PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 kwietnia 2012, 21:23

Hurricane, przedpołudnie 7 maja 2055

Ciąg dalszy retrospekcji...

Trzydzieści pięć lat temu Hurricane musiało być pogrążoną w leniwym życiu przydrożną społecznością, przylegającą do autostrady kwartałami niskich domostw, czworokątnymi ogródkami i garażami. Teraz stojący na pace nieruchomego Canyona Ebenezer widział przez lornetkę morze rozsypujących się budynków, straszących dziurami w ścianach i dachach, poczerniałych od płomieni starych pożarów, które musiały się przetaczać wielokrotnie przez porzuconą przez mieszkańców miejscowość. Na zarastających suchą trawą ulicach dostrzec można było wraki rdzewiejących samochodów, w których siedzeniach wciąż tkwiły ludzkie szkielety. Podobne zbiorowisko zniszczonych wozów znajdowało się po przeciwnej stronie autostrady, na jej północnym skraju, gdzie rozległy parking przed zrujnowanym centrum handlowym zastawiony był rzędami skorodowanych pojazdów. W tyle za budynkami supermarketu i sąsiadujących z nim firm wyrastały ku ciemnemu niebu nagie wzgórza, upstrzone ledwie tu i ówdzie kępami kolczastych krzewów trzymających się desperacko korzeniami wyjałowionej gleby.

- Mamy pół godziny - przypomniał Salt - Lepiej nie właźcie w żadne dziury, gdzie może was przysypać gruz, bo nam baron da popalić za opóźnienie.

- Jedziemy do miasta - przesądził natychmiast Preston, ostentacyjnie unikający choćby jednego spojrzenia w stronę Asha - Walmart pewnie wyszabrowany do szczętu, za blisko autostrady. Każdy wędrowny gang zagląda najpierw w takie miejsce. Franky, pal silnik!

Sprawdziwszy swą broń mężczyźni pod wodzą Prestona wsiedli do Jeepa, trzasnęli głośno drzwiami. Samochód ruszył z miejsca ciasnym skrętem, zjechał z autostrady manewrując ostro pod częściowo obsuniętym wiaduktem, zaczął toczyć się powoli opłotkami Hurricane.

Dwa pozostałe pojazdy tkwiły w bezruchu pośrodku autostrady, na wysokości miejscowego zjazdu, z wyłączonymi silnikami i zgaszonymi światłami. Przez otwarte okno składaka dobiegały suche trzaski radionadajnika, pozostawionego przez Jacka na przednim siedzeniu wozu.

- A ja bym poszperał w tych wrakach - odezwał się półgłosem pan Smith, zarzucając na ramię opróżniony wcześniej do bagażnika speedera plecak i pokazując ramieniem na rzędy porzuconych przed Walmartem samochodów - Zdziwilibyście się wiedząc, co można znaleźć pod siedzeniami albo w schowkach.

Radeford cofnął od oczu lornetkę ukontentowany brakiem oczywistych źródeł zagrożenia, powiesił ją sobie na szyi. Do jego uszu dobiegał odległy ptasi skrzek, wydawany przez kilkanaście niewielkich czarnych punkcików unoszących się w powietrzu gdzieś za grzbietem północnego wzniesienia, opadających co chwila w dół lub wznoszących się ponownie w górę.

- Nie wyglądają na rozmiłowanych w modlitwie, ale będę prosił Pana w myślach, by nic nie odgryzło im zadków - oznajmił wielebny spoglądając na odjeżdżającego w głąb miasteczka Patriota. Odpowiedziało mu kilka stłumionych chichotów, które szybko umilkły. Stojący na spękanej nawierzchni autostrady ludzie przywykli już do ponurego pejzażu opustoszałych i niszczejących coraz bardziej miejscowości, ale niezmiennie czuli na ów widok niezrozumiałe przygnębienie, zrodzone z tęsknoty za światem, którego nie dane im było poznać; światem sprzed Przebudzenia Molocha, normalnym i spokojnym, bez wybuchających atomówek, wywołanych skażeniem chorób, morderczych maszyn i zmutowanych potworów.

Światem znanym większości z nich jedynie z opowieści tych nielicznych ocalałych z atomowej pożogi, którzy przetrwali pierwsze lata Wojny zachowując wspomnienia bezpowrotnie unicestwionej ludzkiej cywilizacji.


