ZC - Tajemnica Domu Westonów
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Williama Hutchinsona, wieczór Arkham 24 listopada 1920
- Cześć Will - Detektyw od razu rozpoznał charakterystyczny akcent Chrisa Pomfreta z komendy policji.
- Witam Chris. Masz jakieś dobre wieści dla mnie?
- No dobre czy niedobre to trudno powiedzieć. - Odpowiedział policjant. - Auto nie jest zarejestrowane w Massachussetts. To wiem napewno. Wygląda, że to rejestracja z Washington DC. Dzwoniłem do znajomego, co pracuje w District Columbia Police Department. Potwierdził, że wygląda jak lokalna. Szukał ale nie znalazł takiego numeru. To chyba lewa rejestracja, albo wycofana z użycia.
- A jeszcze jedna sprawa. Mógłbyś mi sprawdzić portfolio pastora Michaela Thomasa? Był powiązany z tą całą aferąz tym kościołem.
- Spokojnie. Będzie na jutro. Zadzwonie z rana.
Wątek techniczny
Wygląda na to, że murzyn milioner jeździ lewym autem...
- Cześć Will - Detektyw od razu rozpoznał charakterystyczny akcent Chrisa Pomfreta z komendy policji.
- Witam Chris. Masz jakieś dobre wieści dla mnie?
- No dobre czy niedobre to trudno powiedzieć. - Odpowiedział policjant. - Auto nie jest zarejestrowane w Massachussetts. To wiem napewno. Wygląda, że to rejestracja z Washington DC. Dzwoniłem do znajomego, co pracuje w District Columbia Police Department. Potwierdził, że wygląda jak lokalna. Szukał ale nie znalazł takiego numeru. To chyba lewa rejestracja, albo wycofana z użycia.
- A jeszcze jedna sprawa. Mógłbyś mi sprawdzić portfolio pastora Michaela Thomasa? Był powiązany z tą całą aferąz tym kościołem.
- Spokojnie. Będzie na jutro. Zadzwonie z rana.
Wątek techniczny
Wygląda na to, że murzyn milioner jeździ lewym autem...
Ostatnio zmieniony 05 maja 2012, 23:38 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Alexa Brendi'ego. Arkham, około drugiej nad ranem 25 listopada 1920
Liber Ivonis była lekturą z jaką bibliotekarz nigdy się nie zetknął. Ktokolwiek był autorem, musiał być kompletnym szaleńcem. W wielu miejscach tekst nie miał kompletnie sensu i przypominał bełkot szaleńca, który opisał obrazowo Will po powrocie ze szpitala. Alex siedział ze słownikiem I starał się odcyfrować znaczenie słów, zdań, całych akapitów. Praca na bluźnierczym manuskryptem pochłonęła go całkowicie. Oceniał, że przebrnięcie przez zawoalowane epitety, trudne porównania i w końcu przez masę błędów zajmie całe miesiące. Księga przyciągała jednak swoim magnetyzmem i treścią która niemal jeżyła włosy na głowie. Ten tekst mógł przyprawić o szaleństwo swą obrazoburczą i niesamowitą wymową. Ledwo przekartkował w ciągu kilku godzin wolumin, a już dostrzegł coś o wielkich przedwiecznych i bogach o których nigdy nie słyszał, a ich imion nawet nie potrafił wyartykułować. Nie wiedział czemu ale tej księgi można było się po prostu bać pierwotnym, nienazwanym strachem.
Skupiony przy świetle lampki dosłyszał nagle coś jakby odgłos przekręcanego zamka. Mógłby przysiąc, że poczuł znów ochydny zapach jakiego doświadczył na piętrze domu Corbitta. Odwrócił się błyskawicznie w stronę hałasu. Drzwi były otwarte i w nikłym świetle Alex dostrzegł w drzwiach do pokoju w którym siedział ludzką sylwetkę z wielkim rewolwerem w dłoni.
Wątek techniczny
Alex zaliczył test spostrzegawczości i dosłyszał szczęk zamka w drzwiach. No właśnie, kto stoi w drzwiach?
Potrzymam Was w niepewności przez za dziesięć dni. Chciałem poinformować, że wstrzymuję sesję na czas mojego urlopu. Nie wiem czy będę w stanie udzielać się przez ten czas nawet jako gracz w pbf-ach u Ketha, a co dopiero pisać posty do TdW. Macie czas do 16 maja na domysły któż taki odwiedził Brendiego i żeby przemyśleć kolejne kroki.
Liber Ivonis była lekturą z jaką bibliotekarz nigdy się nie zetknął. Ktokolwiek był autorem, musiał być kompletnym szaleńcem. W wielu miejscach tekst nie miał kompletnie sensu i przypominał bełkot szaleńca, który opisał obrazowo Will po powrocie ze szpitala. Alex siedział ze słownikiem I starał się odcyfrować znaczenie słów, zdań, całych akapitów. Praca na bluźnierczym manuskryptem pochłonęła go całkowicie. Oceniał, że przebrnięcie przez zawoalowane epitety, trudne porównania i w końcu przez masę błędów zajmie całe miesiące. Księga przyciągała jednak swoim magnetyzmem i treścią która niemal jeżyła włosy na głowie. Ten tekst mógł przyprawić o szaleństwo swą obrazoburczą i niesamowitą wymową. Ledwo przekartkował w ciągu kilku godzin wolumin, a już dostrzegł coś o wielkich przedwiecznych i bogach o których nigdy nie słyszał, a ich imion nawet nie potrafił wyartykułować. Nie wiedział czemu ale tej księgi można było się po prostu bać pierwotnym, nienazwanym strachem.
