PBF - Kieł i pazur
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
- Co więcej, jeśli z owej zamieci jakiś pustynny drapieżca wychynie, na naszą pomoc w jego usunięciu liczyć możecie.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gdy weszli do dormitorium. Eithart od razu zauważył, że część miejscowych nieprzychylnym okiem zerka na przybyszy. Nie umknęli jego uwadze mężczyźni, mniej lub berdziej ukradkowo sięgający po broń. Kapłan sięgnął do pasa i odkorkował bukłak:
- Nie trwóżcie się dobrzy ludzie, krzywdy od nas nie zaznacie. My tylko strudzeni podróżni. Nasza woda jest Waszą wodą - podał zgodnie z obyczajem bukłak jednemu z tubylców, który w mniemaniu kapłana wyglądał na kogoś ze starszyzny - Chcieliśmy o gościnę prosić aby zamieć przeczekać bezpiecznie. Wieści ze świata przynosim, którymi podzielić się możemy, a dzieje się dużo od Tureganu aż po Esai. Jestem El Eithart z woli bożej skromny sługa Gorlama i wraz z towarzyszami do Tureganu zmierzamy. Jak już Deliart napomniał nie frasujcie się, jeśli jakie zło napadnie na Was to nasze włócznie są na Wasze usługi.
Wątek techniczny
Po przełamaniu lodów (lód - jakież to wdzięczne słowo na pustyni;) mam nadzieje zasiąść do wspólnej wieczerzy. Opowiadam wieści, wspominam u Duviku, a po wybadaniu terenu pokazuje szkice Sanny i wypytuję o kobietę.
- Nie trwóżcie się dobrzy ludzie, krzywdy od nas nie zaznacie. My tylko strudzeni podróżni. Nasza woda jest Waszą wodą - podał zgodnie z obyczajem bukłak jednemu z tubylców, który w mniemaniu kapłana wyglądał na kogoś ze starszyzny - Chcieliśmy o gościnę prosić aby zamieć przeczekać bezpiecznie. Wieści ze świata przynosim, którymi podzielić się możemy, a dzieje się dużo od Tureganu aż po Esai. Jestem El Eithart z woli bożej skromny sługa Gorlama i wraz z towarzyszami do Tureganu zmierzamy. Jak już Deliart napomniał nie frasujcie się, jeśli jakie zło napadnie na Was to nasze włócznie są na Wasze usługi.
Wątek techniczny
Po przełamaniu lodów (lód - jakież to wdzięczne słowo na pustyni;) mam nadzieje zasiąść do wspólnej wieczerzy. Opowiadam wieści, wspominam u Duviku, a po wybadaniu terenu pokazuje szkice Sanny i wypytuję o kobietę.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Moja być Mordil, mata co by gardziel z tego piachu przepłukać.
Stanął wewnątrz pomieszczenia bacznie rozglądając się po zgromadzonych wewnątrz osobach.
Wyśta nie strachać przed nikoma, jom tyma recoma ubił dwa razy po dwie reki wrogów w Duviku.
Stanął wewnątrz pomieszczenia bacznie rozglądając się po zgromadzonych wewnątrz osobach.
Wyśta nie strachać przed nikoma, jom tyma recoma ubił dwa razy po dwie reki wrogów w Duviku.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Prawdę Wam mówi ludkowie goblin. Ja powagą mojego boskiego patrona potwierdzam, że Mordil wraz z Trhantem, Skelą i młodym Deliartem jednymi z bohaterów Duviku są. Mordil mało swego życia nie stracił z umarłymi walcząc! - po sali przeszedł odgłos zdumienia i szepty starszych, dyskretnie konsultujących coś półgłosem.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Na słowa kapłana Goblin aż pokraśniał z radości, odstawił swój topór pod ścianę i pozdrowił wszystkich obecnych gestem ludzi pustyni po czy rzekł:
-Jo mić sprowa, wyśta ni zoczyć kobity z karawanikami jaduncej niecoły księżyc tema w strona Agrapfufu czy jakoweś tak, jechoła z kupczykami dywonów?
-Jo mić sprowa, wyśta ni zoczyć kobity z karawanikami jaduncej niecoły księżyc tema w strona Agrapfufu czy jakoweś tak, jechoła z kupczykami dywonów?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt
Eithart spostrzegł, że panujące wśród miejscowych napięcie nieco spadło, niemniej jednak nie znikło zupełnie, co powodowane było zapewne obecnością w domu zgromadzeń innych obcych. Bystre oczy gorlamity szybko wypatrzyły grupę ubranych w skórzane kubraki smagłoskórych mężczyzn zgromadzonych w jednym z kątów rozległego pomieszczenia, opodal siedzieli na swoich siodłach jacyś ludzie noszący przeszywanice z nachodzącymi na siebie trójkątnymi tarczkami zdradzającymi remzińskie pochodzenie.
