PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 04 stycznia 2012, 22:12

Z mózgiem na ziemi to raczej nie dycha...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 stycznia 2012, 22:14

Kto ich tam wie, tych malauków? Może wcale nie potrzebują mózgów, żeby nam wklepać?

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 05 stycznia 2012, 07:10

- A żeby to, k(...)a, szlag jasny trafił. - Dyszy Margolas, ale mówi to tak aby tłuszcza słyszała. - I wymknął się suczy syn sprawiedliwości. A tak byłoby darcie pasami i publiczna kaźnia... Trza złapać tych 2 pozostałych, co z nim uciekało. Może i oni coś wiedzą.
Ostatnio zmieniony 05 stycznia 2012, 09:23 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 05 stycznia 2012, 12:13

Amras z szedł z konia staje za kapłanem i poszukuje wzrokiem ewentualnej drogi ucieczki.

Jak zaczniemy uciekać jaszcze nas zlińczują, lepiej polegać na glejcie z nakazem aresztowania i charyźmie kapłana. czy toważysze malauka są gdzieś w zasięgu wzroku?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 stycznia 2012, 18:34

Hallador, stolica Karminu

Kether wstrzymał konia i uniósł władczym gestem prawą rękę, stając jednocześnie w strzemionach i spoglądając w stronę rozwścieczonego rezultatem konnego pościgu tłumu.

- Mówię w imieniu świątyni Mitrylowego Boga! - krzyknął tak głośno jak tylko zdołał, zdzierając sobie gardło - Ów malauk był zbrodzieniem ściganym przez świątynię Oriaka oraz radę miejską Halladoru! To morderca prawie wyjęty spod prawa, tedy wszelkie roszczenia co do poczynionych przez niego szkód kierujcie do ratusza! Jeśli mienie tego bandyty zostanie skonfiskowane, rada miejska zapewne niezwłocznie wypłaci wam odszkodowania!

Kleryk położył szczególny akcent na słowo "zapewne", nie chcąc być później pociągniętym do odpowiedzialności finansowej przez rozwścieczonych żądaniami rekompensat ojców miasta.

- Teraz zaś odstąpcie i pozwólcie czynić nam naszą powinność!


Wątek techniczny

Jak myślicie, pójdą sobie? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 stycznia 2012, 20:17

Watek techniczny

Ja sie raczej nie bede specjalnie obnosil. W koncu jestem caly przemoczony i oblepiony blotem, zatem i tak raczej nikt nie wyslucha co moge miec do powiedzenia. Ale juz szukam drogi ucieczki ewentualnie

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 stycznia 2012, 11:08

Hallador, stolica Karminu. Plac garbarzy.

