PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 12:31

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Rozmowa z Gotmundem.

Kether zaczął od razu nie czekając na nic wyrzucił z siebie potok słów:
- Cosik mi się zdawa, że owi zbrodzienie nie byli wam obcy, panie. Skoro podnieśli rękę przy okazji na kapłana Oriaka, wyrządzili krzywdę kultowi Mitrylowego Boga, a zatem i mi stali się wrogami. Co to za jedni?
-Osobiście nie znam tych co tutaj zginęli, a potem nie pamiętam zbyt wiele z tego co się stało, ale mogę się tylko domyślać kto ich wynajął. Cztery lata temu zmarł mój ojciec i zostawił cały swój majątek mnie, a trzeba Ci wiedzieć, że był podróżnikiem, uwielbiał przygody, wyprawy, poszukiwania i to wszystko, nazwoził mase skarbów, różnistych. Jedne były cenne drugie stare i zniszczone, przesiadywał nad nimi całymi godzinami. Ale jak mu się zmarło trza było większość posprzedawać bo nikt nie wiedział po co i do czego niektóre służyły. I tak jak sprzedalim te stare rupiecie, chciałem w tej komnacie postawić kominek, z takim wiecie magicznym kamieniem co grzeje cały czas, i jak ścianę burzyliśmy, znaleziono mały kuferek-ten co go ukradli-a w nim pewne księgi i jeden ze skarbów ojca.
- Oni wiedzieli, po co tu przychodzą, wszystko przemyślnie zaplanowali. Jeśli umyślili sobie porwać ów kufer, coście go na górze trzymali, mus mi wiedzieć, co tam było w środku. Złoto, mitryl? Rubiny? Insze klejnoty? Straszniście to dla nich cenne było.
-To prawda wiedzieli co wiozę, cenne samo w sobie prawie bez wartości, była to miedziana płytka wyglądała jakby ćwierć koła, miała dziwne rysunki i znaczki na obwodzie. Stara pamiątka rodzinna, ukrywająca coś więcej, ale o tym dowiedziałem się niedawno. Słucham dalej.
- Wielu wiedziało o waszym przejeździe przez te strony, panie? Wszak ci dwaj, co bitkę wszczęli przybyli tutaj jeszcze przed wami i spokojnie czekali, aż się rozgościcie. Znaczy się, wiedzieli, żeście w drodze i że będziecie tu popasać. Skąd mogli się tego dowiedzieć?
-Hm co roku jeżdżę tędy aby podatek zawieść do Halladoru, więc nikomu to tajne nie jest, tutaj spokojna okolica, nic się nie dzieje, rabusiów mało, patrole ciągle gdzieś się kręcą, tak tedy jak tylko przyjdzie mi tędy droga to zatrzymuje się tutaj u starego przyjaciela. To żadna tajemnica, teraz podatku nie musiałem sam zawozić bo przysłali poborce do nas, od razu jakieś inwentarze robił, więc i on całą sumkę wziął, ja jechałem aby się dowiedzieć więcej czegoś o tej płytce i tej książce. Wyciągnął na stół książkę i wskazał na nią ręką. I od razu ją schował pod stół. Kether zdążył dostrzec okładkę wykonaną ze skóry, z inskrypcjami w jakimś dziwnym języku, nie rozpoznając w jakim. Więc pewnie o ta płytkę też im chodziło, ale szczęściem, że księgi nie zabrali bo w niej wszystko wytłumaczone jest.
- Co zamierzacie teraz uczynić? Skrzyknąć chłopów i najmitów i pospołu z waszymi żołdakami w pościg ruszyć czy do Halladoru uchodzić, namiestnika królewskiego o wszystkim powiadomić?
-I to dobre pytanie, wdzięcznym Wam za pomoc i pamiętam o tym!
Chciałbym jak najszybciej dotrzeć do Halldoru a tam u krewniaka zatrzymawszy się, zastanowić co dalej, czy gra jest warta tego. I chciałbym Was wynająć do eskorty, a potem i jak się zgodzicie do pewnych poszukiwań, ale to zostawmy póki co.
Na razie nie chcę nikogo powiadamiać, nikt postronny nie ucierpiał aż tak bardzo aby powiadamiać władze-lekko uśmiechnął się w stronę kapłana-oczywiście wiem, że trzeba będzie zataić co nieco przed władzami ale myślę, że jakoś to nam się uda. Prawda czcigodny? Ale ogólnie cały mój plan zależy od Was, chciałbym Was wynająć"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 12:39

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Stajnia.

