PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash nawet niedoslyszal slow Prestona na szczescie dla najemnika, bo gdyby dotarlo do niego co powiedzial, zlamany nos moglby byc najmniejszym z problemow Prestona. Tepym wzrokiem odprowadzil przywodce grupy, po czym cicho wymamrotal do chlopakow:
- Musze obejrzec tego drona... Pomozcie mi sie do niego dostac...
- Musze obejrzec tego drona... Pomozcie mi sie do niego dostac...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055
Salt, Radeford, Kennedy i Szary stali w cieniu rzucanym przez ogrodzenie ciągnące się wzdłuż Hurricane Creek Road, spoglądając na drona i dwa nieruchome ludzkie ciała obdarte chwilę wcześniej z broni, amunicji i rzeczy osobistych przez pozostałych trzech kumpli.
- Okrucieństwo dnia codziennego obnaża paskudną stronę ludzkiej duszy - mruknął z niesmakiem Ebenezer - Lecz nie lękajcie się, bracia moi, dla takich jak oni gorzeją już ognie piekielne, już tam na nich czekają kotły z siarką. Co robimy z tym nadajnikiem?
Pozostali mężczyźni wymienili porozumiewawcze spojrzenia, rozumiejąc doskonale sens pytania kaznodziei. Posługujący się hiszpańskim językiem nieznany mężczyzna nadawał zapętlony komunikat ze źródła znajdującego się nie dalej jak milę od wjazdu na autostradę w Hurricane. Salt przespacerował się z ustawionym na odkrytą wcześniej częstotliwość do spalonego hostelu i wdrapał się na drugie piętro budynku sprawdzając siłę odczytu. Przekaz nie wychwytywany przez urządzenie z wysokości autostrady, przy hostelu przechodził w bardzo urywane strzępy mowy, zaś na odległych o dwie minuty drogi motorem wzgórzach dawał się czytelnie zrozumieć.
- Żaden ze mnie ekspert od komunikacji, ale to jest cholernie duża zmiana siły sygnału na tak małym dystansie - oznajmił Salt wracając do reszty towarzyszy i posyłając zmartwione spojrzenie ku zaparkowanemu kilkanaście jardów dalej pikapowi. Ash gramolił się właśnie nieporadnie z paki Canyona, pilnowany przez rozmawiających półgłosem Smithów - Co mu dokładnie jest?
Radeford zrozumiał sens pytania, kiedy podążył za wzrokiem Salta.
- Wstrząs mózgu, ale czaszka chyba nie pękła - oznajmił bez większego przekonania - I chyba ma złamane żebro, przynajmniej jedno. Musiałby go obejrzeć jakiś porządny lekarz.
- Co za los! - pokręcił głową Salt - Najbardziej oberwał właśnie nasz medyk.
- Najbardziej oberwali tamci dwaj - skorygował przyjaciela Ebenezer pokazując dłonią na dwa martwe ciała przy dronie - Co dokładnie z tym sygnałem?
- Musi być nadawany na resztkach mocy, ale gdzieś z okolicy - wyjaśnił Salt - I gdzieś na północ od autostrady, skoro na jej wysokości już go nie łapię. Obstawiam, że źródło jest gdzieś na tych wzgórzach.
- Liczycie, że ten gość jeszcze żyje? - odezwał się Leon otwierając narzędziową skrzynkę i popatrując na drona okiem doświadczonego łupieżcy elektroniki - Nie sądzę. Na parkingu Chevroleta, tam z przodu, znalazłem kawał upierdzielonej ludzkiej czaszki, bez reszty ciała. O ile nie jest mutantem, bez połowy głowy długo nie pociągnął.
- Zawsze jest nadzieja, że komuś można pomóc - odparł ze zwyczajową emfazą Radeford - Pomagać trzeba, albowiem jest to obowiązkiem każdego chrześcijanina, jeśli zaś nie ma komu, można pomóc sobie samemu. Muszę wam tłumaczyć jak potrzebny nam ten radionadajnik?
Wątek techniczny
Prawda jest taka, że dodatkowe radio byłoby na wagę złota, tylko wpierw trzeba je jeszcze znaleźć. Jeśli chcecie naprawdę się za to zabrać, zadeklarujcie, kto bierze w akcji udział i dorzućcie jakieś opcjonalne informacje i lecimy dalej z zabawą.