Kether podjechał do ciała malauka sprawdzając czy dycha jeszcze, ale widok rozwalonej głowy i wypływającego z jego czaszki mózgu był niezbitym dowodem na to iż czwororęki wyzionął ducha. Rozglądając się dookoła zauważyliście jak plac zaczyna wypełniać się tłumem gapiów, ciekawie przyglądających się całej sytuacji, kupczyków którzy podniesionymi głosami narzekali na ich los i całe to nieszczęście, które właśnie ich spotkało.
W końcu na plac dotarły pierwsze patrole straży miejskiej, właśnie w chwili gdy tłum coraz głośniej domagał się zadośćuczynienia za poniesione szkody. Z tłumu roztrącając ludzi wypadło kilku strażników z pałkami w rękach, rozejrzawszy się ruszyli w stronę leżącego ciała i stojących nad nim osobników.
"Co tu się dzieje do jasnej cholery!-rzucił jeden ze strażników, w hełmie z przyklejonym do hełmu i ubłoconym piórem, cały był brudny i mokry, w tym samym czasie na plac dotarli następni strażnicy, rozstawiający się właśnie dookoła Was.
Kether który właśnie wsiadał na konia rozejrzawszy się odchrząknął, staną w strzemionach: - Mówię w imieniu świątyni Mitrylowego Boga! Ów malauk był zbrodzieniem ściganym przez świątynię Oriaka oraz radę miejską Halladoru! To morderca prawie wyjęty spod prawa, tedy wszelkie roszczenia co do poczynionych przez niego szkód kierujcie do ratusza! Jeśli mienie tego bandyty zostanie skonfiskowane, rada miejska zapewne niezwłocznie wypłaci wam odszkodowania!
Strażnicy i tłum zgromadzony na placu na moment zamilkli wsłuchując się w słowa Kethera, ale po chwili znów zaczęły się sypać skargi, przekleństwa, lamenty, kilku strażników powstrzymywało tłum. Ściągając hełm i ocierając pot z czoła strażnik ruszył w stronę Kethera, spoglądając po kolei po wszystkich twarzach jego towarzyszy, zatrzymał wzrok tylko na chwilę na Aalmangarze przypatrując się mu i jego ubraniu.
Na placu jest już około 20 strażników, połowa zajmuję się tłumem reszta wpatruje się w Was, kilku ma wydobyte miecze ale reszta trzyma pałki w dłoniach.
Strażnik z ubłoconą twarzą, trzymając hełm w rękach i poprawiając na nim jedyne pióro spojrzał na Kethera, prosząc go o pokazanie glejtu. Po przeczytaniu go spojrzał jeszcze raz na wszystkich po czym złożył go i chowając do wiszącej u jego boku torby rzekł: "Może to i prawda coście rzekli, może i ten papier prawdę pisze ale mus nam Was wszystkich do ratusza odstawić, niech się tan panowie rajcy nad Wami zastanowią. Więc oddajcie broń a ja póki co zatrzymuje Was z rozkazy rady miejskiej do czasu wyjaśnienia całej sprawy"
Machnął ręką w kierunku kilku strażników, którzy ruszyli w Waszą stronę.
Dowódca okrzyknął swoich ludzi aby zajęli się ciałem i wydał im rozkazy, aby ciało dotarło do ratusza nietknięte i razem ze wszystkim, po czym odszedł w stronę tłumu mówiąc, że wszystko już jest pod kontrolą i aby składać skargi do ratusza.
Nagle na plac weszło kilkunastu strażników trzymając między sobą związanych i strasznie poturbowanych dwóch towarzyszących w ucieczce malaukowi półorków, jeden ze strażników trzymał ich konie na wodzy.

Wątek tech:
Przepraszam za tak długie milczenie ale komp odmówił mi posłuszeństwa.
Jakieś deklaracje? Ucieczka? Czy poddajecie się pod rozkazy straży miejskiej.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 stycznia 2012, 14:00

Tylko winny ucieka pomyslal Aalmangar. Bil sie z myslami czy powinien oddac sie strazy czy tez dac drapaka i powiadomic tana Gotmunda o zajsciu. Postanowil jednak udac sie do ratusza i ewentualnie wykorzystac okazje, jesli taka sie nadarzy, aby niepostrzezenie zniknac z oczu strazy.
Nim jednak straz zebrala sie aby ich aresztowac, szepnal kaplanowi:
- Pogadaj ze straza. Nim odejdziemy trzeba trupa dokladnie przeszukac, bo jeszcze moze jakies lista i dokumenta dzierzyc istotne dla dla tana Gotmunda sprawy. A jak go tluszcza opadnie to rozgrabia wszystko co do pary hajdawer.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 16 stycznia 2012, 12:59

Amras rozejrzał się mając nadzieję że uda mu się czmychnąć przed strażą i rozsierdzonym tłumem, jednakże zdał sobie sprawę że nieudana próba ucieczki może się zakończyć linczem. Więc grzecznie czeka na rozwój sytuacji, jak będzie taka konieczność zgodzi się na wizytę w ratuszu i złoży stosowne wyjaśnienia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2012, 23:06

Wątek techniczny

Poddajemy się straży, żądając jednocześnie przeszukania zwłok malauka, zabezpieczenia znalezionych przy nim przedmiotów oraz niezwłocznego doprowadzenia do ratusza! Wszystko to okraszone rzecz jasna powoływaniem się na prestiż świątyni Mitrylowego Boga i imię tana Gotmunda!

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 17 stycznia 2012, 02:20

Półolbrzym zaklął pod nosem widząc zbierający się tłum nawołujących mieszkan. Takie zbiegowiska nigdy nie wróżyły nic dobrego.
Mus to mus, w rzyć kopane. Ja tam moge i do ratusza leźć. Papier się zgadza, rozkazy były... - wzruszył tylko ramionami.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 18 stycznia 2012, 16:31

Hallador, stolica Karminu. Plac garbarzy.