Skupiony przy świetle lampki dosłyszał nagle coś jakby odgłos przekręcanego zamka. Mógłby przysiąc, że poczuł znów ochydny zapach jakiego doświadczył na piętrze domu Corbitta. Odwrócił się błyskawicznie w stronę hałasu. Drzwi były otwarte i w nikłym świetle Alex dostrzegł w drzwiach do pokoju w którym siedział ludzką sylwetkę z wielkim rewolwerem w dłoni.
Wątek techniczny
Alex zaliczył test spostrzegawczości i dosłyszał szczęk zamka w drzwiach. No właśnie, kto stoi w drzwiach?
Potrzymam Was w niepewności przez za dziesięć dni. Chciałem poinformować, że wstrzymuję sesję na czas mojego urlopu. Nie wiem czy będę w stanie udzielać się przez ten czas nawet jako gracz w pbf-ach u Ketha, a co dopiero pisać posty do TdW. Macie czas do 16 maja na domysły któż taki odwiedził Brendiego i żeby przemyśleć kolejne kroki.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Alexa Brendi'ego. Arkham, około drugiej nad ranem 25 listopada 1920
- Dawaj księgę! - Postać w drzwiach stanowczym głosem zażądała oddania rękopisu, robiąc krok w przód. Alex teraz dostrzegł w słabym świetle lampki nieco więcej niż tylko sylwetkę postaci: niemal łysego, może siedemdziesięcioletniego mężczyznę, odzianego w stare, znoszone ubranie i niemal rozwalone buty. Do nosa bibliotekarza doszedł też fetor przepoconego, niemytego od dawna ciała. W przeciwieństwie do brudnego starca, rewolwer trzymany pewną ręką lśnił czystością,. Wylot lufy skierowany był w pierś Brendiego, swą śmiertelną wymową zdając się podpierać żądanie starca.
- Stań twarzą do ściany! Oooo tam! - Rozkazał starzec z bronią wskazując wzrokiem przeciwległą ścianę - Zostaw księgę! Niegodny jesteś aby jej dotykać. Sam ją wezmę! Ręce za głowę
Wątek techniczny
Starzec wyraził się chyba całkiem jasno. Alex, co dalej?
A poniżej pan jaki nawiedził Brendiego. Prawda, że mu ładnie z oczu patrzy?
- Dawaj księgę! - Postać w drzwiach stanowczym głosem zażądała oddania rękopisu, robiąc krok w przód. Alex teraz dostrzegł w słabym świetle lampki nieco więcej niż tylko sylwetkę postaci: niemal łysego, może siedemdziesięcioletniego mężczyznę, odzianego w stare, znoszone ubranie i niemal rozwalone buty. Do nosa bibliotekarza doszedł też fetor przepoconego, niemytego od dawna ciała. W przeciwieństwie do brudnego starca, rewolwer trzymany pewną ręką lśnił czystością,. Wylot lufy skierowany był w pierś Brendiego, swą śmiertelną wymową zdając się podpierać żądanie starca.
- Stań twarzą do ściany! Oooo tam! - Rozkazał starzec z bronią wskazując wzrokiem przeciwległą ścianę - Zostaw księgę! Niegodny jesteś aby jej dotykać. Sam ją wezmę! Ręce za głowę
Wątek techniczny
Starzec wyraził się chyba całkiem jasno. Alex, co dalej?
A poniżej pan jaki nawiedził Brendiego. Prawda, że mu ładnie z oczu patrzy?
Ostatnio zmieniony 18 maja 2012, 23:14 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Najpierw oceniam sytuację:
- Drzwi były na 100% zamknię - czy gość ma klucze w dłoni, czy np. wytrychy (może widzę kogoś jeszcze prócz niego)?
- Czy rewolwer jest wielostrzałowy? (jeśli jestem w stanie to ocenić i mam wystarczającą wiedzę)
- Jaka jest siła takiego rewolweru? Czy zasłonięcie się czymś wchodzi w grę lub ewentualnie istnieje możliwość uskoczenia gdzieś w bok lub schowania się za czymś (może np. przykucnięcie za biurkiem)?
- W jakim stanie emocjonalnym i fizycznym jest staruszek, czy jest szansa na nawiązanie jakiejkolwiek konwersacji lub jak oceniam jego stan fizyczny (np. trzęsą mu się ręce, boi się czegoś itp.)
Dopiero odpowiedzi na te pytania pozwolą mi zadeklarować co robię. Raz już miałem urojenia celującej z broni do mnie osoby, nie chciałbym popadać w paranoję, dlatego na chłodno staram się przeanalizować sytuację). Na pewno nie działam impulsywnie i staram się być jak najspokojniejszy, dodatkowo udaję (lub nie, bo nie wiem jak bardzo byłem zapracowany) zmęczonego - tak jakby nie wszystko do mnie docierało.
- Drzwi były na 100% zamknię - czy gość ma klucze w dłoni, czy np. wytrychy (może widzę kogoś jeszcze prócz niego)?
