PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
Amras z Margolasem zajęci byli niesieniem pomocy szlacheckiej parze, głośno przy tym zaznaczając swój udział w ich obronie.
Błazen usilnie starał się pomóc kobiecie z raną głową od rzutu dzbankiem, ale zanim zdążył zrobić cokolwiek towarzyszący jej trzej mężczyźni szybko i sprawnie wynieśli ją z karczmy razem z pomagającymi im kobietami.
Widząc to kuglarz ruszył w stronę swoich rzeczy, walających się na podłodze razem z dobytkiem innych.
Gotmund powoli odzyskiwał świadomość rozglądając się wkoło, po czym zauważył swoją panią i klękając przy niej odgarniał jej włosy sprawdzając czy nic jej nie jest, zorientowawszy się chyba, że straciła przytomność podniósł wzrok na Amrasa: -"Wezwij no przyjacielu żonę karczmarza, i niechaj z córką szybko przybędą" a ty tutaj zwrócił się do półolbrzyma: -"Zawołałbyś karczmarza do nas tutaj? Proszę Was pomóżcie mi a nie zapomnę Wam tego!"
Amras z Margolasem zajęci byli niesieniem pomocy szlacheckiej parze, głośno przy tym zaznaczając swój udział w ich obronie.
Błazen usilnie starał się pomóc kobiecie z raną głową od rzutu dzbankiem, ale zanim zdążył zrobić cokolwiek towarzyszący jej trzej mężczyźni szybko i sprawnie wynieśli ją z karczmy razem z pomagającymi im kobietami.
Widząc to kuglarz ruszył w stronę swoich rzeczy, walających się na podłodze razem z dobytkiem innych.
Gotmund powoli odzyskiwał świadomość rozglądając się wkoło, po czym zauważył swoją panią i klękając przy niej odgarniał jej włosy sprawdzając czy nic jej nie jest, zorientowawszy się chyba, że straciła przytomność podniósł wzrok na Amrasa: -"Wezwij no przyjacielu żonę karczmarza, i niechaj z córką szybko przybędą" a ty tutaj zwrócił się do półolbrzyma: -"Zawołałbyś karczmarza do nas tutaj? Proszę Was pomóżcie mi a nie zapomnę Wam tego!"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Margolas nie mogl przecie odmowc tak uprzejmej prosbie. Odwrocil sie na piecie, a z jego piersi wydarl sie glosny okrzyk - Karczmarzu!!! Tan Gotmund prosi do siebie!!! Ino chybko! - od tego piekienego ryku pozostali goscie az podskoczyli na miejscach... Margolas zas tylko odwrocil sie do szlachcica z zadowolonym usmiechem.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy. Przy stajni.
Kether dostrzegł młodego stajennego-orka, który biegł w jego stronę wołając: -"Widzicie coś tam panie? A gdzie straż się podziała i reszta wojaków szlachcica?". Kether właśnie rozglądał się po śladach przy bramie, które ciągnęły się aż do wrót stajni.
Chłopak staną jak w ryty na widok gestu który w jego stronę pokazał kapłan. Ostrożnie i cicho podszedł do Kethera: -"Co jest Panie, co tam widzicie?"
Kether dostrzegł młodego stajennego-orka, który biegł w jego stronę wołając: -"Widzicie coś tam panie? A gdzie straż się podziała i reszta wojaków szlachcica?". Kether właśnie rozglądał się po śladach przy bramie, które ciągnęły się aż do wrót stajni.