- Bądźcie powitani w Koargorze - powiedział pomarszczony wiekowy półork w odświętnym odzieniu, stając przed Eithartem i zadzierając w górę głowę z zamiarem spojrzenia kapłanowi w oczy - Oby wasza broń pozostała przez cały czas w jaszczurach, a z ust płynęły jeno prawe słowa.
Stareńki naczelnik ujął w obie ręce podany mu bukłak wody i upił nieco płynu przypieczętowując w ów odwieczny sposób ceremonię przyjaznego powitania. Najbliżej znajdujący się miejscowi poczęli się usuwać robiąc gościom miejsce. Eithart zauważył, że wiele osób ma na sobie stroje równie odświętne jak sam naczelnik.
- Zakłóciliśmy wam świętowanie przybycia innych przejezdnych? - zapytał kapłan odkładając na klepisko swe sakwy i rozpinając płaszcz - Jeśli tak, prosimy o wybaczenie.
- Niepotrzebne prośby - odparł naczelnik - Dzięki łasce bogów trafiliście akuratnie na ceremonię zaślubin jednego z naszych ziomków. Dostojna to chwila, przeto każdy gość jest mile widziany. Zdejmijcie odzienie i raczcie spocząć. Zaraz przeniosą strawę i napitek.
Wątek techniczny
Lody zostały przełamane. Odpowiedzi na pytanie Mordila pewnie się jeszcze pojawią, wpierw trzeba się rozebrać i ogarnąć. Chcecie trzymać broń blisko siebie? Bagaż cały w jednym miejscu? Ktoś go pilnuje? Ktoś chce się przyjrzeć innym przejezdnym? No i państwo młodzi, jakiś miły gest z okazji ceremonii zaślubin?
Eithart spostrzegł, że panujące wśród miejscowych napięcie nieco spadło, niemniej jednak nie znikło zupełnie, co powodowane było zapewne obecnością w domu zgromadzeń innych obcych. Bystre oczy gorlamity szybko wypatrzyły grupę ubranych w skórzane kubraki smagłoskórych mężczyzn zgromadzonych w jednym z kątów rozległego pomieszczenia, opodal siedzieli na swoich siodłach jacyś ludzie noszący przeszywanice z nachodzącymi na siebie trójkątnymi tarczkami zdradzającymi remzińskie pochodzenie.
- Bądźcie powitani w Koargorze - powiedział pomarszczony wiekowy półork w odświętnym odzieniu, stając przed Eithartem i zadzierając w górę głowę z zamiarem spojrzenia kapłanowi w oczy - Oby wasza broń pozostała przez cały czas w jaszczurach, a z ust płynęły jeno prawe słowa.
Stareńki naczelnik ujął w obie ręce podany mu bukłak wody i upił nieco płynu przypieczętowując w ów odwieczny sposób ceremonię przyjaznego powitania. Najbliżej znajdujący się miejscowi poczęli się usuwać robiąc gościom miejsce. Eithart zauważył, że wiele osób ma na sobie stroje równie odświętne jak sam naczelnik.
- Zakłóciliśmy wam świętowanie przybycia innych przejezdnych? - zapytał kapłan odkładając na klepisko swe sakwy i rozpinając płaszcz - Jeśli tak, prosimy o wybaczenie.
- Niepotrzebne prośby - odparł naczelnik - Dzięki łasce bogów trafiliście akuratnie na ceremonię zaślubin jednego z naszych ziomków. Dostojna to chwila, przeto każdy gość jest mile widziany. Zdejmijcie odzienie i raczcie spocząć. Zaraz przeniosą strawę i napitek.
Wątek techniczny
Lody zostały przełamane. Odpowiedzi na pytanie Mordila pewnie się jeszcze pojawią, wpierw trzeba się rozebrać i ogarnąć. Chcecie trzymać broń blisko siebie? Bagaż cały w jednym miejscu? Ktoś go pilnuje? Ktoś chce się przyjrzeć innym przejezdnym? No i państwo młodzi, jakiś miły gest z okazji ceremonii zaślubin?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt
Stojący obok Eitharta Skela chrząknął cicho zwracając na siebie uwagę naczelnika, poklepał wymownym gestem uwiązany do pasa mieszek spozierając jednocześnie na swych druhów.