- Czy rewolwer jest wielostrzałowy? (jeśli jestem w stanie to ocenić i mam wystarczającą wiedzę)
- Jaka jest siła takiego rewolweru? Czy zasłonięcie się czymś wchodzi w grę lub ewentualnie istnieje możliwość uskoczenia gdzieś w bok lub schowania się za czymś (może np. przykucnięcie za biurkiem)?
- W jakim stanie emocjonalnym i fizycznym jest staruszek, czy jest szansa na nawiązanie jakiejkolwiek konwersacji lub jak oceniam jego stan fizyczny (np. trzęsą mu się ręce, boi się czegoś itp.)
Dopiero odpowiedzi na te pytania pozwolą mi zadeklarować co robię. Raz już miałem urojenia celującej z broni do mnie osoby, nie chciałbym popadać w paranoję, dlatego na chłodno staram się przeanalizować sytuację). Na pewno nie działam impulsywnie i staram się być jak najspokojniejszy, dodatkowo udaję (lub nie, bo nie wiem jak bardzo byłem zapracowany) zmęczonego - tak jakby nie wszystko do mnie docierało.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Drzwi byly stuprocentowo zamkniete, tym bardziej, ze uwage Brendiego zwrocil dzwiek przekrecanego zamku. Poczul tez prawie napewno smrod taki jak w pokoju na pietrze domu Westona.
Alex nie dostrzegl zadnych kluczy lub wytrychow w rekach rabusia, co jest dosc dziwne ze wzgledu na fakt, ze slyszal szczek zamka, a pierwsze co ujrzal to zarys postaci wchodzacej do domu. To byl dosc krotki okres czasu, raczej zbyt krotki aby schowac cos do kieszeni, wyciagnac rewolwer, otworzyc drzwi i przejsc przez prog.
Rewolwer jest duzy i najprawdopodobniej piecio lub szescio strzalowy, natomiast czy jest zaladowany? Tego nie widac.
Alex siedzi tylem do wejscia (odwrocil sie aby spojrzec przez fotel na wejscie). Jedyna zaslona w tym momencie jest oparcie fotela. Bibliotekarz, jako zadeklarowany przeciwnik broni palnej, nie zna sie na sile razenia broni na tyle aby stwierdzic czy to wystarczajaca zaslona. Zdrowy rozsadek podpowiada, ze raczej nie wystarczajaca.
Aby gdzies uskoczyc Alex musialby przeskoczyc przez biurko (to raczej powinno zatrzymac kule rewolweru lub dac nura za sofe, tylko czy bedzie szybszy niz mknacy z ponaddzwiekowa szybkoscia olowiany pocisk?
Jesli chodzi o zachowanie starca to sprawia on wrazenie chorego lub calkowicie oblakanego. W ciagu kilku sekund kilkakrotnie przewrocil dziwnie oczyma. Cialem wstrzasnelo kilka dreszczy, lecz reka dzierzaca bron wydaje sie dziwnie pewna. Tembr glosu rowniez wskazuje byc moze wade wymowy, lub szalenstwo. Z pewnoscia nie wyglada na kogos kto czegos sie boi, to raczej jego mozna sie bac.
Drzwi byly stuprocentowo zamkniete, tym bardziej, ze uwage Brendiego zwrocil dzwiek przekrecanego zamku. Poczul tez prawie napewno smrod taki jak w pokoju na pietrze domu Westona.
Alex nie dostrzegl zadnych kluczy lub wytrychow w rekach rabusia, co jest dosc dziwne ze wzgledu na fakt, ze slyszal szczek zamka, a pierwsze co ujrzal to zarys postaci wchodzacej do domu. To byl dosc krotki okres czasu, raczej zbyt krotki aby schowac cos do kieszeni, wyciagnac rewolwer, otworzyc drzwi i przejsc przez prog.
Rewolwer jest duzy i najprawdopodobniej piecio lub szescio strzalowy, natomiast czy jest zaladowany? Tego nie widac.
Alex siedzi tylem do wejscia (odwrocil sie aby spojrzec przez fotel na wejscie). Jedyna zaslona w tym momencie jest oparcie fotela. Bibliotekarz, jako zadeklarowany przeciwnik broni palnej, nie zna sie na sile razenia broni na tyle aby stwierdzic czy to wystarczajaca zaslona. Zdrowy rozsadek podpowiada, ze raczej nie wystarczajaca.
Aby gdzies uskoczyc Alex musialby przeskoczyc przez biurko (to raczej powinno zatrzymac kule rewolweru lub dac nura za sofe, tylko czy bedzie szybszy niz mknacy z ponaddzwiekowa szybkoscia olowiany pocisk?
Jesli chodzi o zachowanie starca to sprawia on wrazenie chorego lub calkowicie oblakanego. W ciagu kilku sekund kilkakrotnie przewrocil dziwnie oczyma. Cialem wstrzasnelo kilka dreszczy, lecz reka dzierzaca bron wydaje sie dziwnie pewna. Tembr glosu rowniez wskazuje byc moze wade wymowy, lub szalenstwo. Z pewnoscia nie wyglada na kogos kto czegos sie boi, to raczej jego mozna sie bac.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Alex boi się strasznie ale idzie na całość. Drugiej takiej przygody może nie mieć w życiu (a czym tu potem się chwalić, że uciekło się przed obłąkanym dziadkiem z gnatem w ręku)
Podnosi się bardzo powoli i do rąk bierze rzeczoną księgę (Chcę trochę sprowokować dziadka).
