PBF - Czas wichrów, czas ognia
Margolas pokiwał tylko głową - A nie mówiłem. - widząc kleryka zmierzającemu do drzwi - Niech ci, wielebny, nie przyjdzie jeno do łba wystawiać czupryny za próg, bo ci ją pewnikiem z jakiej kuszy ustrzelą...
Nie tracąc więcej czasu dźwignął ze stęknięciem ławę i zwalił ją częściowo tarasując schody na piętro - Przynajmniej pojedynczo złazić będą musieli... - a po chwili namysłu dodał - Gospodarzu, nie masz ty jakiego innego wyjścia z tego zacnego lokalu? Tako, najlepiej przez piwnicę i pod ziemią?
Nie tracąc więcej czasu dźwignął ze stęknięciem ławę i zwalił ją częściowo tarasując schody na piętro - Przynajmniej pojedynczo złazić będą musieli... - a po chwili namysłu dodał - Gospodarzu, nie masz ty jakiego innego wyjścia z tego zacnego lokalu? Tako, najlepiej przez piwnicę i pod ziemią?
Amras usłyszawszy huk zdał sobie sprawę że to zaczyna się drugi akt tragedi, będąc już rannym zdaje sobie sprawę że będzie mu się ciężej walczyć w ręcz. Kompletuje swoją zbroję, miecz chowa do pochwy i do ręki bierze:
Wątek techniczny
Jeśli jest to możliwe biorę łuk ale jeśli jest za mało miejsca na mój łuk to wyciągam sztylety, odwaracam się plecami aby mieć za sobą toważyszy a przed sobą zejście z góry. Proszę MG o opis czy:
1) są to schody zabiegowe,proste, czy wachlarzowe,
2) czuć dym palącej się strzechy lub drewna?
3) karczma jest murowana czy drewniana
4) da się przez okno wyskoczyć
color]
i pyta
Karczmarzu ilu gości jest na górze, kto tam jeszcze jest!?
Wątek techniczny
Jeśli jest to możliwe biorę łuk ale jeśli jest za mało miejsca na mój łuk to wyciągam sztylety, odwaracam się plecami aby mieć za sobą toważyszy a przed sobą zejście z góry. Proszę MG o opis czy:
1) są to schody zabiegowe,proste, czy wachlarzowe,
2) czuć dym palącej się strzechy lub drewna?
3) karczma jest murowana czy drewniana
4) da się przez okno wyskoczyć
color]
i pyta
Karczmarzu ilu gości jest na górze, kto tam jeszcze jest!?
Ostatnio zmieniony 14 października 2011, 09:11 przez morgliht, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
Amras zabierał się właśnie za ściąganie zbroi, próbując się opatrzyć, gdy do jego uszy doszedł huk eksplozji na piętrze karczmy, razem z dźwiękiem poczuł na swej twarzy pęd gorącego powietrza wiejący po schodach. Przełknął tylko ślinę wietrząc kolejne kłopoty.
Margolas schylił się nad wciąż rzężącym półorkiem i bez zbędnych ceregieli zabrał się za obszukiwanie przeciwnika gdy do jego uszu dobiegł huk eksplozji z górnego piętra karczmy, półolbrzym aż cały podskoczył na dźwięk wybuchu, ściskając w ręce swój młot gotowy na wszystko.
Aalmangar krzycząc: -"Żywcem go! Żywcem! I dalej hajda, przesłuchać go trzeba." kierował swoje kroki w leżącego i zwijającego się półorka. Gdy do jego uszu dobiegł wybuch z piętra karczmy.