- Skoro tak zacna nam się trafiła ceremonia, chętnie złożymy się na odpowiedni dla nowożeńców podarunek - oznajmił tropiciel rozglądając się jednocześnie wokół siebie, lustrując wzrokiem wypełniający dom zgromadzeń tłumek - A gdzie owi szczęśliwcy, którzy postanowili związać swe ścieżki życia?
Spoglądający na staruszka Skela nie omieszkał zauważyć, że mimo odświętnych strojów na niewielu twarzach miejscowych dostrzec można było oznaki jakiejkolwiek radości, toteż z miejsca poczuł jakieś dziwne przeczucie podpowiadające mu, że stał się właśnie świadkiem nie do końca zwyczajnej ceremonii. Staruszek pełniący funkcję naczelnika Koargoru odwrócił się w tył na dźwięk pytania tropiciela, podniósł ręce wskazując powykręcanym palcem jakiegoś młodego mężczyznę stojącego pośrodku wielkiej izby, pod słupem wspierającym drewniany dach.
Tropiciel zmarszczył czoło zauważając coś, co zupełnie przeoczył wcześniej zaaferowany składaniem na podłogę swych sakw i lustrowaniem najbliższego otoczenia.
- Oto nasz nowożeniec - oznajmił suchym tonem starszy wioski.
Młody mężczyzna sprawiał wrażenie głęboko przerażonego i gotowego uciec przy pierwszej lepszej okazji prosto w pustynną zamieć, ktoś jednak okazał się dość przewidujący, by przywiązać go do słupa i zakneblować wsadzonym w usta kawałkiem szmaty.
Wątek techniczny
To po ile się zrzucacie?
Stojący obok Eitharta Skela chrząknął cicho zwracając na siebie uwagę naczelnika, poklepał wymownym gestem uwiązany do pasa mieszek spozierając jednocześnie na swych druhów.
- Skoro tak zacna nam się trafiła ceremonia, chętnie złożymy się na odpowiedni dla nowożeńców podarunek - oznajmił tropiciel rozglądając się jednocześnie wokół siebie, lustrując wzrokiem wypełniający dom zgromadzeń tłumek - A gdzie owi szczęśliwcy, którzy postanowili związać swe ścieżki życia?
Spoglądający na staruszka Skela nie omieszkał zauważyć, że mimo odświętnych strojów na niewielu twarzach miejscowych dostrzec można było oznaki jakiejkolwiek radości, toteż z miejsca poczuł jakieś dziwne przeczucie podpowiadające mu, że stał się właśnie świadkiem nie do końca zwyczajnej ceremonii. Staruszek pełniący funkcję naczelnika Koargoru odwrócił się w tył na dźwięk pytania tropiciela, podniósł ręce wskazując powykręcanym palcem jakiegoś młodego mężczyznę stojącego pośrodku wielkiej izby, pod słupem wspierającym drewniany dach.
Tropiciel zmarszczył czoło zauważając coś, co zupełnie przeoczył wcześniej zaaferowany składaniem na podłogę swych sakw i lustrowaniem najbliższego otoczenia.
- Oto nasz nowożeniec - oznajmił suchym tonem starszy wioski.
Młody mężczyzna sprawiał wrażenie głęboko przerażonego i gotowego uciec przy pierwszej lepszej okazji prosto w pustynną zamieć, ktoś jednak okazał się dość przewidujący, by przywiązać go do słupa i zakneblować wsadzonym w usta kawałkiem szmaty.
Wątek techniczny
To po ile się zrzucacie?
Wątek techniczny
Proponuję ustawiać nasze bagaże w jednym miejscu, co sprawi, że wystarczy, aby tylko jedna osoba miała je na oku. Do własnych manatków dokładam łuk i kołczan ze strzałami, które nie będą mi w tym momencie potrzebne. Rozglądam się po pozostałych rezydentach sali zgromadzeń. Zdaje się, że są wśród nich moi 'krajanie'?
Proponuję ustawiać nasze bagaże w jednym miejscu, co sprawi, że wystarczy, aby tylko jedna osoba miała je na oku. Do własnych manatków dokładam łuk i kołczan ze strzałami, które nie będą mi w tym momencie potrzebne. Rozglądam się po pozostałych rezydentach sali zgromadzeń. Zdaje się, że są wśród nich moi 'krajanie'?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt
Spoglądający w inną stronę Trehant nie dostrzegł dziwnego nowożeńca, znacznie bardziej zainteresowany widokiem przebywających w izbie przejezdnych. Złapawszy za rękaw jednego ze swoich przewodników łowca przyciągnął go do siebie i wskazał dłonią na grupę mężczyzn w przeszywanicach.
