PBF - Kieł i pazur

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 listopada 2011, 18:39

- Witaj Kadhorze. Zaszczyt to istotnie z takimi wysoce postawionymi personami audiencje miec, bo mniemam, nie każdego przybysza witasz setniku osobiście. W imieniu Alminthera - arcykapłana Gorlama na Turegan i bliskiego doradcy satrapy Tureganu chciałem podziekować za powitanie jakie sprawili skromnemu akolicie i mym towarzyszamom mieszkańcy Ukrathu. - Kapłan skłonił się lekko po czym oficjalnie przedstawił kompanów i samego siebie. W myślach zadowolony był z konceptu powołania się na arcykapłana. Sugerując powiązania pomiędzy wspomnianym przez Kadhora, satrapą a Alimntherem miał nadzieję podnieść rangę przybyszów w oczach setnika.

Po tradycyjnej wymianie uprzejmości, Eithart streścił wydarzenia kilku ostatnich tygodni, dużą uwagę przywiązując do postaci Sanny, kreślać dokładnie jej wygląd, zachowanie itp. Podkreślił, że w Duviku sprawy poczynają się mieć lepiej. Zaraza magiczna zostałą opanowana i wszyscy chorzy wrócili do zdrowia. Miał nadzieje, że pomoże tym Duvikanom, tak desperacko potrzebujących karawan, które mogłyby zatrzymać się w mieście.

Przekazał też wszystkie informacje jakie mogły być przydatne miejscowym zwiadowcom. W takim mieście jak Uktarth wieści ze szlaku mogły decydować o życiu i śmierci, toteż kapłan cierpliwie odpowiadał na wszystkie, pozornie nawet nieistotne pytania.


Wątek techniczny

Przed przybyciem na rozmowy sam też wręczam stajennym 10 srebrników, a jeżeli są wśród nich wyznawcy Gorlama to obiecuję modlić się za nich.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 09:33

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Turegańscy podoficerowie sprawiali wrażenie głęboko wstrząśniętych opowieścią gorlamity, ale setnik Telstor słuchał słów Eitharta z kamienną miną, nawet na chwilę nie odrywając od oblicza kapłana swych ciemnych przenikliwych oczu.

- Powiadasz zatem, że stało się to trzy tygodnie temu? - zapytał, kiedy Eithart skończył już referować przebieg zdarzeń w Duviku - Trzy tygodnie temu szalona hasarytka próbowała za pomocą magicznej zarazy wytracić wszystkich w osadzie, a potem uczynić z nich żywe trupy? Dlaczego zatem dopiero teraz przynosicie owe wieści?!

Gorlamicki kapłan nic nie odrzekł w pierwszej chwili, niezawodnie wyczuwając w podnoszonym z każdą chwilą tonie głosu setnika wzbierający gniew. Eithart domyślił się, że pytania oficera są czysto retoryczne i jak się okazał, wcale się nie pomylił.

- Strażnica jest o noc drogi od Duviku! - setnik Telstor zaczął krążyć szybkim krokiem po komnacie, nie zwracając uwagi na cofających się śpiesznie pod ściany podoficerów - Ta kobieta tutaj była, trzy tygodnie temu! Przyjęliśmy ją jak gościa, a potem odesłaliśmy z kupiecką karawaną do Agraphuru! Gdybyście tylko nas ostrzegli...

Dowódca Ukrath zatrzymał się raptownie w miejscu, obrzucił swych gości roziskrzonym wzrokiem, a jego oczy pałały gniewem tak namacalnym, że przybysze z trudem zwalczyli mimowolną chęć cofnięcia się o krok.

- Wpuściłem do kraju mego pana wroga, któren gotów nam przynieść zgubę! Z waszej winy i z waszego zaniedbania!


Wątek techniczny

Nie wątpię, że atmosfera zrobiła się nieco nerwowa...

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 08 listopada 2011, 09:52

- Zaniedbaniem było pozwolić jej przeżyć z rzezi ponad dwadzieścia lat temu. Dziś to kobieta, która szuka sprawiedliwości czy tez zemsty za śmierć i krzywdę jaka spotkała ją wiele lat temu. I w pewnym sensie ma rację choć środki jakimi do tego dąży mogą nie być akceptowalne.
I nic tu się nie stało z naszej winy, gdyby nie nasza przypadkowa obecność w Duviku mielibyście całe miasto martwiaków na głowie.
Nie szukaj dziś winy tylko rozwiązania...
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 10:22

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Setnik wbił spojrzenie w tropiciela, a jego szczęki zacisnęły się na ułamek chwili zdradzając wielkie wzburzenie.

