PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 listopada 2011, 15:03

Miasto Hallador, budynki świątynne.

Krasnolud otrzymał księgę od Gotmunda położył ją na biurku i otworzył, kapłan zerknął w stronę młodego krasnoluda który podszedł do biurka dalej pykając z fajki i obaj spoglądali teraz w pierwszą stronicę księgi
Starsz z krasnoludów odezwał się do Gotmunda:
-"Jestem w stanie przetłumaczyć tą księgę, praktycznie od razu ale wolałbym mieć chociaż godzinę aby dokładniej ją przejrzeć co Wy na to? W skrócie po wpisach mogę już powiedzieć iż to jest stary pamiętnik z wyprawy Hergara Rudobrodego, założyciela twierdzy Barrak-Var. Ale więcej informacji będę mógł przekazać dopiero po tym jak ją przeczytam"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 04 listopada 2011, 15:17

Wątek techniczny
Amras dostosuje się do sytuacji i podąża za Tan Gotmundem.
Mam pytanie czy widziałem w tej świątyni jakiś "sklepik" w którym innowiercy mogą zaopatrzyć się w jakieś zioła,wodę świąconą itp. Bo jak tak to z chęcią dokupie sobie kilka rzeczy

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 listopada 2011, 15:22

Wątek tech:
Nie nie widziałeś tam handlarzy ziołami, poza tym nie jesteście w świątyni tylko w budynkach świątynnych.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 listopada 2011, 15:29

Miasto Hallador, budynki świątynne.

Gotmund wyraził zgodę i poczeka tutaj aż krasnal skończy tłumaczenie, reszte z Was poproszono o poczekanie w innym pokoju do którego zaprowadził Was młody gnomi akolita Gotam-gora, ubrany w szaty kapłańskie szarego koloru, zaprowadził Was do jadalni w której ustawiony był długi stół z 20 krzesłami, na jednej ze ścian stał duży murowany piec kaflowy do gotowania i przy nim uwijało się kilku krasnoludów i jeden niziołek nadzorujący ich pracę,gnom poprosił abyście chwilę poczekali, po czym z pieca ściągnięto duży garniec z którego nalano wam do misek zupy rybnej, do jadalni po chwili zostali wprowadzeni także żołnierze Gotmunda i wszyscy razem podjadaliście smaczną zupę, przegryzając pajdami świeżego chleba i popijając to wyśmienitym piwem.

Wątek tech:
Tutaj jesteście w trójkę więc Amrasie może teraz opowiesz swoją historię??
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 listopada 2011, 16:48

Miasto Hallador, budynki świątynne. Jadalnia.


Amras odkładając łyżkę rzekł szeptem w stronę przyjaciół:
-"Wczoraj jak poszedłem naprawić zbroję zauważyłem tego malauka w towarzystwie jakiegoś zakapturzonego typka, zacząłem ich śledzić, doszli do jakiegoś antykwariatu. Stałem w bramie obserwując kamienicę z antykwariatem, okazało się, że byli tam inni z malaukiem, dwóch orków siedziało naprzeciw antykwariatu i obserwowało całą ulicę, nagle dwóch orków wstało a z antykwariatu wyszedł malauk z zamaskowanym osobnikiem i ruszyli w jego kierunku. Zdezorientowany w pośpiechu szukałem ukrycia, jednakże nie było gdzie się ukryć, więc po prostu odwróciłem się do nich plecami i ukryłem się w zacienionej bramie i nasłuchiwałem. Na jego szczęście cała czwórka była zajęta rozmową pomiędzy sobą. Zamaskowany osobnik powiedział do malauka:
"Szukajcie mnie w Barrak-var " tylko tyle ? Ten staruch.........