Amras ręką delikatnie zaczął odgarniać słomę z kopca, Margolas stał z boku trzymając młot przy sobie, Aalmangar stojąc za półolbrzymem jak za zasłoną co chwila zerkał zza jego pleców ściskając w rękach dwa sztylety.
Amras ze zdziwieniem odkrył, że po tą kupą słomy siedzą powiązani i zakneblowani mężczyźni. Siedzący kiwali w Waszą stronę głowami przy czym wydawali dziwne dźwięki za szmat tkwiących w ich ustach.
Mężczyzn było siedmiu i o dziwo nie zauważyliście na nich żadnych śladów krwi.

Wątek techniczny:
Zagadka rozwiązana jest tutaj dwóch strażników z bramy głównej i jeszcze pięciu innych wyglądających tak samo jak eskorta szlachcica ludzi.
Aalmangarze brakuje jeszcze 4 woźniców i dowódcy straży Gotmunda.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 12:50

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Stajnia.

Margolas odłożywszy swój młot począł odgarniać słomę z uwięzionych, Amras już przecinał więzy jednemu z siedzących, przechodząc do kolejnego.
Pierwszy z nich wstał rozcierając nadgarstki wskazał na inną zagrodę:-"Tam są jeszcze inni"-wyciągnął nóż i ruszył w tamtą stronę. Po chwili wśród jęków i złorzeczeń w stajnie oprócz trzech dzielnych wybawców znajdowało się jeszcze 11 dorosłych mężczyzn, wszyscy byli ludźmi. Siedmiu z nich miało na sobie zbroje, i niektórzy właśnie wyciągali swoją broń wrzuconą do zagrody obok, pozostałych czterech sądząc po ubraniach można było wziąć za woźniców.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 października 2011, 13:39

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Stajnia.

- No to chyba mamy wszystkich. Szkoda żeście nie widzieli jaka jatka była w zajeździe. Tak żeśmy orków załatwili! - elf mieszaniną gadaniny i aktorstwa obrazowo streścił wydarzenia z karczmy, latające sztylety, czary, miecze, młoty bojowe... Nie pominął udziału nikogo z drużyny i oczywiście nadmieniwszy o swojej mowie do malauka:
- I tak żem czwororękiego ukłuł w miękkie tą moją mową, że kurwi syn, tchórz i owiec jebaka od razu z rezonu spuścił, tylko coś pomamrotał i w sromocie uciekł drzwiami trzaskając. I takśmy razem obwiesi z zajazdu wygonili! Kurzyło się za nimi jak za pospolitym ruszeniem! Mało sandałów nie pogubili! Żebyście widzieli jak ten oto tu półobrzym z elfem walczyli! Jak lwy! Wrogowie pierzchali przed nimi jak myszy przed kotami! To Margolas i Amras i zapamiętajcie te imiona, bo to największe szable Osmundu! A ja z kapłanem też, nie chwaląc się, sprawiliśmy. Tylko popatrzcie ten zakrwawiony rękaw! Tak jednemu juchy upuściłem, że aż zbladł i zemdlal, wcześniej mnie krwią brudząc! A kapłan jaką magie czynił to historia! Pamiętajcie ten dzień i to miejsce bo będą o tym wydarzeniu pieśni śpiewać bardowie! No! - zakończył hardo.


Wątek techniczny

A jest ten kapitan straży?

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 21 października 2011, 13:41

- Et tam, ten cały napad się kupy nie trzymie. Jednych wyrzezali i bez opamiętania rzucili się do walki w karczmie, a innych ledwie w łeb palnęli i bez szkody puścili. Cosik ślachetny pan dziwnych se wrogów narobił...
- Nie wiem jak wy, aleć ja wracm do karczmy.
- co też robię...