- Skela Dynnys - wycedził zimno oficer, dowodząc tego, że miał dobrą pamięć i że słuchał uważnie, kiedy Eithart przedstawiał mu swoich towarzyszy - Harde słowa. Harde rady. W uszach wielu turegańskich żołnierzy być może nazbyt harde, by puścić je w niepamięć. Lecz mnie od lat przychodzi cudzoziemców spotykać, którzy nie wiedzą jak obyczajnie rozmawiać z lepszymi od siebie, tedy udam, żem tego nie słyszał, Skelo Dynnysie. Ten jeden raz nie usłyszałem.

Enigmatyczny tropiciel odpowiedział setnikowi twardym spojrzeniem, ale pomny był jednocześnie tego, że znajdował się w sercu wojskowego fortu i na turegańskiej ziemi, a przez to musiał uważać, by nie urazić zbyt mocno swego rozmówcy.

- Chcecie się udać wprost do Agraphuru? - spytał po krótkiej chwili setnik, powściągając nieco na wodzy swe emocje - Przyjmuję za pewnik, że pozostaniecie tutaj tylko do zmierzchu, lecz może się mylę?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 08 listopada 2011, 10:57

- Zaiste. Chcemy dokończyć tę sprawę jak najszybciej. Sanna nie zdołała wywrzeć swej zemsty na Duvikanach do końca i spodziewam się, że swój gniew może skupić na tych, którzy jej w tym przeszkodzili. Jak już dobrze wiemy, nie przebiera w środkach. Czy przybywając tutaj również podawała się za kapłankę dobrego bóstwa?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 11:43

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Setnik potrząsnął przecząco głową, powrócił do stołu opierając się o niego obiema rękami i spoglądając na Trehanta.

- Przedstawiła się jako córka kupca z Esai, ocalała z napadu na kupiecką karawanę - powiedział komendant strażnicy - Mieli ją jakoby napaść Zuagirowie, ale zdołała im się wymknąć w pustynnej zawiei podczas gdy inni postradali gardła. Zaopatrzyliśmy ją hojnie i odesłaliśmy do Agraphuru. Jest tam już od dwóch tygodni, tedy zapomnijcie lepiej o tym, że zdołacie ją odnaleźć. Miasto najczcigodniejszego satrapy jest przeogromne. Jeden człowiek na tamtych ulicach jest niczym ziarnko piasku na tutejszych wydmach.

Kadhor Telstor przeniósł spojrzenie na rozwinięte na stole mapy, uderzył w jedną z nich palcem wskazującym prawej dłoni.

- Którędy chcecie się udać do Agraphuru? - zapytał głosem, z którego zniknęły ostatnie nuty wcześniejszego zagniewania - Najlepiej byłoby wam ruszyć zachodnim szlakiem przez Wydmy Morgarry, ale sporo tam ostatnio piaskowych wywernów, lepiej się trzymać w zbrojnej kupie. Możecie też nadłożyć nieco drogi przez Hastargor i tamtejsze oazy, ciągną tamtędy kupcy z Karangi, w ich towarzystwie będzie wam raźniej.


Wątek techniczny

Macie dwie drogi do stolicy do wyboru: poprzez piaszczyste Wydmy Morgarry lub przez nizinny i bardziej skalisty Hastargor. W każdym z tych przypadków czeka Was tygodniowa podróż do Agraphuru. Trasa przez Wydmy Morgarry grozi co prawda spotkaniem z wywernami, ale rzadko bywają tam Zuagirowie; Hastargor jest nawiedzany przez stada wasihanów, grasują tam też koczownicy.

Którędy pojedziecie?

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 08 listopada 2011, 13:33

- Jeśli czas podróży jest ten sam to proponuję ruszyć Hastargor. Możemy przy tym nająć się do ochrony jednej z karawan kupieckich. Parę złociszy w sakiewce będzie przydatne a obecność kapłana będzie przez nie jedną karawanę mile widziana.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 listopada 2011, 14:20

- Jakem duvikanin rękoma tych ludzi zratowany, muszę rzec, że nie ich wina w tym leży, że wieści o tej wszetecznicy tak późno tu dotarły. W Duviku mało, który mąż przy życiu został, a jeśli przeżył tą potworną noc, to mocno poraniony. Po napadzie martwiaków z ludzi i mrówkoludzi zrodzonych prawie żaden z obecnych "Bohaterów Duviku" na nogach nie stał. A zacna Uhra, za której duszę co noc modlę się żarliwie, życie postradała. A wcale pewnym nie było, że na tym ataku się skończy, w końcu plugawa kapłanka nie zginęła i mogła kolejne natarcie szykować. Każda zbrojna ręka była potrzebna do obrony przed napaścią. Dwa tygodnie żeśmy w obawie żyli przed kolejnym napadem, a ostateczną pewność co do ucieczce Sanny dopiero dziś zyskaliśmy.