Kether łapiąc szybko swój młot i zastanawiając się czemu jego modlitwa nie została wysłuchana (rzut na WI 92, na ZW 54), łapiąc za klamkę i otwierając drzwi prowadzące na zewnątrz karczmy. Odwrócił swoją głowę na dźwięk dobiegającego z piętra karczmy wybuchu, wtem poczuł potężne uderzenie w pierś rzucające nim w środek karczmy. Kether tracąc równowagę i siła uderzenia odrzucony kopniakiem, dojrzał czteroręką postać wchodzącą do środka.(Kether oberwałeś krytykiem, ale całe szczęście dla Ciebie to tylko kopniak mający na celu odtrącenie Cię z wejścia do karczmy, straciłeś na moment oddech ale i także przytomność)
Wątek techniczny:
Rzuty na zaskoczenie:
Kether: 83 (oberwał kopniakiem, odtrącony stracił dech w piersiach a zarazem lądując na ziemi stracił niechybnie przytomność)
Amras: 94 (elf rozpinając swoją zbroję zauważył tylko wpadającego do środka Kethera, który wydał z siebie tylko przyduszony jęk i upadając jak worek kartofli, nie ruszał się. A do środka wszedł czteroręki malauk uzbrojony w dwie tarcze i dwa miecze)
Margolas: 69 (jako, że stał tyłem do wejścia karczmy usłyszał dźwięk padającego na podłogę ciała)
Aalmangar: 78 (wciąż wypowiadając swoje słowa kierował się w stronę leżącego na ziemi półorka, gdy prawie u jego stóp wylądował Kether ciśnięty z drzwi karczemnych, jakąś siłą)
Karczma jest drewniana, schody, które widzisz Amrasie to tylko kilkanaście stopni prowadzących na górę i umieszczonych między dwoma ścianami, czyli są to schody wbudowane w wewnątrz budynku a nie wolno stojące. Twoja postać z pewnością da radę wyskoczyć przez okno, ale pewnie będziesz musiał zostawić wszelkie swoje tobołki. Póki co do waszych nozdrzy doleciał zapach siarki i saletry, razem z fetorem spalenizny ludzkiego ciała. Karzma jest drewniana.
Do środka wchodzi właśnie malauk uzbrojony w dwie tarcze i dwa miecze, na sobie ma zbroję płaszczyznową, a za nim widać 2 półorków z wyciągniętymi szablami w rękach, i noszącymi lekkie kolczugi.
I jak tam moi X-meni???
Amras zabierał się właśnie za ściąganie zbroi, próbując się opatrzyć, gdy do jego uszy doszedł huk eksplozji na piętrze karczmy, razem z dźwiękiem poczuł na swej twarzy pęd gorącego powietrza wiejący po schodach. Przełknął tylko ślinę wietrząc kolejne kłopoty.
Margolas schylił się nad wciąż rzężącym półorkiem i bez zbędnych ceregieli zabrał się za obszukiwanie przeciwnika gdy do jego uszu dobiegł huk eksplozji z górnego piętra karczmy, półolbrzym aż cały podskoczył na dźwięk wybuchu, ściskając w ręce swój młot gotowy na wszystko.
Aalmangar krzycząc: -"Żywcem go! Żywcem! I dalej hajda, przesłuchać go trzeba." kierował swoje kroki w leżącego i zwijającego się półorka. Gdy do jego uszu dobiegł wybuch z piętra karczmy.
