Margolas zaczal bez krepacji zaciskac i prostowac palce... - Az mnie lapy swiezbia... Patrzajcie ludki, az mnie swiezbia, coby wam gnaty polamac i klamstwo z tych durnych lbow wybic... Podszedl blizej orkow i poczal przygladac im sie uwaznie... - To jak zaczynamy? Lapy wpierw polamac, czy od razu kolana rozwalic? - spytal dowodzacego
Nie wiem czy Gotmund jest z nami czy nie. Jesli to nie, to pytam Kethera.
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, siedziba straży miejskiej. Loch.
Na słowa wściekłego Amrasa obydwaj półorkowie jeszcze bardziej skulili się,
w tym czasie podszedł do nich Margolas który poczał nerwowo zaciskać palce dłoni, jego postura i wściekłe gesty wyglądające jakby zaraz miał kogoś udusić do tego słowa które rzucił w stronę więźniów sprawiły, iż ci padli na podłogę kuląc się w kłębek.
Półolbrzym obejrzał się w stronę stojącego za kratą Gotmunda, Aalmangara i Kethera którzy wyraźnie o czymś rozmawiali, Gotmund ruchem głowy zaprzeczył na prośbę Margolasa.
-Wydaje mi się - rzekł Gotmund - że ci najmici nic nie wiedzą i prawdę mówią, ale to może i tylko moje zdanie a Wy co na to? Kończymy tą wizytę, czy jak bo czas też nagli, jeszcze musicie się w odpowiedni ekwipunek zaopatrzyć, trza po krasnoludy posłać coby na statek przybyli.
Na słowa wściekłego Amrasa obydwaj półorkowie jeszcze bardziej skulili się,
w tym czasie podszedł do nich Margolas który poczał nerwowo zaciskać palce dłoni, jego postura i wściekłe gesty wyglądające jakby zaraz miał kogoś udusić do tego słowa które rzucił w stronę więźniów sprawiły, iż ci padli na podłogę kuląc się w kłębek.
Półolbrzym obejrzał się w stronę stojącego za kratą Gotmunda, Aalmangara i Kethera którzy wyraźnie o czymś rozmawiali, Gotmund ruchem głowy zaprzeczył na prośbę Margolasa.
-Wydaje mi się - rzekł Gotmund - że ci najmici nic nie wiedzą i prawdę mówią, ale to może i tylko moje zdanie a Wy co na to? Kończymy tą wizytę, czy jak bo czas też nagli, jeszcze musicie się w odpowiedni ekwipunek zaopatrzyć, trza po krasnoludy posłać coby na statek przybyli.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Czas goni, a nie wiemy jak szybka krypa te zboje dysponuja. A trzeba w slad za nimi skoczyc czym predzej zanim trop zgubimy - poparl Gotmunda elf. Srednio przypadalo mu do gustu stanie w loszku przesmierdlym szeroka gama fetorow. Czul sie okropnie takze ze wzgledu na wciaz mokre i niebosko ublocone ubrania. Chwalil jednak Kashandila, ze nie mial na sobie, ani nowych, kosztownych szat, ani blazenskich fatalaszkow, tylko nie rzucajace sie w oczy mieszczanskie ubranie (teraz zapewne nadajace sie tylko dla zebraka).
Watek techniczny
Nic tu po nas. Ruszajmy na morze.
Watek techniczny
Nic tu po nas. Ruszajmy na morze.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador.
Zakładam iż to koniec przesłuchania.
Po szybkim acz bezowocnym przesłuchaniu udaliście się razem z Gotmundem do posiadłości jego kuzyna.
Tam większość z Was wzięła długą i odprężającą kąpiel, potem udaliście się na wieczerze, opowiadając Gotmundowi i jego małżonce o całym zajściu.
Wieczerza minęła w spokojnej i miłej atmosferze, po czym Gilreal udała się do swoich komnat zostawiając Was samych z Gotmundem i dowódcą jego najemników.
-Ogólnie sprawa wygląda tak - zaczął Gotmund- jutro w południe wyrusza statek, tylko teraz pytanie dokąd? Do Ostrogaru za moim bratem? Czy do twierdzy krasnoludzkiej po kolejną płytkę? Jeśli czegoś potrzebujecie z ekwipunku dajcie znać a postaram się Wam to załatwić, razem z Wami popłynie dwóch krasnoludów ze świątyni i dwóch moich ludzi.
Wątek tech:
Od teraz do jutra do godzin rannych macie czas na dokonanie zakupów ekwipunku czy czego tam sobie życzycie.
Zakładam iż to koniec przesłuchania.
Po szybkim acz bezowocnym przesłuchaniu udaliście się razem z Gotmundem do posiadłości jego kuzyna.
Tam większość z Was wzięła długą i odprężającą kąpiel, potem udaliście się na wieczerze, opowiadając Gotmundowi i jego małżonce o całym zajściu.
Wieczerza minęła w spokojnej i miłej atmosferze, po czym Gilreal udała się do swoich komnat zostawiając Was samych z Gotmundem i dowódcą jego najemników.
-Ogólnie sprawa wygląda tak - zaczął Gotmund- jutro w południe wyrusza statek, tylko teraz pytanie dokąd? Do Ostrogaru za moim bratem? Czy do twierdzy krasnoludzkiej po kolejną płytkę? Jeśli czegoś potrzebujecie z ekwipunku dajcie znać a postaram się Wam to załatwić, razem z Wami popłynie dwóch krasnoludów ze świątyni i dwóch moich ludzi.
Wątek tech:
Od teraz do jutra do godzin rannych macie czas na dokonanie zakupów ekwipunku czy czego tam sobie życzycie.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
- Ehhh. Mnie tam do Ostrogaru wcale nie ciągnie. Ledwom co się stamtąd przywlókł, a już miałbym wracać? Et, ja tam myślę, że jak mamy skarbów szukać, to ta twierdza lepsza się zdaje...
Ja tam wielkich zakupów nie zrobię, bo co potrzebowałem to mam. Szkolenia w broni w 1 noc nie załatwię. Ew. jakieś mikstury na zdrowienie itp drobiazgi...
Ja tam wielkich zakupów nie zrobię, bo co potrzebowałem to mam. Szkolenia w broni w 1 noc nie załatwię. Ew. jakieś mikstury na zdrowienie itp drobiazgi...
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Amrasowi na myśl że powróci na Orkus Wielki od razu poprawił się humor, choć by sam najpierw wolał płynąć po drugą płytkę, bo gdzie płytka to i skarby, bogactwa, artefakty. Mając te dobra można by było je obchnąć w Ostrogarze i uzupełnic swój ekwipunek o ciekawe rzeczy. Ale decyzja gdzie płynąć nie należał do niego, on tylko podzielił się swoimi spostrzeżeniami z drużyna.
Elf jest gotowy, tylko co z koniem? Jak co to go sprzedaje ( nie jestem do niego przywiązany)
Elf jest gotowy, tylko co z koniem? Jak co to go sprzedaje ( nie jestem do niego przywiązany)