- Klnę się na wszystkich bogów, tych w niebiesiech i tych co po ziemi chadzają, na mych przodków, na honor mój i mych rodaków, że puki we mnie serce bije, póki krew w żyłach krąży, nie spocznę do chwili aż przeklęta Sanna sczeźnie, a jej głowa na mą włócznie nie pozostanie nabita.
Wątek techniczny:
Co do wyboru drogi to pozostawiam to reszcie kompanii.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 08 listopada 2011, 15:18

- Nie będziemy niepotrzebnie ryzykować nadepnięcia po ciemku na wywerna. Większe szanse mamy w ewentualnym starciu z koczownikami.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 listopada 2011, 18:59

- Spokojnie chłopcze - zwrócił się do Deliarta kapłan, który z racji swego wieku mógłby być ojcem Duvikana - wszystkim nam taki cel przyświęca, bo nam ta niewiasta krwi napsuła. Myślę, że powinniśmy ruszyć śladem karawany, z którą wyruszyła Sanna. Gorlam jeden tylko wie, czy gdzieś się od nich nie oddzieliła. Może tylko tak gadałą suka co by pogoń zmylić, że ona do Agraphuru zmierza. Może gdzieś po drodze w jakiejś oazie została by czekać na inszych kupców, gdzie indziej zmierzających, bardziej po myśli Sanny. Ale tego nie wiemy. Idąc śladem karawany będziemy mogli pytać o nią, a taka dziewka łatwo w karawnie się nie schowa przed ciekawskimi oczyma. Mus nam jeszcze wszystkiego o tej karawanie wiedzieć. Może jeszcze ich znajdziemy, toteż warto by było wiedzieć o kogo pytać, czym handlowali etc. To może być nasz jedyny trop w Agraphurze. Nawet jak towary będziemy znać to będziem mogli wykoncypować gdzie o nich pytać by potem języka zasięgnąć. Toteż prosimy setniku abyś pozwolił nam się po osadzie rozejrzeć i wypytać o wszystko. No chyba, że sami coś pamiętacie. Każda informacja, nawet błaha może być kluczem.

Eithart miał nadzieję, że zgromadzone informacje pomogą w zbliżeniu się do zbiega z Duviku. Przeszło mu jeszcze przez myśl, że ostatnią, najbardziej niebezpieczną i odrażającą opcją będzie wkradnięcie się w łaski kultu hasaryckiego i w ten sposób odnalezienie kapłanki.
Ostatnio zmieniony 08 listopada 2011, 23:35 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 20:05

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Setnik przyglądał się przez dłuższą chwilę pociemniałemu po twarzy Deliartowi, być może nieco zaskoczony żarliwością wypowiedzi młodziutkiego Duvikanina. Stojący opodal dziesiętnicy zaczęli poszeptywać między sobą komentując zasłyszane dotąd wieści, jedynie podsetnik stał nieruchomo przy boku dowódcy Ukrath świdrując przybyszów zmrużonymi lekko oczami. Przez wielki wykusz w ścianie komnaty do środka wpadało coraz silniejsze światło dnia, tarcza słońca wisiała ponad linią horyzontu na podobieństwo oślepiającej kuli ognia. Chociaż ledwie co przeminął brzask, mężczyźni już odczuwali wzrastającą temperaturę powietrza.

- Wasza hasarytka pojechała z karawaną handlarzy dywanami z Karangi - powiedział w końcu Telstor przerywając ciszę - Vadarr, jak się nazywał przewodzący jej kupiec?

- Bodajże Sorkasian, panie - odpowiedział podsetnik marszcząc nieznacznie czoło - Tak, Tongor Sorkasian. Jechali do Agraphuru przez Hastargor. Tuzin karangijskich kupców z eskortą.

- Tedy wiecie już, komu wiedźma towarzyszyła, wszelako nie łudźcie się, że ją łatwo odnajdziecie. Pewnikiem jest już w Agraphurze, a tam człek zapada się pod ziemię bez śladu, jeśli nie chce, by go odnaleziono.

- Pozwól, że przynajmniej spróbujemy - odpowiedział wymijająco Eithart, nie chcąc przyznawać komendantowi racji w kwestii poszukiwania jednej kobiety w mieście zamieszkanym przez dziesiątki tysięcy - Pojedziemy zatem przez Hastargor.

- Wyślę dziś po zachodzie słońca patrol do Duviku, a do stolicy pchnę gońca z raportem z tej rozmowy - zaznaczył setnik prostując się i zakładając ręce za plecy - Modlę się do dobrych bogów, by ta zaraza nie wybuchła ponownie w Agraphurze.

W komnacie zapadła ponownie krótka chwila ciszy.

- To wszystko - oznajmił Telstor - Dziękuję wam za rozmowę, nim jednak odejdziecie, mam do was pewną prośbę. Dziesiętnicy, odejść. Vadarr, poproś do nas szacownego Goltwyna.