Kether łapiąc szybko swój młot i zastanawiając się czemu jego modlitwa nie została wysłuchana (rzut na WI 92, na ZW 54), łapiąc za klamkę i otwierając drzwi prowadzące na zewnątrz karczmy. Odwrócił swoją głowę na dźwięk dobiegającego z piętra karczmy wybuchu, wtem poczuł potężne uderzenie w pierś rzucające nim w środek karczmy. Kether tracąc równowagę i siła uderzenia odrzucony kopniakiem, dojrzał czteroręką postać wchodzącą do środka.(Kether oberwałeś krytykiem, ale całe szczęście dla Ciebie to tylko kopniak mający na celu odtrącenie Cię z wejścia do karczmy, straciłeś na moment oddech ale i także przytomność)
Wątek techniczny:
Rzuty na zaskoczenie:
Kether: 83 (oberwał kopniakiem, odtrącony stracił dech w piersiach a zarazem lądując na ziemi stracił niechybnie przytomność)
Amras: 94 (elf rozpinając swoją zbroję zauważył tylko wpadającego do środka Kethera, który wydał z siebie tylko przyduszony jęk i upadając jak worek kartofli, nie ruszał się. A do środka wszedł czteroręki malauk uzbrojony w dwie tarcze i dwa miecze)
Margolas: 69 (jako, że stał tyłem do wejścia karczmy usłyszał dźwięk padającego na podłogę ciała)
Aalmangar: 78 (wciąż wypowiadając swoje słowa kierował się w stronę leżącego na ziemi półorka, gdy prawie u jego stóp wylądował Kether ciśnięty z drzwi karczemnych, jakąś siłą)
Karczma jest drewniana, schody, które widzisz Amrasie to tylko kilkanaście stopni prowadzących na górę i umieszczonych między dwoma ścianami, czyli są to schody wbudowane w wewnątrz budynku a nie wolno stojące. Twoja postać z pewnością da radę wyskoczyć przez okno, ale pewnie będziesz musiał zostawić wszelkie swoje tobołki. Póki co do waszych nozdrzy doleciał zapach siarki i saletry, razem z fetorem spalenizny ludzkiego ciała. Karzma jest drewniana.
Do środka wchodzi właśnie malauk uzbrojony w dwie tarcze i dwa miecze, na sobie ma zbroję płaszczyznową, a za nim widać 2 półorków z wyciągniętymi szablami w rękach, i noszącymi lekkie kolczugi.
I jak tam moi X-meni???
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Armas widząc upadającgo kleryka automatycznie chwyta w lewą rękę miecz przeskakuję za ladę,która będzie stanowiła dodatkową obronę następnie prawą ręką wyciąga sztylet i wykonuje precyzyjny strzał rzucając w w czterorękiego olbrzyma.
Wątek techniczny
Wykonuje precyzyjny strzał za pomocą sztyletu bo pewenie moja broń ze względu na wyparowania olbrzyma i jego żywotność nic mu nie zrobią
Wątek techniczny
Wykonuje precyzyjny strzał za pomocą sztyletu bo pewenie moja broń ze względu na wyparowania olbrzyma i jego żywotność nic mu nie zrobią
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Północ.
Amras zorientowawszy się w sytuacji, zareagował szybkim skokiem za szynkwas i lądując zwinnie elf rzucił w stronę wchodzącego malauka sztyletem. Broń trafiła w pierś odzianą w zbroję i odbiła się od niej upadaąc na ziemie.
Malauk znalazł się wewnątrz pomieszczenia i zza hełmu garnczkowego usłyszeliście: -"Nawet kurwa nie drgnijcie!!!! Broń na ziemie i mordy w kubeł albo wszystkich Was tu zarezam!!!!"
Dwóch półorków z wyciągniętą bronią stało z tyłu malauka bacznie rozglądając się po pomieszczeniu.
Amras zorientowawszy się w sytuacji, zareagował szybkim skokiem za szynkwas i lądując zwinnie elf rzucił w stronę wchodzącego malauka sztyletem. Broń trafiła w pierś odzianą w zbroję i odbiła się od niej upadaąc na ziemie.
Malauk znalazł się wewnątrz pomieszczenia i zza hełmu garnczkowego usłyszeliście: -"Nawet kurwa nie drgnijcie!!!! Broń na ziemie i mordy w kubeł albo wszystkich Was tu zarezam!!!!"