Niestety nic więcej nie usłyszałem.
Postanowiłem ich śledzić, chodziłem za nimi po mieście kilkadziesiąt minut w pewnym momencie orki odłączyły się od nich i poszły w inną stronę. Śledziłem dalej zamaskowanego osobnika z czwororękim olbrzymem. Po pewnym czasie dotarłem za nimi do kamienicy w centrum miasta. Stały tam pojedyncze kamienice, domy bogatych mieszczan i szlachty. Malauk ze świtą weszli do jednego z domów otoczonych wysokim żywopłotem, i bramie wjazdowej przy której stało dwóch strażników, półorki otuleni szczelnie w futrzane szuby i czapy z szablami przy pasie. Budynek jednopiętrowy ale rozłożysty zajmujący dużo miejsca, zauważyłem też duży plac wewnątrz. I stałem tam z godzinę kręcąc się co jakiś czas ale nikt już nie opuścił tej kamienicy. Co wy o tym sądzicie?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 listopada 2011, 16:54

Miasto Hallador, budynki świątynne. Jadalnia.

Jeden z siedzących obok Was żołnierzy po słowach elfa odwrócił się do Was i półgłosem rzekł:
-"Panie ja tam rano słyszał, babki na rynku gadały, że ponoć wczoraj w nocy jakiegoś starego krasnoluda ukatrupili właśnie w antykwariacie Pod Złotą Księga czy jakoś tak się zwał, ponoć na ścianach symbole bluźniercze były, jakoby jakieś straszne rzeczy z nim przed śmiercią czynili. Całe wnętrze w takowych znakach było, a jak mówicie Panie, żeście widzieli tego malauka tam to może trza to władzom donieść coby go złapali od razu, a tan Gotmund wie o tym mówiliście mu Panie?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 04 listopada 2011, 17:52

Tana Gotmunda oczywiście niezwłocznie poinformowałem o tym, ale czy władze poinformował to nie wiem. Mnie się zdaje że to nie malauk dokonał zbrodni ale jego poplecznicy mogli tego dokonać, albo kto inny jeszcze. A jakie znaki te plugawe były może trzeba to tanowi Gotmundowi opowiedzieć ?

Wątek techniczny
Do poniedziałku jestem poza netem więc aby nie wstrzymywać przygody to drogi MG jak by co to zadzwoń

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 04 listopada 2011, 21:17

- Trzaby się tedy wywiedzieć czyaj to kamiennica i może po nocy wizytę jaką złożyć?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 listopada 2011, 10:23

Wątek techniczny

Brr, przymusowa wizyta w świątyni innego bóstwa! Kether czuje ciarki na plecach za każdym razem, kiedy to sobie uświadamia, a uświadamia sobie co minutę. Kto wie, czy Oriak nie zechce go ukarać za sam fakt postawienia nogi na ziemi pobłogosławionej Gotam-gorowi, więc pozostaje tylko wierzyć, że Mitrylowy Bóg zrozumie, iż Astar czyni to w imię wyższego zysku. Jak już stamtąd wyjdziemy, popędzę do własnej świątyni przeprosić za owo świętokradztwo!

Coś tam pogryzam niechętnie, przysłuchując się rozmowom z wyraźnym napięciem i wyczekując niecierpliwie ponownego wezwania do komnaty, w której trwają studia nad tajemniczą księgą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 listopada 2011, 19:39

Wątek techniczny

Pozwoliłem sobie w trakcie oczekiwania na nowe wpisy MG na podsumowanie naszej wiedzy taktycznej. Zamachowcy pragną przejąć w swe ręce spuściznę po przodku naszego pryncypała i nie wahają się przed rozlewem krwi. Zaraz po zdobyciu płytki opuścili zajazd kierując się do Halladoru i wyprzedzając nas co najmniej o pół dnia. Najpewniej nie wiedzą o istnieniu księgi, inaczej przycisnęliby Gotmunda i jego żonę w zajeździe chcąc się dowiedzieć, gdzie to tomiszcze jest.

My będziemy próbowali rozwikłać tajemnicę płytek za pomocą kapłanów Gotam-gora i wiedzy zawartej w tajemniczej księdze. Ci źli, liczący sporą gromadkę, podążyli inną drogą szukając informacji w miejscowym antykwariacie. Czy dostali to, co chcieli, nie wiadomo, ale nie przeszkodziło im to zabić właściciela antykwariatu (zacierają za sobą trop?).

Barrak-var. Krasnoludzka twierdza, do której się wybierają ci źli. Musimy się dowiedzieć od kapłanów Gotam-gora, gdzie ta forteca się znajduje i co właściwie na jej temat wiedzą.