Co do Leona, widzę niezbite przekonanie, iż trujący gaz był jedyną zarezerwowaną dla intruzów pułapką!
Na bazie wcześniejszych deklaracji przyjmę, że Kennedy zyska przy demontażu pomoc Asha.
A rozgłośnia Woku... cóż, to chyba będzie dobry kierunek...
Salt, Radeford, Kennedy i Szary stali w cieniu rzucanym przez ogrodzenie ciągnące się wzdłuż Hurricane Creek Road, spoglądając na drona i dwa nieruchome ludzkie ciała obdarte chwilę wcześniej z broni, amunicji i rzeczy osobistych przez pozostałych trzech kumpli.
- Okrucieństwo dnia codziennego obnaża paskudną stronę ludzkiej duszy - mruknął z niesmakiem Ebenezer - Lecz nie lękajcie się, bracia moi, dla takich jak oni gorzeją już ognie piekielne, już tam na nich czekają kotły z siarką. Co robimy z tym nadajnikiem?
Pozostali mężczyźni wymienili porozumiewawcze spojrzenia, rozumiejąc doskonale sens pytania kaznodziei. Posługujący się hiszpańskim językiem nieznany mężczyzna nadawał zapętlony komunikat ze źródła znajdującego się nie dalej jak milę od wjazdu na autostradę w Hurricane. Salt przespacerował się z ustawionym na odkrytą wcześniej częstotliwość do spalonego hostelu i wdrapał się na drugie piętro budynku sprawdzając siłę odczytu. Przekaz nie wychwytywany przez urządzenie z wysokości autostrady, przy hostelu przechodził w bardzo urywane strzępy mowy, zaś na odległych o dwie minuty drogi motorem wzgórzach dawał się czytelnie zrozumieć.
- Żaden ze mnie ekspert od komunikacji, ale to jest cholernie duża zmiana siły sygnału na tak małym dystansie - oznajmił Salt wracając do reszty towarzyszy i posyłając zmartwione spojrzenie ku zaparkowanemu kilkanaście jardów dalej pikapowi. Ash gramolił się właśnie nieporadnie z paki Canyona, pilnowany przez rozmawiających półgłosem Smithów - Co mu dokładnie jest?
Radeford zrozumiał sens pytania, kiedy podążył za wzrokiem Salta.
- Wstrząs mózgu, ale czaszka chyba nie pękła - oznajmił bez większego przekonania - I chyba ma złamane żebro, przynajmniej jedno. Musiałby go obejrzeć jakiś porządny lekarz.
- Co za los! - pokręcił głową Salt - Najbardziej oberwał właśnie nasz medyk.
- Najbardziej oberwali tamci dwaj - skorygował przyjaciela Ebenezer pokazując dłonią na dwa martwe ciała przy dronie - Co dokładnie z tym sygnałem?
- Musi być nadawany na resztkach mocy, ale gdzieś z okolicy - wyjaśnił Salt - I gdzieś na północ od autostrady, skoro na jej wysokości już go nie łapię. Obstawiam, że źródło jest gdzieś na tych wzgórzach.
- Liczycie, że ten gość jeszcze żyje? - odezwał się Leon otwierając narzędziową skrzynkę i popatrując na drona okiem doświadczonego łupieżcy elektroniki - Nie sądzę. Na parkingu Chevroleta, tam z przodu, znalazłem kawał upierdzielonej ludzkiej czaszki, bez reszty ciała. O ile nie jest mutantem, bez połowy głowy długo nie pociągnął.
- Zawsze jest nadzieja, że komuś można pomóc - odparł ze zwyczajową emfazą Radeford - Pomagać trzeba, albowiem jest to obowiązkiem każdego chrześcijanina, jeśli zaś nie ma komu, można pomóc sobie samemu. Muszę wam tłumaczyć jak potrzebny nam ten radionadajnik?
Wątek techniczny
Prawda jest taka, że dodatkowe radio byłoby na wagę złota, tylko wpierw trzeba je jeszcze znaleźć. Jeśli chcecie naprawdę się za to zabrać, zadeklarujcie, kto bierze w akcji udział i dorzućcie jakieś opcjonalne informacje i lecimy dalej z zabawą.
