PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 64 na wysokości Hurricane, 7 maja 2055
Ebenezer Radeford wsiadł na harleya i obejrzał się w stronę reszty patrolu, taksując wzrokiem pięć czekających na jego znak pojazdów. Wilson, Ash i Szary ze swoim futrzastym przyjacielem siedzieli w nisko zawieszonym pod ciężarem konwektora pikapie, tuż obok parkował Leon, który wiózł składakiem Salta i parę Smithów. Trio Prestona tkwiło w rzygającym spalinami Patriocie pomiędzy dwiema półciężarówkami GMC. Dziesięciu jadących nimi mężczyzn zostało wcześniej pośpiesznie wybranych przez Radeforda, chociaż w opinii kaznodziei żaden z nich nie spełniał do końca stawianych Aniołom wymogów. Sutherland nie pozwolił swemu kapelanowi wybrać ani Czarnych Żmii ani hegemonistów, toteż Ebenezer zmuszony był wytypować uzupełnienie patrolu z gromady wolnych strzelców.
Dwaj ostatni najemnicy siedzieli na wibrujących w rytm silników ścigaczach, spoglądając na Radeforda zza przesłon swych motocyklowych kasków.
- Panie, daj mi dość siły, bym podołał temu wyzwaniu - powiedział na głos wielebny, podnosząc swą prawą rękę, a następnie opuszczając ją na kierownicę harleya i ruszając z miejsca.
Kawalkada pojazdów poszła w jego ślady, szybko zwiększając odległość od czekających w miejscu ciężarówek konwoju.
Jechali drogą międzystanową numer 64 w stronę Huntington, Morehead, Mt Sterling i Winchesteru, przede wszystkim zaś wprost na położony w odległości ponad stu mil na zachód Lexington.
Wątek techniczny
Radeford oprócz nominalnie wysokiej funkcji otrzymał również dwie półciężarówki GMC z dziesiątką uzbrojonych w broń długą i białą zakapiorów oraz dwóch motocyklowych gangerów na ścigaczach. Tyler załatwił też coś bardzo cennego, dwie krótkofalówki mianowicie, które po zakończeniu misji trzeba będzie bezwzględnie zwrócić - zakładając, że Salt zachowa pierwsze radio jadąc w wozie Leona, kto przejmie pozostałe dwa urządzenia?
Nie od rzeczy byłoby też zaplanować szyk konwoju (przyda się Mistrzowi Gry na wypadek zasadzki czy gradobicia czy chociażby rozliczenia testów hamowania na widok przechodzącej przez pasy staruszki).
Ebenezer Radeford wsiadł na harleya i obejrzał się w stronę reszty patrolu, taksując wzrokiem pięć czekających na jego znak pojazdów. Wilson, Ash i Szary ze swoim futrzastym przyjacielem siedzieli w nisko zawieszonym pod ciężarem konwektora pikapie, tuż obok parkował Leon, który wiózł składakiem Salta i parę Smithów. Trio Prestona tkwiło w rzygającym spalinami Patriocie pomiędzy dwiema półciężarówkami GMC. Dziesięciu jadących nimi mężczyzn zostało wcześniej pośpiesznie wybranych przez Radeforda, chociaż w opinii kaznodziei żaden z nich nie spełniał do końca stawianych Aniołom wymogów. Sutherland nie pozwolił swemu kapelanowi wybrać ani Czarnych Żmii ani hegemonistów, toteż Ebenezer zmuszony był wytypować uzupełnienie patrolu z gromady wolnych strzelców.
Dwaj ostatni najemnicy siedzieli na wibrujących w rytm silników ścigaczach, spoglądając na Radeforda zza przesłon swych motocyklowych kasków.
- Panie, daj mi dość siły, bym podołał temu wyzwaniu - powiedział na głos wielebny, podnosząc swą prawą rękę, a następnie opuszczając ją na kierownicę harleya i ruszając z miejsca.
Kawalkada pojazdów poszła w jego ślady, szybko zwiększając odległość od czekających w miejscu ciężarówek konwoju.
Jechali drogą międzystanową numer 64 w stronę Huntington, Morehead, Mt Sterling i Winchesteru, przede wszystkim zaś wprost na położony w odległości ponad stu mil na zachód Lexington.
Wątek techniczny
Radeford oprócz nominalnie wysokiej funkcji otrzymał również dwie półciężarówki GMC z dziesiątką uzbrojonych w broń długą i białą zakapiorów oraz dwóch motocyklowych gangerów na ścigaczach. Tyler załatwił też coś bardzo cennego, dwie krótkofalówki mianowicie, które po zakończeniu misji trzeba będzie bezwzględnie zwrócić - zakładając, że Salt zachowa pierwsze radio jadąc w wozie Leona, kto przejmie pozostałe dwa urządzenia?