- Jeśli tego szukasz to musisz sobie sam po nią przyjść.
Obserwuję bardzo uważnie każdy ruch. W razie najmniejszych wątpliwości odskakuję gdzieś w bok (jeśli się da lub padam na podłogę, oczywiście z książką) ewentualnie rzucam w niego tą książką, po czym momentalnie staram się go dopaść. Wiem. że mam przewagę szybkości i fizycznie jestem w lepszej formie - tylko ten przeklęty pistolet!
Podnosi się bardzo powoli i do rąk bierze rzeczoną księgę (Chcę trochę sprowokować dziadka).
- Jeśli tego szukasz to musisz sobie sam po nią przyjść.
Obserwuję bardzo uważnie każdy ruch. W razie najmniejszych wątpliwości odskakuję gdzieś w bok (jeśli się da lub padam na podłogę, oczywiście z książką) ewentualnie rzucam w niego tą książką, po czym momentalnie staram się go dopaść. Wiem. że mam przewagę szybkości i fizycznie jestem w lepszej formie - tylko ten przeklęty pistolet!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Alexa Brendi'ego, Arkham, około drugiej nad ranem 25 listopada 1920
- Nie dotykaj jej nikczemny ślepcze! - wrzasnął starzec, podnosząc broń z zamiarem dokładniejszego wycelowania. Alex spodziewając się najgorszego wypchnął z całej siły ręcę do przodu, ciskając manuskryptem w starca. Równocześnie rzucił się do przodu z zamiarem zaatakowania napastnika.
- Nieeeee!!! - Z ust bandyty wydarł sie krzyk rozpaczy, gdy ujrzał lecącą księgę. Krzyk zagłuszył huk rewolwerowego wystrzału. Dla bibliotekarza czas zwolnił. Widział jak starzec uchyla się nieco przed nadlatującą księgą. Dosłyszał przeraźliwy wizg wylatującej w wśród płomieni wylotowych kuli. Ułamek sekundy potem poczuł rozdzierający lewą nogę ból. Udało mu sie jednak skrócić dystans. Instynktownie przerzucając ciężar ciała na lewą nogę wypchnął prawą pięść aby położyć bandytę potężnym sierpowym. Noga odmówiła jednak posłuszeństwa i zwalając sie na ziemie, udało mu sie jedynie nieporadnie pchnąć starca z bronią. Ten poleciał w tył wypuszczając rewolwer, który majestatycznie odleciał w stronę biurka Brendi'ego.
- I coś zrobił głupcze! - starzec ze łzami w oczach spojrzał na bezcenny wolumin, którego rozwalone okładki i luźne kartki, walały się teraz na progu drzwi. Rzucił się do drzwi i zaczął zbierać części księgi, łkając żałośnie. Brendi dotknął palącego bólem uda, spojrzał na lepką od krwi dłoń i zdał sobie sprawę, że nie da rady stanąć na nodze. Leżący na środku pokoju rewolwer jawił sie jako jedyne sensowne rozwiązanie. Ranny począł pełzać w stronę broni.
- You son of a bitch! Nie ruszaj sie albo ci fiuta odstrzele! - Alex wycelował rewolwer we wciąż zbierającego resztki księgi starca. Ten stanął zaskoczony w progu drzwi, ściskając kurczowo zebrane kartki i spojrzał na Brendi'ego. Nie zastanawiając się rzucił się w bok znikając bibliotekarzowi z pola widzenia. Alex nacisnął spust i rewolwer wypluł kulę, rozdzierając po raz drugi ciszę listopadowej nocy.
Uciekający nieznajomy niemal spadł ze schodów i biegł ile sił w nogach, zostawiając za sobą cienką stróżkę krwi.
Wątek techniczny
Co za walka! Brendi miał lepszą inicjatywe wynikającą z lepszej zreczności. Zareagował pierwszy na kierowaną w niego lufę broni. Zdecydowałem, że w ułamku sekundy Alex ciśnie księgą w napastnika. Niestety rzut na umiejętność rzucanie wypadł z wynikiem 52. Przedmiot przefrunął obok głowy starca. Księga nie wytrzymała takiego traktowania i luźne kartki rozsypały sie po podłodze.
Starzec odpowiedział celnym strzałem ( 9 na k100), zadając brawurowemu bibliotekarzowi 4 rany.
W drugiej rundzie Alex chybia ciosem pięścią z wynikiem 66. Przeciwnik chce strzelić ponownie ale rzucam 99 - pech! Zakładam, że Brendiemu udało się jednak wytrącić starca z równowagi i broń odfrunęła na środek pokoju.
Napastnik zaczął zbierać kartki. W tym czasie Alex dopada broni i oddaje sygnalizowany strzał. Celny: wynik 16 i 8 zadanych obrażeń. Nieznajomy ucieka brocząc krwią z rany, a Alex zostaje posiadaczem rewolweru kal .45, no i niepozbieranych kart księgi - na oko połowy woluminu.
Co dalej. Strzały napewno zaintrygują sąsiadów i zapewne policję. Jakiś plan?
- Nie dotykaj jej nikczemny ślepcze! - wrzasnął starzec, podnosząc broń z zamiarem dokładniejszego wycelowania. Alex spodziewając się najgorszego wypchnął z całej siły ręcę do przodu, ciskając manuskryptem w starca. Równocześnie rzucił się do przodu z zamiarem zaatakowania napastnika.