Dwóch półorków z wyciągniętą bronią stało z tyłu malauka bacznie rozglądając się po pomieszczeniu.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Malauk w płaszczyznówce to jak na małego elfa trochę za wiele. Chyba czas zmykać z karczmy, tym bardziej, że coś się pali. Są w pomieszczeniu jakieś okna, które mogą posłużyć jako potencjalna droga ucieczki? Najchętniej wziąłbym jakiegoś zakładnika, ale nie sądzę, żeby nieprzytomny półork jakoś specjalnie speszył malauka i jego obstawę. Nawet swojego pracodawcy nie mogę wziąść w "zastaw", bo przecież zabić go chcą... Cóż, rozglądam się szybko za potencjalną drogą ucieczki, po czym porywam za rękę Gilreal i starm się wydostać wraz tanem Gotmundem i ewentualnie resztą drużyny.
Malauk w płaszczyznówce to jak na małego elfa trochę za wiele. Chyba czas zmykać z karczmy, tym bardziej, że coś się pali. Są w pomieszczeniu jakieś okna, które mogą posłużyć jako potencjalna droga ucieczki? Najchętniej wziąłbym jakiegoś zakładnika, ale nie sądzę, żeby nieprzytomny półork jakoś specjalnie speszył malauka i jego obstawę. Nawet swojego pracodawcy nie mogę wziąść w "zastaw", bo przecież zabić go chcą... Cóż, rozglądam się szybko za potencjalną drogą ucieczki, po czym porywam za rękę Gilreal i starm się wydostać wraz tanem Gotmundem i ewentualnie resztą drużyny.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek techniczny:
Chciałbym usłyszeć konkretnie co robicie po słowach malauka, czy jednak kombinujecie coś czy podporządkowujecie się jego słowom?
No może oprócz Ketha leżącego na podłodze:-))
8ART w karczmie jest 6 okien w których bez problemu zmieścisz się skacząc na szczupaczka.
Chciałbym usłyszeć konkretnie co robicie po słowach malauka, czy jednak kombinujecie coś czy podporządkowujecie się jego słowom?
No może oprócz Ketha leżącego na podłodze:-))
8ART w karczmie jest 6 okien w których bez problemu zmieścisz się skacząc na szczupaczka.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Północ.
Aalmangar rozważał cały czas swoje położenie i możliwości, Amras stojąc za szynkwasem zerkał w stronę drzwi do kuchni tuż po jego lewej ręce a prowadzących pewnie na zaplecze karczmy ( kuchnia, spiżarnia czy inne takie pomieszczenia), Margolas zastawiając się swoją tarczą ściskał swój młot czekając na rozwój sytuacji. Kether ciężko dysząc leżał na podłodze i rozcierał swoją pierś.
Chłopi cały czas leżeli pod ostatnim stołem nawet nie patrząc co się dzieje w karczmie, Gotmund i Gilrael schowani za przewróconym stołem, karczmarz zniknął gdzieś, na ziemi leżą dwa ciała ludzkich żołnierzy jeden ma wbity w lewy oczodół sztylet a drugiemu wystaje z krtani takie samo ostrze, o stół zasłaniający wejście do alkierza oparty w siadzie jest półork (półork 1), któremu na ustach cały czas pojawia się krew z bąbelkami powietrz, drugi z półorków leży zwiniety w kłębek na ziemi tuż obok stóp Aalmangara.
Aalmangar rozważał cały czas swoje położenie i możliwości, Amras stojąc za szynkwasem zerkał w stronę drzwi do kuchni tuż po jego lewej ręce a prowadzących pewnie na zaplecze karczmy ( kuchnia, spiżarnia czy inne takie pomieszczenia), Margolas zastawiając się swoją tarczą ściskał swój młot czekając na rozwój sytuacji. Kether ciężko dysząc leżał na podłodze i rozcierał swoją pierś.
