PBF - Podstępna rubież
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Radeford z trzaskiem osadził harleya na na wsporniku.Szybkimi susami podbiegł do Smithów i pomógł im dociągnąć Asha do pikapa i ułożyć go na pace. Zaraz potem sięgnął po jego torbę szukając materiałów pierwszej pomocy. Głośno odmawiając modlitwę zabrał się do udzielania pierwszej pomocy.
Wątek techniczny:
W miarę moich skromnych możliwości udzielam Ashowi pierwszej pomocy. Sprawdzam czy oddycha i ma puls. Szukam ran i krwotoków i je opatruje/tamuje. Sprawdzam czy nie ma złamań itp.
Wątek techniczny:
W miarę moich skromnych możliwości udzielam Ashowi pierwszej pomocy. Sprawdzam czy oddycha i ma puls. Szukam ran i krwotoków i je opatruje/tamuje. Sprawdzam czy nie ma złamań itp.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przestrzeń na tyłach biura Courts Motors, 7 maja 2055
Ashley Tisdale nie dawał znaków życia, leciał Smithom przez ręce. Pochwycony przez Paula i Ebenezera, został czym prędzej ułożony na pace pikapa.
- Co z robotem? - zapytał pan Smith, cofając się o krok od burty Canyona i zmieniając magazynek w swoim Glocku - Załatwiliście go?
- Na cacy - wycedził przez zęby Ebenezer, sprawdzając jednocześnie puls Asha - Oddycha, ale jest nieprzytomny! Co mu się stało?
- Dron wbił się w ścianę prosto na niego - wyjaśnił Smith chowając pistolet za pasek spodni - Musiał dostać łapą maszyny albo spadł mu na głowę jakiś wspornik. Nie zdziwię się, jeśli będzie miał wewnętrzny krwotok albo pękniętą czaszkę.
- Zajebisty optymizm! - sarknął Wilson spoglądając pytająco na Radeforda - Pater, co robimy?
- Ja bym mu udzielił ostatniego namaszczenia - ciągnął dalej niezrażony sarknięciem Paula Smith - Jesteś pan ksiądz, nie ma się co szczypać. Gość może wykitować w każdej chwili, lepiej od razu zdecydować jak podzielimy jego dobytek. Tamci z Patriota to z gęby urodzone hieny, na pewno będą chcieli okraść ciało. My porządni ludzie, musimy być szybsi.
Wątek techniczny
Ash jeszcze żyje, ale wciąż pozostaje nieprzytomny. Ma liczne siniaki i krwawiące otarcia skóry, ale nie widzicie żadnych poważnych obrażeń zewnętrznych - co nie znaczy, że ich nie ma, Tisdale może mieć przecież zmasakrowane organy wewnętrzne! Za chwilę będę testował stosowne umiejętności!
Ashley Tisdale nie dawał znaków życia, leciał Smithom przez ręce. Pochwycony przez Paula i Ebenezera, został czym prędzej ułożony na pace pikapa.
- Co z robotem? - zapytał pan Smith, cofając się o krok od burty Canyona i zmieniając magazynek w swoim Glocku - Załatwiliście go?
- Na cacy - wycedził przez zęby Ebenezer, sprawdzając jednocześnie puls Asha - Oddycha, ale jest nieprzytomny! Co mu się stało?
- Dron wbił się w ścianę prosto na niego - wyjaśnił Smith chowając pistolet za pasek spodni - Musiał dostać łapą maszyny albo spadł mu na głowę jakiś wspornik. Nie zdziwię się, jeśli będzie miał wewnętrzny krwotok albo pękniętą czaszkę.
- Zajebisty optymizm! - sarknął Wilson spoglądając pytająco na Radeforda - Pater, co robimy?
- Ja bym mu udzielił ostatniego namaszczenia - ciągnął dalej niezrażony sarknięciem Paula Smith - Jesteś pan ksiądz, nie ma się co szczypać. Gość może wykitować w każdej chwili, lepiej od razu zdecydować jak podzielimy jego dobytek. Tamci z Patriota to z gęby urodzone hieny, na pewno będą chcieli okraść ciało. My porządni ludzie, musimy być szybsi.
Wątek techniczny
Ash jeszcze żyje, ale wciąż pozostaje nieprzytomny. Ma liczne siniaki i krwawiące otarcia skóry, ale nie widzicie żadnych poważnych obrażeń zewnętrznych - co nie znaczy, że ich nie ma, Tisdale może mieć przecież zmasakrowane organy wewnętrzne! Za chwilę będę testował stosowne umiejętności!