Co do Leona, widzę niezbite przekonanie, iż trujący gaz był jedyną zarezerwowaną dla intruzów pułapką!
A rozgłośnia Woku... cóż, to chyba będzie dobry kierunek...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Ash, Ty ledwo chodzisz możesz spojrzeć ale niczego nie próbuj odkręcać ani tym bardziej nosić, ja pomogę Leonowi z demontażem. Jack, Eb i Szary, może skoczycie poszukać źródła sygnału i tego Latynosa? Z drugiej strony może lepiej się nie rozdzielać...
Techniczny:
Ile na oko czasu nam zajmie demontaż Konwertora i ew. innych części i jak są duże? Na pace będzie jechał ranny Ash, musi mieć miejsce.
Techniczny:
Ile na oko czasu nam zajmie demontaż Konwertora i ew. innych części i jak są duże? Na pace będzie jechał ranny Ash, musi mieć miejsce.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Nie wiem, czy będę miał jeszcze dzisiaj sposobność wrzucić jakiegoś posta, ale na wszelki wypadek zatwierdzę ostatecznie deklaracje. Paul i Ash pomagają Leonowi wymontować z drona konwektor. Smithowie trzymają w pobliżu wartę. Prestonowcy tkwią źli na cały świat na autostradzie. Ebenezer, Jack i Szary posługując się radiem próbują namierzyć źródło słabego sygnału.
A wszyscy razem niecierpliwie wyglądają przyjazdu konwoju.
Nie wiem, czy będę miał jeszcze dzisiaj sposobność wrzucić jakiegoś posta, ale na wszelki wypadek zatwierdzę ostatecznie deklaracje. Paul i Ash pomagają Leonowi wymontować z drona konwektor. Smithowie trzymają w pobliżu wartę. Prestonowcy tkwią źli na cały świat na autostradzie. Ebenezer, Jack i Szary posługując się radiem próbują namierzyć źródło słabego sygnału.
A wszyscy razem niecierpliwie wyglądają przyjazdu konwoju.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Tak właśnie robimy, oby konwój dotarł tu jak najpóźniej i oby ich zaatakował jakiś większy i paskudny Dron, to będą bardziej wyrozumiali wobec naszego opóźnienia.
Tak właśnie robimy, oby konwój dotarł tu jak najpóźniej i oby ich zaatakował jakiś większy i paskudny Dron, to będą bardziej wyrozumiali wobec naszego opóźnienia.
Ostatnio zmieniony 14 maja 2012, 16:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Ash wpierw sprawdza drona czy nie ma tam jakis dodatkowych niespodzianek. Wymomtowany konwektor trafia do plecaka medyka.
Sprawdzam tez jaka amunicja poslugiwal sie dron. Jest szansa ze 5,56mm i w magazynku robota zachowalo sie jeszcze kilka kul, ktore powetowalyby drogocenna strate w amunicji Asha.
Jesli uwiniemy sie w miare szybko z robotem, to Tisdale pomoze w szukaniu tajemniczego "radiooperatora". Dodatkowe radio byloby niewatpliwym bonusem dla naszego oddzialu.
Ash wpierw sprawdza drona czy nie ma tam jakis dodatkowych niespodzianek. Wymomtowany konwektor trafia do plecaka medyka.
Sprawdzam tez jaka amunicja poslugiwal sie dron. Jest szansa ze 5,56mm i w magazynku robota zachowalo sie jeszcze kilka kul, ktore powetowalyby drogocenna strate w amunicji Asha.
Jesli uwiniemy sie w miare szybko z robotem, to Tisdale pomoze w szukaniu tajemniczego "radiooperatora". Dodatkowe radio byloby niewatpliwym bonusem dla naszego oddzialu.
Szary z dużą ciekawością przyglądał się stercie żelastwa jaką był teraz dron Molocha.W myślach próbował oszacować jego wartość oraz zastanawiał się co można by z niego pozyskać.Jednocześnie łakomym wzrokiem przyglądał się przerażającym zewłokom dwóch ludzi Prestona,zwracając baczną uwagę na im i tak już niepotrzebny ekwipunek.Niestety w strzelaninie z całą grupą nie miałby najmniejszych szans.Tym bardziej że najprawdopodobniej Anioły staneły by po ich stronie.Dzwinym trafem zaczynał ich lubić.Kierując się swoim wymyslnym kodeksem postanowił trzymać z nimi.Na najemników Prestona być może przyjdzie jeszcze czas.