Nie od rzeczy byłoby też zaplanować szyk konwoju (przyda się Mistrzowi Gry na wypadek zasadzki czy gradobicia czy chociażby rozliczenia testów hamowania na widok przechodzącej przez pasy staruszki).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 64 w kierunku Huntington, 7 maja 2055
Rozsiadając się w szoferce pikapa Ash odczekał, aż Paul ruszy z miejsca, a potem wyciągnął z kieszonki bluzy sprezentowany mu magazynek do karabinu i wytrząsnął do podstawionej dłoni wszystkie naboje. Obserwowany kątem oka przez wypatrującego dziur w nawierzchni i kawałków złomu Wilsona, paramedyk zaczął czyścić każdy nabój z osobna niewielką flanelową szmatką. Czynność ta zdawała się pochłaniać go bezgranicznie, chociaż przy każdym podskoku samochodu krzywił się zauważalnie targany bólem promieniującym z pokiereszowanej klatki piersiowej.
- Kapelan ekspedycji - powiedział Wilson, kiedy sylwety pojazdów konwoju zniknęły już w tylnym lusterku, a sam pikap rozpędził się do względnie bezpiecznej prędkości trzydziestu pięciu mil na godzinę - Kto by pomyślał? Chciałbym usłyszeć tę jego rozmowę z Sutherlandem.
- Padre ma gadane - odparł Tisdale wzruszając nieznacznie ramionami - Ja tam chciałbym wiedzieć, czy nam to wyjdzie na dobre czy na złe. Niezła banda do nas dołączyła, nazwa Aniołowie raczej do nich nie pasuje. Widziałeś te zakazane gęby?
Wilson nie skomentował kąśliwego komentarza Ashleya, chociaż i on nie poczuł się zachwycony tuzinem pomocników zaoferowanych Radefordowi przez barona. Wszyscy wyróżniali się rażąco liberalnym podejściem do higieny osobistej, nie sprawiali też wrażenia sojuszników godnych zaufania i bezinteresownych w razie potrzeby. Całokształt ratowało w miarę solidne uzbrojenie i niewątpliwe doświadczenie w radzeniu sobie na bezdrożach, ale Paul i tak najchętniej wymieniłby cały tuzin na pięciu ludzi z Anawalt, najlepiej z przybocznej straży naczelnika Walthersa.
Kierowca wychylił się w fotelu, obrzucił wzrokiem rozciągające się za szybami wozu skaliste pustkowia. Po obu stronach autostrady ku niebu pięły się pozbawione niemal zupełnie roślinności wzgórza o barwach szarości i ciemnej czerwieni, upstrzone tu i ówdzie martwymi kikutami uschłych drzew. Sama droga też nie wyglądała najlepiej, znaczyły ją nie tylko liczne wyrwy i pęknięcia nawierzchni, gdzieniegdzie tkwiły też rdzewiejące wraki pojazdów porzucone nie tylko na poboczu, ale czasami pośrodku pasów.
Zachodnia Wirginia z racji swego górzystego ukształtowania terenu i względnie niskiego zaludnienia została w trakcie Wojny pominięta przez Molocha; w rolniczym Kentucky znajdowało się jednak kilka wielkich miast i superkomputer nie omieszkał zadać temu stanowi serii ciosów mających zniszczyć zaplecze żywnościowe organicznych istot. Wilson słyszał kiedyś w luźnej rozmowie, że na Kentucky spadło jedynie kilka taktycznych ładunków jądrowych, ale Moloch skompensował to atakami za pomocą broni chemicznej i biologicznej, zamierzając wyjałowić te ziemie i uczynić je bezużytecznymi dla żywych istot.
Patrząc na mijane krajobrazy Wilson gotów był uwierzyć w te opowieści bez wahania. Nawykły do porastających zbocza Appalachów drzew, zdeformowanych i chorych, ale jednak co roku zieleniejących nowymi liśćmi, mężczyzna z rosnącą odrazą wodził wzrokiem po odludnych wzgórzach, pustych i jałowych, ciągnących się całymi milami po obu stronach autostrady. W okolicy musiały być jakieś źródła wody, ale kierowca wątpił, by ktokolwiek zdołał je odkazić w stopniu czyniącym picie bezpiecznym.
Zerkając na przyczepioną do pasa Asha zdobyczną manierkę Paul odnotował w myślach, że nie od rzeczy byłoby pomyślenie nad racjonowaniem zasobów posiadanej wody.
Wątek techniczny
Tak mi się nasunęło na myśl, że dwaj najbardziej poszkodowani członkowie drużyny jadą razem w pikapie. Obaj macie ekwiwalent jednej rany ciężkiej, panowie (co równoznaczne jest trzem ranom lekkim). Medpacki leczą w trybie natychmiastowym jedną ranę lekką. Wolicie je chomiczyć na gorsze czasy czy może jednak zaaplikujecie sobie po zastrzyku na najbliższym postoju?