Jack rzucał krótkie przekleństwa i gorączkowo myślał o nawiązaniu komunikacji z siłami głównymi.
- Anioły do Chudego! Mamy tu zabawkę Molocha, chyba udało się zdjąć! Ale nigdy nic nie wiadomo! - wykrzyczał do radia dostrzegając ciągniętego Asha przez towarzyszy - I chyba mamy rannego!
Jeżeli dobrze zrozumiałem Tatuśka, mamy nie ruszać się z miejsca. Czyli zostajemy i czekamy. Nie wiem jak z bandą na motocyklach... Przekazuję tylko co słyszałem.
- Anioły do Chudego! Mamy tu zabawkę Molocha, chyba udało się zdjąć! Ale nigdy nic nie wiadomo! - wykrzyczał do radia dostrzegając ciągniętego Asha przez towarzyszy - I chyba mamy rannego!
Jeżeli dobrze zrozumiałem Tatuśka, mamy nie ruszać się z miejsca. Czyli zostajemy i czekamy. Nie wiem jak z bandą na motocyklach... Przekazuję tylko co słyszałem.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055
Zawiesiwszy karabiny na ramionach najemnicy z Patriota zaczęli przyglądać się dokładniej swej zdobyczy, kopiąc czubkami podkutych butów w masywne obudowy automatycznych działek i szarpiąc za ruchome płyty pancerza w nadziei na odgięcie ich i dobranie się do ukrytej pod spodem elektroniki.
Jakaś ciągnięta siłami mięśni dwóch najemników płyta odskoczyła z metalicznym trzaskiem odsłaniając blok konwektora słonecznego nowej generacji ukrytego pod pancerzem w tylnej częsci korpusu drona. Zawieszony na hydraulicznych wysięgnikach, w czasie przestoju wysuwany był ponad grzbiet drona ładując za pomocą energii słonecznej akumulatory ADRB-a.
- Kurwa, nienaruszony konwektor! - wrzasnął jeden z podwładnych Prestona - Zajebiście, za taki towar opłacało się wypruć cały magazynek!
- Nie pierdol, tylko go wyciągaj! - warknął dowódca szajki prezentując nieprzyjemny grymas, który w połączeniu z rozbitym nosem przydawał mu wyjątkowo paskudnego wyrazu - Chcę go mieć w Jeepie, zanim tu przyjedzie Sutherland i reszta tych dupków!
Strofowany mężczyzna wymamrotał coś pod nosem pochylając się nad gniazdem konwektora, ale jego słowa utonęły nagle w cichym syku sprężonego powietrza.
Powietrze przeszył przeraźliwy wrzask wydarty z ludzkich gardeł, wibrujący nutą namacalnego przerażenia. Z gniazda konwektora buchnęły kłęby cuchnących cierpko oparów, które w mgnieniu oka zasnuły ciemnożółtą kurtyną wierzchnią część drona wyciągając lepkie języki w kierunku ulicy.
- Gaz! - zawył na całe gardło Preston upuszczając swój karabin w desperackiej próbie odskoczenia od robota - Gaaaz!
Jeden z najemników zeskoczył z korpusu drona biegnąc wprost na Kennedy'ego. Preston wrzasnął mimowolnie i rzucił się w bok umykając przed wyciągniętymi ku sobie rękami człowieka. Twarz mężczyzny zdawała się topić, skóra znikała zżerana toksycznym gazem odsłaniając krwiste połacie tkanki i połyskliwe kości. Ludzki skowyt przybrał jeszcze wyższego tonu, po czym przeszedł znienacka w gulgotliwe charczenie. Nieszczęśnik wbił sobie palce w oczodoły, z których wypłynęły stopione kwasem gałki oczne, upadł na brzuch drgając konwulsyjnie w przedśmiertnym spazmie.
- Jezu miłosierny! - wrzeszczał wstrząśnięty Preston wbijając wzrok w widoczną zza żółtawych oparów nogę drugiego mężczyzny, targaną podobnymi drgawkami i stukającą rytmicznie butem w pancerną osłonę korpusu drona - Sammy?!