Jack, mrużąc oczy, spoglądał długo w kierunku nieodległych wzgórz i miejsca w którym według mapy mogła znajdować się rozgłośnia radiowa. Mruczał coś do siebie, radio z cichym szumem trzaskało pustymi dźwiękami w ciszy wymarłego miasta.
Zachowanie Prestona po ostatnich wydarzeniach dało mu sporo do myślenia, nie wykazał się szczególną estymą wobec swoich towarzyszy. Wulgarny sposób, w jakim odmówił propozycji Kaznodziei wykopania grobu towarzyszy, upewniło go w przekonaniu, iż to zwierzęta w ludzkich skórach. I nie zamierzał się z nimi patyczkować w nadchodzącej przyszłości. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie...
Czasem, kręcąc z niepokojem głową, rzucał uważne spojrzenie w kierunku grupki towarzyszy przymierzających się do rozebrania drona.
- Może lepiej podczepcie jakieś haki z liną do pancerza i rozerwijcie to gówno samochodami. Zawsze coś zostanie do wydłubania, a jak ma pierdzielnąć, lepiej być kilkanaście metrów dalej... - wyrzucił z siebie podniesionym głosem.
Zachowanie Prestona po ostatnich wydarzeniach dało mu sporo do myślenia, nie wykazał się szczególną estymą wobec swoich towarzyszy. Wulgarny sposób, w jakim odmówił propozycji Kaznodziei wykopania grobu towarzyszy, upewniło go w przekonaniu, iż to zwierzęta w ludzkich skórach. I nie zamierzał się z nimi patyczkować w nadchodzącej przyszłości. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie...
Czasem, kręcąc z niepokojem głową, rzucał uważne spojrzenie w kierunku grupki towarzyszy przymierzających się do rozebrania drona.
- Może lepiej podczepcie jakieś haki z liną do pancerza i rozerwijcie to gówno samochodami. Zawsze coś zostanie do wydłubania, a jak ma pierdzielnąć, lepiej być kilkanaście metrów dalej... - wyrzucił z siebie podniesionym głosem.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2012, 10:58 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ulica przy Courts Motors, 7 maja 2055
Odciągnąwszy kilka metrów w bok trupy obu najemników Prestona, Leon i Paul pozostawili ciała pod nadgryzionym zębem czasu betonowym ogrodzeniem i wrócili do oglądającego wrak drona Asha. Potworne rany martwych nieszczęśników nie dawały im spokoju, ale wzięli się w garść świadomi tego, że dla zachowania własnej pozycji w grupie nie powinni byli okazywać słabości, zwłaszcza w obecności obserwujących ich z bezpiecznego dystansu Smithów.
- Co o tym myślisz? - zapytał Wilson, kiedy Tisdale oparł prawą stopę o wykrzywioną kończynę robota - Nie ma już więcej niespodzianek?
- Raczej nie - wzruszył ramionami paramedyk, wciąż płytko oddychając i chwiejąc się leciutko w sposób sygnalizujący kłopoty z błędnikiem - Nie znam tego modelu, to coś nowego. Są ludzie, którzy powinni się o nim jak najwięcej dowiedzieć.
- Kto niby? - uniósł brew Kennedy - Sutherland?
- On akurat nie miałby pojęcia, co z taką wiedzą zrobić - burknął Ashley obchodząc powoli mechaniczną kończynę i pochylając się nad wysięgnikiem pokładowego działka - Jezu, patrzcie na ten kaliber! To chyba dwadzieścia milimetrów, jak nie więcej!
- Posterunek - odezwał się z pewnością siebie Wilson - Nie myśl, że cię nie rozgryzłem. Pracujesz dla Posterunku, prawda?
Tisdale przerwał oględziny działka, przeniósł spojrzenie na Paula marszcząc pociesznie czoło.
- Szczegóły wolałbym zostawić dla siebie - mruknął - Ale takie informacje zawsze będą cenne dla tych, którzy walczą z Molochem. Leon, dasz radę wyciągnąć ten konwektor?
