokogórski - klepnął półorka w plecy - a ty ? widać że ląd ci dobrze służy Prime - wskazał na krągłości gnoma i uśmiechnął się jeszcze lepiej - miło was znowu widzieć. Ha. Rzeknę nawet, że chyba zatęskniliście za naszą Chętną Zosią - zaśmiał się gromko - pamiętacie tamtą noc ? tylko my trzej i Zosia ? - roześmiał się ponownie, tym razem bardziej lubieżnie - no ale dość tych czułości! wracać do szyku. Ha.
Spojrzał następnie po pozostałych zgromadzonych i jednym palcem uniusł nieco skraj kaptura by i rycerza obejrzeć w całej okazałości. Następnie jak to ssaki zechciał zagwizdać, lecz nie wyszło mu to za dobrze, a jedynie warkotliwie zasyczał.
- No, no, no .. Nie wiedziałem, że i takich znajomych se upodobaliście. Witam wszystkich, witam. Tan Isalshynis Sh'alschyzuxo - skłonił się nieznacznie.
Dura lex sed lex

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 sierpnia 2011, 18:47

-"Aleśmy szlachetną kompaniję sobie dobrali:-)) Może aby nie było między nami różnic jako i między przyjaciółmi być nie powinno mówmy sobie po prostu na ty. Co wy na to?" W tym momencie spojrzał na Bartha i Isalshynis'a. -"Przecież to nie urodzenie kształtuje świadomość lecz jego czyny i działania, a lepiej w gronie przyjaciół nie mieć żadnych wrogów i skoro wszyscy jako tako znamy się lepiej abyśmy byli między sobą szczerzy od samego początku. Co Wy na ty to? Chodźmy zatem do karczmy wypić za spotkanie, gdyż śmiem twierdzić iż ta noc dla nas szybko się nie skończy, czy przyjmiecie me zaproszenie i będziecie mymi gośćmi?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 11 sierpnia 2011, 18:55

Radosny gwar i przekomarzanie się. Wszyscy gadają przez wszystkich, el Forge Prime rzucił żartem o pierdzących trolach, który wywołał kolejną salwę śmiechu. W tak dobrym nastroju ruszacie całą grupą w kierunku "Winnego grona". Jak tłumaczy obeznany z miejscowymi lokalami uruk, to dobre miejsce, żeby się napić. Trunki nie fałszowane wodą, dobre żarcie i jest na czym oko zawiesić.

Gdzieś z drugiego końca uliczki wybucha nagle krzyk - Złodziej, łapaj złodzieja! Łapcie tego kurwiego syna! - Jakieś dziecko (ma może 10 lat) ucieka przemykając się wśród kupujacych, gonione przez dostanio ubranego człowieka. Jego ucieczkę jednak przerywa cios pięścią od jakiegoś orka. Dzieciak przewraca się krwawiąc z nosa, a z rąk wypada mu sakiewka. Widząc tak wyrażny dowód winy ork bez większego zamysłu zaczyna kopać leżace dziecko. Kilka innych osób dołącza się do niego. Na złodzieja spada grad ciosów, ten krzyczy głośno, jednak dobrze wymierzony cios butem w głowę przerywa te krzyki. Nie mija nawet minuta, a na bruku leży już tylko bezwładne ciało w kałuży krwi. Ork, który dopadł złodziejaszka wzrusza tylko ramionami i mówi - Niech Katan przeklnie to złodziejskie nasienie. Nigdy chyba nie wyplenimy stąd tego gówna. Okraziony kupiec rozpływa się już w podziękowaniach dla "dzielnego zbawiciela"...

Jak widać sprawiedliwość pod rządami Katana jest szybka i brutalna.


Po niedługim spacerze docieracie do "Winnego grona". Z zewnątrz już widac, że lokal jest spory i dobrze zadbany. Kamienne mury 1-piętrowej karczmy są świeżo pociągnięte wapnem. Stajnie też wyglądają na zadbane... Przy wejściu musicie zdać broń. Taka zasada w wielu lepszych lokalach w Ostrogarze, ogranicza to przelew krwi. Jeśli ktoś się nie zgadza, to uprzejmie, lecz stanowczo zostaje wyproszony.
Przez krótki przedsionek wchodzicie do sporej sali biesiadnej podzielonej posiadającej jednak kilkanaście stołów wzdłuż ścian, które poprzedzielane są od siebie cienkimi drewnianymi przepierzeniami. W powietrzu roznoszą się smakowite zapachy. Po chwili do waszego stolika podchodzi dość urodziwa półorczyca i pyta - Czym mogę służyć?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 sierpnia 2011, 19:10