Rozsiadając się w szoferce pikapa Ash odczekał, aż Paul ruszy z miejsca, a potem wyciągnął z kieszonki bluzy sprezentowany mu magazynek do karabinu i wytrząsnął do podstawionej dłoni wszystkie naboje. Obserwowany kątem oka przez wypatrującego dziur w nawierzchni i kawałków złomu Wilsona, paramedyk zaczął czyścić każdy nabój z osobna niewielką flanelową szmatką. Czynność ta zdawała się pochłaniać go bezgranicznie, chociaż przy każdym podskoku samochodu krzywił się zauważalnie targany bólem promieniującym z pokiereszowanej klatki piersiowej.
- Kapelan ekspedycji - powiedział Wilson, kiedy sylwety pojazdów konwoju zniknęły już w tylnym lusterku, a sam pikap rozpędził się do względnie bezpiecznej prędkości trzydziestu pięciu mil na godzinę - Kto by pomyślał? Chciałbym usłyszeć tę jego rozmowę z Sutherlandem.
- Padre ma gadane - odparł Tisdale wzruszając nieznacznie ramionami - Ja tam chciałbym wiedzieć, czy nam to wyjdzie na dobre czy na złe. Niezła banda do nas dołączyła, nazwa Aniołowie raczej do nich nie pasuje. Widziałeś te zakazane gęby?
Wilson nie skomentował kąśliwego komentarza Ashleya, chociaż i on nie poczuł się zachwycony tuzinem pomocników zaoferowanych Radefordowi przez barona. Wszyscy wyróżniali się rażąco liberalnym podejściem do higieny osobistej, nie sprawiali też wrażenia sojuszników godnych zaufania i bezinteresownych w razie potrzeby. Całokształt ratowało w miarę solidne uzbrojenie i niewątpliwe doświadczenie w radzeniu sobie na bezdrożach, ale Paul i tak najchętniej wymieniłby cały tuzin na pięciu ludzi z Anawalt, najlepiej z przybocznej straży naczelnika Walthersa.
Kierowca wychylił się w fotelu, obrzucił wzrokiem rozciągające się za szybami wozu skaliste pustkowia. Po obu stronach autostrady ku niebu pięły się pozbawione niemal zupełnie roślinności wzgórza o barwach szarości i ciemnej czerwieni, upstrzone tu i ówdzie martwymi kikutami uschłych drzew. Sama droga też nie wyglądała najlepiej, znaczyły ją nie tylko liczne wyrwy i pęknięcia nawierzchni, gdzieniegdzie tkwiły też rdzewiejące wraki pojazdów porzucone nie tylko na poboczu, ale czasami pośrodku pasów.
Zachodnia Wirginia z racji swego górzystego ukształtowania terenu i względnie niskiego zaludnienia została w trakcie Wojny pominięta przez Molocha; w rolniczym Kentucky znajdowało się jednak kilka wielkich miast i superkomputer nie omieszkał zadać temu stanowi serii ciosów mających zniszczyć zaplecze żywnościowe organicznych istot. Wilson słyszał kiedyś w luźnej rozmowie, że na Kentucky spadło jedynie kilka taktycznych ładunków jądrowych, ale Moloch skompensował to atakami za pomocą broni chemicznej i biologicznej, zamierzając wyjałowić te ziemie i uczynić je bezużytecznymi dla żywych istot.
Patrząc na mijane krajobrazy Wilson gotów był uwierzyć w te opowieści bez wahania. Nawykły do porastających zbocza Appalachów drzew, zdeformowanych i chorych, ale jednak co roku zieleniejących nowymi liśćmi, mężczyzna z rosnącą odrazą wodził wzrokiem po odludnych wzgórzach, pustych i jałowych, ciągnących się całymi milami po obu stronach autostrady. W okolicy musiały być jakieś źródła wody, ale kierowca wątpił, by ktokolwiek zdołał je odkazić w stopniu czyniącym picie bezpiecznym.
Zerkając na przyczepioną do pasa Asha zdobyczną manierkę Paul odnotował w myślach, że nie od rzeczy byłoby pomyślenie nad racjonowaniem zasobów posiadanej wody.
Wątek techniczny
Tak mi się nasunęło na myśl, że dwaj najbardziej poszkodowani członkowie drużyny jadą razem w pikapie. Obaj macie ekwiwalent jednej rany ciężkiej, panowie (co równoznaczne jest trzem ranom lekkim). Medpacki leczą w trybie natychmiastowym jedną ranę lekką. Wolicie je chomiczyć na gorsze czasy czy może jednak zaaplikujecie sobie po zastrzyku na najbliższym postoju?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
No dobrze, że wreszcie ruszamy, z tym DRONEM to mieliśmy cholernego farta, myslałem, że gorzej to wyjdzie.
Techniczny:
Szyk naszej kolumny ustali Wielebny - skoro załatwił nam tuzin nowych kolegów.
A co do zastrzyku i użycia medpacka to ja jestem za. Rana cięzka to nie przelewki a 2 lekkie to ciut lepiej jakby.
