PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 06 października 2011, 18:22

Osmund, Ludzkie Królestwo, prowincja Karmin niedaleko miasta Hallandor, rok 9446, kalendarza Orków.

Koniec bakis-ran czyli ósmego miesiąca, o wiele za szybko przyszła zima, na wyspie mimo tego nagłego załamania pogody panuje ogromny ruch, w szczególności w największym mieście wyspy Karmin, portowym Hallandor. Wyspa dzięki swojemu położeniu, często w swej historii była świadkiem wielu krwawych najazdów sharanów. Ostatni taki najazd miał miejsce dwa lata temu, napastnicy dość szybko zdołali przełamać linię obrońców i wdarli się głęboko w środek wyspy, gniotąc wszelki opór na swej drodze. Dopiero połączone siły rycerstwa i Wyspy Otland - , bazy 2. floty Osmundu, przełamały falę ataku i zmusiły pająkoludzi do odwrotu.
I od tamtej pory flota ściśle patroluje okolicę wyspy aby nie dopuścić do kolejnego najazdu, ale dwa lata spokoju to za długo, mieszkańcy wyspy coraz częściej spoglądają w horyzont przeczuwając najgorsze....



Amras oddawszy konia pod opiekę stajennego, ruszył w stronę karczmy, wiatr coraz bardziej przybierał na silę, ciskając w elfa coraz większymi płatkami śniegu i deszczu. Elf szybko dotarł do drzwi karczmy, duże dwuskrzydłowe drzwi ustąpiły lekko po naciśnięciu klamki.
Wchodząc do środka elf schyli się aby nie zawadzić o futrynę drzwi, poczuł falę ciepła ze środka, która szybko zmieniła się w chłód wdzierający się do środka pod wpływem przeciągu z zewnątrz. Zamknąwszy drzwi Amras spostrzegł duże pomieszczenie, oświetlone latarniami powieszonymi na ścianach, i świecami umieszczonymi na kołach od wozów umieszczonymi na łańcuchach podwieszonymi pod sufitem.
W pomieszczeniu na przeciwko drzwi stała lada, na niej zauważył antałek umieszczony w specjalnym leżaku utrzymującego beczułkę poziomo z której wysoki, łysy barczysty półolbrzym z dużą krzaczastą rudą brodą właśnie nalewał piwo do glinianego dzbana. Karczmarz w poplamionej koszuli bez rękawów z narzuconym na nią skórzanym fartuchem, odstawił dzban i podniósł wzrok na przybysza: "Mykaj drzwia, przeciąg robisz, ciepło ucieka!". W nozdrza Amrasa uderzył najpierw zapach pieczonej zwierzyny, palących się świec i słomy chyba świeżo nałożonej na podłogę, spojrzał na postać stojąca za ladą. Karczmarz właśnie odstawił pełen dzban na ladę i podniósł głowę w stronę przybysza. Jego czaszka była pozbawiona włosów, natomiast zarost twarzy przywodził na myśl krasnoluda, w obydwu uszach miał kolczyki, duże złote kółka, oczy głęboko osadzone w czaszce, z otaczającymi je krzaczastymi rudymi brwiami. Na jego ramionach widać było potężne mięśnie, napinające się podczas odstawiania dzbanka czy przy czyszczeniu lady ścierą.
Amras rozejrzał się po karczmie, dostrzegł 6 stołów, przy każdym dwie ławy do siedzenia po lewej stronie od lady i wejścia, na tej ścianie zauważył 5 latarni oświetlających pomieszczenie, na środku lada i stojący za nią półolbrzym, po prawej stronie na środku ściany murowany podwójny kominek z rożnem i stojakiem do gotowania, po prawej od kominka w półkolu zauważył 3 alkowy, teraz mające otwarte zasłony, alkowy te posiadały okrągłe stoły i fotele lub krzesła wyściełane materiałem, dodatkowo oddzielone od innych za pomocą ścianek z wyjątkiem wyjścia na salę główną-tutaj jedyną osłoną była płachta materiału zawieszona u sufitu i służąca od oddzielenia się od reszty biesiadników.
Po lewej stronie kominka stały 3 stoły z ławami, z za nimi widać było schody prowadzące na górę.
Karczmarz przyglądał się elfowi, podpierając swą brodę na ręce ułożonej na ławie: "Czym można służyć panu? Piwa, wina, miodu a może by i tak pieczystego, a może i potrawki? Zapraszam czym chata bogata."
Mówiąc to na jego twarzy wykwitł szczery uśmiech, ukazujący śnieżnobiałe zęby-rzadkość w tychże czasach.,
Ostatnio zmieniony 09 października 2011, 10:02 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 października 2011, 21:50

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Astar gwizdnął cicho z ukontentowania, kiedy palisada i ściany budynku osłoniły go w końcu przed przenikliwym wiatrem. Odprowadził wzrokiem gawędzących niedbale w bramie strażników, którzy nie raczyli go nawet wypytać o miano czy cel podróży, potem szturchnął konia butami kierując zmęczone zwierzę w stronę stajni i stojącego przed nią młodzieńca, który zastygł w bezruchu na widok obcego z naszykowaną do założenia futrzaną szubą w rękach.

- Łaska Oriaka z tobą, młody przyjacielu - powiedział Kether uśmiechając się dobrodusznie z wysokości swego siodła - Ziąb coraz większy, a siodło już ślady na tyłku wycisnęło, tedy dobra to pora, by odpocząć.

Nie czekając na odpowiedź krótkowłosego młodziana astrolog wyciągnął ze swego mieszka srebrnego piątaka i pstryknął palcem posyłając monetę w stronę stajennego.