Chłopak staną jak w ryty na widok gestu który w jego stronę pokazał kapłan. Ostrożnie i cicho podszedł do Kethera: -"Co jest Panie, co tam widzicie?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
Margolas wiele nie zastanawiając się, odwrócił się i ryknął z całej siły swoich płuc wołając karczmarza, zaskoczeni znajdujący się w środku ludzie po raz kolejny tego wieczoru zostali wystraszeni. Gotmund spoglądał na krzyczącego półolbrzyma, gdy ten skończył odrzekł: -"Dzięki, chyba wszyscy już słyszeli, ale już może wystarczy przyjacielu, mam jeszcze jedną prośbę do Was moglibyście sprawdzić co z moimi ludźmi w stajni? Ja tym czasem oddam żonę w ręce kobiet, niech się nią zajmą a my będziem mogli pogadać spokojnie. Po tych słowach wziął połelfkę na ręce i ruszył między leżącymi na podłodze trupami, w górę schodów na górę.
Margolas wiele nie zastanawiając się, odwrócił się i ryknął z całej siły swoich płuc wołając karczmarza, zaskoczeni znajdujący się w środku ludzie po raz kolejny tego wieczoru zostali wystraszeni. Gotmund spoglądał na krzyczącego półolbrzyma, gdy ten skończył odrzekł: -"Dzięki, chyba wszyscy już słyszeli, ale już może wystarczy przyjacielu, mam jeszcze jedną prośbę do Was moglibyście sprawdzić co z moimi ludźmi w stajni? Ja tym czasem oddam żonę w ręce kobiet, niech się nią zajmą a my będziem mogli pogadać spokojnie. Po tych słowach wziął połelfkę na ręce i ruszył między leżącymi na podłodze trupami, w górę schodów na górę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
Amras wiele nie myśląc ruszył w stronę swoich rzeczy leżących na podłodze, był już tam kuglarz który także wyciągał swoje tobołki z pomiędzy szczątków wieczornego jadła, elf zarzucił na siebie płaszcz pojękując z cicha z powodu swojej rany, przerzucił na plecy łuk z kołczanem i wyciągając miecz ruszył w stronę drzwi na zewnątrz. Z góry dobiegł Was głos karczmarza wołający swoją żonę na górę, po czym dobiegły Was szybkie kroki dochodzące ze schodów.
Amras wyciągając miecz wyszedł na zewnątrz, poczuł chłód na całym ciele, po czym dostrzegł zamkniętą bramę na wprost, po prawej, w oborze zapalające się powoli lampy i jakieś cienie wewnątrz, a po lewej dwie postaci bacznie przyglądające się ziemi stojące blisko wrót do stajni.
Amras wiele nie myśląc ruszył w stronę swoich rzeczy leżących na podłodze, był już tam kuglarz który także wyciągał swoje tobołki z pomiędzy szczątków wieczornego jadła, elf zarzucił na siebie płaszcz pojękując z cicha z powodu swojej rany, przerzucił na plecy łuk z kołczanem i wyciągając miecz ruszył w stronę drzwi na zewnątrz. Z góry dobiegł Was głos karczmarza wołający swoją żonę na górę, po czym dobiegły Was szybkie kroki dochodzące ze schodów.
Amras wyciągając miecz wyszedł na zewnątrz, poczuł chłód na całym ciele, po czym dostrzegł zamkniętą bramę na wprost, po prawej, w oborze zapalające się powoli lampy i jakieś cienie wewnątrz, a po lewej dwie postaci bacznie przyglądające się ziemi stojące blisko wrót do stajni.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Aalmangar ruszyl za półolbrzymem na zewnatrz wyglądając ciekawie co rusz zza pleców mężczyzny. Sądził, że plecy olbrzyma w razie jakichś nieprzewidzianych wypadków mogą stanowić całkiem niezłą ochronę - Co tam sie dzieje do kroćset? Co znaleźli? Mówże olbrzymie! Postawie złocisza, że wóz skarbny rabusie zagarnęli, ale w sumie to ja nic nie wiem... Ach pójdą nasze podatki na kurwy nicponi. Nie przewalą tego wszystkiego, bo by im kuśki uschły:)
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy.