- Jestem z Remzinu - oświadczył półork - O ile wzrok mnie nie myli, gościcie tu moich ziomków.
- Prawda to, panie - odrzekł wieśniak podążając za wzrokiem rozmówcy - Czterech mężów biegłych w mieczach. Zmierzają do Agraphuru. Podają się za najemników, wciąż powtarzają o zaciągu do armii satrapy.
- A tamci? - Trehant przeniósł spojrzenie na drugą grupkę cudzoziemców, znacznie liczniejszą i zbitą ciasno w innym kącie - Co to za jedni?
- Łowcy makunów - odpowiedział przewodnik - Wracają z polowania przy Skałach Urugaza. To Esajanie.
- Esajanie? - zapytał pozornie obojętnym tonem półork, starannie maskując swój nagły niepokój.
- Tak, łowcy z Esai - skinął głową wieśniak - Dziwni ludzie o dziwnej mowie i dziwnych obyczajach.
Wątek techniczny
Tyle obserwacji z daleka. W razie chęci nawiązania bliższej znajomości proszę o stosowne deklaracje.
Spoglądający w inną stronę Trehant nie dostrzegł dziwnego nowożeńca, znacznie bardziej zainteresowany widokiem przebywających w izbie przejezdnych. Złapawszy za rękaw jednego ze swoich przewodników łowca przyciągnął go do siebie i wskazał dłonią na grupę mężczyzn w przeszywanicach.
- Jestem z Remzinu - oświadczył półork - O ile wzrok mnie nie myli, gościcie tu moich ziomków.
- Prawda to, panie - odrzekł wieśniak podążając za wzrokiem rozmówcy - Czterech mężów biegłych w mieczach. Zmierzają do Agraphuru. Podają się za najemników, wciąż powtarzają o zaciągu do armii satrapy.
- A tamci? - Trehant przeniósł spojrzenie na drugą grupkę cudzoziemców, znacznie liczniejszą i zbitą ciasno w innym kącie - Co to za jedni?
- Łowcy makunów - odpowiedział przewodnik - Wracają z polowania przy Skałach Urugaza. To Esajanie.
- Esajanie? - zapytał pozornie obojętnym tonem półork, starannie maskując swój nagły niepokój.
- Tak, łowcy z Esai - skinął głową wieśniak - Dziwni ludzie o dziwnej mowie i dziwnych obyczajach.
Wątek techniczny
Tyle obserwacji z daleka. W razie chęci nawiązania bliższej znajomości proszę o stosowne deklaracje.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt
Eithart nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że poruszany temat nie sprawia naczelnikowi wioski przyjemności, niemniej jednak widok zakneblowanego i związanego młodziana sam w siebie prowokował konieczność przynajmniej pobieżnego objaśnienia sedna sprawy.
- Nie jest on szczęśliwy, oj nie jest - pokręcił ze smutkiem głową staruszek - Wszelako obyczaj obyczajem, a tradycje tradycjami i mus im się stać zadość. Wcale się żenić nie umyśla i pewnikiem dałby dyla przy pierwszej lepszej okazji, tedyśmy go musieli do słupa uwiązać. Aż to pociesznie wygląda, że tak uwiązany tuż obok swej oblubienicy.
Usłyszawszy ostatnie słowa staruszka przybysze wspięli się na palce stóp chcąc dojrzeć wybrankę serca nieszczęsnego pana młodego i przygotowując się w duchu na widok wyjątkowo odpychającej szkarady wciśniętej biedakowi w myśl zaaranżowanego przez obie rodziny i narzuconego z góry ożenku.
- To... ona? - wykrztusił po ciągnącej się bez końca chwili ciszy Eithart, spoglądając na uwiązaną na postronku kozę, ustrojoną w nałożony na głowę wianek i powiewającą kolorowymi wstążkami przywiązanymi do uszu. Biedne zwierzę meczało przejmująco, aczkolwiek dźwięki te tonęły dotąd w wypełniającym wnętrze domu zgromadzeń gwarze, strzelało też na wszystkie strony przerażonym wzrokiem próbując bezskutecznie urwać się z postronka.
