PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 października 2011, 07:18

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy. Przed stajnią.

Aalmangar ucichl widzac co sie swieci, podazal wciaz cicho skryty za plecami pololbrzyma. Nieco mu ulzylo na duszy, bo wciaz nie zdazyl zmienic szat. Dwa upaprane zestawy ciuchow roboczych w jedna noc to byloby za duzo elfa. Zalamalby sie kompletnie...


Watek techniczny

Trzymam sie Amrasa i ukradkiem spogladam co sekunde, zeby miec poglad sytiacji, sztylety w podoredziu. W razie walki ten sam schemat co karczmie rzut 3 sztyletami a czwarty zostaje w reku do ewentualnej samoobrony.
Ostatnio zmieniony 20 października 2011, 08:52 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 października 2011, 08:09

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Przystanąwszy opodal wejścia do stajni Kether podrapał się lewą dłonią po głowie, wyraźnie czymś zafrasowany, potem zaś obejrzał się w stronę towarzyszy.

- Już raz dowiedliście swego męstwa i nieustraszonego ducha, tedy iście nie przystoi, by teraz odbierać wam prawo do tego samego - oznajmił oriakanin unosząc znacząco brwi i szczękając jednocześnie z zimna zębami - Wleźcie tam i sprawdźcie, czy nim nam nie grozi, a nie krępujcie, jeśli to co złego. Możecie być w gniewie straszni, ja was do opamiętania wzywał nie będę. A jakbyście pomocy potrzebowali, nie wahajcie się zakrzyknąć, cały czas będę tutaj. Jeno krzykniecie, a w trymiga popędzę szukać jakowejś pomocy.


Wątek techniczny

I co teraz, test na CH-300? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 października 2011, 08:56

Watek techniczny

Po co ten rzut na CH-300? Przeciez i tak wejdziemy, a kaplan wejdzie z nami;) Zrobmy zrzutke i wrzucmy te 12 srebrnikow do stajni. Przeciez nie przystoi kaplanowi mitrylowego boga na takie marnotrawstwo patrzec:)

Sorry za offtopa

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 20 października 2011, 10:48

Margolas zerknal na kaplana, zmarszczyl lekko brwi i wzruszyl ramionami. Przykleknal na kolano i przyglada sie sladom prowadzacym do stajni.

Co to za slady? Cos bylo ciagniete? Trupy straznikow wleczone, tak ze stopy wyryly te slady? Czy cos innego? Jakies slady krwi? Cos wiecej?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 20 października 2011, 15:31

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy. Przed stajnią.

Półolbrzym przyglądał się śladom na śniegu, nie było widać śladów krwi, od bramy biegły dwa podwójne, podłużne rowki prowadzące do stajni, jakby ktoś coś ciągnął od bramy do stajni albo i odwrotnie.
Wszyscy spojrzeli po sobie zastanawiając się co dalej.
Wiatr powoli przybierał na sile i pojawiała się coraz więcej płatków śniegu.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 20 października 2011, 16:05

Amras widząc ślady na śniegu przygląda się im uważnie, następnie szeptem mówi.
Idę zobaczyć do stajni. Może jeszcze któryś z napastników tu jest jeszcze.
Powiedziawszy to skrada się do stajni przy zacienionej części ściany tak aby było go jak najmniej widać

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 października 2011, 22:08

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Im dłużej Kether na zagadkowe ślady spoglądał, tym bardziej bladł, a jego dłonie po krótkiej chwili zaczęły drżeć jeszcze mocniej i bynajmniej nie z zimna. Na twarzy kapłana Mitrylowego Boga pojawił się wyraz przemożnego cierpienia, którego źródłem nie był fizyczny ból.

- Popatrzcie na te bruzdy w ziemi - wyjąkał oriakanin - Coś mi mówi, że wiem, co je uczyniło...

Ignorując pełne niepokoju spojrzenia towarzyszy duchowny przyklęknął wspierając się jedną ręką na młocie, a drugą dotykając podłużnych kolein wygniecionych w rozmiękłym od topniejącego śniegu majdanie.

- A jeśli tu był jeno jeden malauk? A jeśli ich było dwóch? - myślał na głos kapłan - Tedy nim weszli do karczmy, mogli uczynić coś innego strasznego! Takie ślady mógł pozostawić koń, jeśli go dwa malauki pod przednie pachy ujęły, a za bramę pociągnęły! Tylnymi kopytami w ziemi orał, stąd takowe bruzdy! A malauki na konie straszniście przepadzite! Boski Oriaku, spraw, by to nie był mój koń! Czy wy wiecie, ile za tego konia zapłaciłem?!