Techniczny:
Szyk naszej kolumny ustali Wielebny - skoro załatwił nam tuzin nowych kolegów.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2012, 21:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 64 w kierunku Huntington, 7 maja 2055
Rozciągnięta na dystansie ćwierć mili kawalkada pojazdów sunęła środkiem autostrady omijając większe dziury i pryzmy śmieci, ostrzegana na czas przez jadących przodem motocyklistów. Siedzący w wozach ludzie trzymali broń w zasięgu rąk gotowi sięgnąć po nią w razie potrzeby, ale w zasięgu wzroku podróżnych nie pojawił się żaden ślad życia.
Salt wychylił się z okna, kiedy patrol zwolnił mijając dwa rozbite osobowe samochody, które zderzyły się pośrodku autostrady. Karoserie pełne były wyżartych korozją dziur, opony sflaczały tracąc resztki powietrza. Za kierownicą jednego z samochodów wciąż dostrzec można było okryty resztkami ubrania ludzki szkielet, drugi siedział na asfalcie oparty plecami o bok tego samego pojazdu, szczerząc pożółkłe zęby i spozierając na przejeżdżający patrol pustymi oczodołami. W jego kości skroniowej ziała wielka poszarpana dziura nie mogąca być niczym innym jak tylko raną wlotową po pocisku typu Magnum.
- Biedne dranie - syknął Jack odwracając się w stronę siedzących z tyłu Smithów - Mogą tu siedzieć od wielu lat, może nawet od chwili wybuchu Wojny.
Radio kuriera zatrzeszczało, zaszumiało zgrzytliwie.
- Tu Chłopaki Chudego! - z głośnika popłynął ochrypły męski głos, niski i nieprzyjemny - Dupy nam cierpną od siedzenia! Mamy dalej na was czekać w Pea Ridge czy możemy walić na Huntington?
Wątek techniczny
Zgodnie z informacjami uzyskanymi od Tylera motocyklowa banda Chudego liczy siedmiu gangsterów pochodzących z jakiejś większej szajki, rozbitej kilka miesięcy temu przez federalistyczną milicję. Ekipa Chudego zdezerterowała w ostatniej chwili, przechodząc na stronę FA i wskazując bojówkarzom drogę do obozu swych kompanów, przez co zyskała ułaskawienie i żołd Sutherlanda. Teraz siódemka ta, oddana pod rozkazy Radeforda, czeka na nowe dyspozycje w miasteczku Pea Ridge, miejscowości położonej tuż przed dużo większym Huntington.
Radiowy komunikat słyszą wszyscy posiadacze krótkofalówek oraz ich współpasażerowie. Jakiej mam się spodziewać reakcji?
Rozciągnięta na dystansie ćwierć mili kawalkada pojazdów sunęła środkiem autostrady omijając większe dziury i pryzmy śmieci, ostrzegana na czas przez jadących przodem motocyklistów. Siedzący w wozach ludzie trzymali broń w zasięgu rąk gotowi sięgnąć po nią w razie potrzeby, ale w zasięgu wzroku podróżnych nie pojawił się żaden ślad życia.
Salt wychylił się z okna, kiedy patrol zwolnił mijając dwa rozbite osobowe samochody, które zderzyły się pośrodku autostrady. Karoserie pełne były wyżartych korozją dziur, opony sflaczały tracąc resztki powietrza. Za kierownicą jednego z samochodów wciąż dostrzec można było okryty resztkami ubrania ludzki szkielet, drugi siedział na asfalcie oparty plecami o bok tego samego pojazdu, szczerząc pożółkłe zęby i spozierając na przejeżdżający patrol pustymi oczodołami. W jego kości skroniowej ziała wielka poszarpana dziura nie mogąca być niczym innym jak tylko raną wlotową po pocisku typu Magnum.
- Biedne dranie - syknął Jack odwracając się w stronę siedzących z tyłu Smithów - Mogą tu siedzieć od wielu lat, może nawet od chwili wybuchu Wojny.
Radio kuriera zatrzeszczało, zaszumiało zgrzytliwie.
- Tu Chłopaki Chudego! - z głośnika popłynął ochrypły męski głos, niski i nieprzyjemny - Dupy nam cierpną od siedzenia! Mamy dalej na was czekać w Pea Ridge czy możemy walić na Huntington?
Wątek techniczny
Zgodnie z informacjami uzyskanymi od Tylera motocyklowa banda Chudego liczy siedmiu gangsterów pochodzących z jakiejś większej szajki, rozbitej kilka miesięcy temu przez federalistyczną milicję. Ekipa Chudego zdezerterowała w ostatniej chwili, przechodząc na stronę FA i wskazując bojówkarzom drogę do obozu swych kompanów, przez co zyskała ułaskawienie i żołd Sutherlanda. Teraz siódemka ta, oddana pod rozkazy Radeforda, czeka na nowe dyspozycje w miasteczku Pea Ridge, miejscowości położonej tuż przed dużo większym Huntington.