Wątek techniczny

Rozmowa w zasadzie dobiegła końca. Podoficerowie wyszli z komnaty, podsetnik zaraz wróci z jakimś Goltwynem, Telstor zachowuje się jakby o Was zapomniał i wpatruje się w swoje mapy. Pomyślcie w międzyczasie o planach na resztę popasu, ale najprościej będzie chyba przespać spokojnie dzień aż do zmroku, a potem zjeść coś, pożegnać się z komendantem i ruszyć w dalszą drogę.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 08 listopada 2011, 20:31

Rozejrzę się po mieścinie, może trafię na coś ciekawego. Jakąś pozostałość po Sannie. Podpytam miejscowych handlarzy może coś więcej im wpadło w oko jeśli o nią chodzi. Może z kimś się zaprzyjaźniła. W końcu straciła "ochroniarza" więc może będzie szukała kolejnego zaufanego.
Przy okazji rozejrzę się za wasihanem, może ktoś sprzedaje młodego. Najlepiej jak najmłodszego.
Po wszystkim pójdę odpocząć do wieczora.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 08 listopada 2011, 23:26

Cisza wisiała w powietrzu, słychać było jedynie bzyczenie wielkiej muchy obijającej się o ścianę pod powałą i delikatny szelest przekładanych przez setnika map. Z zewnątrz dobiegały zwyczajowe odgłosy krzątaniny wojaków, padały szczekliwie wydawane rozkazy, czasem głośniej zabrzęczała broń.

Drzwi otworzyły się i do pokoju wkroczył Vadarr, kiwnął na kogoś dłonią.
W przejściu pojawił się szczupły mężczyzna odziany w długi płaszcz z kapturem opadającym na twarz. Błysnęło stalą uważne spojrzenie taksujące obecnych chłodnym wzrokiem. Po krótkiej chwili wszedł do środka zrzucając kaptur i ukazując szczupłą twarz z zaciśniętymi w nikłą kreskę ustami znamionującymi upór oraz konsekwencję w swych dążeniach. Pomieszczenie wypełniło się nikłą nutą dziwnego zapachu, odrobinę drażniącą nozdrza. Wyjął ukryte dotąd w szerokich rękawach dłonie i skłonił się nisko przed setnikiem.

- Witaj szanowny Telstorze, stawiam się na twe wezwanie... - padły chrapliwe słowa.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 08 listopada 2011, 23:53

Wątek techniczny

Wypytam któregoś z żołnierzy o dalszą drogę obranym przez nas szlakiem - interesują mnie osady, które będziemy mijać po drodze do Agraphuru. Spróbuję także zrobić rozeznanie, czy któryś z kupców handluje amuletami - mamy w grupie kapłana, który wyczerpał swe skromne zasoby walcząc z agentami Zuagirów. O ewentualnym sukcesie i obowiązujących cenach poinformuję Eitharta. Potem udam się na spoczynek przed podróżą.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 listopada 2011, 22:38

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Przybysz z miejsca przykuł uwagę podróżnych, albowiem różnił się zdecydowanie zarówno od turegańskich żołnierzy jak i pozostałych przygodnych znajomych, których Eithart i jego druhowie mieli dotąd sposobność spotkać. Głowa wysokiego trzydziestolatka okazała się gładko ogolona, miast włosów pokrywały ją misterne wzory tatuaży w ciemnoniebieskiej i karmazynowej barwie, tworzące na skórze mężczyzny skomplikowane rysunki o niewątpliwie mistycznym znaczeniu. Podobne tatuaże, choć nie tak skomplikowane, widniały również na wysuniętych z rękawów dłoniach, włożonych za szeroki skórzany pas nabity mosiężnymi guzami.

Zafascynowany tym widokiem Deliart wydał z siebie ciche westchnienie, bo te tatuaże w przeciwieństwie do znanych chłopcu prymitywnych koczowniczych wzorów bynajmniej nie szpeciły swego właściciela, wręcz przeciwnie - zdawały się przydawać mu męskiego uroku.

- Czcigodny Goltwyn Furhal - przedstawił gościa setnik Telstor, tonem wcale nie przepełnionym sugerowaną czcią, dowodzącym zaś w zamian pewnego poczucia utrapienia, którego źródeł Eithart mógł się tylko domyślać - Wysłannik Corum Aurubis, rzecznik Gildii Karmazynowego Słońca. Gości u nas w oczekiwaniu na karawanę, z którą mógłby się udać na Hastargor, tedy tuszę, że chętnie otoczycie go opieką i przygarniecie do sobie na czas podróży?


Wątek techniczny

Wysłannik i rzecznik w jednej osobie, w dodatku pokryty mistycznymi tatuażami - nader ciekawy osobnik! Przygarniecie Kropka?

ODPOWIEDZ