- Nieeeee!!! - Z ust bandyty wydarł sie krzyk rozpaczy, gdy ujrzał lecącą księgę. Krzyk zagłuszył huk rewolwerowego wystrzału. Dla bibliotekarza czas zwolnił. Widział jak starzec uchyla się nieco przed nadlatującą księgą. Dosłyszał przeraźliwy wizg wylatującej w wśród płomieni wylotowych kuli. Ułamek sekundy potem poczuł rozdzierający lewą nogę ból. Udało mu sie jednak skrócić dystans. Instynktownie przerzucając ciężar ciała na lewą nogę wypchnął prawą pięść aby położyć bandytę potężnym sierpowym. Noga odmówiła jednak posłuszeństwa i zwalając sie na ziemie, udało mu sie jedynie nieporadnie pchnąć starca z bronią. Ten poleciał w tył wypuszczając rewolwer, który majestatycznie odleciał w stronę biurka Brendi'ego.
- I coś zrobił głupcze! - starzec ze łzami w oczach spojrzał na bezcenny wolumin, którego rozwalone okładki i luźne kartki, walały się teraz na progu drzwi. Rzucił się do drzwi i zaczął zbierać części księgi, łkając żałośnie. Brendi dotknął palącego bólem uda, spojrzał na lepką od krwi dłoń i zdał sobie sprawę, że nie da rady stanąć na nodze. Leżący na środku pokoju rewolwer jawił sie jako jedyne sensowne rozwiązanie. Ranny począł pełzać w stronę broni.
- You son of a bitch! Nie ruszaj sie albo ci fiuta odstrzele! - Alex wycelował rewolwer we wciąż zbierającego resztki księgi starca. Ten stanął zaskoczony w progu drzwi, ściskając kurczowo zebrane kartki i spojrzał na Brendi'ego. Nie zastanawiając się rzucił się w bok znikając bibliotekarzowi z pola widzenia. Alex nacisnął spust i rewolwer wypluł kulę, rozdzierając po raz drugi ciszę listopadowej nocy.
Uciekający nieznajomy niemal spadł ze schodów i biegł ile sił w nogach, zostawiając za sobą cienką stróżkę krwi.
Wątek techniczny
Co za walka! Brendi miał lepszą inicjatywe wynikającą z lepszej zreczności. Zareagował pierwszy na kierowaną w niego lufę broni. Zdecydowałem, że w ułamku sekundy Alex ciśnie księgą w napastnika. Niestety rzut na umiejętność rzucanie wypadł z wynikiem 52. Przedmiot przefrunął obok głowy starca. Księga nie wytrzymała takiego traktowania i luźne kartki rozsypały sie po podłodze.
Starzec odpowiedział celnym strzałem ( 9 na k100), zadając brawurowemu bibliotekarzowi 4 rany.
W drugiej rundzie Alex chybia ciosem pięścią z wynikiem 66. Przeciwnik chce strzelić ponownie ale rzucam 99 - pech! Zakładam, że Brendiemu udało się jednak wytrącić starca z równowagi i broń odfrunęła na środek pokoju.
Napastnik zaczął zbierać kartki. W tym czasie Alex dopada broni i oddaje sygnalizowany strzał. Celny: wynik 16 i 8 zadanych obrażeń. Nieznajomy ucieka brocząc krwią z rany, a Alex zostaje posiadaczem rewolweru kal .45, no i niepozbieranych kart księgi - na oko połowy woluminu.
Co dalej. Strzały napewno zaintrygują sąsiadów i zapewne policję. Jakiś plan?
Ostatnio zmieniony 20 maja 2012, 00:54 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Po pierwsze zatamować krew. Po drugie zaryglować drzwi. Po trzecie pozbierać resztki książki i w reszcie po czwarte - zadzwonić po chłopaków. Na ten moment to tyle.
Alex jest wściekły obolały i ma wszystkiego dojść. Na wszelki wypadek odłoży broń gdzieś na widoku, ale nie ma ochoty z nią obcować, tz. nosić przy sobie.
Alex jest wściekły obolały i ma wszystkiego dojść. Na wszelki wypadek odłoży broń gdzieś na widoku, ale nie ma ochoty z nią obcować, tz. nosić przy sobie.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Alexa Brendi'ego, Arkham, około 02:30 nad ranem 25 listopada 1920;
Drzwi do domu były już zamknięte. Bibliotekarz na wszelki wypadek podparł klamkę ciężkim krzesłem. Zamek, jak pokazały ostatnie wydarzenia, nie stanowił większej przeszkody dla napastnika, który w nikomu nie znany sposób sforsował zabezpieczenia. Alex zamykając drzwi dostrzegł stużkę krwi przed domem. Uspokoiło go to nieco. Był już teraz pewien, że ranił starca.
- Może odbierze mu to zapał do nachodzenia mnie po nocy z gnatem. - pomyślał.
Rana nie wyglądała na groźną. Brendi wprawnie ją opatrzył. Zdawał sobie sprawę, że wizyta w szpitalu i kilka szwów z pewnością poprawiłoby jego kondycję i potem przyszły wygląd blizny. Jak tylko skonczył owijać udo bandażem, pozbierał pozostałe na podłodze części księgi, po czym włożył je szybko osobistej aktówki. Bibliotekarz wziął kilka głębokich oddechów i podniósł słuchawkę aparatu telefonicznego.