Amras ledwie wyszedł z karczmy i zdążył się rozejrzeć po dziedzińcu, gdy usłyszał skrzypienie otwieranych drzwi, i ujrzał wychodzących na zewnątrz półolbrzyma i przeciskającego się i wrzeszczącego obok niego kuglarza: -"- Co tam sie dzieje do kroćset? Co znaleźli? Mówże olbrzymie! Postawie złocisza, że wóz skarbny rabusie zagarnęli, ale w sumie to ja nic nie wiem... Ach pójdą nasze podatki na kurwy nicponi. Nie przewalą tego wszystkiego, bo by im kuśki uschły"
Amras już wiedział, że z nijakiego zaskoczenia mowy być nie może. To samo Kether stojący kilkanaście metrów od nich i skradający się do stajni wraz ze stajennym odwrócili się szybko w stronę wychodzących i ciężko westchnęli, ale nie zrażony tym incydentem kleryk przyłożył palec wskazujący do ust wykonując gest, a drugą ręką zaczął nawoływać ich w swoją stronę. Po czym powoli ruszył w stronę wrót stajennych.
Amras ledwie wyszedł z karczmy i zdążył się rozejrzeć po dziedzińcu, gdy usłyszał skrzypienie otwieranych drzwi, i ujrzał wychodzących na zewnątrz półolbrzyma i przeciskającego się i wrzeszczącego obok niego kuglarza: -"- Co tam sie dzieje do kroćset? Co znaleźli? Mówże olbrzymie! Postawie złocisza, że wóz skarbny rabusie zagarnęli, ale w sumie to ja nic nie wiem... Ach pójdą nasze podatki na kurwy nicponi. Nie przewalą tego wszystkiego, bo by im kuśki uschły"
Amras już wiedział, że z nijakiego zaskoczenia mowy być nie może. To samo Kether stojący kilkanaście metrów od nich i skradający się do stajni wraz ze stajennym odwrócili się szybko w stronę wychodzących i ciężko westchnęli, ale nie zrażony tym incydentem kleryk przyłożył palec wskazujący do ust wykonując gest, a drugą ręką zaczął nawoływać ich w swoją stronę. Po czym powoli ruszył w stronę wrót stajennych.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Na widok możliwych kłopotów w Margolasie zaszła dziwna przemiana. O ile jeszcze przed momentem przypominał nieco ociężałego misia, o tyle teraz jego krok był krokiem drapieżnika, cichym i zadziwiająco lekkim biorąc pod uwagę jego rozmiary...
Gdy już znalazł się w pobliżu stajni nie rzekł ani słowa posłał tylko pytające spojrzenie.
Rozumiem, że mam na sobie zbroję, młotek i tarczę?
Gdy już znalazł się w pobliżu stajni nie rzekł ani słowa posłał tylko pytające spojrzenie.
Rozumiem, że mam na sobie zbroję, młotek i tarczę?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy. Przed stajnią.
Keth stanął przed wrotami, nasłuchując wszelkich dźwięków z wewnątrz stajni, zauważył jak w jego stronę ruszyli Margolas z Amrasem którzy właśnie wyszli z karczmy, powoli i ostrożnie zmierzali w stronę nasłuchującego kleryka.
Watek techniczny:
Keth tak masz przy sobie młotek, tak samo jak Margolas ma swoją tarcze, młot i zbroje na sobie, Amras według deklaracji ma na plecach łuk i kołczan a w ręku miecz, na sobie płaszcz i zbroje.
Keth stanął przed wrotami, nasłuchując wszelkich dźwięków z wewnątrz stajni, zauważył jak w jego stronę ruszyli Margolas z Amrasem którzy właśnie wyszli z karczmy, powoli i ostrożnie zmierzali w stronę nasłuchującego kleryka.
Watek techniczny:
Keth tak masz przy sobie młotek, tak samo jak Margolas ma swoją tarcze, młot i zbroje na sobie, Amras według deklaracji ma na plecach łuk i kołczan a w ręku miecz, na sobie płaszcz i zbroje.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."