Wątek techniczny

Cały aż drżę z niepokoju...

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 20 października 2011, 23:07

- Jakby konia wlekli, to też by jucha była. Trup to trup, a konia po dobroci za nogi nie złapiesz.

Nie chce mi się czkekać. Jakoś nie widzi mi się, żeby ktoś zostawiał przy życiu ludzi w gospodzie a zastawiał pułapkę w stajni. Może logika nie jest najsilniejszą stroną olbrzymów, ale taki wariant nie pasuje mi nawet do elfickiego sposobu myślenia :p

Margolas wstał na nogi. Otrzepał kolana ze śniegu i ruszył w kieruku wrót. - Ruszmy dupska, bo nam odmarzną. Nie sądze, żeby ktoś był w środku. Aby jednak nie być zupełonie odsłonięty popycham drzwi zastawiając się jednosześnie tarczą.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 października 2011, 01:05

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Wrota cofneły się pchnięte przez Margolasa. Aalmangar z wrodzonej ciekawości ruszył do przodu zbadać co za tajemnice skrywała stajnia. Obawiał się, że znajdzie sie w niej reszta żołnierzy tana Gotmunda, zawleczona do stajni w stanie bynajmniej nie wskazującym na dalszą chęć współpracy...

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 04:41

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy. Przed stajnią.

Amras pokazując na siebie zatoczył ręką półokrąg wskazując w stronę stajni, po czym ruszył obok ściany w stronę tylnej części stajni.
Margolas złapał za uchwyt wrót i pociągnął je do siebie zostawiając sobie na tyle miejsca aby mógł swobodnie wejść do środka.
Wewnątrz półolbrzym nie dostrzegał nic, nie było tam żadnego źródła światła i półolbrzym dopiero po chwili dostrzegł oddzielne zagrody dla koni i do jego uszy doszedł dźwięk uderzania kopytem o podłoże, po chwili rżenie konia. Margolas wszedł do środka, zanim wślizgnął się Aalmangar rozglądając uważnie, na samym końcu we wrotach stanął kleryk szukając wzrokiem swojego konia.
Wewnątrz jest około 10 zagród dla koni po jednej stronie, na środku stajni dostrzegacie dwa wozu stojące obok siebie, w stajni konie zaczęły się denerwować, biją kopytami o ziemie i co niektóre zaczęły rżeć.
W tym samym czasie od drugiej strony stajni uchyliły się mniejsze drzwi i do środka wszedł Amras, rozglądając się i podnosząc w waszą stronę rękę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 21 października 2011, 08:31

Amras widząc że nie ma wrogów w stajni wyszukuje uważnie śladów krwi, przyglada się wozom, patrzy czy coś na nich nie jest schowane i co najważniejsze sprawdza czy jego koń nie padł ofiarą koniożęrnego malauka. Jak nic nie znajdziemy mówi
Idę zobaczyć w drugą stronę śladów, może przy bramie coś znajdziemy?
Mówiąc to udaje się do wyjścia. Miecz chowa do pochwy wyciąga łuk i strzałe i z tym uzbrojeniem udaje się do bramy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 października 2011, 08:43

Wątek techniczny

Przy bramie nic podejrzanego nie zauważyłem, kiedy ją zamykałem, ale naturalnie nie deklarowałem wtedy, że się uważnie rozglądam, więc może ci zabici strażnicy wciąż jeszcze gdzieś tam leżą wrzuceni za kupę gnoju.

Ale dalsze poszukiwania zabójców pozostawiam już drużynowym rzeźnikom, ja sam wracam do głównej izby, ponieważ chciałbym porozmawiać czym prędzej z tanem Gotmundem. Ponieważ wymieniliśmy uprzejmości tuż przed rozpoczęciem sieczki, zapodam od razu zestaw pytań do wkomponowania w post Mordimera:

- Cosik mi się zdawa, że owi zbrodzienie nie byli wam obcy, panie. Skoro podnieśli rękę przy okazji na kapłana Oriaka, wyrządzili krzywdę kultowi Mitrylowego Boga, a zatem i mi stali się wrogami. Co to za jedni?

- Oni wiedzieli, po co tu przychodzą, wszystko przemyślnie zaplanowali. Jeśli umyślili sobie porwać ów kufer, coście go na górze trzymali, mus mi wiedzieć, co tam było w środku. Złoto, mitryl? Rubiny? Insze klejnoty? Straszniście to dla nich cenne było.

- Wielu wiedziało o waszym przejeździe przez te strony, panie? Wszak ci dwaj, co bitkę wszczęli przybyli tutaj jeszcze przed wami i spokojnie czekali, aż się rozgościcie. Znaczy się, wiedzieli, żeście w drodze i że będziecie tu popasać. Skąd mogli się tego dowiedzieć?