Radiowy komunikat słyszą wszyscy posiadacze krótkofalówek oraz ich współpasażerowie. Jakiej mam się spodziewać reakcji?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Nie było źle ale byłoby dużo lepiej jak byśmy bardziej zoorganizowany ogień prowadzili. Może wtedy skupiłby się na jakimś ruchomym celu i zdołałbym mu jeszcze wsadzić kilka kulek w miękkie.
Wątek techniczny
No też tak właśnie kminiłem... Lepsze dwie lekkie niż jedna ciężka. Niby mała różnica, ale jeśli np na początku walki dostanę z tytułu ciężkiej rany ujemny modyfikator i nie wejdzie mi teoretycznie kilka cennych rzutów to można skończyć wypłaszczonym. To Ash z Wilsonem się podszprycują;)
Wątek techniczny
No też tak właśnie kminiłem... Lepsze dwie lekkie niż jedna ciężka. Niby mała różnica, ale jeśli np na początku walki dostanę z tytułu ciężkiej rany ujemny modyfikator i nie wejdzie mi teoretycznie kilka cennych rzutów to można skończyć wypłaszczonym. To Ash z Wilsonem się podszprycują;)
Salt ze znudzoną miną rozglądał się po mijanych wzgórzach, oczy jednakże, błyszczały czujnie wypatrując zagrożenia, oznak życia czy przejawów zagrożenia. Zastanawiał się skąd w tej opuszczonej okolicy pojawił się dron, jak długo mógł tu przebywać i czy w stercie ciał złożonej pod siatką były ciała ludzi. Brak ludzkich ciał, mógł nieść przesłanie, że pojawił się całkiem niedawno w tej okolicy. A to nie wieszczyło nic dobrego, wręcz nasuwało kolejne myśli - czy aby nie był swego rodzaju zwiadem...
Drgnął podskakując w fotelu, gdy składak ze zgrzytem metalu wpadł w jedną z licznych dziur powstałych w nawierzchni drogi. Zgrzytnął zębami z niesmakiem i podskoczył mimowolnie po raz kolejny. Chyba, po ostatnich wydarzeniach, jego układ nerwowy nie ustabilizował się jeszcze w pełni.
Odetchnął z ulgą, to tylko ludzki głos, dochodzący z głośnika ukrytego pod pazuchą radia. Wydobył urządzenie spod kurtki i pstryknął przełącznikiem.
- Tu Anioły Śmierci! - wychrypiał do mikrofonu i chrząknął dla zatarcia śladu zaskoczenia - Możecie grzać silniki! Jedziemy do was ze wsparciem, a potem kupą przed siebie! Baron chce mieć drogę czyściutką jak kibel myty szczoteczką! Over!
Drgnął podskakując w fotelu, gdy składak ze zgrzytem metalu wpadł w jedną z licznych dziur powstałych w nawierzchni drogi. Zgrzytnął zębami z niesmakiem i podskoczył mimowolnie po raz kolejny. Chyba, po ostatnich wydarzeniach, jego układ nerwowy nie ustabilizował się jeszcze w pełni.
Odetchnął z ulgą, to tylko ludzki głos, dochodzący z głośnika ukrytego pod pazuchą radia. Wydobył urządzenie spod kurtki i pstryknął przełącznikiem.
- Tu Anioły Śmierci! - wychrypiał do mikrofonu i chrząknął dla zatarcia śladu zaskoczenia - Możecie grzać silniki! Jedziemy do was ze wsparciem, a potem kupą przed siebie! Baron chce mieć drogę czyściutką jak kibel myty szczoteczką! Over!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Radeford krytycznym wzrokiem ocenił "rekrutów". Wyłożył im w skrócie jak wielkim wyróżnieniem jest dla nich możliwość współdziałania z Aniołami Śmierci. Kto wie, może któryś z nich po ciężkim treningu wstąpi w ich elitarne szeregi. Ruszyli.
Radeford wraz z dwoma ścigaczami na przodzie, na sto metrów przed samochodami. Przez krótkofalówkę przekazywał informacje o większych dziurach i innych utrudnieniach na drodze. Za nim jechała jedna z ciężarówek GMC i pikam. Paul został zaopatrzony w jedną z krótkofalówek. W niewielkim oddaleniu za nimi Patriot Prestona i druga ciężarówka GMC. Tyły zabezpiecza wóz Leona.
Radeford wraz z dwoma ścigaczami na przodzie, na sto metrów przed samochodami. Przez krótkofalówkę przekazywał informacje o większych dziurach i innych utrudnieniach na drodze. Za nim jechała jedna z ciężarówek GMC i pikam. Paul został zaopatrzony w jedną z krótkofalówek. W niewielkim oddaleniu za nimi Patriot Prestona i druga ciężarówka GMC. Tyły zabezpiecza wóz Leona.