- Oriak przynosi majętność tym, którzy zaradni są, tedy oporządź porządnie mego zwierzaka, a nie pożałuję drugiego piątaka - dodał Astar zeskakując z konia i przeciągając się z trzaskiem kości - Gościcie kogoś przejazdem?


Wątek techniczny

Pięć srb dla stajennego. Jeśli zajmie się koniem, podziękuję i zabiorę sakwy ze sobą, ale w drodze do karczmy pozdrowię jeszcze widzianych na dziedzińcu miejscowych. Jeśli zareagują przyjaźnie, podejdę do rzeźników, by z nimi pogawędzić. Jeśli nie sprawiają przyjaznego wrażenia, poprzestanę na machnięciu. Kobiety lustruję krótkim rzutem oka, by sprawdzić, czy uroczne. Na tę chwilę alles.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 06 października 2011, 22:26

Aster rzuciwszy srebrną monetę w stronę stajennego, od razu odwrócił głowę patrząc na dwie dziewki które skubały ptactwo. Nawet nie zauważył jak szybko chłopak złapał monetę, od razu schowawszy do kieszeni.
"Wiadomo jaśnie panie, tedy zajmiem się waści koniem i oby bogowie sprzyjali Waś w jakimkolwiek celu, Niech Bogowie mają Waści w swej opiece, pokornie dziękować Waści, sami prawie miejscowe Panie, choć być tutaj kilku przejezdnych, niedawno pewien elf zawitał do nas, zostawiwszy konia ruszył do karczmy panie"
Młodzik ujął uzdę konia Aster'a czekając aż ten zsiądzie z siodła. Aster przerzucając nogę ponad łękiem siodła zauważył, że ze stajni wyszedł młody ork także w futrzanej szubie i takiej samej czapie na głowie i zaraz ruszył spiesząc z pomocą do oporządzenia konia.
Aster zsiadł z kulbaki i ruszył w stronę drzwi karczmy, przez chwilę zwrócił swoją twarz w stronę obory gdzie kilka osób zajmowało się oporządzaniem zwierzyny, Kether zerknął na dziewczęta zajmujące się oporządzaniem ptactwa skinął w ich stronę uśmiechnął się, i odsłonił swoje nadnaturalnie białe zęby. "Niech Bogowie utrzymują Was w zdrowiu i szczęściu i aby Bogowie przychylni byli Waszym modlitwom"- rzucił dziarsko w stronę kobiet przy oborze. Obie dziewczęta (sądząc po twarzach nie miały więcej niż 17-18 lat) zareagowały purpurą na twarzy i szeptem między sobą, spoglądając z zaciekawieniem na widok przyjezdnego.
Jeden z oprawiających, chyba świniaka odwrócił się w stronę nowo przybyłego kiwnął głową i wypowiedział: "Dziekować Waszej Miłości za miłe słowa i za przestrzeganie starych zwyczajów, My także życzym Waszej miłości szczęścia i bogactwa i aby Bogowie sprawili byśta Panie mieli wszystka to co chceta". Po tych słowach ludzki rzeżnik ukłonił się z serdecznością w stronę Astera, a dziewczęta jeszcze bardziej zarumieniły swoje policzki.
Ostatnio zmieniony 06 października 2011, 22:42 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 października 2011, 23:11

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Udając przewrotnie, iż nie dostrzega wyrazu twarzy dziewcząt, Kether podziękował rzeźnikom za układne słowa, a potem przeniósł spojrzenie wymownym gestem na wypełnione płatkami śniegu przestworza.

- Czas się posilić, tedy mus mi do środka, pewnikiem jednak przyjdzie nam jeszcze pogawędzić, nieśpieszno mi w taką pogodę w drogę ruszać dalej - oznajmił astrolog - Lecz rzeknijcie mi jeszcze, jakiego tu się boga czci, albowiem nigdzie żem nijakiej kapliczki nie uwidział?

Chociaż na twarzy mężczyzny wciąż rysował się cierpliwy i przyjazny uśmiech, w jego duchu narastała chęć jak najszybszego schronienia się we wnętrzu karczmy. Elfy nie bywały na Karminie zbyt częstymi gośćmi, więc Astar poczuł ukłucie podniecenia na myśl o tym, że mógł dzielić gościnę z przybyszem z południa, być może nawet ze Szmaragdowych Wysp.


Wątek techniczny

W przypadku odpowiedzi miłej sercu (Oriak) dodam coś jeszcze (osobny post), w przeciwnym przypadku (inne bóstwo) raz jeszcze kiwnę głową i udam się do karczmy. Szybkie podsumowanie wizji lokalnej: dwaj mieszańcy krwi pod bronią przy bramie, dwaj rzeźnicy przy świniaku, dwie dziewki zajęte skubaniem drobiu, stajenny. Kręci się po okolicy ktoś jeszcze?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 06 października 2011, 23:28

Aster dziarsko ruszył w stronę obory i dwóch dziewojek, które na ten widok spurpurowiały jeszcze bardziej, jeden z rzeźników odwrócił się w stronę przybysza (człowiek okóło 190cm, bardzo szeroki w barach, o mięśniach drgających mu pod skórzanym fartuchem, o kwadratowej szczęce, ale za to niewinnych-prawie cielęcych oczach) i odrzekł "Zapraszać Wasza miłość do środka, tam ciepło przy ogniu a zaraz i my wniesiem mięsiwo na rożen aby Wasza miłość miała co na ząb wrzucić, a i niech się Wasza miłość karczmarza nie boi on tylko tak groźnie wygląda, ale to być święty człek. Niech Mości poprosi o winiak jego, toć to specyjał karczmarza choć drogi ale tak grzeje, że Bogowie wspomagajcie. Co do kapliczki to my tutej modlić się każda do swego boga, jaki kto tam wyznaje tedy się modli do onego."
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."