Powoli choć niechętnie wszyscy pozbywali się swojej broni oddając w ręce strażników, którzy patrzyli na kolejne egzemplarze lądujące w ich rękach z niedowierzaniem, zgromadził się już mały stos oręża.
Kether z Aalmangarem wymienili kilka zdań o dobytku zabitego i dwóch półorków, aby wszystko dotarło razem bo może mieć to olbrzymią wartość dla całego ich śledztwa, otrzymali zapewnienie w tej sprawie, iż wszystko będzie dostarczone do ratusza razem z nimi.
Dowódca strażników wysłał kilku ludzi do spisywania szkód, a cała reszta zaczęła zbierać się do odejścia, strażnicy zarekwirowali jeden z wózków, na którym ułożono malauka i cały orszak ruszył w ulicami w kierunku ratusza.
Strażnicy kazali Wam oddać tylko widoczną broń, nie zostaliście przeszukani, nikt nie odebrał Wam sakiewek, nie zabrano amuletów itp, itd. Ale ściśle Was pilnują na wypadek czegokolwiek, wszystkich strażników którzy Was eskortują jest 10 plus dowódca.
Po kilkunastu minutach pieszej wędrówki dotarliście do głównego placu miasta i znajomego już budynku ratusza, ale orszak nie zatrzymał się przy nim tylko skierowano się do siedziby straży miejskiej znajdującej się kilka budynków dalej. Był to dwu piętrowy budynek z wejściem w kształcie portalu, z którego wystawały pręty podniesionej kraty, przy wejściu pełniło wartę 4 strażników ubranych w lśniące kirysy i z halabardami w ręku.
Wchodząc przez bramę zauważyliście duży plac wewnątrz otoczony ścianami budynków. Na placu był niewielki ruch, kilku ludzi wyciągało z wozu jakieś pakunki, beczki i skrzynie które wnosili do jednych z kilku drzwi. Odprowadzono Was do jednych z drzwi po lewej stronie, odrzwia były wzmacniane metalowymi sztabami, miały też kute zawiasy, a w małym okienku były kraty.
Zaraz za drzwiami były schody prowadzące na dół, zauważyliście iż Wasze konie i broń zostały odprowadzone w stronę stajni.
Musicie poczekać w jednej z cel w loszku - odezwał się dowódca- zanim nie sprawdzimy tego papieru, takie rozkazy.
Jakiekolwiek Wasze narzekania i złorzeczenia zostały przemilczane, zostaliście sprowadzeni po schodach do jednej z cel, o dziwo pustej i nawet nie śmierdzi w środku i nie jest wilgotno, na podłodze widać nową słomę. Strażnicy grzecznie ale stanowczo wprowadzili Was do środka i zatrzasnęli za Wami kratę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 18 stycznia 2012, 17:32

Siedziba straży miejskiej. Cela.

Czas wlókł się niemiłosiernie, oświetlenie Waszej celi stanowiła pochodnia znajdująca się za kratą, rzucała migotliwe światło i kopciła niemiłosiernie.
Półolbrzym rozsiadł się pod ścianą i drzemał lekko, Amras zdenerwowany chodził od jednej ściany do drugiej, chyba nie był przyzwyczajony do zamkniętych pomieszczeń, Aalmangar nucił pod nosem jakąś piosnkę. Dopiero po około dwóch godzinach usłyszeliście kroki na schodach i jakieś głosy zbliżające się do Was.
Po chwili przed kratą pojawił się Gotmund z uśmiechem na ustach:
-Tu się schowali, no już otwierajcie im te kratę, mus nam widzieć się z radnymi. Po czym rzucił pachołkowi jakąś monetę.
-Czekajcie zaraz wszystko mi opowiecie najpierw do medyka mus nam iść aby ciało obejrzeć, a i najważniejsze żadnych oskarżeń do Was nie będzie, to dobra wiadomość, a teraz chodźmy obejrzeć tego malauka.