- Jeżeli tu nie ma żadnych innych niespodzianek, nie widzę problemu - wzruszył ramionami Kennedy - Ale będziecie mi musieli pomóc, sam tego draństwa nie wytargam, za ciężkie, a do gniazda trudno ręce wsadzić.
Wątek techniczny
Dron został zaprojektowany przez maszynę, a nie człowieka, dlatego jego ewentualny demontaż jest dla ludzi bardzo utrudniony. Wyciągnięcie konwektora będzie wymagało trudnego testu, ale oczywiście znowu zabłyśnie Leon, ponieważ posiada Mechanikę +4 i tym samym test stanie się jedynie problematyczny. Spryt 15, kara z testu -2, a wyniki 3k20 to 4, 6 i 14. Konwektor został odkręcony od reszty gniazda, jest siłami Paula i Leona wywlekany na zewnątrz korpusu (ciężki jak cholera, ale niewielki, na pace pikapa nie zajmie wiele miejsca). Następnym elementem do demontażu jest wykręcenie teleskopowych solarów, bez których konwektor będzie bezużyteczny.
Ash prosi też o wyciągnięcie karty pamięci drona, ta operacja będzie jednak bardzo trudna.
Odciągnąwszy kilka metrów w bok trupy obu najemników Prestona, Leon i Paul pozostawili ciała pod nadgryzionym zębem czasu betonowym ogrodzeniem i wrócili do oglądającego wrak drona Asha. Potworne rany martwych nieszczęśników nie dawały im spokoju, ale wzięli się w garść świadomi tego, że dla zachowania własnej pozycji w grupie nie powinni byli okazywać słabości, zwłaszcza w obecności obserwujących ich z bezpiecznego dystansu Smithów.
- Co o tym myślisz? - zapytał Wilson, kiedy Tisdale oparł prawą stopę o wykrzywioną kończynę robota - Nie ma już więcej niespodzianek?
- Raczej nie - wzruszył ramionami paramedyk, wciąż płytko oddychając i chwiejąc się leciutko w sposób sygnalizujący kłopoty z błędnikiem - Nie znam tego modelu, to coś nowego. Są ludzie, którzy powinni się o nim jak najwięcej dowiedzieć.
- Kto niby? - uniósł brew Kennedy - Sutherland?
- On akurat nie miałby pojęcia, co z taką wiedzą zrobić - burknął Ashley obchodząc powoli mechaniczną kończynę i pochylając się nad wysięgnikiem pokładowego działka - Jezu, patrzcie na ten kaliber! To chyba dwadzieścia milimetrów, jak nie więcej!
- Posterunek - odezwał się z pewnością siebie Wilson - Nie myśl, że cię nie rozgryzłem. Pracujesz dla Posterunku, prawda?
Tisdale przerwał oględziny działka, przeniósł spojrzenie na Paula marszcząc pociesznie czoło.
- Szczegóły wolałbym zostawić dla siebie - mruknął - Ale takie informacje zawsze będą cenne dla tych, którzy walczą z Molochem. Leon, dasz radę wyciągnąć ten konwektor?
- Jeżeli tu nie ma żadnych innych niespodzianek, nie widzę problemu - wzruszył ramionami Kennedy - Ale będziecie mi musieli pomóc, sam tego draństwa nie wytargam, za ciężkie, a do gniazda trudno ręce wsadzić.
Wątek techniczny
Dron został zaprojektowany przez maszynę, a nie człowieka, dlatego jego ewentualny demontaż jest dla ludzi bardzo utrudniony. Wyciągnięcie konwektora będzie wymagało trudnego testu, ale oczywiście znowu zabłyśnie Leon, ponieważ posiada Mechanikę +4 i tym samym test stanie się jedynie problematyczny. Spryt 15, kara z testu -2, a wyniki 3k20 to 4, 6 i 14. Konwektor został odkręcony od reszty gniazda, jest siłami Paula i Leona wywlekany na zewnątrz korpusu (ciężki jak cholera, ale niewielki, na pace pikapa nie zajmie wiele miejsca). Następnym elementem do demontażu jest wykręcenie teleskopowych solarów, bez których konwektor będzie bezużyteczny.
Ash prosi też o wyciągnięcie karty pamięci drona, ta operacja będzie jednak bardzo trudna.