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 21 października 2011, 16:20

Amras rozkneblowawszy strażników pyta ich:
Jak tylu wojów dało się opętać jak prosiaki co na spęd się daje, czy abyście nie byli w zmowie z napastnikami ?! Gadać mi tu jak było bo jak nie do do kata tan Godmunt was odda i tam wyśpiewacie wszyściutko ! Ilu ich było? Jaka rasa ? Jaką broń mieli? A wy woźnicowie jakie konie mieli: bojowe juczne a może kucyki lub pegazy no słucham!
Wątek techniczny
Jak mi udzielą rozsądnej odpowiedzi do idę do karczmy

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 16:36

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Stajnia.

Uwolniwszy wszystkich jeńców (11), Aalmangar zaczął snuć swoją opowieść, wymachując przy tym rękami, zaczął naśladować ciosy, uniki cały czas przy tym opowiadając jak to szybko rozprawiliście się z napastnikami w karczmie. Słuchający go uwolnieni kiwali z niedowierzaniem głowami, lub stali z szeroko rozdziawionymi gębami.
Margolas spochmurniał na twarzy rozejrzał się i ruszył w stronę karczmy wyraźnie zdenerwowany.
Zanim jednak zdążył wyjść podszedł do niego jeden z żołnierzy, wysoki barczysty człowiek, ogolony na łyso, przy pasie miał topór i chyba jako jedyny był ranny, na skroni miał ślad po uderzeniu tępym narzędziem i wielki siniak który już zdążył przybrać krwawy odcień, i dość cicho aby nie wszyscy go słyszeli rzekł: -"Przepraszam Panie, chciałem podziękować za uwolnienie, podstępem na psie syny wzięły, otóż gdy przyjechali nasz kapitan, by go zaraza, poszedł coś z nimi gadać i kazał nam opuścić broń, my myśleli, że to jakieś znajomki kapitana, a one nas z dwóch stron z łukami i kuszami, rzucilim my się na kilku ale jak mnie obuszkiem potraktowali to wnet wszyscy się poddali, i tak nas jako te barany zostawili, a i Panie ten nasz kapitan to z onymi odjechał! A co z naszym Panem nic mu się tam nie stało?"

Wątek techniczny:
Aalmangarze brak jest kapitana straży.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 października 2011, 16:45

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Stajnia.

Amras stojąc obok dwóch ludzkich żołnierzy, ubranych w zbroje kurtkowe i właśnie poprawiający swój ekwipunek zaczął ich wypytywać. Widząc ich strach rosnący coraz bardziej w ich oczach na wzmiankę o kacie, jeden przez drugiego zaczęli odpowiadać:
-"Panie to ne tak było, my tu se spokojnie konie rozkulbaczam, a tu wjechało kilku konnych, przy broni pane to my zaraz za swoją złapalim i stajem a tu nasz kapitan kazuje coby broń opuścić, więc my opuścilim i wtedy wpadło ich kilku z kuszami i łukami, jak nasz dziesiętnik zerwał się na nich dostał w łeb obuchem od naszego kapitana i kazał się poddać, a i wtedy ten wielki malauk wlazł, to my się poddali, a potem to wy nas tak znaleźli, pane my nie winne toć to ten kapitan cały z nimi chyba był"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 21 października 2011, 17:13

Amras słuchał uważnie, co mają do opowiedzenia wojownicy, wysłuchawszy ich rzekł
No coś mi to wszystko nie pasuje, ale nie mnie to oceniać
Powiedziawszy to idzie do karczmy podzielić się z towarzyszami informacjami.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 21 października 2011, 17:18

- Państwo ślachta bez szwanku wyszli. Jeno ci z chłopców, co przy nich straż trzymali życie oddali, jak ich stalą znienacka potraktowano. Trza będzie ich zdrowie wypić. W końcu życie na służbie stracili i tak powinni zostać zapamiętani. A ty ludku - tu wskazuję na dziesiętnika - choć panu swemu sprawę zdać ze zdrady kapitana.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 października 2011, 20:47

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Aster Kether zmarszczył czoło słysząc propozycję uczynioną właśnie przez szlachcica, dołożył jednak starań, by zbyt wiele emocji nie pojawiło się na jego twarzy jednocześnie zdradzając nadmierne podekscytowanie. Astrolog nie miał pojęcia, czym mógłby służyć osmundzkiemu możnowładcy, ale świadczenie usług takiemu pryncypałowi nijak się miało do skromnej posługi w oriakańskiej świątyni w Algilu, gdzie płynące z ręki do ręki pieniądze bite były w miedzi i srebrze, a nie złocie.