Techniczny:skoro znowu w trasie,tym razem do Lexington,zarzućmy oprawę muzyczną.
Leon odpalił swój krążownik szos i zająwszy miejsce na tyłach szyku
wygrzebał z czelusci schowka niewielki błyszczący krążek.Wepchnął do samochodowego radia i podkręcił gałkę z zatartym napisem VOLUME
-Trzymam to na specjalne okazje.Zawsze na trasie przynosi mi szczęście-z radia połyneły pierwsze takty rockowej muzyki i zachrypniety wokal:
Season ticket on a one-way ride
Asking nothing, leave me be
Taking everything in my stride
Don't need reason, don't need rhyme
Ain't nothing I would rather do
Going down, party time
My friends are gonna be there too
I'm on the highway to hell
On the highway to hell
Highway to hell
I'm on the highway to hell
Leon odpalił swój krążownik szos i zająwszy miejsce na tyłach szyku
wygrzebał z czelusci schowka niewielki błyszczący krążek.Wepchnął do samochodowego radia i podkręcił gałkę z zatartym napisem VOLUME
-Trzymam to na specjalne okazje.Zawsze na trasie przynosi mi szczęście-z radia połyneły pierwsze takty rockowej muzyki i zachrypniety wokal:
Season ticket on a one-way ride
Asking nothing, leave me be
Taking everything in my stride
Don't need reason, don't need rhyme
Ain't nothing I would rather do
Going down, party time
My friends are gonna be there too
I'm on the highway to hell
On the highway to hell
Highway to hell
I'm on the highway to hell
Ostatnio zmieniony 29 maja 2012, 16:56 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Chemdogu, z fantów z puli ogólnej zostały jeszcze następujące skarby: pistolet automatyczny Makarowa z 7 pociskami 9mm, plecak, dwie paczki papierosów, metalowe sztućce, dziecięcy budzik na baterie w postaci oblicza Myszki Miki (ale bez baterii), 14 kapsli, elektryczna golarka, komplet igieł i nici w plastikowym pudełku, ładowarka do smartfona nieznanego typu oraz drewniana skrzynka pełna marchwi.
Szyk konwoju jest mi już znany, natomiast podział pasażerów wygląda następująco: w pikapie Paul, Ash i Szary z psem, a w speederze Leon, Jack i Smithowie. Jeśli będziecie chcieli się pozamieniać miejscami, proponuję zrobić to na pierwszym postoju.
Chemdogu, z fantów z puli ogólnej zostały jeszcze następujące skarby: pistolet automatyczny Makarowa z 7 pociskami 9mm, plecak, dwie paczki papierosów, metalowe sztućce, dziecięcy budzik na baterie w postaci oblicza Myszki Miki (ale bez baterii), 14 kapsli, elektryczna golarka, komplet igieł i nici w plastikowym pudełku, ładowarka do smartfona nieznanego typu oraz drewniana skrzynka pełna marchwi.
Szyk konwoju jest mi już znany, natomiast podział pasażerów wygląda następująco: w pikapie Paul, Ash i Szary z psem, a w speederze Leon, Jack i Smithowie. Jeśli będziecie chcieli się pozamieniać miejscami, proponuję zrobić to na pierwszym postoju.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 64 w Culloden, 7 maja 2055
Położone przy autostradzie Culloden wydawało się kompletnie opustoszałe i zdewastowane, wiatr wygrywał tam posępne melodie na kawałkach belek stropowych wyzierających spod zawalonych dachów domostw, po chodnikach toczyły się wypłowiałe papierowe śmieci. Obserwujący miasteczko z wysokości autostrady mężczyźni, uzbrojeni w lornetki lub celowniki optyczne na myśliwskich sztucerach, zauważyli jedynie stado zdziczałych psów pozbawione jakiejkolwiek chęci zbliżenia się w kierunku pozostawionych na jałowych biegach samochodów.
Zwierzęta odpoczywały w cieniu jakiegoś zrujnowanego budynku, wylegując się w wygrzebanych pod ścianą dołkach lub szarpiąc między sobą bez większego przekonania jakieś resztki starej zdobyczy.
- Chyba nie ma tu żadnych ludzi, wasza wielebność - oznajmił Joshua Steward, okryty kolczugą z siatki ogrodzeniowej rosły mężczyzna o posklejanych w kosmyki czarnych włosach i kilku ocalałych jeszcze, ale kiepsko się prezentujących zębach. Wyróżniając się spomiędzy reszty najemników religijnymi zainteresowaniami, nie omieszkał od samego początku znajomości trzymać się blisko Radeforda. Ebenezer przyjmował owo zainteresowanie z mieszanymi uczuciami, bo choć z jednej strony pochlebiał mu szacunek okazywany przez Stewarda, nieświeży oddech i odór niemytego ciała bijący od Joshui skutecznie zniechęcały do zacieśniania bliższych więzi.