Wyszliście na zewnątrz, gdzie przy drzwiach czekali na Was strażnicy z Waszym odebranym ekwipunkiem.
Po sprawdzeniu wszystkiego udaliście się do jednych z drzwi przy po lewej stronie od głównej bramy. Na straży przy wejściu stał jeden strażnik, weszliście przez niskie drzwi do długiego korytarza z kilkoma drzwiami tylko po prawej stronie. W pierwszych i drugich otwartych drzwiach dostrzegliście stojące łóżka i kilku ludzi kręcących się po pokoju, następne dwoje drzwi było zamkniętych, w końcu dotarliście do ostatnich otwartych drzwi w których słychać było rozmowę.
Wchodząc do środka dostrzegliście bardzo silne światło promieniujące z kuli unoszącej się nad jednym ze stołów na którym leżało ciało malauka, na pozostałych dwóch zaś znajdowały się jakieś przedmioty równo poukładane.
Pokój w którym się znaleźliście miał ok 6x6 metrów i umeblowany był w trzy stoły drewniane ze śladami zaschniętej krwi, przy ścianach stały szafki, i stół na którym stał średniej wielkości otwarty kufer. W środku unosił się zapach mięty i lawendy pewnie mający na celu maskowanie smrodu lazaretu.
W środku oprócz ciała znajdowało się dwóch ludzi dość bogato odzianych w zdobionych złotymi nićmi szubach, dodatkowo podszytych białym futrem. Obydwoje byli otyłymi ludźmi, z małymi oczkami, na palcach ich rąk lśniły duże pierścienie i przykładali jakieś chusty do nosów. Oprócz nich w pokoju znajdował się dowódca straży (ten który Was tutaj przyprowadził) i jakiś półelf, ubrany w poplamiony fartuch badający właśnie otwór w głowie malauka.
Gdy tylko znaleźliście się wewnątrz dowódca straży zamknął za Wami drzwi, i podszedł do rzeczy leżących na stole, przyglądając się Wam.
Jeden z bogato ubranych ludzi, delikatnie odsunął chustę od nosa i:
-Mam na imię Crandall i jestem odpowiedzialnym za prowadzenie śledztw w sprawach zabójstw, ten oto - wskazał na drugiego otyłego człowieka - człowiek ma na imię Brentar i jest moim zastępcą, szanowny półelf imieniem Elcar jest naszym medykiem a to jest dowódca straży odpowiadający rewir w którym zdarzył się ten incydent ma na imię Aragost.
-To by było tyle jeśli chodzi o wstęp, teraz mam pytania do Was i czcigodnego Gotmunda, co Wy do cholery sobie myślicie urządzać takie zabawy w mieście i to na dodatek na rynku? Rozumiem jakby to byli sami przejezdni, ale po kapłanie tego miasta się tego nie spodziewaliśmy. Wiedz Ketherze iż Twoi przełożeni też będą chcieli o tym z Tobą porozmawiać. Wiecie ile skarg wpłynie do ratusza? Ile trza będzie wypłacić odszkodowań? Tutaj zamilkł na chwilę łapiąc oddech - Teraz chciałbym abyście wyjaśnili to wszystko co tam się stało. Słucham.
No mówcie co i jak tam było nie ma się czego bać już, no chyba, że.... rzekł Gotmund.

Słucham co macie do powiedzenia? I kto zabiera głos w tej sprawie?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 stycznia 2012, 19:56

Aalmangar postanowił znów się nie wychylać zbytnio, w końcu to nie on przyobiecał odszkodowania. Wrodzony egocentryzm przezwyciężył jednak zdrowy rozsądek. Teatralnie padł na kolana przed Gotmundem. Stojący druhowie mogliby przysiąc, że w oczach elfa pojawiły się łzy:

- Panie, honoru Twego, zbeszczszczonego przez tego zwyrodnialca, w majestacie prawa broniliśmy. Toć nie godzi aby tacy rycerze - zbóje bezkarnie ludziom prawym grozili i sługi zabijali niecnie. Myśmy go chcieli zbója jak prawi obywatele zatrzymać ale widać wiele na sumieniu miał, skoro zaczął uciekać, na nikogo i na nic nie bacząc. Sam widziałem jak ciężarną kobietę, mógłbym przysiąc szlacheckiego stanu, nahajem zdzielił - ostatnie zełgane słowa, wypowiedział wyraźnie podkreślając grozę tego czynu.

- Mnie niemal koniem stratował ten kat niewinnych. Patrz Panie całe szaty w strzępach. A jakie spustoszenie czynił na rynku to nawet opowiadać nie muszę. Toż to czyny godne najprymitywniejszych goblinów i minotaurów a nie rycerza. Dobrze, że skończył podle zakała rycerskiego stanu i zapewne koński sodomita. Powinno się na jego pryncypałów kare sowitą nałożyć za szkody jakie swym pożałowania godnym zachowaniem poczynił - Aalmangar delikatnie zasugerował jak możnaby rozwiązać pewne sporne kwetie. - No bo kto takowego zbója wziął pod swe skrzydła winien odpowiedzialność za wziąść na siebie.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 19 stycznia 2012, 10:38

Ja tam nie jestem od gadania. Panowie rajcy to by chyba mojego jezyka nie docenili :p

ODPOWIEDZ