Wątek techniczny

Dorzuciłem małą fabularkę będącą wprowadzeniem do postoju, następnie mają miejsce wszystkie zdarzenia i dialogi z postów 211-223! ;)

Ekipa Prestona pojechała od razu do miasteczka, Wy wciąż tkwicie pośrodku autostrady. Wilson, Tisdale i Radeford zamierzają zostać w aucie. Pan Smith chce pogrzebać we wrakach samochodów na parkingu Walmartu, pani Smith pewnie pójdzie z nim. Leon chce do salonu Chevroleta (speederem czy na piechotę?), Stalker i Salt na piechotę do Walmartu.

Powinienem wiedzieć coś jeszcze?

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 24 kwietnia 2012, 21:28

Jack rozejrzał się jeszcze chwilę po okolicy nasłuchując. Wydobył lornetkę i starał się uchwycić w wizjerze kołujące w oddali ptaki. Zmarszczył czoło i cicho zaklął.
Odsuwając lornetkę od oczu wskazał kołujące ptactwo.

- Nie podoba mi się to stadko. Lezie tam coś żywego albo jakieś trupy są dziś obiadem dla ptaszysk. Nie wiem czy nie powinniśmy tego aby sprawdzić... - popatrzył pytająco na towarzyszy.

Schylił się do speedera. Wyciągnął radio i wcisnął pod kurtkę.
Ostatnio zmieniony 24 kwietnia 2012, 22:19 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2012, 21:55

- To mogą być padlinożercy, te ptaszyska. Pan daje nam za pośrednictwem braci mniejszych, że coś jest nie tak -Radeford ponownie spojrzał przez lornetkę.
- Czas na rekonesans Paul. Ściągamy Harleya i pojedziemy we dwójkę. Mamy pół godziny więc bierz nasze radio i w drogę.

Wątek techniczny:
Kto chętny na zwiad. Paul nieco kontuzjowany, może Jack (zwiadowca) go zastąpi?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 kwietnia 2012, 21:58

Wilson ze skrywaną ulgą przyjąl fakt, że Ash rzuci okiem na jego rana. Bok zacząl go mocno pobolewac ostatnio. Niepokoił go fakt udania się większości Aniołów Śmierci na zakupy...
Techniczny:
Lepiej weźcie przykład z tych ptaków i poruszajcie się stadem. ;) Ash - nie mam zbroji śmieciowej, sprzedałem.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 24 kwietnia 2012, 22:04

Salt przystanął w pół kroku. Odwrócił się i popatrzył jeszcze raz na ptaszyska myśląc nad słowami Kaznodziei.

- Szary, Eb ma chyba rację. Leć sam, tylko uważaj na siebie. Zerknij na graty o których wspominałem, mogą się przydać i uważaj na Smithów...

Odwrócił się na pięcie i pognał do pick'upa.

- Zmiana planów Wielebny, masz rację. Tam mogę się bardziej przydać. Zawijamy się na to wzgórze, jak czysto to zawsze możemy wrócić i zobaczyć co ukrywa się w zakrystii - puścił oko i wskoczył na samochód.

Zmiana deklaracji. Jednak kopnę się najpierw na wzgórze. Powoli pick'upem, tak żeby się nie wychylać i pozostawać poza zasięgiem słyszalności "kogoś" tam. Chyba, że harleyem, ale nie wiem czy wystarczy czasu na ściągnięcie go na ziemię. Resztę pieszo, wypatrując i nasłuchując.
Ostatnio zmieniony 24 kwietnia 2012, 22:20 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 kwietnia 2012, 22:12

Hurricane, przedpołudnie 7 maja 2055

Starsze wiekiem małżeństwo zeszło ramię w ramię w dół drogi przebiegającej nad autostradą, skręcając w stronę położonego bliżej od Walmartu dawnego salonu samochodowego, wciąż powiewającego na wietrze częściowo urwaną tablicą reklamową z logo Courts Motors. Odprowadzający ich bacznym wzrokiem Ashley nie mógł się oprzeć wrażeniu, że pan Smith ożywił się znacząco na widok zastawionego wrakami placu przed budynkiem dealera, poruszony ilością porzuconych tam samochodów.

Trzymający się od małżeństwa na dystans Stalker szedł dużo szybszym krokiem, już po kilkunastu metrach wskoczył pomiędzy spalone szczątki przyczep kempingowych i dosłownie zniknął paramedykowi z oczu dowodząc swej znakomitej umiejętności wtapiania się w otoczenie.

- Wszyscy troje muszą się tym zajmować na serio - burknął Paul odsłaniając jednocześnie ranę na biodrze i oddając się w ręce paramedyka - Zwłaszcza ten cherlak. Dziwny gość. Widzieliście, ile targa sprzętu? Co to było, co miał w ręce?

- Licznika Geigera nie poznałeś? - udał zdziwienie Ash, przy