PBF - Podstępna rubież

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 25 maja 2012, 08:43

Techniczny:to co tam zostało z tych gambelków?
Wezme co zostalo,chyba ze jest za ciezkie zeby nosic.Jesli GMa moge prosic o bieżącą liste sprzetu do zagarniecia będe zoobowiązany

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 maja 2012, 20:40

Droga nr 64 na wysokości Hurricane, 7 maja 2055

Ebenezer Radeford wsiadł na harleya i obejrzał się w stronę reszty patrolu, taksując wzrokiem pięć czekających na jego znak pojazdów. Wilson, Ash i Szary ze swoim futrzastym przyjacielem siedzieli w nisko zawieszonym pod ciężarem konwektora pikapie, tuż obok parkował Leon, który wiózł składakiem Salta i parę Smithów. Trio Prestona tkwiło w rzygającym spalinami Patriocie pomiędzy dwiema półciężarówkami GMC. Dziesięciu jadących nimi mężczyzn zostało wcześniej pośpiesznie wybranych przez Radeforda, chociaż w opinii kaznodziei żaden z nich nie spełniał do końca stawianych Aniołom wymogów. Sutherland nie pozwolił swemu kapelanowi wybrać ani Czarnych Żmii ani hegemonistów, toteż Ebenezer zmuszony był wytypować uzupełnienie patrolu z gromady wolnych strzelców.

Dwaj ostatni najemnicy siedzieli na wibrujących w rytm silników ścigaczach, spoglądając na Radeforda zza przesłon swych motocyklowych kasków.

- Panie, daj mi dość siły, bym podołał temu wyzwaniu - powiedział na głos wielebny, podnosząc swą prawą rękę, a następnie opuszczając ją na kierownicę harleya i ruszając z miejsca.

Kawalkada pojazdów poszła w jego ślady, szybko zwiększając odległość od czekających w miejscu ciężarówek konwoju.

Jechali drogą międzystanową numer 64 w stronę Huntington, Morehead, Mt Sterling i Winchesteru, przede wszystkim zaś wprost na położony w odległości ponad stu mil na zachód Lexington.


Wątek techniczny

Radeford oprócz nominalnie wysokiej funkcji otrzymał również dwie półciężarówki GMC z dziesiątką uzbrojonych w broń długą i białą zakapiorów oraz dwóch motocyklowych gangerów na ścigaczach. Tyler załatwił też coś bardzo cennego, dwie krótkofalówki mianowicie, które po zakończeniu misji trzeba będzie bezwzględnie zwrócić - zakładając, że Salt zachowa pierwsze radio jadąc w wozie Leona, kto przejmie pozostałe dwa urządzenia?

Nie od rzeczy byłoby też zaplanować szyk konwoju (przyda się Mistrzowi Gry na wypadek zasadzki czy gradobicia czy chociażby rozliczenia testów hamowania na widok przechodzącej przez pasy staruszki).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 maja 2012, 20:42

Droga nr 64 w kierunku Huntington, 7 maja 2055

Rozsiadając się w szoferce pikapa Ash odczekał, aż Paul ruszy z miejsca, a potem wyciągnął z kieszonki bluzy sprezentowany mu magazynek do karabinu i wytrząsnął do podstawionej dłoni wszystkie naboje. Obserwowany kątem oka przez wypatrującego dziur w nawierzchni i kawałków złomu Wilsona, paramedyk zaczął czyścić każdy nabój z osobna niewielką flanelową szmatką. Czynność ta zdawała się pochłaniać go bezgranicznie, chociaż przy każdym podskoku samochodu krzywił się zauważalnie targany bólem promieniującym z pokiereszowanej klatki piersiowej.

- Kapelan ekspedycji - powiedział Wilson, kiedy sylwety pojazdów konwoju zniknęły już w tylnym lusterku, a sam pikap rozpędził się do względnie bezpiecznej prędkości trzydziestu pięciu mil na godzinę - Kto by pomyślał? Chciałbym usłyszeć tę jego rozmowę z Sutherlandem.

- Padre ma gadane - odparł Tisdale wzruszając nieznacznie ramionami - Ja tam chciałbym wiedzieć, czy nam to wyjdzie na dobre czy na złe. Niezła banda do nas dołączyła, nazwa Aniołowie raczej do nich nie pasuje. Widziałeś te zakazane gęby?

Wilson nie skomentował kąśliwego komentarza Ashleya, chociaż i on nie poczuł się zachwycony tuzinem pomocników zaoferowanych Radefordowi przez barona. Wszyscy wyróżniali się rażąco liberalnym podejściem do higieny osobistej, nie sprawiali też wrażenia sojuszników godnych zaufania i bezinteresownych w razie potrzeby. Całokształt ratowało w miarę solidne uzbrojenie i niewątpliwe doświadczenie w radzeniu sobie na bezdrożach, ale Paul i tak najchętniej wymieniłby cały tuzin na pięciu ludzi z Anawalt, najlepiej z przybocznej straży naczelnika Walthersa.

Kierowca wychylił się w fotelu, obrzucił wzrokiem rozciągające się za szybami wozu skaliste pustkowia. Po obu stronach autostrady ku niebu pięły się pozbawione niemal zupełnie roślinności wzgórza o barwach szarości i ciemnej czerwieni, upstrzone tu i ówdzie martwymi kikutami uschłych drzew. Sama droga też nie wyglądała najlepiej, znaczyły ją nie tylko liczne wyrwy i pęknięcia nawierzchni, gdzieniegdzie tkwiły też rdzewiejące wraki pojazdów porzucone nie tylko na poboczu, ale czasami pośrodku pasów.