- Banda Chudego przejeżdżała tędy i nic nie zgłaszali - wzruszył ramionami Salt, który wysiadł w międzyczasie z auta i podszedł do siedzącego na harleyu Radeforda.
- Psy wyglądają na zdrowe - wtrącił Steward - Można by kilka położyć ze sztucera, żarcia nigdy dosyć. Co sami nie zjemy, odsprzedamy baronowi. Co wy na to, wasza wielebność?
Wątek techniczny
Culloden to niewielkie miasteczko położone kilka mil na zachód od Hurricane, też przy drodze międzystanowej. Założyłem, że w pierwszej fazie obserwacji nie zjeżdżacie z autostrady, tylko lustrujecie okolicę z jej wysokości (oprócz BG w użyciu znajduje się jeszcze pięć czy sześć innych lornetek).
Culloden wydaje się całkowicie opustoszałe w kontekście życia rozumnego, stado zdziczałych psów nie zwraca na Was większej uwagi. Teoretycznie byli tu już motocykliści z bandy czekającej w Pea Ridge i nic nie zgłaszali, więc ruiny wydają się względnie bezpieczne (dla ciężkich wozów rzecz jasna, pies opony w ciężarówce raczej nie przegryzie - chyba, że będzie to pies z lotniska w hrabstwie Mercer, ten podobno potrafi strzelać ze zdobycznego MP5!).
Jedziecie dalej? Polujecie na świeże mięsko? Coś innego?
Położone przy autostradzie Culloden wydawało się kompletnie opustoszałe i zdewastowane, wiatr wygrywał tam posępne melodie na kawałkach belek stropowych wyzierających spod zawalonych dachów domostw, po chodnikach toczyły się wypłowiałe papierowe śmieci. Obserwujący miasteczko z wysokości autostrady mężczyźni, uzbrojeni w lornetki lub celowniki optyczne na myśliwskich sztucerach, zauważyli jedynie stado zdziczałych psów pozbawione jakiejkolwiek chęci zbliżenia się w kierunku pozostawionych na jałowych biegach samochodów.
Zwierzęta odpoczywały w cieniu jakiegoś zrujnowanego budynku, wylegując się w wygrzebanych pod ścianą dołkach lub szarpiąc między sobą bez większego przekonania jakieś resztki starej zdobyczy.
- Chyba nie ma tu żadnych ludzi, wasza wielebność - oznajmił Joshua Steward, okryty kolczugą z siatki ogrodzeniowej rosły mężczyzna o posklejanych w kosmyki czarnych włosach i kilku ocalałych jeszcze, ale kiepsko się prezentujących zębach. Wyróżniając się spomiędzy reszty najemników religijnymi zainteresowaniami, nie omieszkał od samego początku znajomości trzymać się blisko Radeforda. Ebenezer przyjmował owo zainteresowanie z mieszanymi uczuciami, bo choć z jednej strony pochlebiał mu szacunek okazywany przez Stewarda, nieświeży oddech i odór niemytego ciała bijący od Joshui skutecznie zniechęcały do zacieśniania bliższych więzi.
- Banda Chudego przejeżdżała tędy i nic nie zgłaszali - wzruszył ramionami Salt, który wysiadł w międzyczasie z auta i podszedł do siedzącego na harleyu Radeforda.
- Psy wyglądają na zdrowe - wtrącił Steward - Można by kilka położyć ze sztucera, żarcia nigdy dosyć. Co sami nie zjemy, odsprzedamy baronowi. Co wy na to, wasza wielebność?
Wątek techniczny
Culloden to niewielkie miasteczko położone kilka mil na zachód od Hurricane, też przy drodze międzystanowej. Założyłem, że w pierwszej fazie obserwacji nie zjeżdżacie z autostrady, tylko lustrujecie okolicę z jej wysokości (oprócz BG w użyciu znajduje się jeszcze pięć czy sześć innych lornetek).
Culloden wydaje się całkowicie opustoszałe w kontekście życia rozumnego, stado zdziczałych psów nie zwraca na Was większej uwagi. Teoretycznie byli tu już motocykliści z bandy czekającej w Pea Ridge i nic nie zgłaszali, więc ruiny wydają się względnie bezpieczne (dla ciężkich wozów rzecz jasna, pies opony w ciężarówce raczej nie przegryzie - chyba, że będzie to pies z lotniska w hrabstwie Mercer, ten podobno potrafi strzelać ze zdobycznego MP5!).
Jedziecie dalej? Polujecie na świeże mięsko? Coś innego?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 64 w Culloden, 7 maja 2055
Korzystając z króciutkiego postoju w Culloden Tisdale wyciągnął spomiędzy nóg ułożoną tam torbę lekarską, odciągnął zamek błyskawiczny i wyjął dwa niewielkie dozowniki artesotropiny, oznakowane ledwie czytelnymi etykietami jakiegoś przedwojennego koncernu farmaceutycznego.