Dzwonek telefonu gwałtownie wybudził ze snu Willa i Paula. Zszokowany Brendi próbując zachować spokój chaotycznie wyjaśnił co zaszło przed chwilą. Dramatyczna opowieść Alexa spowodowała iż obaj zapomnieli w mgnieniu oka o zmęczeniu i przemożnym uczuciu snu. Czym prędzej wskoczyli w ubrania i wybiegli w listopdową mroźną noc. Do domu Brendiego pierwszy wpadł Paul. Chwilę potem zapukał Will. Obaj znaleźli się w domu przyjaciela nim jeszcze na miejscu zjawiła się policja, wezwana przez kogoś z przezornych sąsiadów.
Wątek techniczny
Jesteście już razem. Oczywiście Alex wykonał dwa telefony do każdego z graczy z osobna. To jeszcze nie była era połączeń konferencyjnych i Skype'a.
Macie dosłownie kilka minut zanim przybędzie policja. Chcecie poczynić jakieś ustalenia? Co z księgą? Zabiera ją ktoś z was? Czy może oddajecie ją policji jako dowód rzeczowy. Zakładam, że jeżeli nie otrzymam w tej kwestii żadnych deklaracji, to policja przejmie rękopis.
Alex zaliczył udany test Pierwszej pomocy (wynik 8, co oznacza krzyżyk przy umiejce) i odzyskał 2 punkty zdrowia. Wizyta w szpitalu i udzielenie profesjonalnej pomocy medycznej może dodatkowo zwrócić kolejne punkty w ciagu najbliższego tygodnia, a założone szwy zredukują w przyszłości rozmiary blizny.
Aha. Alex studiując księgę uzyskuje 1 pkt umiejętności Mity Chtulhu!
Drzwi do domu były już zamknięte. Bibliotekarz na wszelki wypadek podparł klamkę ciężkim krzesłem. Zamek, jak pokazały ostatnie wydarzenia, nie stanowił większej przeszkody dla napastnika, który w nikomu nie znany sposób sforsował zabezpieczenia. Alex zamykając drzwi dostrzegł stużkę krwi przed domem. Uspokoiło go to nieco. Był już teraz pewien, że ranił starca.
- Może odbierze mu to zapał do nachodzenia mnie po nocy z gnatem. - pomyślał.
Rana nie wyglądała na groźną. Brendi wprawnie ją opatrzył. Zdawał sobie sprawę, że wizyta w szpitalu i kilka szwów z pewnością poprawiłoby jego kondycję i potem przyszły wygląd blizny. Jak tylko skonczył owijać udo bandażem, pozbierał pozostałe na podłodze części księgi, po czym włożył je szybko osobistej aktówki. Bibliotekarz wziął kilka głębokich oddechów i podniósł słuchawkę aparatu telefonicznego.
Dzwonek telefonu gwałtownie wybudził ze snu Willa i Paula. Zszokowany Brendi próbując zachować spokój chaotycznie wyjaśnił co zaszło przed chwilą. Dramatyczna opowieść Alexa spowodowała iż obaj zapomnieli w mgnieniu oka o zmęczeniu i przemożnym uczuciu snu. Czym prędzej wskoczyli w ubrania i wybiegli w listopdową mroźną noc. Do domu Brendiego pierwszy wpadł Paul. Chwilę potem zapukał Will. Obaj znaleźli się w domu przyjaciela nim jeszcze na miejscu zjawiła się policja, wezwana przez kogoś z przezornych sąsiadów.
Wątek techniczny
Jesteście już razem. Oczywiście Alex wykonał dwa telefony do każdego z graczy z osobna. To jeszcze nie była era połączeń konferencyjnych i Skype'a.
Macie dosłownie kilka minut zanim przybędzie policja. Chcecie poczynić jakieś ustalenia? Co z księgą? Zabiera ją ktoś z was? Czy może oddajecie ją policji jako dowód rzeczowy. Zakładam, że jeżeli nie otrzymam w tej kwestii żadnych deklaracji, to policja przejmie rękopis.
Alex zaliczył udany test Pierwszej pomocy (wynik 8, co oznacza krzyżyk przy umiejce) i odzyskał 2 punkty zdrowia. Wizyta w szpitalu i udzielenie profesjonalnej pomocy medycznej może dodatkowo zwrócić kolejne punkty w ciagu najbliższego tygodnia, a założone szwy zredukują w przyszłości rozmiary blizny.
Aha. Alex studiując księgę uzyskuje 1 pkt umiejętności Mity Chtulhu!
Ostatnio zmieniony 21 maja 2012, 21:44 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Alex próbuje nakłonić pozostałych do uzgodnienia zeznań, za nim wpadnie policja.
Po pierwsze - Biblioteka otrzymuje sporo darów od różnych ludzi.
Po drugie - sprawca mógł być jakimś pomylonym sąsiadem, który uważał, że np. jakiś staruszek oddał jego książkę do biblioteki. W sumie bredził coś o książce. Oczywiście, nie zamierzam im oddawać tego co zostało z tomiszcza. Raczej wskazuję na jakiś zupełny przypadek lub pomyleńca, który chciał zabić bibliotekarza, za to że ma jego książkę.