- Co zamierzacie teraz uczynić? Skrzyknąć chłopów i najmitów i pospołu z waszymi żołdakami w pościg ruszyć czy do Halladoru uchodzić, namiestnika królewskiego o wszystkim powiadomić?

Myślę, że odpowiedzi można spokojnie umieścić w wątku głównym, a nie w PW, i tak prędzej czy później Kether podzieli się informacjami z resztą drużyny.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 11:31

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Stajnia.

Przeszukując stajnie Amras dokładnie oglądał podłogę w poszukiwaniu jakiś śladów, tak samo Margolas przeglądał po kolei zagrody dla koni.
Amras przechodząc obok jednego boksu tuż naprzeciw stojącym wozom zwrócił uwagę na wystający spod słomy kapalin. Przystanąwszy szeptem zawołał innych w ta stronę kładąc jednocześnie palec na ustach.
Zaciekawiony półolbrzym ruszył w tamtą stronę razem z drepczącym mu po pietach elfickim kuglarzem.

W tej zagrodzie leży duża ilość słomy, wygląda jak kopiec tak do metra wysokości, i przed tą słomą zauważyliście leżący kapalin.
Po chwili zauważyliście, że stos słomy delikatnie się poruszył.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 12:00

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI.

Kether zerknąwszy tylko do stajni nie zauważył niczego, przez chwilę zastanawiał się co dalej. Ruszył w stronę karczmy aby porozmawiać z Gotmundem i dowiedzieć się czego właśnie byli tutaj świadkiem.
W środku karczmy karczmarz właśnie ustawia przewrócone stoły i ławy razem z jednym stajennym, na jednej z ław siedzi ranny żołnierz opatrywany właśnie przez żonę karczmarza.
Cztery trupy ułożone są obok drzwi karczmy. Przykryte białym materiałem, który gdzieniegdzie przesiąkł krwią.
-"Karczmarzu gdzie jest tan Gotmund, muszę szybko z nim pomówić, pilna i nie mogąca czekać sprawa, prowadź zatem"
Ustawiając ławę odwrócił się w stronę Kethera: -"Już już czcigodny, już prowadzę" po czym ruszył w górę schodów, doprowadzając kleryka przed drzwi zajmowane przez Gotmunda i Gilrael: -"Panią sie tera moja córa opiekuję Panie a Wy tam nic na dworze nie znaleźli ciekawego?" .
Nie czekając na dalsze pytanie Kether zapukał w drzwi, zza których po chwili wyłonił się Gotmund, wychodząc na korytarz zamknął za sobą drzwi: -"Oj biedna ta moja połowica, taka przestraszona, że ledwie oddychać może, a jak tam na dworze znaleźliście coś?".
-"Szukają tam na zewnątrz ale ja nie w tej sprawie mam do waszmości kilka pytań, można by gdzieś siąść i w końcu szczerze pomówić?".
Gotmund pocierając brodę patrzył klerykowi prosto w oczy po czym zwrócił się do niego: -"Mamy o czym pogadać i mam za co Wam dziękować, drogi przyjacielu poproś gospodarza aby nam gdzieś miejsce zrobił dał jakieś wino i ja zaraz zejdę do Was na dół i pogadamy tylko upewnię się jak się moja połowica czuje.". Po czym skłonił lekko głową i otwierając drzwi wszedł do pokoju.
Kether zszedł na dół karczmy i zobaczył jak dwóch stajennych wynosi już ostatniego trupa na zewnątrz. Poprosiwszy karczmarza o jakieś miejsce do rozmowy i zaopatrzenie w jakże niezwykły środek na rozwiązywanie języków-alkohol, Kether usiadł w pokazanym mu przez karczmarza alkierzu. Po chwili sam przyniósł tacę z dwoma dzbankami i kilkoma kubkami i postawił na stole, zabrał się za wycieranie kałuży krwi na podłodze. W tej samej chwili z góry zszedł, trzymając miecz w pochwie, Gotmund, zatrzymując się na chwilę przy rannym żołnierzu: -"Przeżył ktoś z naszych jeszcze? Idź no sprawdź". Zamienił parę zdań z karczmarzem i przysiadł się do stołu siadając na przeciwko Kethera.
-"Chcieliście kapłanie mówić, więc słucham." Po czym nalał sobie do kubka i wypił jednym haustem.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 21 października 2011, 12:01

Wyciagamy spod slomy straznikow... Ranni czy tylko ogluszeni?

ODPOWIEDZ