- Szlachetny panie, gotów jestem puścić w niepamięć pewne niefrasobliwe sformułowanie - oznajmił duchowny spoglądając stanowczo w twarz Gomunda - Kapłana Mitrylowego Boga nie można wynająć, ponieważ my nie jesteśmy pospolitymi najmitami. Nas można poprosić o pomoc i nie widzę powodu, bym miał w takowym przypadku jej odmówić. Ów siepacz dobity później przez własnych towarzyszy został porażony mocą moich zaklęć, a mam jeszcze to i owo w zanadrzu.

Kether umilkł na krótką chwilę chcąc, by jego słowa zapadły tanowi w pamięć, potem skinął z aprobatą głową.

- W zamian za swą pomoc oczekuję stosownego datku na świątynię Mitrylowego Boga, lecz nie będę się rozwodził nad jego wysokością. Tak czcigodny i szlachetny człek zapewne sam doskonale będzie potrafił wyrazić swą wdzięczność świątyni. Jakiego rodzaju pomocy ci potrzeby, panie?


Wątek techniczny

Nie ukrywam, że chętnie dowiem się, na czym dokładnie miałyby polegać usługi naszej najemnej szajki.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 października 2011, 22:07

Aalmangar wszedl do karczmy szybkim krokiem, podszedl do stolika, przy ktorym tan Gotmund sciszonym glosem rozmawial z Ketherem. Bezceremonialnie przysiadl sie i oznjamil:

- Panie zdrada... Twoj kapitan sprzedal Cie za garsc srebrnikow. Szuja przekupna rozbroila Twoich zbrojnych, ze lezeli w stodole powiazani jak barany. Az dziw, ze ich nie wyrznieto jak tych kilku w karczmie. I tak mnie to frasuje, ze tamtych powiazano i zywych ostawiono a tych biedakow kilku tutaj ubito jak w ciemnym zaulku. Czy miales Panie przy sobie czegos, co moglo stanowic o ataku na Twoja osobe?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 października 2011, 22:51

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Kether mógł być młodym i niedoświadczonym klerykiem, ale już zdążył nasiąknąć pewnymi manieryzmami, toteż nie do końca przypadło mu do gustu bezceremonialne zachowanie elfa, który najwyraźniej za nic miał sobie konwenanse.

- Zdrada zaufanego zbrojnego to bolesna niespodzianka - pokiwał głową astrolog - Wszelako pewnie będzie okazja go pokarać, jeśli dostaniesz w swe ręce jego nikczemnego pryncypała, mój panie. Kiedym pytał, czy wiesz, kim byli ci rzezimieszkowie, rzekłeś, iż domyślasz się, kto ich wynajął. Któż to zatem i co nim mogło powodować?

Taksując elfa znaczącym spojrzeniem Kether postukał upierścienioną dłonią w blat drewnianego stołu, niecierpliwie wyczekując odpowiedzi.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 października 2011, 23:12

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Elf, choc z manierami byl za pan brat w przebraniu trubadura, to w stroju blazna niewiele robil sobie z konwenansow i etykiety, co zreszta bylo dosc porzadane przez pracodawcow. Siegnal po madoline i poczal cichutko uderzac w struny, tworzac w chwile tajemniczy nastroj do rozmowy. Cicha muzyka rozeszla sie po alkowie bynajmniej swym tonem nie przeszkadzajac rozmowcom, ale milo wpadajac w ucho. On sam zas bacznie wsluchiwal sie w niuansy rozmowy i wdziecznie akompaniowal...

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 21 października 2011, 23:14

Margolas wchodził akurat do karczmy z dziesiętnikiem i usłyszał wypowiedź kleryka?

ODPOWIEDZ