Wątek techniczny
Mam nadzieję, że nie popsułem sielankowej atmosfery po wykończeniu arany de hierro? Przykra prawda jest taka, że Moloch radzi sobie coraz lepiej w zastawianiu na ludzi wymyślnych pułapek. Gaz szybko się rozejdzie w powietrzu i po kilku minutach nie będzie już stanowił zagrożenia, ale dla dwóch jego ofiar i tak już za późno na pomoc. Sam konwektor na pewno jest wiele warty, więc jeśli ktoś nadal chce go spróbować zdemontować, zapraszam.
Zawiesiwszy karabiny na ramionach najemnicy z Patriota zaczęli przyglądać się dokładniej swej zdobyczy, kopiąc czubkami podkutych butów w masywne obudowy automatycznych działek i szarpiąc za ruchome płyty pancerza w nadziei na odgięcie ich i dobranie się do ukrytej pod spodem elektroniki.
Jakaś ciągnięta siłami mięśni dwóch najemników płyta odskoczyła z metalicznym trzaskiem odsłaniając blok konwektora słonecznego nowej generacji ukrytego pod pancerzem w tylnej częsci korpusu drona. Zawieszony na hydraulicznych wysięgnikach, w czasie przestoju wysuwany był ponad grzbiet drona ładując za pomocą energii słonecznej akumulatory ADRB-a.
- Kurwa, nienaruszony konwektor! - wrzasnął jeden z podwładnych Prestona - Zajebiście, za taki towar opłacało się wypruć cały magazynek!
- Nie pierdol, tylko go wyciągaj! - warknął dowódca szajki prezentując nieprzyjemny grymas, który w połączeniu z rozbitym nosem przydawał mu wyjątkowo paskudnego wyrazu - Chcę go mieć w Jeepie, zanim tu przyjedzie Sutherland i reszta tych dupków!
Strofowany mężczyzna wymamrotał coś pod nosem pochylając się nad gniazdem konwektora, ale jego słowa utonęły nagle w cichym syku sprężonego powietrza.
Powietrze przeszył przeraźliwy wrzask wydarty z ludzkich gardeł, wibrujący nutą namacalnego przerażenia. Z gniazda konwektora buchnęły kłęby cuchnących cierpko oparów, które w mgnieniu oka zasnuły ciemnożółtą kurtyną wierzchnią część drona wyciągając lepkie języki w kierunku ulicy.
- Gaz! - zawył na całe gardło Preston upuszczając swój karabin w desperackiej próbie odskoczenia od robota - Gaaaz!
Jeden z najemników zeskoczył z korpusu drona biegnąc wprost na Kennedy'ego. Preston wrzasnął mimowolnie i rzucił się w bok umykając przed wyciągniętymi ku sobie rękami człowieka. Twarz mężczyzny zdawała się topić, skóra znikała zżerana toksycznym gazem odsłaniając krwiste połacie tkanki i połyskliwe kości. Ludzki skowyt przybrał jeszcze wyższego tonu, po czym przeszedł znienacka w gulgotliwe charczenie. Nieszczęśnik wbił sobie palce w oczodoły, z których wypłynęły stopione kwasem gałki oczne, upadł na brzuch drgając konwulsyjnie w przedśmiertnym spazmie.
- Jezu miłosierny! - wrzeszczał wstrząśnięty Preston wbijając wzrok w widoczną zza żółtawych oparów nogę drugiego mężczyzny, targaną podobnymi drgawkami i stukającą rytmicznie butem w pancerną osłonę korpusu drona - Sammy?!
Wątek techniczny
Mam nadzieję, że nie popsułem sielankowej atmosfery po wykończeniu arany de hierro? Przykra prawda jest taka, że Moloch radzi sobie coraz lepiej w zastawianiu na ludzi wymyślnych pułapek. Gaz szybko się rozejdzie w powietrzu i po kilku minutach nie będzie już stanowił zagrożenia, ale dla dwóch jego ofiar i tak już za późno na pomoc. Sam konwektor na pewno jest wiele warty, więc jeśli ktoś nadal chce go spróbować zdemontować, zapraszam.