-"Witajcie pani 3 butle wina tylko najprzedniejszego, do tego 6 garńców piwa i jakieś mięsiwo pieczone, może być prosię, z kaszą i sosem, a jak nie macie to pieczyste kuraki, byleby były wypieczone dobrze" W tym momencie podchodzę do niej i daje jej srebrnego dukata puszczając do niej oczko i uśmiechając się. -"Mam nadzieję, że będziemy tutaj dobrze obsłużeni pani a nie poskąpim złota, więc daj nam jakowąś alkowę abyśmy spokojnie mogli porozmawiać między sobą. A jak Was zwią nadobna pani?"- w tym momencie schylił się i podając jej monetę ukłonił się i pocałował ją w dłoń, cały czas patrząc jej w oczy ze szczerym uśmiechem na ustach. Po czym wyprostował się i czekał aż dziewka wskażę miejsce ich biesiady.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 sierpnia 2011, 22:40

- Nie mam nic przeciwko abysmy zamiast sobie panowac, normalnie do siebie zwracali. Przecie nie dworze Katana jestesmy, ani w szranki o dziewke piekna nie stajem co by sie tanami wywyzszac. Jestesmy a miedzy swemi. Napijmy sie za to spotkanie. Zatem w Twoje rece Amrasie, nasz dobroczynco Hahaha! - Barth wymownie podniosl zakupiony przez elfa kufel zimnego piwa.
Jako szlachcic-rycerz zapewne moge wniesc bron do karczmy ale jesli nie to nie bede z tego powodu kotow darl:) Rozsiadam sie wygodnie i zamawiam druga kolejke piwa - a byle dobre bylo.
- Zatem moscipanowie, coz to Was za pertubacyje losu do stolicy sprowadzily?
Ostatnio zmieniony 11 sierpnia 2011, 22:46 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 12 sierpnia 2011, 08:45

Aaa nie ma to jak jak piwo! Nawet krągłe pośladki dziewoi odchodzą precz! ale piwo się w koncu skończy .... - mruga okiem do urukhai i oczami wskazuje półorczyce i sie usmiecha.

Jak już półorczyca odejdzie z naszego stolika pozowle sobie w naszym gronie opowiedzieć sprośny kawał.

- Co robi półorczyca siedząca okrakiem na książce?? ha ha - czyta z ruchu warg panowie - pachnął śmiechem klepiąc się pulchnymi rekami po brzuszysku.

A teraz tak na poważnie trochę, co was sprowadza w progi stolicy? ja już sprawy alchemiczne załatwiłem - także jestem wolny jakbyście chcieli kampanie po odpowiednich przybytkach zrobić. Rozgląda sie po towarzyszach powoli popijając piwo
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 sierpnia 2011, 09:31

Niechętnie rozstaje się z bronią, ale perspektywa pieczystego popita zimnym trunkiem z pianą na dwa palce jest zbyt kusząca.
- Azaliż prawdą jest, że wszystek dróg do Ostrogaru prowadzą, toż ja tu przyjaciół z mego dzieciństwa widzę. Szmat czasu minęło. A i niektórzy fakty przepamiętali. Toć Chętna Zośka to nasz statek był, a srogo się z nią umęczyliśmy bo nam sztorm załogę zmył i ledwieśmy ją do portu doprowadzili. Taaa mości reptilionie jest co powspominać. Piękne to były czasy gdy ino wiatr w żagle i zimna bryza na twarzy. A i nasz stary towarzysz Prime tu zawisał. Iście Sharami nam pięknie ścieżki znowu połączyła. Zda się za tą pomyślność kilka kufelków opróżnić.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 sierpnia 2011, 10:01

Ja również niechętnie oddaję broń, wasze zdrowie towarzysze, nie ma jak zimne piwo po kilku tygodniach na szlaku... Zaiste Delaidzie Sharami nam sprzyja, chętnie powspominam z wami to co sie działo podczas waszych morskich podrózy, gdyż i ja co nieco po morzu pływałem, wszak pochodzę z wyspy niepodal Gett-warr-garu, w sposobnej chwili miałbym do Ciebie słowo Deliadzie. Jako rzekałem zdrowie Was wszystkich, zaiste przednie piwo. (Uważam na moją sakiewkę, której nie noszę przy pasie a mam ukrytą za pasem (za wiele to w niej nie ma...). Posilam się pieczenią.
Ostatnio zmieniony 12 sierpnia 2011, 14:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