- Wiesz jak to stosować? - zapytał Wilsona podając mu jeden z medpacków i podwijając rękaw lewego ramienia.
- Cztery lata na gladiatorskich arenach - odpowiedział niechętnie Paul, chmurząc się na jakieś wywołane pytaniem Asha wspomnienie - Nie uwierzyłbyś jak często medpack może zaważyć na czyimś życiu lub śmierci...
Paramedyk wyczuł nagłą zmianę nastroju kierowcy, toteż odwrócił od niego wzrok przykładając mocno własny dozownik do odsłoniętej skóry i naciskając kciukiem niewielki przycisk z boku obudowy. Poruszane sprężonym powietrzem igły strzykawek wysunęły się z medpacka wnikając w ciało mężczyzny i uwalniając zawartość dozownika w krwioobieg Asha. Tisdale nie znał do końca składu chemicznego medpacka, zresztą słyszał, że farmaceutyki te często różniły się między sobą znacząco w zależności od producenta. Dla paramedyka istotne było samo działanie medykamentu, przyśpieszającego proces samozdrowienia organizmu dzięki mieszance chemicznych środków - co w przypadku Asha mogło wpłynąć na szybszy zrost kawałków złamanego żebra.
- Kurwa, ależ piecze! - wysyczał przez zaciśnięte zęby, rozluźniając się dopiero wtedy, gdy wchodzący w skład mieszanki środek przeciwbólowy zadziałał powodując nieznaczne odrętwienie okolic miejsca nakłucia.
Przykładający swojego medpacka do boku tuż nad szwem na biodrze, Wilson uśmiechnął się tylko pod nosem, nawykły latami walk na arenie do dużo silniejszego bólu.
Wątek techniczny
Medpack - jeden z cudów przyszłości. Dozownik wielkości paczki papierosów przykładany do ciała i aplikujący poprzez igły chemiczny dekokt przyśpieszający zdrowienie. Z mechanicznego punktu widzenia medpack leczy ekwiwalent jednej rany lekkiej, ale może być stosowany góra dwukrotnie w przeciągu dobry, trzecia lub kolejna zbyt szybka aplikacja powoduje czasowe uodpornienie na środek.
Tym samym Ash i Paul z poziomu jednej rany ciężkiej zeszli na dwie lekkie.
Korzystając z króciutkiego postoju w Culloden Tisdale wyciągnął spomiędzy nóg ułożoną tam torbę lekarską, odciągnął zamek błyskawiczny i wyjął dwa niewielkie dozowniki artesotropiny, oznakowane ledwie czytelnymi etykietami jakiegoś przedwojennego koncernu farmaceutycznego.
- Wiesz jak to stosować? - zapytał Wilsona podając mu jeden z medpacków i podwijając rękaw lewego ramienia.
- Cztery lata na gladiatorskich arenach - odpowiedział niechętnie Paul, chmurząc się na jakieś wywołane pytaniem Asha wspomnienie - Nie uwierzyłbyś jak często medpack może zaważyć na czyimś życiu lub śmierci...
Paramedyk wyczuł nagłą zmianę nastroju kierowcy, toteż odwrócił od niego wzrok przykładając mocno własny dozownik do odsłoniętej skóry i naciskając kciukiem niewielki przycisk z boku obudowy. Poruszane sprężonym powietrzem igły strzykawek wysunęły się z medpacka wnikając w ciało mężczyzny i uwalniając zawartość dozownika w krwioobieg Asha. Tisdale nie znał do końca składu chemicznego medpacka, zresztą słyszał, że farmaceutyki te często różniły się między sobą znacząco w zależności od producenta. Dla paramedyka istotne było samo działanie medykamentu, przyśpieszającego proces samozdrowienia organizmu dzięki mieszance chemicznych środków - co w przypadku Asha mogło wpłynąć na szybszy zrost kawałków złamanego żebra.
- Kurwa, ależ piecze! - wysyczał przez zaciśnięte zęby, rozluźniając się dopiero wtedy, gdy wchodzący w skład mieszanki środek przeciwbólowy zadziałał powodując nieznaczne odrętwienie okolic miejsca nakłucia.
Przykładający swojego medpacka do boku tuż nad szwem na biodrze, Wilson uśmiechnął się tylko pod nosem, nawykły latami walk na arenie do dużo silniejszego bólu.
Wątek techniczny
Medpack - jeden z cudów przyszłości. Dozownik wielkości paczki papierosów przykładany do ciała i aplikujący poprzez igły chemiczny dekokt przyśpieszający zdrowienie. Z mechanicznego punktu widzenia medpack leczy ekwiwalent jednej rany lekkiej, ale może być stosowany góra dwukrotnie w przeciągu dobry, trzecia lub kolejna zbyt szybka aplikacja powoduje czasowe uodpornienie na środek.
Tym samym Ash i Paul z poziomu jednej rany ciężkiej zeszli na dwie lekkie.