Leon uznał że lepiej pozostać w wozie,toteż nie wysiadał z kabiny.Wsłuchiwał się w radio próbując poskładać fragmenty komunikatu do kupy.Na szczęscie była to stosunkowa prosta wiadomośc wiec,jak mu się zdawało,wiekszość zrozumiał.Patrząc na miotającego obelgi radiooperatora wspominał jak nieraz klął i walił kluczem po wozie,zeby to diabelstwo ruszylo.Z zamyslenia wyrwaly go dzikie wrzaski i skowyt od strony mechanicznego pająka.ze zdumieniem ujrzał gęsty opar unoszący się nad mechanoidem.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- To, że nadal wszyscy żyjemy w dużej mierze zawdzięczamy natchnionemu przez Jechowe Ashowi. To jego kule pierwsze uszkodziły drona powodując wyciek jego płynów. To wskazało nam drogę do unicestwienia plugastwa. Puki żyje nikt nie wyciągnie ręki po jego rzeczy! Wdzięczność mu jesteśmy winni i pomoc, a wy jak hieny chcecie go rozszarpać gdy jeszcze żyje? Wstydźcie się, albowiem jak mawia Pan ...
Shmitom nie było dane dowiedzieć się co mawia Pan w takich przepadkach, ponieważ od strony ciała drona dobiegły ich krzyki i zawodzenia.
- Na Wielkiego Manitu! Cóż znowu... Wszyscy do wozu jedziemy to sprawdzić.
Po chwili rozległ się ryk silnika i harley pomknął objechał salon samochodowy.
Nad leżącym drone unosiła się żółtawa, złowroga chmura gazu, tymczasem załoga Patriota pryskała we wszystkich kierunkach.
Żółte wyziewy z samych czeluści piekielnych rozwiewały się uwidoczniając dwa drgające jeszcze trupy.
- Chciwość! Przeklęta chciwość i pycha! Wybacz nam Panie bośmy zbłądzili.
Wątek techniczny:
Jeżeli Jack przekazał nam, że musimy czekać. Każę ludziom z Patriota kopać groby.
Shmitom nie było dane dowiedzieć się co mawia Pan w takich przepadkach, ponieważ od strony ciała drona dobiegły ich krzyki i zawodzenia.
- Na Wielkiego Manitu! Cóż znowu... Wszyscy do wozu jedziemy to sprawdzić.
Po chwili rozległ się ryk silnika i harley pomknął objechał salon samochodowy.
Nad leżącym drone unosiła się żółtawa, złowroga chmura gazu, tymczasem załoga Patriota pryskała we wszystkich kierunkach.
Żółte wyziewy z samych czeluści piekielnych rozwiewały się uwidoczniając dwa drgające jeszcze trupy.
- Chciwość! Przeklęta chciwość i pycha! Wybacz nam Panie bośmy zbłądzili.
Wątek techniczny:
Jeżeli Jack przekazał nam, że musimy czekać. Każę ludziom z Patriota kopać groby.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Jack, Paul, Leon, Szary chodźcie na chwilę - zawołał Aniołów Radeford.
-Jak widzicie nasz sprzęt radiowy jest gówniany, trzeba to zmienić bo brak komunikacji nas kiedyś zabije - powiedział cicho do zebranych Ebenezer.
- "Pajęczaka" lepiej nie ruszać, niech spece Sutherlanda nim się zajmą. Chciwość już zgubił dwóch naszych. Nie obwijając w bawełnę. Gdzieś tu w mieście, całkiem nie daleko, jest, lub był człowiek, który wysłał w eter, ostrzeżenie przed dronem. Drona już nie ma więc spróbujmy odnaleźć nadajnik radiowy. Może będzie tam więcej cennych rzeczy. Może nawet uratujemy kilku ludzi. Sygnał złapaliśmy w pobliżu stosu martwych zwierząt i w tamtej okolicy powinniśmy rozpocząć poszukiwania. Nie ufam zbytnio kompanom z drugiego wozu - Eb skinął w stronę gromady Petersona - niech oni zajmą się kopaniem grobów i przypilnują ten złom. Smithowie będą mieli ich na oku.
-Jak widzicie nasz sprzęt radiowy jest gówniany, trzeba to zmienić bo brak komunikacji nas kiedyś zabije - powiedział cicho do zebranych Ebenezer.
