PBF - Czas wichrów, czas ognia
- A żeby to, k(...)a, szlag jasny trafił. - Dyszy Margolas, ale mówi to tak aby tłuszcza słyszała. - I wymknął się suczy syn sprawiedliwości. A tak byłoby darcie pasami i publiczna kaźnia... Trza złapać tych 2 pozostałych, co z nim uciekało. Może i oni coś wiedzą.
Ostatnio zmieniony 05 stycznia 2012, 09:23 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hallador, stolica Karminu
Kether wstrzymał konia i uniósł władczym gestem prawą rękę, stając jednocześnie w strzemionach i spoglądając w stronę rozwścieczonego rezultatem konnego pościgu tłumu.
- Mówię w imieniu świątyni Mitrylowego Boga! - krzyknął tak głośno jak tylko zdołał, zdzierając sobie gardło - Ów malauk był zbrodzieniem ściganym przez świątynię Oriaka oraz radę miejską Halladoru! To morderca prawie wyjęty spod prawa, tedy wszelkie roszczenia co do poczynionych przez niego szkód kierujcie do ratusza! Jeśli mienie tego bandyty zostanie skonfiskowane, rada miejska zapewne niezwłocznie wypłaci wam odszkodowania!
Kleryk położył szczególny akcent na słowo "zapewne", nie chcąc być później pociągniętym do odpowiedzialności finansowej przez rozwścieczonych żądaniami rekompensat ojców miasta.
- Teraz zaś odstąpcie i pozwólcie czynić nam naszą powinność!
Wątek techniczny
Jak myślicie, pójdą sobie?
Kether wstrzymał konia i uniósł władczym gestem prawą rękę, stając jednocześnie w strzemionach i spoglądając w stronę rozwścieczonego rezultatem konnego pościgu tłumu.
- Mówię w imieniu świątyni Mitrylowego Boga! - krzyknął tak głośno jak tylko zdołał, zdzierając sobie gardło - Ów malauk był zbrodzieniem ściganym przez świątynię Oriaka oraz radę miejską Halladoru! To morderca prawie wyjęty spod prawa, tedy wszelkie roszczenia co do poczynionych przez niego szkód kierujcie do ratusza! Jeśli mienie tego bandyty zostanie skonfiskowane, rada miejska zapewne niezwłocznie wypłaci wam odszkodowania!
Kleryk położył szczególny akcent na słowo "zapewne", nie chcąc być później pociągniętym do odpowiedzialności finansowej przez rozwścieczonych żądaniami rekompensat ojców miasta.
- Teraz zaś odstąpcie i pozwólcie czynić nam naszą powinność!
Wątek techniczny
Jak myślicie, pójdą sobie?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, stolica Karminu. Plac garbarzy.
Kether podjechał do ciała malauka sprawdzając czy dycha jeszcze, ale widok rozwalonej głowy i wypływającego z jego czaszki mózgu był niezbitym dowodem na to iż czwororęki wyzionął ducha. Rozglądając się dookoła zauważyliście jak plac zaczyna wypełniać się tłumem gapiów, ciekawie przyglądających się całej sytuacji, kupczyków którzy podniesionymi głosami narzekali na ich los i całe to nieszczęście, które właśnie ich spotkało.
W końcu na plac dotarły pierwsze patrole straży miejskiej, właśnie w chwili gdy tłum coraz głośniej domagał się zadośćuczynienia za poniesione szkody. Z tłumu roztrącając ludzi wypadło kilku strażników z pałkami w rękach, rozejrzawszy się ruszyli w stronę leżącego ciała i stojących nad nim osobników.
"Co tu się dzieje do jasnej cholery!-rzucił jeden ze strażników, w hełmie z przyklejonym do hełmu i ubłoconym piórem, cały był brudny i mokry, w tym samym czasie na plac dotarli następni strażnicy, rozstawiający się właśnie dookoła Was.
Kether który właśnie wsiadał na konia rozejrzawszy się odchrząknął, staną w strzemionach: - Mówię w imieniu świątyni Mitrylowego Boga! Ów malauk był zbrodzieniem ściganym przez świątynię Oriaka oraz radę miejską Halladoru! To morderca prawie wyjęty spod prawa, tedy wszelkie roszczenia co do poczynionych przez niego szkód kierujcie do ratusza! Jeśli mienie tego bandyty zostanie skonfiskowane, rada miejska zapewne niezwłocznie wypłaci wam odszkodowania!
Strażnicy i tłum zgromadzony na placu na moment zamilkli wsłuchując się w słowa Kethera, ale po chwili znów zaczęły się sypać skargi, przekleństwa, lamenty, kilku strażników powstrzymywało tłum. Ściągając hełm i ocierając pot z czoła strażnik ruszył w stronę Kethera, spoglądając po kolei po wszystkich twarzach jego towarzyszy, zatrzymał wzrok tylko na chwilę na Aalmangarze przypatrując się mu i jego ubraniu.
Na placu jest już około 20 strażników, połowa zajmuję się tłumem reszta wpatruje się w Was, kilku ma wydobyte miecze ale reszta trzyma pałki w dłoniach.