Po trzecie - wszystko należy oddalić jak najbardziej od naszego śledztwa, od po prostu jesteśmy starymi znajomymi, którzy postanowili sobie wynająć domek na jakiś czas chcąc powspominać dawne czasy. O tym należy wspomnieć, tylko w przypadku, gdyby policja zaczęła kopać bardzo głęboko.
Po czwarte - muszę się udać do szpitala ale za nim to zrobię opowiem całą prawdę chłopakom i wymyśloną prawdę policji. Oczywiście rewolwer oddaję policji, chyba, że wcześniej nasz detektyw zechce rzucić okiem, oraz mówię, że najprawdopodobniej zraniłem staruszka.
Po piąte - wymyślcie co robimy z tym wszystkim, bo zaczynam się w tym gubić i mam tego serdecznie dojść. Dwa razy do mnie celowano z broni i raz nawet trafiono.
Po szóste do MG - rozumiem, że jakiś większych objawień z powodu studiowania księgi nie będzie. Ot zwyczajnie jeden punkcik i tyle
Po pierwsze - Biblioteka otrzymuje sporo darów od różnych ludzi.
Po drugie - sprawca mógł być jakimś pomylonym sąsiadem, który uważał, że np. jakiś staruszek oddał jego książkę do biblioteki. W sumie bredził coś o książce. Oczywiście, nie zamierzam im oddawać tego co zostało z tomiszcza. Raczej wskazuję na jakiś zupełny przypadek lub pomyleńca, który chciał zabić bibliotekarza, za to że ma jego książkę.
Po trzecie - wszystko należy oddalić jak najbardziej od naszego śledztwa, od po prostu jesteśmy starymi znajomymi, którzy postanowili sobie wynająć domek na jakiś czas chcąc powspominać dawne czasy. O tym należy wspomnieć, tylko w przypadku, gdyby policja zaczęła kopać bardzo głęboko.
Po czwarte - muszę się udać do szpitala ale za nim to zrobię opowiem całą prawdę chłopakom i wymyśloną prawdę policji. Oczywiście rewolwer oddaję policji, chyba, że wcześniej nasz detektyw zechce rzucić okiem, oraz mówię, że najprawdopodobniej zraniłem staruszka.
Po piąte - wymyślcie co robimy z tym wszystkim, bo zaczynam się w tym gubić i mam tego serdecznie dojść. Dwa razy do mnie celowano z broni i raz nawet trafiono.
Po szóste do MG - rozumiem, że jakiś większych objawień z powodu studiowania księgi nie będzie. Ot zwyczajnie jeden punkcik i tyle
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Uspokój się Alex, jesteś w szoku. Zresztą trudno się dziwić. Cholera popełniliśmy najgorszy błąd z możliwych. Nie doceniliśmy przeciwnika - William starał się uspokoić Alexa i ocenić sytuację.
- Księga nie może trafić do policji dopóki nie dowiemy się kim jest murzyn, który ma u nich wtyki.
- Powiedz Policji prawdę. Czyli, że jakiś bandzior wtargnął do Ciebie w nocy, mamrocząc o jakiejś księdze. Wywiązała się szarpanina i rozbrojony rozbójnik zwiał. Co do księgi to się nie rozgaduj - szybko powiedział Will, słysząc syreny radiowozu.
- Po nas zadzwoniłeś, bo jesteśmy kumplami, a ja jestem detektywem. OK?
- Dotykałeś tej broni? - zapytał detektyw przyglądając się rewolwerowi. Chwycił ją za lufę przez chustkę do nosa i zaczął szukać numeru seryjnego.
- Księga nie może trafić do policji dopóki nie dowiemy się kim jest murzyn, który ma u nich wtyki.
- Powiedz Policji prawdę. Czyli, że jakiś bandzior wtargnął do Ciebie w nocy, mamrocząc o jakiejś księdze. Wywiązała się szarpanina i rozbrojony rozbójnik zwiał. Co do księgi to się nie rozgaduj - szybko powiedział Will, słysząc syreny radiowozu.
- Po nas zadzwoniłeś, bo jesteśmy kumplami, a ja jestem detektywem. OK?
- Dotykałeś tej broni? - zapytał detektyw przyglądając się rewolwerowi. Chwycił ją za lufę przez chustkę do nosa i zaczął szukać numeru seryjnego.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Czegoju, zakładam, że powiedziałeś chłopakom wszystko i znają przebieg wydarzeń tak jak w posty w pbfie.
Co do umiejki Mity Chtulhu to przypominam, że siedziałeś nad rękopisem zaledwie pół nocy i tylko nieco przekartkowałeś księgę. Nie wiadomo ile jeszcze informacji jest w księdzę. Ten punkt odzwierciedla tylko to czego się dowiedziałeś. W kwestii technicznej: Poznawanie MitówChtulhu zmniejsza poczytalność- Zarówno maksymalny poziom poczytalności, jak i tymczasowy stan. Mity Chtulhu wywracają światopogląd do góry nogami i czytanie o tym doprowadza do szaleństwa. Ludzkie umysły nie są w stanie znieść zbyt wiele plugawych prawd o bogach, dla którcyh zniszczenie świata byłoby jak przypadkowe zadeptanie mrówki. Maksymalna poczytalność nigdy nie może być więkasza niż: 100 - poziom mitów chthulhu. Ale spokojnie, zanim dochapiesz się 50 pkt to pewnie i tak wcześniej oszalejesz od samego czytania;p
Dla przykładu przeczytanie jakiejś tajemniczej księgi mitów może powodować przyrost umiejętności mitów o np 7% i utratę poczytalności k4/k8 (odpowiednio jeśli zdało się lub nie zdało testu poczytalności). Jednocześnie zmniejszy się maksymalną poczytalność o 7pkt.