- "Pajęczaka" lepiej nie ruszać, niech spece Sutherlanda nim się zajmą. Chciwość już zgubił dwóch naszych. Nie obwijając w bawełnę. Gdzieś tu w mieście, całkiem nie daleko, jest, lub był człowiek, który wysłał w eter, ostrzeżenie przed dronem. Drona już nie ma więc spróbujmy odnaleźć nadajnik radiowy. Może będzie tam więcej cennych rzeczy. Może nawet uratujemy kilku ludzi. Sygnał złapaliśmy w pobliżu stosu martwych zwierząt i w tamtej okolicy powinniśmy rozpocząć poszukiwania. Nie ufam zbytnio kompanom z drugiego wozu - Eb skinął w stronę gromady Petersona - niech oni zajmą się kopaniem grobów i przypilnują ten złom. Smithowie będą mieli ich na oku.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Dobrze gadasz EB. Poszukajmy tego gościa co wysyłał sygnał. Ja mam słówko do peresona nim ruszymy szukać tego Latynosa co sygnał z wieży jakiejs nadawał.
Techniczny:
Podjeżdżam na chwilę do ekipy Prestona. Mówię, że konwertor z Drona jest ich ale dają nam minimum 4 kamizelki kevlarowe (dwie z zabitych gazem i 2 z jakichś zapasów ew.). Przemyśl to Preston mówię i odjezdżam. Informuję ich ze wrócimy za kilkanaście minut. W razie zadymy ma się tłumaczyć walka z Dronem. Niech wystraszy ludzi Sutherlanda, że tam gaz jest albo Dron ma ładunki wybuchowe.
Techniczny:
Podjeżdżam na chwilę do ekipy Prestona. Mówię, że konwertor z Drona jest ich ale dają nam minimum 4 kamizelki kevlarowe (dwie z zabitych gazem i 2 z jakichś zapasów ew.). Przemyśl to Preston mówię i odjezdżam. Informuję ich ze wrócimy za kilkanaście minut. W razie zadymy ma się tłumaczyć walka z Dronem. Niech wystraszy ludzi Sutherlanda, że tam gaz jest albo Dron ma ładunki wybuchowe.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 21:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- ...nnego! - urwał Salt słysząc dzikie wrzaski dochodzące od drona i dostrzegając żółtą chmurę rozpływającą się w powietrzu - O kurwa!
No to dwóch mniej... Ciekawe co jeszcze ukrywa złom pod pancerzykiem.
Dobra myśl z szukaniem nadających sygnał.
Prawdopodobnie mogą być tutaj: 38.444699,-82.015064
288 Peach Ridge Rd
Hurricane, WV 25526, Stany Zjednoczone
No to dwóch mniej... Ciekawe co jeszcze ukrywa złom pod pancerzykiem.
Dobra myśl z szukaniem nadających sygnał.
Prawdopodobnie mogą być tutaj: 38.444699,-82.015064
288 Peach Ridge Rd
Hurricane, WV 25526, Stany Zjednoczone
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055
Upewniwszy się, że gaz rozwiewany jest podmuchami lekkiego wiatru, a dwóm konającym najemnikom Prestona nie można już pomóc, Radeford rzucił się ponownie w stronę pikapa wskakując na pakę wozu i pochylając się nad pilnującym przez Smithów Ashem. Tisdale krwawił z wielu skaleczeń, toteż kaznodzieja sięgnął czym prędzej do jego lekarskiej torby wyciągając zapakowany szczelnie bandaż i butelkę płynu odkażającego rany.
Wątek techniczny
W pierwszej kolejności przetestujemy umiejętność Pierwsza Pomoc Radeforda, na poziomie problematycznym (wyższa poprzeczka dlatego, że Ash może mieć niewidoczne na pierwszy rzut oka obrażenia wewnętrzne). Rzuciłem 3k20 uzyskując 1, 4 i 16. Dwa sukcesy, a zatem potłuczony paramedyk odzyskał przytomność (chociaż jest tak obity, że nie potrafi o własnych siłach wstać na nogi). Ebenezer podejrzewa wstrząs mózgu i złamanie przynajmniej jednego żebra. Skoro los Ashleya nie budzi już większych trosk, możemy przeskoczyć płynnie do scenki dotyczącej podziału obowiązków drużyny.
Upewniwszy się, że gaz rozwiewany jest podmuchami lekkiego wiatru, a dwóm konającym najemnikom Prestona nie można już pomóc, Radeford rzucił się ponownie w stronę pikapa wskakując na pakę wozu i pochylając się nad pilnującym przez Smithów Ashem. Tisdale krwawił z wielu skaleczeń, toteż kaznodzieja sięgnął czym prędzej do jego lekarskiej torby wyciągając zapakowany szczelnie bandaż i butelkę płynu odkażającego rany.