Chłopi cały czas leżeli pod ostatnim stołem nawet nie patrząc co się dzieje w karczmie, Gotmund i Gilrael schowani za przewróconym stołem, karczmarz zniknął gdzieś, na ziemi leżą dwa ciała ludzkich żołnierzy jeden ma wbity w lewy oczodół sztylet a drugiemu wystaje z krtani takie samo ostrze, o stół zasłaniający wejście do alkierza oparty w siadzie jest półork (półork 1), któremu na ustach cały czas pojawia się krew z bąbelkami powietrz, drugi z półorków leży zwiniety w kłębek na ziemi tuż obok stóp Aalmangara.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
- Ja tam spokojny bendem. Szlachetnie urodzony kaske za obrone swej osoby obiecywal, ale glowy przeca za zloto nie podloze, nie? - rzekl Margolas zdajac sie akceptowac przewage napastnikow. Jednoczesnie caly czas bacznie przyglada sie wydarzeniom gotow w kazdej chwili do akcji.
Czekam na rozwoj wypadkow. Tak naprawde przeciez nie musze sie dalej angazowac, ale z drugiej strony nie wiem jakie napastnicy maja co do mojej osoby zamiary... jesli beda chcieli atakowac, to sie bronie. Na orkow mlotek starczy, na malauka moze bede musial chwycic za mlotka wiekszego braciszka.
Czekam na rozwoj wypadkow. Tak naprawde przeciez nie musze sie dalej angazowac, ale z drugiej strony nie wiem jakie napastnicy maja co do mojej osoby zamiary... jesli beda chcieli atakowac, to sie bronie. Na orkow mlotek starczy, na malauka moze bede musial chwycic za mlotka wiekszego braciszka.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Północ.
Allmangaar pomyslal, ze obiektywnie rzecz biorac, nie wie czego chce malauk, wiec nie bardzo mogl skutecznie zareagowac. Wciaz byl nabuzowany strachem i stresem. Postanowil wybadac o co dokladnie chodzi w calej rozrobie i wtedy ewentualnie podjac jakies kroki, byc moze nawet desperackie. Krzyknal do malauka: - Tylko spokoj was uratuje. Porozmawiajmy jak cywilizowane istoty. Czego chcesz zakuty w zelazo mezu?
Watek techniczny
Rozwazam zaspiewanie piesni, ale nie wiem jakie znajduja sie w moim repertuarze, a sprawdze to dopiero wieczorem jak wroce z pracy. Skok przez okno to jakies wyjscie ale nie pociagne za soba nikogo, a za oknem i tak pewnie czaja sie siepacze zakutego lba:)
Allmangaar pomyslal, ze obiektywnie rzecz biorac, nie wie czego chce malauk, wiec nie bardzo mogl skutecznie zareagowac. Wciaz byl nabuzowany strachem i stresem. Postanowil wybadac o co dokladnie chodzi w calej rozrobie i wtedy ewentualnie podjac jakies kroki, byc moze nawet desperackie. Krzyknal do malauka: - Tylko spokoj was uratuje. Porozmawiajmy jak cywilizowane istoty. Czego chcesz zakuty w zelazo mezu?
Watek techniczny
Rozwazam zaspiewanie piesni, ale nie wiem jakie znajduja sie w moim repertuarze, a sprawdze to dopiero wieczorem jak wroce z pracy. Skok przez okno to jakies wyjscie ale nie pociagne za soba nikogo, a za oknem i tak pewnie czaja sie siepacze zakutego lba:)
Ostatnio zmieniony 14 października 2011, 14:19 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Ból promieniujący z klatki piersiowej wydawał się wręcz nieznośny, toteż z oczu Kethera wciąż ciekły wymuszone cierpieniem łzy. Posykując przez zaciśnięte zęby oriakanin odwrócił się niemrawo w bok i z miejsca tego ruchu pożałował, tak bardzo rozbolały go ponownie piersi. W myślach kleryka pojawił się przebłysk strachu na myśl o połamanych żebrach, nie czuł jednak w ustach charakterystycznego posmaku miedzi mogącego świadczyć o zalegającej w płucach krwi.