- Koza? - gorlamicki kapłan myślał, że po Czarnej Nocy niewiele go już w życiu zadziwi, a jednak przekorni bogowie sprawili mu niespodziankę tuż po opuszczeniu Duviku.
- Niby radosna to chwila, a przecie tak naprawdę sromota - westchnął naczelnik wioski ujmując Eitharta pod ramię - Przyłapano go jak z oną kozą spółkował, wszetecznik jeden. Nasze prawa surowe są, daleko nam do rozwiązłych pianitów czy inakszych arianów, co i na kozy, a owce pożądliwym wzrokiem czasami spozierają. Skoro takową sobie kochanicę znalazł, mus mu się z żenić, taką bowiem dla niego karę umyśliliśmy. Powiedźcie sami, świątobliwy, cóż za wstyd musiałaby znosić niewiasta, którą ów by za żonę pojął, a się z nią pokładał jako drugą po kozie?
Wątek techniczny
Balarioński folklor jest czasami nader barwny. Co z tym podarunkiem, po ile się chcecie złożyć? Udzielacie się w zabawie, która właśnie się rozkręca? (odkładając tym samym na później udanie się na spoczynek).
Eithart nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że poruszany temat nie sprawia naczelnikowi wioski przyjemności, niemniej jednak widok zakneblowanego i związanego młodziana sam w siebie prowokował konieczność przynajmniej pobieżnego objaśnienia sedna sprawy.
- Nie jest on szczęśliwy, oj nie jest - pokręcił ze smutkiem głową staruszek - Wszelako obyczaj obyczajem, a tradycje tradycjami i mus im się stać zadość. Wcale się żenić nie umyśla i pewnikiem dałby dyla przy pierwszej lepszej okazji, tedyśmy go musieli do słupa uwiązać. Aż to pociesznie wygląda, że tak uwiązany tuż obok swej oblubienicy.
Usłyszawszy ostatnie słowa staruszka przybysze wspięli się na palce stóp chcąc dojrzeć wybrankę serca nieszczęsnego pana młodego i przygotowując się w duchu na widok wyjątkowo odpychającej szkarady wciśniętej biedakowi w myśl zaaranżowanego przez obie rodziny i narzuconego z góry ożenku.
- To... ona? - wykrztusił po ciągnącej się bez końca chwili ciszy Eithart, spoglądając na uwiązaną na postronku kozę, ustrojoną w nałożony na głowę wianek i powiewającą kolorowymi wstążkami przywiązanymi do uszu. Biedne zwierzę meczało przejmująco, aczkolwiek dźwięki te tonęły dotąd w wypełniającym wnętrze domu zgromadzeń gwarze, strzelało też na wszystkie strony przerażonym wzrokiem próbując bezskutecznie urwać się z postronka.
- Koza? - gorlamicki kapłan myślał, że po Czarnej Nocy niewiele go już w życiu zadziwi, a jednak przekorni bogowie sprawili mu niespodziankę tuż po opuszczeniu Duviku.
- Niby radosna to chwila, a przecie tak naprawdę sromota - westchnął naczelnik wioski ujmując Eitharta pod ramię - Przyłapano go jak z oną kozą spółkował, wszetecznik jeden. Nasze prawa surowe są, daleko nam do rozwiązłych pianitów czy inakszych arianów, co i na kozy, a owce pożądliwym wzrokiem czasami spozierają. Skoro takową sobie kochanicę znalazł, mus mu się z żenić, taką bowiem dla niego karę umyśliliśmy. Powiedźcie sami, świątobliwy, cóż za wstyd musiałaby znosić niewiasta, którą ów by za żonę pojął, a się z nią pokładał jako drugą po kozie?
Wątek techniczny
Balarioński folklor jest czasami nader barwny. Co z tym podarunkiem, po ile się chcecie złożyć? Udzielacie się w zabawie, która właśnie się rozkręca? (odkładając tym samym na później udanie się na spoczynek).
- Nie boicie się, że ów młodzian cosik wielce nierozsądnego poczyni, gdy już stan kawalerski za sobą zostawi? Może to para obroży oraz łańcuch, który połączyłby nowożeńców, byłby najtrafniejszym prezentem... Macie wśród was kowala?
Wątek techniczny
Trehant przyłącza się do rozmawiających Eitharta i naczelnika, po czym zwraca się do tego drugiego.
Wątek techniczny
Trehant przyłącza się do rozmawiających Eitharta i naczelnika, po czym zwraca się do tego drugiego.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35