Deliad:wydaje ci się, że jakakolwiek wzmianka o księdze, może spowodować zatrzymanie jej jako materiału dowodowego. Jeśli chodzi o odciski palców na rewolwerze, to nie przejmuj się: daktyloskopia jest jeszcze w powijakach. Policja ma bardzo ograniczoną bazę danych i raczej częściej niż takimi dowodami posiłkuje się zeznaniami, donosami itp. Ktokolwiek wezwał policję zapewne poinformował o kilku wystrzałach, więc musicie mieć jakąś wiarygodną historię. Na szczęście Brendi raczej będzie postrzegany jako ofiara niż sprawca (no chyba, że naprawdę coś sknocicie). Strzelanina miała miejsce w jego domu, także obrona konieczna ma swoje całkowite uzasadnienie. Wiesz, że policja zada z pewnością standardowy zestaw pytań:
- Co się stało? kiedy, gdzie, kto był w to zamieszany, jakie są podejrzenia? co mogło być motywem napaści?
A potem mogą pytać jeszcze wielokrotnie o coraz to mniejsze szczegóły aby zweryfikować ewentualne kłamstwo. Powtarzam jeszcze raz Alex będzie raczej ofiarą, także nie powinno mieć to ąz tak drastycznego przebiegu.
Czekam jeszcze na Meduzzzza i będę klecił ciąg dalszy.
Czegoju, zakładam, że powiedziałeś chłopakom wszystko i znają przebieg wydarzeń tak jak w posty w pbfie.
Co do umiejki Mity Chtulhu to przypominam, że siedziałeś nad rękopisem zaledwie pół nocy i tylko nieco przekartkowałeś księgę. Nie wiadomo ile jeszcze informacji jest w księdzę. Ten punkt odzwierciedla tylko to czego się dowiedziałeś. W kwestii technicznej: Poznawanie MitówChtulhu zmniejsza poczytalność- Zarówno maksymalny poziom poczytalności, jak i tymczasowy stan. Mity Chtulhu wywracają światopogląd do góry nogami i czytanie o tym doprowadza do szaleństwa. Ludzkie umysły nie są w stanie znieść zbyt wiele plugawych prawd o bogach, dla którcyh zniszczenie świata byłoby jak przypadkowe zadeptanie mrówki. Maksymalna poczytalność nigdy nie może być więkasza niż: 100 - poziom mitów chthulhu. Ale spokojnie, zanim dochapiesz się 50 pkt to pewnie i tak wcześniej oszalejesz od samego czytania;p
Dla przykładu przeczytanie jakiejś tajemniczej księgi mitów może powodować przyrost umiejętności mitów o np 7% i utratę poczytalności k4/k8 (odpowiednio jeśli zdało się lub nie zdało testu poczytalności). Jednocześnie zmniejszy się maksymalną poczytalność o 7pkt.
Deliad:wydaje ci się, że jakakolwiek wzmianka o księdze, może spowodować zatrzymanie jej jako materiału dowodowego. Jeśli chodzi o odciski palców na rewolwerze, to nie przejmuj się: daktyloskopia jest jeszcze w powijakach. Policja ma bardzo ograniczoną bazę danych i raczej częściej niż takimi dowodami posiłkuje się zeznaniami, donosami itp. Ktokolwiek wezwał policję zapewne poinformował o kilku wystrzałach, więc musicie mieć jakąś wiarygodną historię. Na szczęście Brendi raczej będzie postrzegany jako ofiara niż sprawca (no chyba, że naprawdę coś sknocicie). Strzelanina miała miejsce w jego domu, także obrona konieczna ma swoje całkowite uzasadnienie. Wiesz, że policja zada z pewnością standardowy zestaw pytań:
- Co się stało? kiedy, gdzie, kto był w to zamieszany, jakie są podejrzenia? co mogło być motywem napaści?
A potem mogą pytać jeszcze wielokrotnie o coraz to mniejsze szczegóły aby zweryfikować ewentualne kłamstwo. Powtarzam jeszcze raz Alex będzie raczej ofiarą, także nie powinno mieć to ąz tak drastycznego przebiegu.
Czekam jeszcze na Meduzzzza i będę klecił ciąg dalszy.
Niewyspany Paul nie mógł zebrać myśli. Trochę sie wystraszył i żeby nie dać po sobie poznać zmusił się, żeby coś powiedzieć.
- Najważniejsze to dobrze ukryć księgę, a napad mógł być nawet na tle rabunkowym. Proponuje podać rysopis i powiedzieć ze napastnik był pijany i szalony.
Po za tym Paul będzie się trzymał wersji nakreślonej parę postów wyżej przez Willa i raczej nie będzie się wtrącał policji w przesłuchanie.
- Najważniejsze to dobrze ukryć księgę, a napad mógł być nawet na tle rabunkowym. Proponuje podać rysopis i powiedzieć ze napastnik był pijany i szalony.
Po za tym Paul będzie się trzymał wersji nakreślonej parę postów wyżej przez Willa i raczej nie będzie się wtrącał policji w przesłuchanie.