Ta konkluzja otrzeźwiła go na tyle, by opanowawszy atak paniki zdołał przenieść spojrzenie na wnętrze izby. Dopiero teraz pojął, co takiego go spotkało, kiedy wiedziony chęcią jak najszybszego wydostania się na zewnątrz otworzył drzwi karczmy. Czekający już za nimi czteroręki półolbrzym zwalił go bez trudu z nóg, co nie było żadną sztuką zważywszy na dysproporcje pomiędzy rosłym malaukiem i szczupłym sługą Oriaka.
Aster Kether leżał w bezruchu wstrzymując swój oddech i spozierając szeroko otwartymi oczami na odzianego w ciężkie płyty olbrzyma, mogącego zapewne w pojedynkę zarąbać wszystkich obecnych w izbie nieszczęśników. Z góry wciąż dobiegały wrzaski palących się ludzi i szczęk stali, ale cały świat oriakańskiego duchownego zamykał się na potężnej postaci malauka.
Wątek techniczny
Samobójstwo mi nie podchodzi, wszak jeszcze nie zrobiłem swego interesu życia. Chętnie dowiem się jakie mam szanse po nagłym zerwaniu na ucieczkę na zewnątrz? (chociaż liczę się z tym, że są tam być może inni intruzi). Nie będę rzucał żadnych zaklęć ani atakować, jeśli nie będę bezpośrednio zagrożony, a nawet wtedy w pierwszej kolejności będę się próbował salwować ucieczką.
Ciekawi mnie, co na to wszystko powie kthan Oriaka w Halladorze jak mu się poskarżę? Kto to widział, żeby szlachta (tym bardziej malaucka) tak traktowała cywilizowanego kapłana!
Ból promieniujący z klatki piersiowej wydawał się wręcz nieznośny, toteż z oczu Kethera wciąż ciekły wymuszone cierpieniem łzy. Posykując przez zaciśnięte zęby oriakanin odwrócił się niemrawo w bok i z miejsca tego ruchu pożałował, tak bardzo rozbolały go ponownie piersi. W myślach kleryka pojawił się przebłysk strachu na myśl o połamanych żebrach, nie czuł jednak w ustach charakterystycznego posmaku miedzi mogącego świadczyć o zalegającej w płucach krwi.
Ta konkluzja otrzeźwiła go na tyle, by opanowawszy atak paniki zdołał przenieść spojrzenie na wnętrze izby. Dopiero teraz pojął, co takiego go spotkało, kiedy wiedziony chęcią jak najszybszego wydostania się na zewnątrz otworzył drzwi karczmy. Czekający już za nimi czteroręki półolbrzym zwalił go bez trudu z nóg, co nie było żadną sztuką zważywszy na dysproporcje pomiędzy rosłym malaukiem i szczupłym sługą Oriaka.
Aster Kether leżał w bezruchu wstrzymując swój oddech i spozierając szeroko otwartymi oczami na odzianego w ciężkie płyty olbrzyma, mogącego zapewne w pojedynkę zarąbać wszystkich obecnych w izbie nieszczęśników. Z góry wciąż dobiegały wrzaski palących się ludzi i szczęk stali, ale cały świat oriakańskiego duchownego zamykał się na potężnej postaci malauka.
Wątek techniczny
Samobójstwo mi nie podchodzi, wszak jeszcze nie zrobiłem swego interesu życia. Chętnie dowiem się jakie mam szanse po nagłym zerwaniu na ucieczkę na zewnątrz? (chociaż liczę się z tym, że są tam być może inni intruzi). Nie będę rzucał żadnych zaklęć ani atakować, jeśli nie będę bezpośrednio zagrożony, a nawet wtedy w pierwszej kolejności będę się próbował salwować ucieczką.
Ciekawi mnie, co na to wszystko powie kthan Oriaka w Halladorze jak mu się poskarżę? Kto to widział, żeby szlachta (tym bardziej malaucka) tak traktowała cywilizowanego kapłana!