Zachodnia Wirginia z racji swego górzystego ukształtowania terenu i względnie niskiego zaludnienia została w trakcie Wojny pominięta przez Molocha; w rolniczym Kentucky znajdowało się jednak kilka wielkich miast i superkomputer nie omieszkał zadać temu stanowi serii ciosów mających zniszczyć zaplecze żywnościowe organicznych istot. Wilson słyszał kiedyś w luźnej rozmowie, że na Kentucky spadło jedynie kilka taktycznych ładunków jądrowych, ale Moloch skompensował to atakami za pomocą broni chemicznej i biologicznej, zamierzając wyjałowić te ziemie i uczynić je bezużytecznymi dla żywych istot.

Patrząc na mijane krajobrazy Wilson gotów był uwierzyć w te opowieści bez wahania. Nawykły do porastających zbocza Appalachów drzew, zdeformowanych i chorych, ale jednak co roku zieleniejących nowymi liśćmi, mężczyzna z rosnącą odrazą wodził wzrokiem po odludnych wzgórzach, pustych i jałowych, ciągnących się całymi milami po obu stronach autostrady. W okolicy musiały być jakieś źródła wody, ale kierowca wątpił, by ktokolwiek zdołał je odkazić w stopniu czyniącym picie bezpiecznym.

Zerkając na przyczepioną do pasa Asha zdobyczną manierkę Paul odnotował w myślach, że nie od rzeczy byłoby pomyślenie nad racjonowaniem zasobów posiadanej wody.


Wątek techniczny

Tak mi się nasunęło na myśl, że dwaj najbardziej poszkodowani członkowie drużyny jadą razem w pikapie. Obaj macie ekwiwalent jednej rany ciężkiej, panowie (co równoznaczne jest trzem ranom lekkim). Medpacki leczą w trybie natychmiastowym jedną ranę lekką. Wolicie je chomiczyć na gorsze czasy czy może jednak zaaplikujecie sobie po zastrzyku na najbliższym postoju?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 maja 2012, 20:58

No dobrze, że wreszcie ruszamy, z tym DRONEM to mieliśmy cholernego farta, myslałem, że gorzej to wyjdzie.

Techniczny:
Szyk naszej kolumny ustali Wielebny - skoro załatwił nam tuzin nowych kolegów. :P A co do zastrzyku i użycia medpacka to ja jestem za. Rana cięzka to nie przelewki a 2 lekkie to ciut lepiej jakby.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2012, 21:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 maja 2012, 21:00

Droga nr 64 w kierunku Huntington, 7 maja 2055

Rozciągnięta na dystansie ćwierć mili kawalkada pojazdów sunęła środkiem autostrady omijając większe dziury i pryzmy śmieci, ostrzegana na czas przez jadących przodem motocyklistów. Siedzący w wozach ludzie trzymali broń w zasięgu rąk gotowi sięgnąć po nią w razie potrzeby, ale w zasięgu wzroku podróżnych nie pojawił się żaden ślad życia.

Salt wychylił się z okna, kiedy patrol zwolnił mijając dwa rozbite osobowe samochody, które zderzyły się pośrodku autostrady. Karoserie pełne były wyżartych korozją dziur, opony sflaczały tracąc resztki powietrza. Za kierownicą jednego z samochodów wciąż dostrzec można było okryty resztkami ubrania ludzki szkielet, drugi siedział na asfalcie oparty plecami o bok tego samego pojazdu, szczerząc pożółkłe zęby i spozierając na przejeżdżający patrol pustymi oczodołami. W jego kości skroniowej ziała wielka poszarpana dziura nie mogąca być niczym innym jak tylko raną wlotową po pocisku typu Magnum.

- Biedne dranie - syknął Jack odwracając się w stronę siedzących z tyłu Smithów - Mogą tu siedzieć od wielu lat, może nawet od chwili wybuchu Wojny.

Radio kuriera zatrzeszczało, zaszumiało zgrzytliwie.

- Tu Chłopaki Chudego! - z głośnika popłynął ochrypły męski głos, niski i nieprzyjemny - Dupy nam cierpną od siedzenia! Mamy dalej na was czekać w Pea Ridge czy możemy walić na Huntington?


Wątek techniczny

Zgodnie z informacjami uzyskanymi od Tylera motocyklowa banda Chudego liczy siedmiu gangsterów pochodzących z jakiejś większej szajki, rozbitej kilka miesięcy temu przez federalistyczną milicję. Ekipa Chudego zdezerterowała w ostatniej chwili, przechodząc na stronę FA i wskazując bojówkarzom drogę do obozu swych kompanów, przez co zyskała ułaskawienie i żołd Sutherlanda. Teraz siódemka ta, oddana pod rozkazy Radeforda, czeka na nowe dyspozycje w miasteczku Pea Ridge, miejscowości położonej tuż przed dużo większym Huntington.

Radiowy komunikat słyszą wszyscy posiadacze krótkofalówek oraz ich współpasażerowie. Jakiej mam się spodziewać reakcji?