Wątek techniczny
W pierwszej kolejności przetestujemy umiejętność Pierwsza Pomoc Radeforda, na poziomie problematycznym (wyższa poprzeczka dlatego, że Ash może mieć niewidoczne na pierwszy rzut oka obrażenia wewnętrzne). Rzuciłem 3k20 uzyskując 1, 4 i 16. Dwa sukcesy, a zatem potłuczony paramedyk odzyskał przytomność (chociaż jest tak obity, że nie potrafi o własnych siłach wstać na nogi). Ebenezer podejrzewa wstrząs mózgu i złamanie przynajmniej jednego żebra. Skoro los Ashleya nie budzi już większych trosk, możemy przeskoczyć płynnie do scenki dotyczącej podziału obowiązków drużyny.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055
Preston uniósł brwi nie dowierzając widać swym uszom.
- Ja mam groby kopać? Pierdol się, pater! - zasyczał przywódca szajki z Patriota kładąc dłoń na kolbie swego Colta 635 i cofając się o krok od Ebenezera. Widać było, że mężczyzna wciąż jest wstrząśnięty nagłym zgonem dwóch kompanów, ale ich śmierć bynajmniej nie wykrzesała z niego iskry obyczajności - Kopcie sobie sami! Ja się stąd zabieram na autostradę, stamtąd jest dobry widok na okolicy, tam nic nas nie podejdzie. A wy róbcie, co chcecie!
- I tak musimy tu zaczekać - oznajmił Salt, który podszedł do zaparkowanego u podstawy nasypu Canyona, wieszając trzaskające suchymi zakłóceniami radio na pasie - Sutherland kazał zabezpieczyć przejazd przez Hurricane. Co z Ashem?
- Wie, że rozwaliliśmy blaszaka? - wtrącił natychmiast Preston, nie zwracając uwagi na pytanie Jacka.
- Wie - potwierdził Salt - Mamy pilnować miasteczka, dopóki tu nie przyjedzie cały konwój.
- W ilu? W jedenastu? A jak przypełzną następne skurwiele?
- To mi wygląda na autonomiczną jednostkę rozpoznawczą - odezwał się słabym głosem z wysokości paki Tisdale, usadowiony przy klapie przez Smithów i polewający sobie głowę wodą z manierki - Takie drony zazwyczaj działają w pojedynkę...
- Ktoś cię o zdanie pytał? - warknął Preston, śląc Ashowi nienawistne spojrzenie - Trzymaj ryja zamkniętego, bo jakoś nie widać, żebyś był ekspertem od robotów. Łeb napierdala? Dostałeś po gębie? To nie gadaj niepytany przy kimś, kto blaszaka rozwalił! Bo to ja, rozumiesz, go rozwaliłem!
Wątek techniczny
Straszna śmierć dwóch kompanów wprawiła Prestona w wyjątkowo paskudny nastrój, wykluczający na tę chwilę jakąkolwiek współpracę. Goście z Jeepa zostawią ciała kumpli na ulicy, zbiorą tylko ich ekwipunek, a potem wycofają autem na autostradę i tam będą czekali na przyjazd konwoju. Nie zamierzają się dzielić kamizelkami ani resztą ekwipunku zabitych.
Dobra wieść jest taka, że Radeford pozbył się ze swego otoczenia potencjalnych konkurentów do cennego łupu. Ash jest w kiepskim stanie, ma zapewne wstrząśnienie mózgu, więc lepiej pozostawić go na miejscu, ale nie bez obstawy, inaczej Preston może skorzystać z okazji, by wyrównać niedawny rachunek.
Jack przekazał info motocyklistom z Pea Ridge, a gdyby się coś miało dziać, zawsze są dla Was odwodem, który teoretycznie dotrze do Hurricane szybciej od ciężkich wozów konwoju... o ile padnie na czas polecenie, by się do Hurricane cofnęli, rzecz jasna.
Preston uniósł brwi nie dowierzając widać swym uszom.
- Ja mam groby kopać? Pierdol się, pater! - zasyczał przywódca szajki z Patriota kładąc dłoń na kolbie swego Colta 635 i cofając się o krok od Ebenezera. Widać było, że mężczyzna wciąż jest wstrząśnięty nagłym zgonem dwóch kompanów, ale ich śmierć bynajmniej nie wykrzesała z niego iskry obyczajności - Kopcie sobie sami! Ja się stąd zabieram na autostradę, stamtąd jest dobry widok na okolicy, tam nic nas nie podejdzie. A wy róbcie, co chcecie!