Strażnik z ubłoconą twarzą, trzymając hełm w rękach i poprawiając na nim jedyne pióro spojrzał na Kethera, prosząc go o pokazanie glejtu. Po przeczytaniu go spojrzał jeszcze raz na wszystkich po czym złożył go i chowając do wiszącej u jego boku torby rzekł: "Może to i prawda coście rzekli, może i ten papier prawdę pisze ale mus nam Was wszystkich do ratusza odstawić, niech się tan panowie rajcy nad Wami zastanowią. Więc oddajcie broń a ja póki co zatrzymuje Was z rozkazy rady miejskiej do czasu wyjaśnienia całej sprawy"
Machnął ręką w kierunku kilku strażników, którzy ruszyli w Waszą stronę.
Dowódca okrzyknął swoich ludzi aby zajęli się ciałem i wydał im rozkazy, aby ciało dotarło do ratusza nietknięte i razem ze wszystkim, po czym odszedł w stronę tłumu mówiąc, że wszystko już jest pod kontrolą i aby składać skargi do ratusza.
Nagle na plac weszło kilkunastu strażników trzymając między sobą związanych i strasznie poturbowanych dwóch towarzyszących w ucieczce malaukowi półorków, jeden ze strażników trzymał ich konie na wodzy.
Wątek tech:
Przepraszam za tak długie milczenie ale komp odmówił mi posłuszeństwa.
Jakieś deklaracje? Ucieczka? Czy poddajecie się pod rozkazy straży miejskiej.
Kether podjechał do ciała malauka sprawdzając czy dycha jeszcze, ale widok rozwalonej głowy i wypływającego z jego czaszki mózgu był niezbitym dowodem na to iż czwororęki wyzionął ducha. Rozglądając się dookoła zauważyliście jak plac zaczyna wypełniać się tłumem gapiów, ciekawie przyglądających się całej sytuacji, kupczyków którzy podniesionymi głosami narzekali na ich los i całe to nieszczęście, które właśnie ich spotkało.
W końcu na plac dotarły pierwsze patrole straży miejskiej, właśnie w chwili gdy tłum coraz głośniej domagał się zadośćuczynienia za poniesione szkody. Z tłumu roztrącając ludzi wypadło kilku strażników z pałkami w rękach, rozejrzawszy się ruszyli w stronę leżącego ciała i stojących nad nim osobników.
"Co tu się dzieje do jasnej cholery!-rzucił jeden ze strażników, w hełmie z przyklejonym do hełmu i ubłoconym piórem, cały był brudny i mokry, w tym samym czasie na plac dotarli następni strażnicy, rozstawiający się właśnie dookoła Was.
Kether który właśnie wsiadał na konia rozejrzawszy się odchrząknął, staną w strzemionach: - Mówię w imieniu świątyni Mitrylowego Boga! Ów malauk był zbrodzieniem ściganym przez świątynię Oriaka oraz radę miejską Halladoru! To morderca prawie wyjęty spod prawa, tedy wszelkie roszczenia co do poczynionych przez niego szkód kierujcie do ratusza! Jeśli mienie tego bandyty zostanie skonfiskowane, rada miejska zapewne niezwłocznie wypłaci wam odszkodowania!
Strażnicy i tłum zgromadzony na placu na moment zamilkli wsłuchując się w słowa Kethera, ale po chwili znów zaczęły się sypać skargi, przekleństwa, lamenty, kilku strażników powstrzymywało tłum. Ściągając hełm i ocierając pot z czoła strażnik ruszył w stronę Kethera, spoglądając po kolei po wszystkich twarzach jego towarzyszy, zatrzymał wzrok tylko na chwilę na Aalmangarze przypatrując się mu i jego ubraniu.
Na placu jest już około 20 strażników, połowa zajmuję się tłumem reszta wpatruje się w Was, kilku ma wydobyte miecze ale reszta trzyma pałki w dłoniach.
Strażnik z ubłoconą twarzą, trzymając hełm w rękach i poprawiając na nim jedyne pióro spojrzał na Kethera, prosząc go o pokazanie glejtu. Po przeczytaniu go spojrzał jeszcze raz na wszystkich po czym złożył go i chowając do wiszącej u jego boku torby rzekł: "Może to i prawda coście rzekli, może i ten papier prawdę pisze ale mus nam Was wszystkich do ratusza odstawić, niech się tan panowie rajcy nad Wami zastanowią. Więc oddajcie broń a ja póki co zatrzymuje Was z rozkazy rady miejskiej do czasu wyjaśnienia całej sprawy"
Machnął ręką w kierunku kilku strażników, którzy ruszyli w Waszą stronę.
Dowódca okrzyknął swoich ludzi aby zajęli się ciałem i wydał im rozkazy, aby ciało dotarło do ratusza nietknięte i razem ze wszystkim, po czym odszedł w stronę tłumu mówiąc, że wszystko już jest pod kontrolą i aby składać skargi do ratusza.
Nagle na plac weszło kilkunastu strażników trzymając między sobą związanych i strasznie poturbowanych dwóch towarzyszących w ucieczce malaukowi półorków, jeden ze strażników trzymał ich konie na wodzy.
Wątek tech:
Przepraszam za tak długie milczenie ale komp odmówił mi posłuszeństwa.
Jakieś deklaracje? Ucieczka? Czy poddajecie się pod rozkazy straży miejskiej.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."