Może warto też pokręcić się przy antykwariacie i nadstawić trochę uszu? Poszedłbym chętnie, ale w obstawie, po co ryzykować...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 listopada 2011, 20:41

Aalmangar obudził się rano. Cichcem ubrał się, zebrał swoje rzeczy i chyłkiem wymknął się z karczemnego pokoju, zostawiając dwie nagie kobiety w łożu. Już miał wyjść, lecz zatrzymał się, spojrzał się na łoże. Uśmiechnął się. Śpiące dziewki, a w zasadzie to co z nimi wyprawiał, było wspaniałym ukoronowaniem równie wspaniałego występu.

W końcu zszedł na dół. Niewyspany karczmarz siedział za kontuarem i liczył pieniądze. Ostatnia noc była i dla karczmarza pomyślna.

- Aleście wczoraj musieli figle wyprawiać na górze - zarechotał - aż moja stara gderała, że ludziska pomyślą iż zamtuz tu mam a nie zajazd. A gładkie w łożu były? Ach,sam by tam na góre zajrzał i pochędożył ale by mi baba pewnie dała za to... Podać śniadanie? Już po prawdzie późno, bo po trzecim dzwonie, ale dla takich dobrodziejów, tom gotów śniadanie nawet po zmroku szykować.

Oczy elfa rozszerzyły się w zdumieniu - Już tak późno? Do kroćset spóźnion jestem. Dzięki wielkie karczamrszu za oferte, ale jeno gardło bym przepłukał jakimś piwem szybko i biec musze. Jeno jakby można tym ślicznotkom jakieś śniadanie sprawić - zmrużył szelmowsko oko.

Chwilę później ruszył śpiesznym krokiem w stronę świątyni Gotham - Gora. Zastały go zamknięte wrota i niechętne spojrzenia puszczane ku elfowi przez dwóch krasnoludzkich strażników. Jeden z brodaczy szorstko zagadał:

- A ty tu czego chudzino?

- Ja rękodajny Tana Gotmunda co już z pewnością w chramie z Waszym arcykapłanem rozmawia, a mnie mus wejść, bo mam ważne wiadomości dla mojego pryncypała... - zełgał elf, licząc, że uda mu się dołączyć do towarzyszy
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2011, 22:37 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 11:53

Wątek techniczny

To jak, kto się wybierze razem ze mną na dyskretne oględziny tego antykwariatu, kiedy już zakończymy wizytę w świątyni Gotam-gora? Wziąłbym jednego, maksymalnie dwóch druhów dla celów ochrony. Powęszylibyśmy troszkę, może ktoś z miejscowych zauważył coś ciekawego? Oczywiście jest to opcja jedynie na przypadek, gdybyśmy nie ruszali zaraz z kopyta do Barrak-var.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 08 listopada 2011, 12:54

Wątek Techniczny
Amras spędził przed tym antykwariatem kilka godzin i nic ciekawego nie zauważył poza malaukiem, jak jest to miejsce zbrodni to może być ograniczony dostęp do niego. Za to może odwiedzimy kamienicę Malauka ? Chyba że nasz dobrodziej wpakuje nas na statek.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 13:01

Wątek techniczny

O ile po odczytaniu księgi tan Gotmund nie zdecyduje się ruszyć natychmiast z Halladoru, możemy powęszyć tu i tam. Zastanawiam się, czy nie próbować dostać się do ciała tego zamordowanego krasnoluda. W końcu padł ofiarą zwykłego zabójstwa, w opinii władz zapewne napadu rabunkowego, stąd wątpię, by władze bardzo się tym przypadkiem interesowały.

Jak z astrologiczną zdolnością Czytanie przeszłości? Opis twierdzi, że działa ona w przypadku dotykanej istoty lub magicznego przedmiotu - a jak ze zwłokami? Czy zwłoki to jeszcze istota czy już nie? Gdyby zdolność miała zadziałać, spróbowałbym dowiedzieć się poprzez Czytanie przeszłości, czego dokładnie chcieli od niego zabójcy i czego się dowiedzieli.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 08 listopada 2011, 16:19

Ja bym się wybrał do kamiennicy. Cel pewnie trudniejszy, bo strzeżony, ale też dowiedzieć się można conieco... albo namieszać im trochę z zaskoczenia

ODPOWIEDZ