- I tak musimy tu zaczekać - oznajmił Salt, który podszedł do zaparkowanego u podstawy nasypu Canyona, wieszając trzaskające suchymi zakłóceniami radio na pasie - Sutherland kazał zabezpieczyć przejazd przez Hurricane. Co z Ashem?
- Wie, że rozwaliliśmy blaszaka? - wtrącił natychmiast Preston, nie zwracając uwagi na pytanie Jacka.
- Wie - potwierdził Salt - Mamy pilnować miasteczka, dopóki tu nie przyjedzie cały konwój.
- W ilu? W jedenastu? A jak przypełzną następne skurwiele?
- To mi wygląda na autonomiczną jednostkę rozpoznawczą - odezwał się słabym głosem z wysokości paki Tisdale, usadowiony przy klapie przez Smithów i polewający sobie głowę wodą z manierki - Takie drony zazwyczaj działają w pojedynkę...
- Ktoś cię o zdanie pytał? - warknął Preston, śląc Ashowi nienawistne spojrzenie - Trzymaj ryja zamkniętego, bo jakoś nie widać, żebyś był ekspertem od robotów. Łeb napierdala? Dostałeś po gębie? To nie gadaj niepytany przy kimś, kto blaszaka rozwalił! Bo to ja, rozumiesz, go rozwaliłem!
Wątek techniczny
Straszna śmierć dwóch kompanów wprawiła Prestona w wyjątkowo paskudny nastrój, wykluczający na tę chwilę jakąkolwiek współpracę. Goście z Jeepa zostawią ciała kumpli na ulicy, zbiorą tylko ich ekwipunek, a potem wycofają autem na autostradę i tam będą czekali na przyjazd konwoju. Nie zamierzają się dzielić kamizelkami ani resztą ekwipunku zabitych.
Dobra wieść jest taka, że Radeford pozbył się ze swego otoczenia potencjalnych konkurentów do cennego łupu. Ash jest w kiepskim stanie, ma zapewne wstrząśnienie mózgu, więc lepiej pozostawić go na miejscu, ale nie bez obstawy, inaczej Preston może skorzystać z okazji, by wyrównać niedawny rachunek.
Jack przekazał info motocyklistom z Pea Ridge, a gdyby się coś miało dziać, zawsze są dla Was odwodem, który teoretycznie dotrze do Hurricane szybciej od ciężkich wozów konwoju... o ile padnie na czas polecenie, by się do Hurricane cofnęli, rzecz jasna.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Preston przestań chrzanić trzeba pochować Twoich ludzi. Potem ten konwertor i co tam się da trzeba z Drona wymontować. Ash trzymasz się jakoś
No i tego Latynosa trzeba poszukać, colera niezłe zamieszanie.
Wątek techniczny
To pochowamy tych kolesi od Prestona ale kamizelki kevlarowie im zdejmuję jak je mają.
No i tego Latynosa trzeba poszukać, colera niezłe zamieszanie.
Wątek techniczny
To pochowamy tych kolesi od Prestona ale kamizelki kevlarowie im zdejmuję jak je mają.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 21:42 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055
Preston odwrócił się w stronę Wilsona, pogroził mu palcem.
- Nie próbuj niczego zabrać, bo cię ukarzę jak złodzieja! Nic wam do naszego sprzętu! Co należało do Sammy'ego i Billa, jest nasze i trzymajcie przy sobie łapy! A konwektor wsadź sobie w dupę, ja już go nie chcę!
Wątek techniczny
Żeby nie było żadnych wątpliwości, Preston nie pozwoli Wam zabrać z ciał nawet złamanego guzika! Chcecie się szarpać?
Preston odwrócił się w stronę Wilsona, pogroził mu palcem.
- Nie próbuj niczego zabrać, bo cię ukarzę jak złodzieja! Nic wam do naszego sprzętu! Co należało do Sammy'ego i Billa, jest nasze i trzymajcie przy sobie łapy! A konwektor wsadź sobie w dupę, ja już go nie chcę!
Wątek techniczny
Żeby nie było żadnych wątpliwości, Preston nie pozwoli Wam zabrać z ciał nawet złamanego guzika! Chcecie się szarpać?